Background

Gramatyka Wojny: Jak politycy kłamią, żeby nas zabić

Generałowie tkwią w okowach przeszłości, planując przyszłe wojny według szablonów minionych. Niczym zdarta płyta, powtarzają te same błędy, przekazując je kolejnym pokoleniom. Choć technika wojenna ewoluuje, propaganda, niczym karaluch, przetrwa wszystko.  Anne Morelli z Uniwersytetu Brukselskiego, po wnikliwej analizie społecznej historii wojen ostatniego stulecia, obnażyła tę ponurą prawdę. Jej “pryncypia wojennej propagandy” to uniwersalny klucz do zrozumienia, jak rządy manipulują społeczeństwami, niezależnie od epoki i miejsca. Zawsze te same kłamstwa, te same sztuczki, te same tragiczne skutki.

 

NIE CHCEMY WOJNY

Nie  zdarzyło się aby jakiekolwiek rządy chciały wojny. Wszyscy jawili się jako książęta pokoju. W roku 1914, kiedy rząd francuski ogłosił mobilizację przed wojną z Niemcami oświadczył, że  mobilizacja nie  jest  wojną,  ale  najlepszym  sposobem  utrzymania  pokoju. Jednocześnie zapewniano społeczeństwo, że Francja nigdy nie miała ambicji imperialistycznych ani militarystycznych – w co oczywiście  Francuzi wierzyli, nawet patrzący na pomnik Napoleona.

Kajzerowskie Niemcy również twierdziły, że nie będzie wojny, ponieważ związki gospodarcze z Francją są tak ścisłe i symbiotyczne, że wojna byłaby po prostu  samobójstwem.

Festiwal pacyfizmu poprzedzał II wojnę światową. Lord Chamberlain przywiózł światu pokój. “Niżej podpisany, niniejszym pozwalam sobie z szacunkiem zasugerować, by Pokojowa Nagroda Nobla za rok 1939 została przyznana Kanclerzowi Rzeszy Niemieckiej Adolfowi Hitlerowi” – napisał w styczniu 1939 roku do komitetu noblowskiego szwedzki parlamentarzysta Erik Brand. Stanowisko Szweda wynikało z przeświadczenia o oczywistym pacyfizmie Hitlera. Ten wszak oświadczył  w  berlińskim  Sportpalast  we wrześniu 1938  r.  „że  naród  niemiecki  nie  chce  niczego  poza  pokojem.”

Pacyfizm Hitlera posunięty był do tego stopnia, że kiedy niemieckie pociski miażdżyły Westerplatte, 1 września, zwołał Reichstag,  aby  poinformować, że „ stosunki  Niemiec  z  Polską  przybrały  obrót,  który  zapewni  pokojowe  współistnienie.”

Wojny nie chciała też Francja, która za nim ją Niemcom wypowiedziała oświadczyła,  że Francuzi nigdy nie byliby zdolni do inwazji na  terytorium  obcego  państwa. Edouard  Daladier, premier, 2  września poinformował parlament, że z „czystym sumieniem będzie przeciwstawiał się wojnie do ostatniej chwili.”  Następnego dnia podpisał akt wypowiedzenia wojny Niemcom.

Nie chciał tej wojny japoński cesarz Hirohito, co nawet zostało udowodnione przed amerykańskim sądem po jej zakończeniu.

Roosevelt zanim, uzyskał zgodę Kongresu na wypowiedzenie wojny Japonii  (faktycznie już trwała) zapewniał : „Nie tylko każdy obywatel  amerykański,  ale  każdy  rząd  na  świecie  wie,  że nie chcemy wojny.”

Przeciwny wojnie z Irakiem, był George Busch jeden i drugi. Saddam Husajn mienił się najbardziej pokojowym arabskim przywódcą.  Milošević stał na czele najbardziej pokojowego serbskiego społeczeństwa w historii Bałkanów.

