Chrześcijańscy misjonarze, w swojej nieskończonej mądrości, uparcie nawracają Pigmejów na własną wiarę. Efekt? Często kończą martwi. Morał? Jak chcą żyć, niech siedzą w domu i zajmą się własnymi grzechami.
W Kościele rytm wyznaczają niezmienne święta i posty oraz potrzeba mocnych wrażeń. Fundacja „Open Doors”, niczym reżyser kina grozy, serwuje więc kolejny raport o prześladowaniach chrześcijan. „Światowy Indeks Prześladowań 2024” ukazuje obraz dramatyczny: mordy, poniżanie, wyszydzanie. Chrześcijanie, według fundacji, cierpią bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, co – biorąc pod uwagę ich złożoną relację z cierpieniem – może wydawać się paradoksalne.
Męczennictwo wszak, ze swoją patologiczną gloryfikacją cierpienia, to wynalazek chrześcijaństwa. Sam Chrystus, protoplasta wszelkich męczenników, nadał ton tej makabrycznej tradycji. Ukrzyżowany za swoje przekonania oraz bluźnierstwa ( jestem synem bożym), stał się patronem wszystkich tych, którzy pragną podążać jego krwawym śladem. Skoro naśladowanie Chrystusa jest najwyższym ideałem, to i ukrzyżowanie, ukamienowanie, czy przebicie mieczem stają się pożądanymi formami duchowej ekspresji.
Sadomasochizm Uświęcony
Chrześcijanie mają osobliwy stosunek do śmierci. Ich historia to prawdziwa galeria trupów, począwszy od niewiniątek z Betlejem, aż po księdza Suchowolca, którego śmierć w fotelu, z butelką wódki w ręku, obrosła legendą o zbrodni bezpieki. Od rzezi do zaczadzenia, wszystko może stać się symbolem wiary, byle tylko podlać to odpowiednim sosem martyrologii.
Poczty chrześcijańskich męczenników pękają w szwach. Tysiące imion, miliony ofiar. Rodzi się pytanie: dlaczego chrześcijanie wzbudzają taką nienawiść? Czy ideologia, której wyznawców masowo morduje się „ze szczególnym okrucieństwem”, nie powinna zastanowić się nad sobą? Czy ten krwawy pochód „bohaterów” nie świadczy przeciwko niej? Czy nie przynosi jej hańby, zamiast chwały?
W Indiach deklarowanie się jako chrześcijanin zwiększa ryzyko przedwczesnego zgonu o 40 proc. Nie najlepsza reklama dla tej religii. Warto też pamiętać, że chrześcijanie mordują się nawzajem, często z powodów pozamerytorycznych. Śmierć Maksymiliana Kolbego z ręki niemieckiego protestanta Hansa Bocka to dobry przykład tej wewnątrzwyznaniowej nienawiści.
Armaty Chrześcijaństwa
Zasadniczym powodem, dla którego zabijani są chrześcijanie obecnie ale i w czasach minionych jest tak zwana ewangelizacja, nawracanie niewiernych i oświecanie nieznających Chrystusa. Zdecydowana większość ubitych to tak wołani misjonarze, którzy przybywają ze swoimi heretyckimi w gruncie rzeczy przekonaniami, do naturalnie zrodzonych pogan aby zrobić z nich owce w owczarni pana.
Misjonarze, ci ideologiczni agresorzy, włamują się do cudzych domów, dyktując swoje warunki. Pouczają, grożą wiecznym potępieniem, naruszają lokalne zwyczaje i prawa. A potem dziwią się, że spotyka ich gniew gospodarzy. Ich działalność to atak na intelekt, wolność i godność człowieka. Nawet współczesne prawo zabrania takich praktyk. Czy więc dziwne, że prowokują one mordercze odruchy? Ani trochę.
Wspomnijmy o szykanowaniu komunistów w liberalnych Stanach Zjednoczonych, zwolenników gospodarki centralnie kierowanej we Francji, czy obecną obstrukcję a nawet więzienie dla kogoś, kto w Polsce propagować by chciał hitleryzm. Prezentowanie poglądów odmiennych od regionalnie obowiązujących jest przestępstwem, co jest pospolicie zrozumiałe ale nie dla chrześcijan. Organizacja „Open Doors” oraz polski Episkopat lansują obłudną tezę, że tam gdzie chrześcijanie są gośćmi, tubylcy powinni być bardziej otwarci i tolerancyjni. Kiedy spojrzymy na tolerancję Kościoła polskiego na wszelkie odmienności importowane to okazuje się, że jej nie ma. Żydom nie wolno podpalać w Tel-Awiwie kościołów, natomiast jak w Warszawie synagogę oblewa się farbą – o to już jest zupełnie inna sprawa.
