Background

Prawda kontra prawda

Gdzież podziali się ci wszyscy zwiastuni globalnego ocieplenia, ci strażnicy ozonowej dziury, przez którą – jak wieść gminna niesie – sączy się zabójcze promieniowanie?  O tej porze roku, w latach ubiegłych, wieszczyli już kataklizm: topniejące lodowce, zanikające łąki i pastwiska, widmo głodu i raka skóry. Zapowiadali, że usmażymy się jak jajka sadzone na rozgrzanej patelni.  Dziś milczą, co – biorąc pod uwagę czerwcowe, nocne temperatury oscylujące wokół 6 stopni – wydaje się poniekąd uzasadnione.  Straszyć ociepleniem w takich warunkach to jak straszyć Etiopczyków miażdżycą, nadciśnieniem i cukrzycą od przejedzenia.  Trochę nie wypada, a poza tym – kto by w to uwierzył? W Europie panuje ziąb.

Podzielam troskę zwolenników teorii ocieplenia, ale żeby nie pozbawiać ich źródła utrzymania, proponuję drobną korektę – niech wieszczą zlodowacenie. Argumenty za?  Proszę bardzo: Ziemia stygnie. To oczywiste.  Kiedyś kipiała lawą, dziś – jak widać – już nie. Zanieczyszczenia przemysłowe i spaliny samochodowe  topią lodowce, para wodna  zagęszcza chmury, a te z kolei,  obciążone pyłami,  zasłaniają słońce.  Promienie słoneczne nie docierają do powierzchni planety, a ludzkość  – niczym dinozaury przed milionami lat – czeka zagłada.  Zagłada w lodowej pustyni.  To, niestety,  niemal pewne.

Efekt Cieplarniany, Efekt Ochłodzeniowy – Klimatyczny Bigos

Jako poważny portal satyryczny czujemy się w obowiązku wyjawić niewygodną, absurdalną prawdę: emisja gazów cieplarnianych powoduje zarówno ocieplenie, jak i ochłodzenie klimatu!  Kłopot w tym, że uczeni nie mają pojęcia, w jakim stopniu jedno, a w jakim drugie!?  A im bardziej zacietrzewieni zwolennicy obu teorii będą się przekrzykiwać,  tym mniej będziemy wiedzieć.  Bo im bardziej drastyczne argumenty, tym dalej od zrozumienia i porozumienia.

Niestety,  bez drastycznych argumentów ani rusz.  Przeciętny obywatel  potrzebuje mocnych bodźców, żeby w ogóle zauważyć problem.  Brak dobitności i drażliwości  rodzi przekonanie, że albo problemu nie ma, albo jest mało istotny.  A że zanieczyszczenia  jednocześnie ocieplają i oziębiają klimat?  Tego przeciętny umysł nie pojmie.  Wyjdzie mu z równania, że temperatury się znoszą, efekt jest zerowy, a zatem –  nie ma sprawy.  Po co więc ograniczać emisję, skoro klimatowi to nie szkodzi, a przynajmniej –  nie szkodzi  zbyt mocno?

 

Trzeba by użyć delikatnych uzasadnień, z zakresu medycyny lub mikrobiologii, na których zrozumienie raczej bym nie liczył.

Oddychać czy nie Oddychać? Oto jest Pytanie

Człowiek potrzebuje do życia tlenu. W przypadku pełnego niedotlenienia i nagromadzenia dwutlenku węgla we krwi, umiera już po 8 minutach. W rozrzedzonym powietrzu ubogim w tlen tracimy przytomność. Wysiłek fizyczny, powodujący przyspieszenie akcji serca i wymiany gazowej sprawia, że nasze organizmy są wydajniejsze i pracują lepiej. Jesteśmy zdrowsi i żyjemy dłużej. Usłyszycie to od większości lekarzy, którzy na każdą niemal dolegliwość, zalecą ruch na świeżym powietrzu.