Kiedy już wbrew woli wszystkich wojny wybuchały, każda z walczących stron twierdziła, że:

ZA WOJNĘ WYŁĄCZNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ PONOSI WRÓG i JEGO SPRZYMIERZEŃCY

Według oświadczenia rządu francuskiego z 4  sierpnia 1914,  „Francja  została  wciągnięta  do  wojny  przez  całkowite  zaskoczenie  nagłą,  haniebną,  podstępną,  bezprecedensową  agresją  Niemiec.” Rząd Francji oczywiście słowem nie wspomniał o knowaniach z Rosją, której przypisywano ów nieszczęsny incydent w Sarajewie, jaki rzekomo rozpalił I wojnę światową

Niemiecka opinia publiczna, przez 5 lat, była przekonana, że wojnę (zwaną II światową) wywołała Polska dopuszczając się „maltretowania półtoramilionowej mniejszości niemieckiej, nieustannych i okrutnych naruszeń granic. „ Führer znosił te prowokacje z największą  cierpliwością,  mając  nadzieję,  że  Polska  jednak się  opamięta.”  Ale  stało  się  odwrotnie. Skoro Polska, ogłosiła powszechną  mobilizację i dokonała  trzech niczym niesprowokowanych  ataków na terytorium Niemiec, „z największą niechęcią” kanclerz zgodził się aby junkersy zbombardowały Wieluń.

My natomiast  pozostawaliśmy przez długie lata w błędzie, że to wróg napadł na Polskę z kraju sąsiedniego. Poinformowała o tym Warszawa i wszystkie rozgłośnie Polskiego Radia: „Dziś rano o godzinie 5 minut 40, oddziały niemieckie przekroczyły granicę polską łamiąc pakt o nieagresji. Bombardowano szereg miast!” 

Za wojnę na zachodzie,  w pojęciu niemieckiej opinii publicznej, odpowiedzialne były Francja i Anglia, co już było bardziej logiczne. To one bezdyskusyjnie wypowiedziały Niemcom wojnę stając się agresorami.

Atak Niemiec na Związek Radziecki  nazwano „defensywnymi działaniami wyprzedzającymi”, ponieważ Rosjanie i tak by zaatakowali,  twierdzili wszyscy Niemcy z całą powagą.

W sierpniu 1990 roku w  Kuwejcie, Saddam „kryminalny  dyktator łamiąc  prawo  międzynarodowe rzucił wyzwanie światu” – twierdził prezydent Stanów Zjednoczonych. Zaatakowana przez Husajna Ameryka nie mogła postąpić nijak, niż odpowiedzieć obroną, która nosi miano pierwszej wojny w zatoce.

9 lat później Jugosławia  z  niesamowitym  cynizmem rzuciła wyzwanie  NATO. Nieustające prowokacje Slobodana Miloševicia spowodowały, że państwa sojuszu „nie mogły dłużej  usprawiedliwiać swojej pasywnej postawy wyczekiwania”.

W przeddzień  drugiej  wojny  w  Iraku, generał  Colin  Powell  zapewniał:  „My,  Amerykanie,  nie  jesteśmy  wojowniczy.  Bardzo  niechętnie  idziemy  na  wojnę”.  Brytyjski premier  Tony  Blair przekonywał: „Nie  chcieliśmy  tej  wojny.  Ale  odmawiając  zaprzestania  produkcji  broni  masowego  rażenia,  Saddam  nie  pozostawia  nam  innego  wyboru,  jak  tylko  działać.”

Ponad 20 lat temu to Talibowie  i  Bin  Laden  rzucili  wyzwanie  Stanom  Zjednoczonym, które wszak chciały tylko pokoju. W anonsie o rozpoczęciu wojny w Afganistanie nie ma najmniejszej sugestii, że jest ona odwetem za  atak  na  World  Trade  Center.

Wszystkie agresje militarne minionego stulecia przedstawiane były własnym społeczeństwom, przez ich rządy jako: kontrataki, defensywa, w najgorszym razie kroki konieczne aby uniknąć  zbliżającej się nieuchronnie inwazji. Dokonywano też działań wyzwoleńczych wobec już dokonanych aneksji. Nikt, nigdy, nikogo pierwszy nie zaatakował.

