W minionym tygodniu Warszawa doświadczyła paraliżu, a kierowcy – zbiorowego szaleństwa. Powodem tego zamieszania była paradna kawalkada 22 wozów policyjnych, wojskowych i dyplomatycznych, która przetoczyła się przez miasto niczym pancerna gąsienica, zatrzymując ruch na długie godziny. Trasa procesji, rozciągająca się w pewnym momencie od Pomnika Lotnika do GUS-u, stała się areną klaksonowego koncertu, którego echa niósł wiatr aż do Kijowa i Moskwy. Uwięzieni w korkach kierowcy wyrażali swój entuzjazm w sposób niecodzienny, zaś pasażerowie pancernej kolumny, wzruszeni polską gościnnością, ronili łzy… które zamarzały im na policzkach.
Te niezapowiadane perturbacje spowodowane były wizytą ważnego gościa, hybrydy Churchilla z Chaplinem, chodzącego w zielonym dresie Wołodymyra Zełenskiego, który przybył do Polski w kilku ważnych sprawach, choć tak dokładnie nie wiadomo jakich.
Po pierwsze Zełenski chciał nam uświadomić, że jeżeli nie on, to Rosja rozdepcze nas jak muchę, po drugie, kazał nam zbroić się na potęgę, bo pokój przez zbrojenia się buduje, po trzecie. Po trzecie zdaniem Zełenskiego dobrze by było aby NATO przyłączyło się do Ukrainy a Ukraina do NATO, żeby awantura rozlała się na całą Europę, a nie była jakąś tam lokalną potyczką. No i przyjąć musimy ukraińską gospodarkę, która jest w remoncie od trzech dekad, do Unii Europejskiej, żeby narzekania naszych rolników na importy ukraińskiego zboża były zupełnie bezpodstawne. Pojawia się też ta drażliwa kwestia tych ekshumacji chociaż też nie wiadomo po co, skoro ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski nie żyje i komu jest to w ogóle do czego potrzebne?
Chyba już nadszedł czas, a może i nie, żeby rzec otwarcie, bez obawy o publiczne ukamienowanie, że Ukrainą rządzi człowiek, który udowodnił, że od grania prezydenta w serialu do bycia prezydentem w realu droga jest krótsza, niż się wydaje. Jego życie to scenariusz na film, tyle że napisany przez Quentina Tarantino na kwasie. Z jednej strony bohater narodowy, symbol oporu wobec agresora, z drugiej polityczny nowicjusz, który uczy się fachu w trakcie jazdy, a samochód pędzi 200 km/h po wyboistej drodze. Jego myślenie to mieszanka patenosu, humoru i grozy, a jego styl rządzenia można by nazwać “improwizacją kontrolowaną”. Facet, który skacze przez ognisko i narzeka, że jest mu gorąco.
Sytuacja śmieszna, jak pogrzeb teściowej, gdyby nie ten drobny szczegół, że codziennie tysiąc osób idzie do piachu, a w tragikomedię zaangażowany jest kolos, uzbrojony po zęby w atomowe grzechotki. Co gorsze po wszystkich stronach zimna kalkulacja, zastąpiona została przez gorące emocje, nadal pamiętamy te dwa miliony ukraińskich kobiet i dzieci, które przekroczyły Polską granicę w ucieczce przed bombami. Przykro nam, to zbyt delikatne określenie, ale zrobiliśmy co należało i co żeśmy mogli.
Pora jednak już zrozumieć, że wojna na Ukrainie to nie nasza wojna. Nawet Duda kiedyś to podkreślał. Niestety, od deklaracji o naszej neutralności wiele się zmieniło, głównie dzięki Zełenskiemu, który jednych zachwyca, innych wkurza, a jeszcze innych bawi do łez. Ten światowy podróżnik straszy wszystkich ruskim niedźwiedziem, szantażuje emocjonalnie, grając na współczuciu dla Ukraińców (choć sam, jak Hitler nie był Niemcem, nie jest rodowitym Ukraińcem), i próbuje wmówić światu, że tylko on ma rację. Kto się nie zgadza, ten agent Kremla.
