Background

Żegnaj dziadu

Od kota ważniejszy, od kobiet mądrzejszy, sądy rozwalił, TVP przejął, inflację rozkręcił, mur postawił – teraz serce mówi: Spieprzaj, dziadu!

Ponieważ o zmarłych mówi się dobrze albo wcale, aby uniknąć tej drugiej opcji, trzeba się spieszyć. Jak już wszyscy napisali, choć nie wszystko, do szpitala w Lublinie przyjęty został pacjent NN (No Name), ponieważ pojawił się na izbie przyjęć bez dokumentów.

Personel ratunkowy nie rozpoznał w nim prezesa PiS, Jarosława Kaczyńskiego, a nie mając żadnych oficjalnych informacji, postąpił zgodnie z procedurą. Człowiek, który trafił na izbę przyjęć, w niczym nie przypominał postaci z telewizji. Dodatkowo, fakt, że mieszkaniec pięknego warszawskiego Żoliborza – gdzie znajdują się wspaniałe szpitale, wyposażone w sprzęt z Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy – przyjechał z problemami zdrowotnymi aż do oddalonego o 180 km Lublina, budził podejrzenia.

Wątpliwości wzmagał również wygląd pacjenta, który – według relacji – przypominał pluszowego misia, cudem ocalałego ze spotkania z rottweilerem. Dezorientację rozwiał dopiero marszałek województwa lubelskiego, który także nie rozpoznał prezesa po wyglądzie, ale wcześniej rozmawiał z nim przez telefon. Ton głosu wydał mu się znajomy.

Coraz bliżej meta?

Jarosław Kaczyński przyjechał do Lublina z sercem, którego nie udało się „zreperować” nawet w Warszawie – mimo opieki gen. dyw. prof. dr hab. n. med. Grzegorza Gieleraka (rzadko zdarza się, że tytulatura jest dłuższa niż personalia, a tu proszę!), dyrektora Wojskowego Instytutu Medycznego, oraz jego zespołu lekarzy, których prezes PiS jest regularnym pacjentem.

Jeśli chodzi o to serce, jest ono nękane przez chorobę wieńcową, nadciśnienie oraz cukrzycę, przeciwko którym jego właściciel przyjmuje regularnie leki. Problemy z sercem przekładają się na stan ogólny. Jarosław Kaczyński od dłuższego czasu skarży się na osłabienie, bóle i zawroty głowy. Szczególnie rano w okolicy potylicy, co utrudnia mu koncentrację. Zdarzają się zaburzenia równowagi. Bezsenność to już od wieków.

Osoby z najbliższego otoczenia prezesa zaobserwowały, że nawet niewielki wysiłek wywołuje u niego zadyszkę. Bywa zbyt drażliwy. Coraz częściej zapomina słów i w ogóle ma luki w pamięci. Pogarsza mu się zdolność logicznego myślenia.

Od kolan przez serce do mózgu

Niestety, mimo tak szczegółowego wywiadu lekarskiego, trudno zaordynować prezesowi właściwą terapię, ponieważ jej warunkiem jest ruch. Regularna aktywność fizyczna mogłaby poprawić krążenie krwi i dostarczyć więcej tlenu do serca i mózgu, ale… No właśnie – Jarosław nie lubi i nie bardzo może się poruszać, a pływa jak tupolew nad Smoleńskiem latał.

Przeszedł wszak dwie operacje wszczepienia endoprotez kolanowych. Cierpi także na chorobę zwyrodnieniową stawów biodrowych. A że wszystko w jego organizmie jest ze sobą powiązane – słabe nogi, osłabiają serce, a to z kolei nie zasila odpowiednio mózgu. Zjazd po równi pochyłej.

Nie można też zapominać o sprawie sprzed kilku lat, kiedy pojawiły się doniesienia, że Kaczyński regularnie odwiedzał Szpital Onkologiczny w Bydgoszczy. Mówiono, że ma raka trzustki. Na początku przyjeżdżał pod osłoną nocy. Przebywał w jednoosobowym pokoju pod innym nazwiskiem. Później zaczął być widywany na korytarzu jak zwykły pacjent. Ta informacja nigdy nie została potwierdzona – ale gdyby była prawdziwa, zapewne nie pisałbym już tego tekstu (wiadomo: „o zmarłych dobrze albo wcale”).

Natomiast pojawiła się równolegle inna wiadomość – Kaczyński miał być jednak pod opieką Centrum Onkologii im. Prof. F. Łukaszczyka w Bydgoszczy i cierpieć na przewlekłą białaczkę. A to już brzmi bardziej prawdopodobnie, ponieważ we współczesnych terapiach białaczka może stać się schorzeniem przewlekłym, z którym można żyć przez dziesięciolecia.