WRÓG JEST DIABŁEM I MA JEDNĄ TWARZ

Trudno wyjaśnić dlaczego dziennikarze rezygnowali z uogólniających pojęć typu Niemcy, Anglicy, Japonia czy Irak. Uczucia odbiorców skupiane były zawsze na przywódcy. Hitler zaatakował Polskę, armia była stalinowska a flota cesarska. Husajn podbił Kuwejt. Wojny nie były toczone przeciw państwom, narodom lub systemom ale przeciw osobom: Kaiserowi,  Mussoliniemu,  Hitlerowi,  Naserowi,  Kaddafiemu,  Chomeiniemu,  Husajnowi, Stalinowi, Churchillowi,  Rooseveltowi,  Miloševiciowi, Bin Ladenowi. Zapewne łatwiej nienawidzić  jednego człowieka niż całe narody. Zwłaszcza, że pośród Amerykanów byli germanofile, wśród Niemców moskalofile. Co tu dużo mówić, nasza germanofobia też się kończy, kiedy wsiadamy do niemieckiego volkswagena.

Kiedy jednak wróg uzyskuje konkretną twarz, okazywał się on zawsze: szaleńcem,  barbarzyńcą,  przebiegłym  przestępcą,  rzeźnikiem,  rozrabiaką, zakałą  ludzkości,  potworem, wariatem, mordercą, diabelskim pomiotem, koronowanym kryminalistą lub ostatnim dinozaurem.

Po zejściu przywódcy Niemiec, którego mamy na myśli, każdy kolejny wróg świata okazywał się jego alter ego. Każdy przeciwnik USA pojawił się na okładce „Timesa” z charakterystycznym wąsikiem. No z wyjątkiem Fidela Castro. Koniecznie, też ktoś musiał wpaść na pomysł, aby sprzedawać w trafikach tarcze strzelnicze z wizerunkami Kaddafiego,  Chomeiniego,  Husajna lub Bin Ladena.

Celem każdej wojny było uśmiercenie jakiegoś pół diabła, co równałoby się z przywróceniem piękna,  harmonii, dobra i niezakłamanej moralności.

NASZA  MISJA  JEST  ŚWIĘTA

Ponieważ przeciwnik jest diabłem, musowo Bóg zawsze pomaga „swoim wiernym sługom” czyli nam.  „Got mit uns” ;  „God Save the Queen” ; „ In God we trust” ; „ God bless America” oraz “Allahu Akbar”. Częstotliwość tych sloganów w czasach wojny lawinowo rośnie.  Teologowie największych religii wypracowali w kwestii Boga na wojnie, jednoznaczne stanowiska:  „Który  walczy  dla  Chrystusa (Allaha) zabija  świadomie a  umiera  z  czystym  sumieniem.  Znajduje zbawienie duszy.  Odbieranie  życia  poganinowi (niewiernemu) nie jest morderstwem,  ale  usuwaniem  zła  ze  świata. Śmierć  dla  Chrystusa (Allaha) zasługuje  na  niezmierzoną  chwałę.”  W kościołach każdej ze stron odbywają się modły za słuszną sprawę w  sprawiedliwej wojnie. Walka ma charakter święty.

Poparcie Watykanu dla wojny Hitlera nad wyraz rzucało się w oczy, choć Niemcy były protestanckie a sam Hitler, nigdy nie obnosił się ze swoim rzymskim katolicyzmem.  Roosevelt  wielokrotnie podkreślał.  „Jeżeli  Duch  Boży  nie  jest  po  naszej  stronie  i  jeśli  nie  jesteśmy  gotowi  oddać  wszystkiego,  czym  jesteśmy  i  co  mamy,  by  ocalić  cywilizację  chrześcijańską,  to  nasz  kraj  jest  skazany  na  zagładę”

Równierz Stalin zezwolił na odprawianie mszy oraz niejaką swobodę dla cerkwi. Modły za ojczyznę  może nie pomagają ale na pewno nie szkodzą.