Ostatnio kancelaria prezydencka Dudy, niczym paw chwalący się ogonem, opublikowała raport, z którego wynika, że jesteśmy najhojniejszymi darczyńcami wspierającymi Ukrainę. Dane w raporcie są nieprecyzyjne, pewnie po to, żeby zmylić rosyjskie służby albo żeby nie ujawniać prawdziwego stanu rzeczy. W każdym razie wynika z niego, że dajemy na wojnę z Rosją najwięcej na świecie w przeliczeniu na PKB, a nominalnie przebijają nas tylko Amerykanie. Zasponsorowaliśmy Ukraińcom przykładowo sto milionów kulek karabinowych do zabawy w wojnę z Rosją, co zapewne nie rozbawiło cara Putina.
Ale spójrzmy na inne liczby. W kwietniu 2023 roku (po roku wojny) Minister Finansów Rzeczkowska uważała, że całkowita kwota wydatków na Ukrainę wynosi do 2 proc. PKB tj. ok. 50 mld zł. Natomiast obecnie prezydent (grudzień 2024) twierdzi zupełnie co innego. Mianowicie, że prawie 5 proc. rocznej produkcji w gospodarce, kosztowała Polskę pomoc Ukrainie na kilku różnych polach. I tu informacja się kończy a nie powinna.
Nie wiadomo, czy chodzi o rok 2024, czy może o 2023, a może chodzi o te 5 proc. PKB za rok jeden i drugi a Rzeczkowska podawała dane dotyczące tylko roku 2022?
Niestety dokładna wartość PKB za 2023 rok nie została podana przez GUS. Możemy tylko oszacować PKB na podstawie danych z 2022 roku, kiedy wynosił on 2,7 biliona zł. No to 5 proc to ok 135 mld zł.
50 mld w 2022, 135 w 2023 i może kolejne 135 w 2024? Wygląda na celową ściemę. Jeśli chodzi tylko o oba lata (23 i 24), to robi się 180 mld. Sporo. A pan katolik Duda (któremu przypominamy o lewej ręce nie wiedzącej, co czyni prawa) dalej precyzuje…
Z prawie 800 czołgów, które otrzymała Ukraina, ponad 350 pochodzi z Polski. Wsparliśmy też ukraińskie siły powietrzne, przekazując 14 samolotów (najwięcej ze wszystkich państw) i 12 śmigłowców (więcej tylko Ukraińcy dostali od USA). Do tego dziesiątki dronów rozpoznawczych i setki dronów kamikadze. Zapewniliśmy też łączność internetową, dostarczając 20 tys. zestawów Starlink i finansując ich utrzymanie. W polskich zakładach serwisujemy czołgi Leopard, T-72, PT-91 i Kraby, których Ukraina używa na froncie, a które dostała w prezencie albo kupiła na kredyt, którego pewnie nigdy nie spłaci. Ot, taka nasza hojność.
Pozbyliśmy się starego sprzętu, więc trzeba było kupić nowy. Koreańskie haubice i samoloty, amerykańskie czołgi i samoloty – to wszystko kosztowało, według niepełnych danych (skąd kasa i jakie odsetki?), 40,5 mld w 2023 i ponad 52 mld w 2024. Do tego normalny budżet MON – 111,2 mld w 2023 i 118,14 mld w 2024.
Krótko mówiąc, pomoc Ukrainie kosztowała nas, bagatela, przynajmniej 280 mld. A ZUS w 2023 roku wypłacił 319,5 miliarda na emerytury i renty. Z tego prosty wniosek: gdyby nie ta cała wojenna zabawa, emeryci mogliby dostawać prawie o połowę wyższe świadczenia. Tyle z tego mamy a w zasadzie nie mamy.