Aż w końcu traficie na takiego, który wam powie coś zupełnie odwrotnego: tlen przyśpiesza podział komórek,  a co za tym idzie – degenerację i starzenie się organizmu.  Długotrwałe podawanie tlenu chorym  wywołuje zwyrodnienia płuc, a w konsekwencji –  uszkodzenia innych organów.  Płuca,  nie musząc się wysilać,  słabną.  Zresztą,  mieszkańcy wysokich gór, gdzie tlenu jest jak na lekarstwo,  albo mieszkańcy  zagłębi przemysłowych,  zawsze żyli dłużej niż ci, którzy oddychali  teoretycznie  zdrowym,  bogatym w tlen powietrzem.

Nauka  to  oszustwo.  Jedni  mówią,  że  tlen  jest  dobry,  inni,  że  zły.  Obie  strony  mają  “naukowe”  dowody.  A  prawda?  Prawda  jest  taka,  że  nikt  nic  nie  wie.  Tlen  może  pomagać,  może  szkodzić.  A  my,  prości  śmiertelnicy,  możemy  tylko  zgadywać.

Wszechświat: Agonia czy Ewolucja?

Agonia: Przejdźmy do rzeczy fundamentalnych. Wszechświat umiera.  Jako układ zamknięty, o skończonych rozmiarach,  powoli stygnie,  zgodnie z zasadą entropii. Energia gwiazd i planet rozprasza się, temperatura spada, dążąc do zera absolutnego.  Wcześniej czy później  wiązania międzyatomowe  osłabną,  struktury atomowe się rozpadną.  Najpierw  zdechnie i spróchnieje  wszystko, co żywe.  Potem rozsypią się miasta –  co, nawiasem mówiąc,  już widać.  Planeta zamieni się w pumeks, a w końcu wszystko  stanie się kosmicznym pyłem, chmurą atomów wodoru,  które rozpadną się na jeszcze prostsze cząstki.  Zgadzam się z tym poglądem,  nie negując oczywiście  poglądu  całkowicie przeciwnego –  zwanego ewolucją.

Wzrastanie: Wodór,  pierwotny budulec wszechświata,  przekształcił się w hel,  potem w całą tablicę Mendelejewa,  a ta –  w coraz bardziej złożone związki,  nieorganiczne i organiczne,  aż po protokomórki,  z których  wszyscy jesteśmy zbudowani.  I ten proces trwa nadal. Wszechświat ewoluuje. Rośnie. Powstają nowe molekuły,  nowe, coraz bardziej wyrafinowane organizmy –  zarówno  samorzutnie, jak i dzięki ludzkiej inżynierii i biotechnologii. 

Jak się nie Pokłócić o Koniec i Początek Świata

Jako poważny portal satyryczny możemy sobie pozwolić na szczerą prawdę –  taką,  jakiej nigdzie indziej nie uwidzicie.  Otóż  oba kierunki myślowe są prawidłowe. Wszechświat jednocześnie umiera i rodzi się na nowo,  zgodnie z  naukowymi i rozumowymi zasadami.  Nie wiemy tylko,  co przeważa –  rozkład czy stwarzanie.  Ale  nie trapi nas to zbytnio,  bo  po pierwsze –  nie ma to żadnego praktycznego (a tym bardziej finansowego) znaczenia,  a po drugie –  wyznawcy obu hipotez  zachowują się jak dżentelmeni i  nie okładają się  wzajemnie  bejsbolami.

Te dylematy to dowód, że  my, racjonaliści, darwiniści, scjentyści,  pozytywiści,  czy wręcz marksiści,  uparcie  zmagamy się z fundamentalnymi problemami  nauk ścisłych,  lub prawie ścisłych –  bo medycyna i biologia  powinny  nimi być,  żeby cokolwiek z tego wyszło.  I dobrze, że nie mieszamy w to Pana Boga,  bo  oszalelibyśmy do reszty.  A tak,  żeby pozostać normalnymi,  uczciwymi wobec samych siebie,  grozi nam co najwyżej  łagodna schizofrenia.  Która, nawiasem mówiąc,  rozwiązałaby  problemy,  które  panowie profesorowie,  w trosce o nasze zdrowie psychiczne,  skrzętnie przed nami ukrywają.  Wolą przemilczeć,  że ich uznane hipotezy,  a nawet pewniki,  pozostają w sprzeczności z innymi,  równie uznanymi.