Wojna na Bałkanach była oczywiście konfliktem krzyża i półksiężyca. Saddam Husajn natomiast był przekonany, że „Wy (NATO) wierzycie bombom! My wierzymy Allahowi”.

Każda wojna wiąże się z koniecznością, żeby niektórzy obywatele stracili na niej życie. Śmierć musi mieć sens a  dla ofiar potrzebne było dobre uzasadnienie. Zatem zawsze

WALCZYMY WYZBYCI EGOIZMÓW  W  SŁUSZNEJ  SPRAWIE

Nasz rząd,  w  przeciwieństwie  do  rządu  wroga,  prowadzi  wojnę  wyłącznie  w  dobrej  sprawie. Musimy walczyć  o  innych a tylko w stanie najwyższej konieczności „o wolność waszą i naszą” czyli przywrócenie pokoju, którego nie da się inaczej osiągnąć niż pacyfikując świat mieczem.

Alianci I wojny światowej wykorzeniali pruski militaryzm, egzekwowali demokrację a ponad wszystko bronili honoru malutkiej Serbii. Anglicy i Amerykanie, którzy zasadniczo nie mieli przesłanek aby przyłączyć się do wojny, pospieszyli  z  pomocą  „małej  dzielnej  Belgii”,  której  cierpienie,  męczeństwo  i  nędza  uchodźców zbulwersowały społeczności anglosaskie. Niemcy natomiast „toczyły  wojnę,  aby  przywrócić  pokój”.

II wojna światowa to konflikt najwznioślejszych wartości. Hitler walczył z terrorem  wobec niewinnych mniejszości niemieckich, podle uciskanych w krajach ościennych. Zaatakował go zażydzony Albion, niosący wartości antycywilizacyjne, sprzeczne z moralnością przyzwoitego Niemca. Powstrzymać też należało zalew bolszewizmu o wiadomej etymologii, z jego absurdalną azjatycką gospodarką centralnie planowaną. Stalin walczył z najazdem germańskich Hunów spod znaku faszystowskiej swastyki (swastyka była nazistowska – ale ta niezgodność nikomu nie przeszkadzała). Amerykanie umierali przeciw japońskiemu imperializmowi i militaryzmowi.

Wojny w Zatoce Perskiej prowadzono w imię pomocy skrzywdzonemu Kuwejtowi, demokracji oraz zachodnich wartości. Nikomu nie wadziło, że Kuwejt był na czołowych miejscach w rankingach łamania praw człowieka i kobiet. Swobody obywatelskie były pojęciem nieznanym. Wojna  z  Irakiem  miała  uwolnić go od  tyrana.  Tony  Blair  ujął  to tak:  „Nasza  armia  przychodzi  jako  przyjaciel  i  wyzwoliciel  narodu  irackiego”. 

NATO  interweniowało  w  Jugosławii,  aby  zachować  wieloetniczny  charakter  Kosowa,  zapobiec  złemu  traktowaniu  mniejszości,  wprowadzić  demokrację i  obalić dyktatora.

Wojna  z  Afganistanem toczona była aby, powstrzymać  terroryzm Al-Kaidy,  wprowadzać  demokrację, wyzwolić  afgańskie  kobiety. Misja miała charakter  humanitarny i honorowy. 

WRÓG  CELOWO  POPEŁNIA  OKRUCIEŃSTWA. MY PRZYPADKOWE  BŁĘDY.

Morderstwa,  napady, grabieże  i  gwałty były  na  porządku  dziennym wszystkich konfliktów,  praktykowane przez  wszystkie  armie.