Jest to zresztą akurat zachowanie bardziej uniwersalne. Judaizm, religia państwowa Izraela, nie toleruje odstępstw od normy. Buddyjscy żydzi czy arabscy mormoni nie mają tam łatwego życia. Jednocześnie żydzi na obczyźnie domagają się dialogu, poszanowania i równouprawnienia. Typowa podwójna moralność.
Bluźniercy w Sutannach
Oczywiście chrześcijanie nie są mordowani za uzewnętrznianie swojej wiary, noszenie krzyży, klepanie różańców, czy bicie w dzwony w swoich świątyniach, choć to nie do zniesienia, na przykład dla żydów, których bożnice takich przeraźliwych dźwięków nie wydają. Prawdziwe przyczyny przemocy są o wiele głębsze i bardziej złożone.
Gdy chrześcijański misjonarz głosi swoje prawdy w buddyjskim Tybecie, spotyka się z niezrozumieniem. Buddyści wiedzą, że boga nie ma. Hindusi zaś wierzą w wielu bogów. Kleretyni (od św. Antoniego Mari Klarety), twierdząc przed buddystami zen, że Bóg stworzył świat, wywołują tylko uśmiech pogardy. Przecież świat istniał od zawsze. A argument o Bogu jako pierwszym poruszycielu spotyka się z krytyką amidysów, którzy słusznie zauważają, że ruch jest wieczny. Krótko mówiąc, chrześcijańska misja w buddyjskim świecie to strata czasu i energii.
Chrześcijańscy misjonarze często wyglądają jak durnie, głosząc swoje dogmaty przed wyznawcami innych religii. Winszuizm nie uznaje zła ani szatana. Rudryści wierzą, że człowiek jest duszą, a ciało to tylko dodatek. Masajowie nie wierzą w śmierć, a jedynie w transformację życia. Krótko mówiąc, chrześcijańskie poglądy na życie i śmierć są często sprzeczne z przekonaniami innych kultur. Misjonarze, zamiast nawrócić, wywołują tylko uśmiech pogardy.
Niemal w każdej sprawie i miejscu na świecie chrześcijański misjonarz ulegnie ze swoimi kłamstwami pod ciężarem faktów a chrześcijańskie bluźnierstwo nadal bywa gdzieniegdzie karane śmiercią na mocy prawa.
Daremne Trudy
Jest to ważne spostrzeżenie dla pragmatyki Kościoła. Czas pojąć daremność depoganizacji, która jest podobna namowom murzynów przybyłych na Grenlandie z misją przekonania Eskimosów, że powinni chodzić boso.
Jest jeszcze jeden wniosek dla świata, że nie ma szans na bezkrwawe współistnienie religii gdziekolwiek bądź. Jeżeli jest dobrze to jest dobrze. Jeżeli idzie nie tak, choć może być to coś zupełnie z wyznaniem niewspółnego, np. kryzys naftowy lub zmiany podatkowe, to za nieszczęścia obarczeni zostaną w pierwszej kolejności najbliżsi innowiercy. Nawet drobne różnice w wyznaniu żyjących obok się diaspór wywołują fale mordów. To nie różnice religijne między katolikami a protestantami były przyczyną wojny domowej w Irlandii ale dysproporcje ekonomiczne między społecznościami. Pakistan odłączył się od Indii nie z powodów religijnych, choć tak pospolicie się wydaje.
Odejdźcie w Pokoju
Raport o prześladowaniach chrześcijan powinien w przyszłości zawierać tylko jedną informację: “W tym roku nie został zamordowany żaden chrześcijanin”. To możliwe do osiągnięcia. Wystarczy nie pchać się tam, gdzie was nie chcą. Nie właźcie z butami do cudzych domów. Nie narzucajcie swoich praw. A jeśli ktoś twierdzi, że żydzi sami prowokują antysemityzm, to może mieć rację. Podobnie jak chrześcijanie sami są odpowiedzialni za antychrystianizm.
No ale czy można sobie wyobrazić chrześcijaństwo bez męczenników? To trochę tak jakby nazizm mógłby się obyć bez Horsta Wessela, któremu Albrecht Höhler wypalił prosto w twarz z Parabellum kaliber 9 mm, dzięki czemu, napisana przez Horsta pieśń stała się po tym oficjalnym hymnem NSDAP (das Horst-Wessel-Lied)? Czy mógłby zaistnieć radziecki marksizm, gdyby dekabryści nie poszli na szubienicę? Z jaką legendą opozycja usiadłaby do Okrągłego Stołu, gdyby milicja nie zamordowała Grzegorza Przemyka? Czy amerykańska demokracja byłaby amerykańską demokracją, gdyby John Fitzgerald Kennedy nadal żył?