Nauka Pełna Dziur

Są i tacy – uczciwsi – którzy te rozbieżności, czy wręcz sprzeczności, nazywają pięknie: niekoherentnością naukową. O której literatura przedmiotu wspomina raczej niechętnie. Bo jak tu przyznać, że genetyka i ewolucja są niekoherentne? Albo że matematyka liczb nieskończenie małych i nieskończenie wielkich nie zgadza się ze stałymi Plancka? Albo że dwie baaardzo naukowe teorie światła są wzajemnie sprzeczne? A co dopiero z niekoherentnością zasad dynamiki Newtona?

Kiedy zatem słyszę z ust poniektórych  tych, którzy kiedyś inaczej patrzyli na świat:  „Już nie wiem, co to jest lewicowość”,  zastanawiam się, co się stało.  Bo ja wiem. Lewicowość to filozofia postępu,  a postęp, żeby trwać, wymaga usunięcia  wszelkich  niekoherentności –  tych wymienionych i tych,  na które, z braku miejsca,  nie starczyło mi  czasu.  Marksistowska dialektyka  mówi o syntezie,  będącej  pochodną tezy i antytezy.

Przyszłość Należy do Wątpiących

Nic się jeszcze nie skończyło.  Daleko nam do ostatecznych rozwiązań. Historia trwa.  I trzeba sobie  nieustannie  przypominać,  że to, co dobre wczoraj,  dziś  może  już  takim  nie być.  Ambiwalencja jest  jak najbardziej  uzasadniona.  Właśnie na tym polega współczesna lewicowość.  Nie strzelamy z Aurory,  ale  pozostajemy  formacją postępu,  której wartości  ewoluują,  są  zmienne –  jak wszystko na tym świecie.  W przeciwieństwie do konserwatywnej prawicy,  wszechwiedzącej i  nieomylnej.  To my jesteśmy  intelektualnym  motorem  cywilizacji.

Weźmy prosty przykład.  20 tysięcy lat istnienia różnych religii. Gdyby kościołami rządzili postępowcy, już dawno buddyści, chrześcijanie, muzułmanie, hinduiści, żydzi i sikhowie spotkaliby się na jakimś wspólnym kongresie aby w końcu ustalić, jak ten Pan Bóg tak naprawdę wygląda. Wobec tak drastycznych różnic zapatrywań, dyskusja jest konieczna, dla dobra ludzkości. (Ja bym obstawiał … jest jeden Bóg o tysiącu twarzach).

 

Robert Jaruga

Dociekamy. Słuchamy. Podglądamy.

Analizujemy. Śledzimy. Wysławiamy. Krytykujemy. Komentujemy.

Wtrącamy się w nie swoje sprawy. Poszukujemy głębszego sensu i drugiego dna.

Wielostronnie i obiektywnie. Z najwyższą starannością.

Używamy dorobku wszystkich odważnych myślicieli, aby dojść tam, gdzie jeszcze nikogo nie było.

Pracuj z nami

Rozbijamy barykady zamkniętych umysłów.

Podajemy prawdę tam, gdzie inni chowają ją za zasłoną banałów.

HECHO.pl – Twoje nowe lustro Polski.
Ostrze analizy. Impuls zmiany.

Wydawca: Fundacja Czwarta Władza (F4W)
Siedziba: Warszawa

KRS: 0001172803 NIP: 5214117765 REGON: 541732862

Nr konta:
18 1090 1056 0000 0001 6270 8297

O wydawcy portalu HECHO.pl
Projekt: DOBOROWA.com.pl · NARRATOR Jaruga & Kędzierski · Strony internetowe, treści, AI. | Odwiedź nas

Login to enjoy full advantages

Please login or subscribe to continue.

Go Premium!

Enjoy the full advantage of the premium access.

Stop following

Przestań obserwować Cancel

Cancel subscription

Are you sure you want to cancel your subscription? You will lose your Premium access and stored playlists.

Go back Confirm cancellation