Żeby być sprawiedliwym. To prawda, że Rosjanie zgwałcili w okupowanych Niemczech 2 miliony kobiet w wieku od 12 do 70 lat. Ale nie zapominajmy, że Niemcy uplasowali się na pierwszym miejscu, z liczbą 10 mln gwałtów na Rosjankach, na podbitych terenach Związku Radzieckiego. Za to amerykańscy żołnierze zgwałcili tylko 17 tys. Angielek,  Francuzek  i  Niemek  w  każdym  wieku,  podczas  II  wojny  światowej.

Obraz wroga, jako bestii pozbawionej skrupułów prezentowany społeczeństwom często nie miał wystarczającego uzasadnienia:

W trakcie I wojny niemieckie  gazety  rozpowszechniały  wiadomości o francuskich  lekarzach infekujących studnie  bakteriami  dżumy  i  cholery.  Belgijscy  księża  ukrywali rzekomo za  ołtarzami  karabiny  maszynowe. Strzelali  do  modlących się niemieckich żołnierzy. Odcinali  palce,  na  których Niemcy nosili obrączki i sygnety. Zawieszali sobie,  jak  trofea na szyjach. Belgowie częstowali niemieckich żołnierzy kawą ze  strychniną.

Po  stronie  aliantów  tematem wydań niedzielnych dzienników były belgijskie dzieci pozbawiane jednej ręki. Następnie Niemcy odrąbywali już obie dłonie. Historia okazała się nieprawdziwa, jednak inspirowana prawdziwymi zdarzeniami. Istotnie, 40 lat wcześniej podczas wojny w Kongo, żołnierze belgijskiego króla Leopolda II odrąbywali dzieciom dłonie.

Szczególnie paszkwilotwórczy byli Brytyjczycy. Ich zdaniem  Niemcy okaleczali  pielęgniarki, przerabiali zwłoki żołnierzy, także własnych, na mydło. Jeńcom na twarzach tatuowali niemieckiego orła, wycinali języki. Celowo bombardowali szpitale a jeszcze bardziej celowo kościoły. Krew niemowląt pili szklankami. Historyjki takie nie były czystą imaginacją. W relacjach o rzekomym krzyżowaniu kanadyjskich jeńców na przydrożnych krzyżach w Belgi, które obiegły światowa prasę, był cień prawdy.

Po wieloletnim śledztwie okazało się, że w rezultacie eksplozji granatu, oficer kanadyjski rzucony został na drzwi stodoły. Jego zwłoki pozostały na drzwiach z rozciągniętymi rękoma, wyglądając jakby były przyszpilone. 

Aby  przekonać  amerykańską  opinię  publiczną  do  interwencji  w  konflikcie  iracko-kuwejckim, Kuwejtczycy  wynajęli  agencję  reklamową  „Hill  and  Knowtown”.  Sednem  kampanii  była  wstrząsająca  historia  kuwejckich  dzieci  wyrywanych  z  inkubatorów  przez  irackich  żołnierzy. Opowiedziana została  w  Kongresie, przed zgromadzeniem ONZ. Pojawiała się w przemówieniach  prezydenta USA kilkakrotnie. Po wojnie okazała się całkowicie nieprawdziwą. 

Na stadionie  w  Prisztinie,  zamienionym  w  obóz  koncentracyjny, Miloszević miał był wymordować 100 tys. albańskich mężczyzn. Po  wojnie  liczba  ofiar  śmiertelnych  naliczonych  przez  hiszpańskich  koronerów,  spadła  do  mniej  niż  4 tys.  osób  różnych  narodowości.

Kiedy  w  maju  1999  r.  bomby  NATO  uderzyły  w  szpital  w  Belgradzie, tamtejsze  dzienniki zamieściły  na  pierwszych  stronach,  pod  nagłówkiem „Bomby  nad  kołyską”,  wstrząsające  zdjęcia  rannych  kobiet  trzymających  dzieci,  które  właśnie  urodziły. Okazało się, że kobiety nie były ranne a dzieci pochodziły z innego szpitala.