Nasza polityka zagraniczna to fikcja. Albo jej nie ma, albo jest tak fatalna, że lepiej żeby jej nie było. Mimo wszystko rozsądek podpowiadał aby jej celem nie tylko było zapewnienie bezpośredniego bezpieczeństwa ale i dbanie o pokój i spokój sąsiadów. Ta powinność została zaniedbana w najlepszej wierze, bo przecież nie można ingerować w niezawisłość suwerennych państw. To ciekawe stanowisko, że no nie można było w trakcie pokoju a teraz w czasie wojny jesteśmy liderami ingerencji i wtrącania się w cudze sprawy.
Z dziecięcą naiwnością wciskano kit o zamachu bez zamachowców. Macierewicz macierewiczył, miesięcznice się odbywały, a nikt nie wiedział, o co chodzi. Teraz znów rosyjski spisek, Tusk coś powiedział, Pieskow go wyśmiał, a Miedwiediew nazwał Polaków durniami za pomaganie “mordercom ojców i dziadów”. Rosjanie mistrzami świata prawdomówności nie są ale no przecież my nie chcemy być tacy jak oni, a odpowiadając kłamstwem na kłamstwo niejako się zrównujemy.
Kochani, dość tej wojny! Potrzebny nam pokój, i to szybko. Wiem, że to oznacza wyrzeczenia, utratę pozycji, pokorę, a nawet ślepotę na zło. Ale co tam, jakoś to będzie. Grunt, żeby przestały latać pociski. A potem możemy się kłócić dalej.
W końcu trzeba prezydentowi Zełenskiemu zacząć tłumaczyć, że tak naprawdę nie do końca rozumiemy historię ukraińskiego małżeństwa i rozwodu z Rosją, która w naszym oglądzie momentami przypomina telenowelę z ciągłymi zwrotami akcji. Że z tą ukraińską ekonomią, gdzie obok cerkwi ze złotymi kopułami stoją kioski z podrobionymi Adidasami, która jest jak stara Łada – niby jeździ, ale co chwila coś się psuje, no to ona europejskich standardów spójności nie spełnia. Że ta ich jednoizbowa demokracja, w której raz rządzą prorosyjscy oligarchowie, raz proeuropejscy demokraci, a czasem po prostu ktoś, kto dał największą łapówkę nie spełnia jednak standardów prawnych Traktatu z Maastricht. No i w końcu, że jeżeli USA wypiszą się z NATO, czym straszy Trump, no to nie będzie ono już takim strażnikiem bezpieczeństwa i gwarantem wojennej chwały, jak to się dotąd wydawało.
Trzeba też jasno powiedzieć, że Ukraina to niezależny kraj i skacząc z rosyjskiej patelni do zachodniego ognia, może się poparzyć. A przy okazji wspomnieć, że termin wyborów prezydenckich na Ukrainie dawno minął, a ich jak nie było, tak nie ma. Że może warto byłoby poddać, kierunki polityki obecnych władz, ludowej weryfikacji i osądowi.
Zełenski zapewnia, że możemy zawiesić broń jeszcze w tym roku, o ile Unia trzykrotnie zwiększy produkcję broni i militarny pragmatyzm. Brzmi to mało logicznie i wiarygodnie. Podobnie, jak jego pomysł, że żadne ustalenia z Rosją nie mogą się odbywać bez Ukrainy. I że każdy, kto rozmawia z Rosją za plecami Ukrainy, powinien oberwać.
Nie może być tak, że tylko Zełenski ma monopol na prawdę w sprawach polityki – i tej wewnętrznej, i tej zagranicznej, i unijnej, i światowej. Bo zaczyna przypominać Putina, z którym też nie da się dogadać.
Chociaż w jednym się z nim zgadzam. Zełenski powiedział w Warszawie, że Zachód nie rozumie wielu prostych rzeczy. Jasne, jak słońce o północy.