Nekrolog bez cenzury

Choć prezes, niczym hipochondryk, bada się regularnie, jego cielesna powłoka, niestety zatem, słabnie. My zaś, niczym stare wygi z propagandy, już przygotowaliśmy stosowny komunikat. Na wszelki wypadek, rzecz jasna. Nasz nekrolog będzie taki:

Odszedł Jarosław, mąż stanu, strateg, wizjoner… A przynajmniej tak twierdzili jego zwolennicy. My, bardziej trzeźwo patrzący na rzeczywistość, widzieliśmy w nim co innego. Człowieka o żelaznej woli, co prawda najczęściej skierowanej w niewłaściwą stronę. Mistrza manipulacji, który potrafił przekonać pół narodu, że czarne jest białe, a białe jest… no cóż, jeszcze bardziej białe. Geniusza marketingu politycznego, który zbudował imperium na fundamencie resentymentów i kompleksów.

Był jak rasowy kucharz, który z najgorszych składników potrafił ugotować danie, które, choć niesmaczne, wielu smakowało.

Jego upór, który inni nazywali zawziętością, doprowadził go na szczyt.

Jego nieufność, którą niektórzy określali mianem paranoi, pozwoliła mu kontrolować wszystko i wszystkich.

Jego skromność, objawiająca się w przekonaniu o własnej nieomylności, była źródłem jego siły.

I choć świat bez niego nie będzie lepszy, to na pewno będzie… inny. A może nawet trochę nudniejszy. Bo któż teraz dostarczy nam tyle materiału do żartów? Niech gnije w spokoju.

Żartuję, oczywiście. Kiedy nadejdzie ta chwila to „gnicie” się skreśli i będzie bardziej konwencjonalnie: „Niech zazna wiecznego odpoczynku.”

Ten nekrolog  to jest oczywiście wielka nasza tajemnica. Ujawniamy ją z niejakiej zawodowej uczciwości. Mamy nadzieję, że prezes to doceni. Mało kto ma okazję wszak dowiedzieć się, co ludzie będą mówić na jego pogrzebie i co naprawdę o nim myśleć po śmierci. Niniejszym dajemy prezesowi przewagę, jakiej nie miał żaden inny śmiertelnik.

…. Jakkolwiek rachunek sumienia Jarosława Kaczyńskiego trzeba wystawić, póki jeszcze żyje.

 

Od katastrofy do katastrofy, cuda nad przepaści

 

Ty draniu!

Wprowadziłeś katastrofalny program demograficzny 500+, który miał sprawić, że Polska zaroi się od dzieci, a skończyło się na tym, że Polacy wolą koty i psy! I to wszystko za „sfałszowane” przez Glapińskiego pieniądze – jak magik wyciągał je z kapelusza, a potem dziwnym trafem wszystko podrożało jak szalone. Zamiast baby boomu, mamy baby doom – dzietność w dół, ceny w górę. Inflacja, że jak spojrzeć na paragon z Biedronki, to człowiek zaczyna wątpić w rzeczywistość.

Ty łobuzie!

Wprowadziłeś obniżenie wieku emerytalnego, jakbyś rozdawał wcześniej bilety na wieczne wakacje! Tylko że zamiast raju, dostaliśmy gospodarczy rollercoaster. Rynek pracy opustoszał, doświadczeni fachowcy zniknęli jak sen o tanich cenach, a młodsi harują, żeby utrzymać system emerytalny, który trzeszczy w szwach.

Zamiast zachęcać seniorów do dzielenia się swoją wiedzą, powiedziałeś im: “Spokojnie, idźcie na emeryturę, już sobie poradzimy!” Zamiast aktywnego społeczeństwa mamy kolejki do ZUS-u i pytanie, kto właściwie będzie pracować na przyszłe emerytury?

Ty gagatku!

Wprowadziłeś 13. i 14. emeryturę, jakbyś rozdawał złote bilety do fabryki czekolady, ale w rzeczywistości to tylko bilet na drożyznę i pusty koszyk w Biedronce! Ceny poszybowały jak rakieta Muska, a siła nabywcza tych czternastu emerytur jest mniejsza niż dwunastu przed twoimi cudami ekonomicznymi. Wszystko za pieniądze, których nie było – ale kto by się tym przejmował, skoro można było kupić głosy tych biednych staruszków, którym wmówiono, że dostają prezent. Brawo, mistrzu ekonomicznych iluzji!

Ty krętaczu!

Wprowadziłeś biurokratyczny wzrost płacy minimalnej, jakbyś chciał wszystkim zrobić dobrze, a wyszło jak zawsze – czyli po kieszeni! Niby więcej na pasku, ale co z tego, skoro to głównie sektor budżetowy się cieszy, a ten, który naprawdę napędza gospodarkę, dostał rachunek do zapłacenia. 200 tysięcy samozatrudnionych poszło na zieloną trawkę, bo nie byli w stanie dźwigać składek ZUS-u większych niż ich zyski. Szara strefa rozkwitła jak tulipany na wiosnę. Kreatywne formy zatrudnienia przeżywają renesans – półetaty, umowy śmieciowe, “pracownik na godziny”, “pracownik na święta”, a może jeszcze “pracownik na własny rachunek, ale bez rachunku”?

Ty sprytny cwaniaczku!