Zbrodnie  wojenne  mocarstw  zachodnich  były  określane  przez europejskie media, jako  „przypadkowe  błędy”. To celowe  prowokacje  Irakijczyków  zwiększyły  „nerwowość”  żołnierzy  koalicji. Szesnastu  mieszkańców  miasta  Faludża  zostało  zastrzelonych  z  broni  maszynowej , po tym jak rzucali w Amerykanów butami. Skąd biedni jankesi mieli wiedzieć, że nie były to granaty!?

WRÓG JEST TCHÓRZLIWY

Hitler zaatakował tchórzliwie Polskę bez wypowiedzenia wojny. Podobnie tchórzliwie zachował się najeżdżając Francję od tyłu, gwałcąc neutralność Belgii.  Barbarossa  przeciwko  Związkowi  Radzieckiemu,  atak  na  Pearl  Harbor,  wojna  Jom  Kippur przeciwko Egiptowi  inwazja Husajna  na  Kuwejt były  zdradzieckie  i  tchórzliwe. Wstrząsnęły  naszą  wiarą  w  dobro.

Kolejnymi przejawami tchórzostwa jest praktykowanie  strategii  „ludzkiej  tarczy”. Wysyłania  cywilów  na  front  w  celu  ochrony  żołnierzy.

W  maju  1915  r.  torpeda  niemieckiego  U-boot  zatopiła  amerykański  liniowiec  Lusitania,  zabijając  1200  pasażerów. Lusitania jednak był  dobrze  znanym  niemieckiemu  sztabowi  generalnemu  mobilnym  składem  broni a  jego  ładownie pełne  amunicji. Niewinni  pasażerowie  służyli tylko  jako  alibi  dla  transportu  broni. 

Za żywymi tarczami ukrywali się Niemcy w trakcie całej II wojny światowej. Irakijczycy gnali przed swoimi czołgami Kurdów. Serbowie to praktycznie żywe tarcze wysyłali zamiast wojsk w sile tysięcy uchodźców.

WRÓG UŻYWA  NIELEGALNEJ  BRONI

Używanie nowinek technicznych zawsze przedstawiane jest jako niegodne w przyzwoitej  wojnie. Aeroplan, tank, karabin maszynowy, gaz musztardowy,  następnie bomba atomowa były w rozumieniu Niemców i Japończyków wyrazem bestialstwa oraz braku rycerskości. Podczas  wojny  koreańskiej  komuniści  oskarżali Amerykanów  o  używanie  broni  bakteriologicznej. Tożsame oskarżenia dopadały Rosjan  walczących  w  Czeczenii. Po II wojnie światowej , 17 państw  od  Chin  po  Libię, oskarżano o  badania nad bronią biologiczną. 

Jugosławia była  oskarżona  w  1999  roku  o  użycie broni  chemicznej. W tym samym okresie Belgrad  oskarżył  NATO  o  używanie  broni  wzbogaconej  uranem. Ponadto  NATO zabiło 150 cywilów przy użyciu bomb  kasetowych, zakazanych przez Międzynarodowy Czerwony  Krzyż. 

W  rzeczywistości  NATO  potwierdziło  użycie  31 tys.  pocisków  wzbogaconych   uranem  w  wojnie  w  Jugosławii,  ale  dodało,  że  nikt nie  podejrzewał,  iż ich stosowanie może  powodować  wady genetyczne,  śmierć  lub  bezpłodność. Poza tym nie  były one  zabronione  żadną  konwencją  międzynarodową.

Zasadniczym  pretekstem  do  drugiej  wojny   z  Irakiem  było  oskarżenie, że usiłuje on  stać  się  potęgą  nuklearną.  Inspektorzy ONZ wysłani  do  Iraku  nie  znaleźli  niczego  podejrzanego.  Jednak rządy w  Waszyngtonie  i  Londynie  przedstawiły  dokument  dowodzący,  że  Irak  kupił  w  Nigrze  wzbogacony  uran. W Iraku odkryto fabrykę  broni  chemicznej,  mobilne  laboratoria broni masowego rażenia, pociski z głowicami napełnionymi gazami paraliżującymi. 