Obłuda tkwi w naturze ludzkiej. Nawet największy zbrodniarz usprawiedliwia swoje czyny “wyższym dobrem”. Marzę o czasach szczerości, kiedy złodziej powie wprost: “Ukradłem, bo chciałem mieć”. A Kościół? “Oszukujemy naiwnych, bo jesteśmy leniwi i chcemy żyć na gotowo”. Ot, cała teologia.
Oznaczono jako :
Fundacja „Open Doors”
O Autorze : call_made
drwarlecki – tajna broń portalu „HECHO.pl”. Człowiek o wielu twarzach i jeszcze większej liczbie umysłów. Widzi to, czego inni nie dostrzegają, pojmuje to, co zdaje się niepojęte. Jest jednocześnie tu i wszędzie – w przeszłości, przyszłości i w nieuchwytnym teraz. Jego teksty to więcej niż słowa – to podróże przez ukryte warstwy rzeczywistości. Jak łatwo się domyśleć jest to dopuszczalny prawem pseudonim artystyczny.
Wesprzyj niezależne dziennikarstwo.
Bo inaczej prawda zdechnie.
Jak mucha w smole.
A kłamstwo będzie się miało dobrze.
Jak pluskwa w materacu.
Za cenę połowy – ba, jednej dziesiątej – paczki fajek możesz wesprzeć tworzenie treści, które nie robią z czytelnika idioty. Bo przecież wszyscy wiemy, że Internet sam z siebie nie przestanie być wysypiskiem informacyjnego chłamu. Prawda?
Dorzuć się i dołącz do elitarnego grona ludzi, którzy jeszcze rozumieją, że wolne słowo nie żywi się lajkami.
Twoje wsparcie to nie tylko gest – to szansa, by autor nie musiał dorabiać w call center albo pisać clickbaity o "szokujących sekretach celebrytów".
Nie bądź dusigroszem.
Skąpstwo to grzech, a hojność daje karmę. Albo chociaż dobry content.
Czasem nawet jedno kliknięcie może zdziałać więcej niż cały wykład o empatii.
4,44 zł
Prawda tańsza niż piwo.
6,66 zł
Grosz do grosza i diabeł zadowolony.
19,89 zł
Twoja transformacja w dobrodzieja.
Wpłaty na Fundację Czwarta Władza (F4W) realizuje Tpay – Krajowy Integrator Płatności S.A. (KRS: 0000412357, NIP: 7773061579, REGON: 300878437, Rejestr Usług Płatniczych: IP27/2014).
Objaw ją dzięki dziennikarskiemu śledztwu na zamówienie.
Anonimowość i ochrona źródeł gwarantowane.
Kliknij po więcej
Analizujemy. Śledzimy. Wysławiamy. Krytykujemy. Komentujemy.
Wtrącamy się w nie swoje sprawy. Poszukujemy głębszego sensu i drugiego dna.
Wielostronnie i obiektywnie. Z najwyższą starannością.
Używamy dorobku wszystkich odważnych myślicieli, aby dojść tam, gdzie jeszcze nikogo nie było.
Pracuj z nami© hecho.pl — fotografie z Adobe Stock i innych licencjonowanych źródeł, użyte zgodnie z obowiązującymi licencjami. Zobacz więcej.
Podajemy prawdę tam, gdzie inni chowają ją za zasłoną banałów.
HECHO.pl – Twoje nowe lustro Polski.
Ostrze analizy. Impuls zmiany.
Wydawca: Fundacja Czwarta Władza (F4W)
Siedziba: Warszawa
KRS: 0001172803 NIP: 5214117765 REGON: 541732862
Nr konta:
18 1090 1056 0000 0001 6270 8297
„Hecho” – zarejestrowany tytuł prasowy (PR 21681).
Pełniącymi obowiązki redaktorów naczelnych są Przemysław Ćwikliński (redaktor starszy) oraz Łukasz Piotrowicz – każdy w zakresie swoich najwyższych kompetencji i udokumentowanych osiągnięć.
Tygodnik internetowy spełniający wymogi ustawy Prawo prasowe.
Please login or subscribe to continue.
No account? Register | Lost password
✖✖
Are you sure you want to cancel your subscription? You will lose your Premium access and stored playlists.
✖
Bądź pierwszym, który skomentuje!