Wprowadziłeś obniżkę PIT i ulgi dla młodych, jakbyś chciał ich przekonać, że praca w Polsce to złoty interes! A co z tego wyszło? Mniej pieniędzy w budżecie, chaos na rynku pracy i dyskryminacja starszych pracowników, którzy teraz patrzą na młodzież jak na VIP-ów w ekonomicznej kolejce życia.

Ty chuliganie!

Szykowałeś Polskę na Gwiezdne Wojny ? Wydałeś miliardy na F-35, Abramsy czy HIMARS-y, kosztem modernizacji służby zdrowia, podniesienia płac nauczycieli czy wsparcia innowacyjnych firm. Niby troska o bezpieczeństwo narodowe, ale paradoksalnie – jego osłabienie przez paranoję smoleńską, indolencję w polityce wschodniej i obrzydzanie wszystkiego, co rosyjskie to Twoja osobista wina i zasługa.

Ty ksenofobie!

Zbudowałeś zaporę na granicy z Białorusią, jakbyśmy wracali do czasów żelaznej kurtyny. Mur za miliardy, który bardziej przypomina most donikąd niż realne rozwiązanie – bo przecież historia już pokazała, że żadne mury nie zatrzymały ludzi zdeterminowanych, by szukać lepszego życia. Zamiast sensownej polityki migracyjnej, integracji uchodźców czy walki z przyczynami migracji, wybrałeś symbol lęku, izolacji i krótkowzroczności. Mur stoi, ale co z tego, skoro problem nie zniknął, tylko stał się jeszcze droższy i bardziej skomplikowany?

Ty utracjuszu!

Chwalisz się budową dróg ekspresowych i modernizacją kolei, jakbyś sam osobiście te tory układał i asfalt lał, a prawda jest taka, że jedynie podpisałeś się pod gotowymi planami jak uczeń, który zgłosił się na ochotnika do projektu grupowego, gdy robota była już skończona.

A rozwój energetyki jądrowej? Zamiast elektrowni mamy biura, zamiast reaktorów – kolejne rady nadzorcze, a jedyny prąd, który płynie, to ten na konta pociotków obsadzonych na lukratywnych stanowiskach. No i jak tak dalej pójdzie, to pierwszą polską elektrownię atomową otworzą nasze wnuki.

Ty nieudaczniku!

Wprowadziłeś reformę sądownictwa z takim rozmachem, że zamiast sprawiedliwości mamy chaos, zamiast niezależnych sędziów – polityczne szachy, a zamiast pieniędzy z KPO… no cóż, te 700 miliardów poszło się paść gdzieś na unijnych łąkach. Sądy działają wolniej niż kiedykolwiek. Polacy zamiast do Temidy, muszą się zwracać do świętego Judy – patrona spraw beznadziejnych!

Ty zamordysto!

Przejąłeś TVP i Polskie Radio z taką pasją, jakbyś kręcił nową wersję „Roku 1984” – tylko zamiast Wielkiego Brata był Wielki Prezes, a zamiast informacji – propagandowe disco polo na okrągło. Twoja wolność prasy? Nasza wolność wyboru? No chyba tylko między „Wiadomościami” a „Gościem Wiadomości”!

A zaostrzenie prawa aborcyjnego? Gratulacje, udało ci się wyprowadzić na ulice więcej ludzi niż otwarcie pierwszego Lidla w Polsce! Załatwiłeś największe protesty od lat, kraj podzieliłeś jak nigdy, i wmawiałeś, że to wszystko dla „ochrony życia”.

 

Jarku, pora na wieczny odpoczynek nadeszła. Albo, jak mawiał Twój brat a teraz Twoje serce: “Spieprzaj, dziadu!”.

Dociekamy. Słuchamy. Podglądamy.

Analizujemy. Śledzimy. Wysławiamy. Krytykujemy. Komentujemy.

Wtrącamy się w nie swoje sprawy. Poszukujemy głębszego sensu i drugiego dna.

Wielostronnie i obiektywnie. Z najwyższą starannością.

Używamy dorobku wszystkich odważnych myślicieli, aby dojść tam, gdzie jeszcze nikogo nie było.

Pracuj z nami

Rozbijamy barykady zamkniętych umysłów.

Podajemy prawdę tam, gdzie inni chowają ją za zasłoną banałów.

HECHO.pl – Twoje nowe lustro Polski.
Ostrze analizy. Impuls zmiany.

Wydawca: Fundacja Czwarta Władza (F4W)
Siedziba: Warszawa

KRS: 0001172803 NIP: 5214117765 REGON: 541732862

Nr konta:
18 1090 1056 0000 0001 6270 8297

O wydawcy portalu HECHO.pl
Projekt: DOBOROWA.com.pl · NARRATOR Jaruga & Kędzierski · Strony internetowe, treści, AI. | Odwiedź nas

Login to enjoy full advantages

Please login or subscribe to continue.

Go Premium!

Enjoy the full advantage of the premium access.

Stop following

Przestań obserwować Cancel

Cancel subscription

Are you sure you want to cancel your subscription? You will lose your Premium access and stored playlists.

Go back Confirm cancellation