Zdjęcia  satelitarne,  przedstawiały  w  pełni  działającą  fabrykę  broni, gdzie zgromadzono setki ton materiału  biochemicznego. Satelity jednak się pomyliły. W hipotetycznej fabryce ,  zlokalizowano jedynie  pojedyncze  beczki  z  nawozami  i  dwie  półciężarówki.

Natomiast rzekome dowody, którymi epatowano narody zjednoczone, okazały się pracą semestralną amerykańskiego studenta sprzed 10-lat, w której nawet nie poprawiono błędów ortograficznych. 

NASZE  STRATY  SĄ  NIEWIELKIE,  PRZECIWNIKA  OGROMNE

Większość  ludzi  chce  być  częścią  zwycięskiej  frakcji.  Opinia  publiczna  będzie  nadal  popierać  decyzję  rządu  o  przystąpieniu  do  wojny,  jeżeli jej wynik rysuje się pomyślnie. Jeśli  wojna  nie  przebiega  zgodnie  z  oczekiwaniami,  straty własne muszą być bagatelizowane a wroga  wyolbrzymiane.

W miesiąc  po  rozpoczęciu działań  bojowych  I wojny światowej,  straty Francji  wyniosły  313 tys. ofiar.  Ale  francuski  sztab  nigdy  nie  przyznał  się  do  utraty nawet  konia. Nigdy  nie  opublikował  nazwisk  zabitych. Niemcy nigdy nie przyznały się do klęski pod Stalingradem.  Podczas  wojny  w  Wietnamie  Stany  Zjednoczone  utrzymywały  w  tajemnicy  liczbę  swoich  ofiar aż do jej zakończenia. W  wojnie  z  Jugosławią  NATO,  ogłosiło,  że  zniszczyło setki czołgów armii Miloševicia. W istocie było ich 14.

NASZĄ  SPRAWĘ  WSPIERAJĄ  ARTYŚCI  I  INTELEKTUALIŚCI

Pisarze, muzycy, rysownicy oraz reżyserzy ludzie zasadniczo nie mający żadnego doświadczenia w polityce lub wojskowości, nadzwyczaj chętnie godzili się na promowanie  zgody  narodów  na  konflikt  zbrojny.

Nikt nie miał takiego wpływu na szerzenie wojennych kłamstw. Można cynicznie stwierdzić, że to dlatego, iż nie było takiej wojny, która tym środowiskom w końcu nie wyszłaby na dobre.  Księgarskie półki  pozostawałyby w połowie puste, gdyby nie wyczyny wojennych zbrodniarzy. Hollywood zatęchłą dziurą zasiedloną przez zapijaczonych scenarzystów pozbawionych impulsów twórczych.

Nie było takiej narodowej akademii nauk, która w warunkach wojny nie opublikowałaby jakiegoś „Apelu  do  cywilizowanego  świata”, ponieważ jej świat zaatakowali głupi  i  niepoprawni prostacy. Zawsze pojawiały się manifesty 96 uczonych, 51 akademików, 4 noblistów, które wspierały nasze armie i solidaryzowały się z naszymi żołnierzami na froncie.

Nawet Einstein, który na widok munduru dostawał torsji,  z  własnej  woli  napisał  list  do  prezydenta  Stanów  Zjednoczonych,  prosząc  o  kontynuowanie  prac  nad  bombą  atomową. Nie brał w nich udziału, choć dał do tego swoje nazwisko.