Oznaczono jako :
ukraina Zełenski
O Autorze : call_made
O AUTORZE : Jest sukcesem reprodukcyjnym ojca Józefa i matki Marii. Jasno z tego wynika, że urodził się w świętej rodzinie. Skończył dziennikarstwo w Warszawie i nauki polityczne w Hamburgu. Wolno mu więc o sobie mówić, że jest prawdziwym hamburgerem. Pociesza go, że składa się z inteligentnej materii o masie 1300 gramów (waga mózgu). Martwi, że zliczając masę 7,3 miliarda mózgów zamieszkujących Ziemię wychodzi, że inteligentna materia stanowi pomijalny procent materii nieinteligentnej, z której składa się makrokosmos. (Perfekcyjny w pielęgnacji swej intelektualnej niezależności – przyp. red).
Wesprzyj niezależne dziennikarstwo.
Bo inaczej prawda zdechnie.
Jak mucha w smole.
A kłamstwo będzie się miało dobrze.
Jak pluskwa w materacu.
Za cenę połowy – ba, jednej dziesiątej – paczki fajek możesz wesprzeć tworzenie treści, które nie robią z czytelnika idioty. Bo przecież wszyscy wiemy, że Internet sam z siebie nie przestanie być wysypiskiem informacyjnego chłamu. Prawda?
Dorzuć się i dołącz do elitarnego grona ludzi, którzy jeszcze rozumieją, że wolne słowo nie żywi się lajkami.
Twoje wsparcie to nie tylko gest – to szansa, by autor nie musiał dorabiać w call center albo pisać clickbaity o "szokujących sekretach celebrytów".
Nie bądź dusigroszem.
Skąpstwo to grzech, a hojność daje karmę. Albo chociaż dobry content.
Czasem nawet jedno kliknięcie może zdziałać więcej niż cały wykład o empatii.
4,44 zł
Prawda tańsza niż piwo.
6,66 zł
Grosz do grosza i diabeł zadowolony.
19,89 zł
Twoja transformacja w dobrodzieja.
Wpłaty na Fundację Czwarta Władza (F4W) realizuje Tpay – Krajowy Integrator Płatności S.A. (KRS: 0000412357, NIP: 7773061579, REGON: 300878437, Rejestr Usług Płatniczych: IP27/2014).
Objaw ją dzięki dziennikarskiemu śledztwu na zamówienie.
Anonimowość i ochrona źródeł gwarantowane.
Kliknij po więcej
Analizujemy. Śledzimy. Wysławiamy. Krytykujemy. Komentujemy.
Wtrącamy się w nie swoje sprawy. Poszukujemy głębszego sensu i drugiego dna.
Wielostronnie i obiektywnie. Z najwyższą starannością.
Używamy dorobku wszystkich odważnych myślicieli, aby dojść tam, gdzie jeszcze nikogo nie było.
Pracuj z nami© hecho.pl — fotografie z Adobe Stock i innych licencjonowanych źródeł, użyte zgodnie z obowiązującymi licencjami. Zobacz więcej.
Podajemy prawdę tam, gdzie inni chowają ją za zasłoną banałów.
HECHO.pl – Twoje nowe lustro Polski.
Ostrze analizy. Impuls zmiany.
Wydawca: Fundacja Czwarta Władza (F4W)
Siedziba: Warszawa
KRS: 0001172803 NIP: 5214117765 REGON: 541732862
Nr konta:
18 1090 1056 0000 0001 6270 8297
„Hecho” – zarejestrowany tytuł prasowy (PR 21681).
Pełniącymi obowiązki redaktorów naczelnych są Przemysław Ćwikliński (redaktor starszy) oraz Łukasz Piotrowicz – każdy w zakresie swoich najwyższych kompetencji i udokumentowanych osiągnięć.
Tygodnik internetowy spełniający wymogi ustawy Prawo prasowe.
Please login or subscribe to continue.
No account? Register | Lost password
✖✖
Are you sure you want to cancel your subscription? You will lose your Premium access and stored playlists.
✖
Bądź pierwszym, który skomentuje!