KTO  WĄTPI  W  NASZE STANOWISKO  JEST  ZDRAJCĄ

Kwestionowanie  doniesień rządów jest  natychmiast  postrzegane,  jako  brak  patriotyzmu,  zdrada stanu, szpiegostwo. Wyrażanie sceptycyzmu jest kryminalną dywersją. Wszelkiego rodzaju pacyfiści poddawani są policyjnemu terrorowi. W skrajnych przypadkach gilotynie ( w tym lubowali się Niemcy). Sceptycyzm jest potrzebny w szeregach przeciwnikach. Nam ewidentnie szkodzi. Roosevelt miał był mawiać: „Każdy,  kto  bezpośrednio  lub  pośrednio  w  Stanach  Zjednoczonych wyraża  współczucie  dla  Niemiec,  musi  zostać  aresztowany,  zastrzelony,  powieszony  lub  osadzony  za  kratkami  do  końca  życia ” . Centrum  produkcji  prawdy  zawsze znajduje się w naszym ministerstwie obrony – prawdę tą kwestionują jedynie pseudohumanitarne hieny.

***

Katalog społecznych faktów psychicznych, który ujęty został przez belgijską uczoną w publikacji pod tytułem „Die Prinzipien der Kriegspropaganda” ( nigdy nie przetłumaczono na angielski) wygląda jak podręcznik.

Zasadnicza wątpliwość jest jednak taka, czy te powszechne metody stosowane były i są dziś praktykowane – świadomie ? Czy słusznym jest zwanie ich „propagandą” czyli celowym działaniem rządów namierzonych na kształtowanie obywateli zgodnie z racją stanu ?

Sądząc z tego, co się obecnie obserwuje, nie można tak powiedzieć. Jakkolwiek polski system medialny idealny nie jest, nie ma instytucjonalnego kierowania potokiem głupstw, jaki się przezeń przelewa.  Zdaje się, że  funkcjonariusze mediów spontanicznie, własnowolnie wpadają na takie same pomysły. Być może zatem to nie ludzie kierują wydarzeniami, ale  nieuświadamiane zasady panują nad ludźmi.

Podobnie jest z gramatyką, która narzuca żelazne reguły ale nikt się nad nimi nie zastanawia używając języka mówionego, czy pisanego w potocznych okolicznościach.

Rala

Anne Morelli – Podstawowe zasady propagandy wojennej
Użyteczne w przypadku wojny zimnej, gorącej lub letniej…

Jak przekonać społeczeństwo do wojny? Jak media manipulują faktami, by usprawiedliwić przemoc? Anne Morelli, historyczka i badaczka propagandy, przedstawia 10 uniwersalnych zasad, które wciąż – od I wojny światowej po współczesność – są stosowane w przekazach wojennych. Ta krótka, przenikliwa książka pozwala rozpoznać schematy manipulacji i lepiej zrozumieć, jak działa propaganda – niezależnie od tego, kto ją prowadzi.

Lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce świadomie poruszać się w świecie informacji i dezinformacji.
Z przedmową Giulietto Chiesy.

Dociekamy. Słuchamy. Podglądamy.

Analizujemy. Śledzimy. Wysławiamy. Krytykujemy. Komentujemy.

Wtrącamy się w nie swoje sprawy. Poszukujemy głębszego sensu i drugiego dna.

Wielostronnie i obiektywnie. Z najwyższą starannością.

Używamy dorobku wszystkich odważnych myślicieli, aby dojść tam, gdzie jeszcze nikogo nie było.

Pracuj z nami

Rozbijamy barykady zamkniętych umysłów.

Podajemy prawdę tam, gdzie inni chowają ją za zasłoną banałów.

HECHO.pl – Twoje nowe lustro Polski.
Ostrze analizy. Impuls zmiany.

Wydawca: Fundacja Czwarta Władza (F4W)
Siedziba: Warszawa

KRS: 0001172803 NIP: 5214117765 REGON: 541732862

Nr konta:
18 1090 1056 0000 0001 6270 8297

O wydawcy portalu HECHO.pl
Projekt: DOBOROWA.com.pl · NARRATOR Jaruga & Kędzierski · Strony internetowe, treści, AI. | Odwiedź nas

Login to enjoy full advantages

Please login or subscribe to continue.

Go Premium!

Enjoy the full advantage of the premium access.

Stop following

Przestań obserwować Cancel

Cancel subscription

Are you sure you want to cancel your subscription? You will lose your Premium access and stored playlists.

Go back Confirm cancellation