Background

Kasa, kadzidło i ubóstwo

Najważniejszym wydarzeniem eschatologicznym ubiegłego roku, które wstrząsnęło sumieniami biskupów i arcybiskupów naszego Episkopatu była zapowiedź likwidacji Funduszu Kościelnego i zastąpienie go jakowymś podatkiem na kościół, jak to jest w Niemczech.
Yhm !? – zastąpić Fundusz subsydiowany naszymi podatkami – jakimiś innymi podatkami ! ? Czy ja wiem ?

Fundusz Kościelny – narzędzie kontroli czy wsparcia?

Fundusz Kościelny został wprowadzony w Polsce z inicjatywy Józefa Stalina, który w Kościele widział zarówno ideologicznego, jak i politycznego przeciwnika. Popierał nacjonalizację kościelnej własności, lecz jednocześnie zdawał sobie sprawę, że odebranie duchownym dochodów z dzierżawy ziemi mogłoby doprowadzić do wybuchu wojny domowej.

W związku z tym zaproponował Wandzie Wasilewskiej1 przejęcie dóbr kościelnych, a część uzyskanych z nich dochodów miała zostać przeznaczona na uposażenie duchowieństwa. W rzeczywistości jednak Fundusz nigdy nie funkcjonował w ten sposób, a środki, jakimi dysponował, nie były adekwatne do wartości przejętego mienia.

Od początku Fundusz Kościelny miał istotne wady. Przede wszystkim sprawiał, że Kościół, który z natury był antykomunistyczny, był jednocześnie finansowany przez komunistyczne państwo. Władze uzyskały w ten sposób narzędzie kontroli nad duchowieństwem i mechanizm wymuszania posłuszeństwa.

Przeciwnikiem Funduszu był prymas Stefan Wyszyński, który uważał, że Kościół nie tylko nie powinien przyjmować pieniędzy od państwa, ale także nie powinien posiadać majątków ziemskich – powinien utrzymywać się z dobrowolnych datków wiernych. Mimo że Wyszyński był najdłużej urzędującym prymasem Polski, nie udało mu się przekonać Episkopatu do realizacji tej wizji.

Ubóstwo czy przywileje? Współczesna rola Funduszu Kościelnego

Obecnie istnienie Funduszu Kościelnego nie opiera się już na stalinowskich założeniach. Wszystkie ziemie zostały zwrócone Kościołowi, a dodatkowo otrzymał on jeszcze więcej. Fundusz stanowi dziś dodatkowe źródło dochodów dla instytucji kościelnej, zwalniając ją przede wszystkim z odpowiedzialności za emerytury i renty duchownych. Czy to zgodne z chrześcijańskimi wartościami?

Kiedy ksiądz jest młody, zdrowy i aktywny, czerpie dochody z posługi – na przykład celebrując pogrzeby. Jednak gdy popada w niedołęstwo, troskę o jego utrzymanie i pochówek przejmuje państwo.

Zasadniczy i często pomijany problem Kościoła polega jednak na zapomnieniu o jednej z fundamentalnych cnót ewangelicznych – oderwaniu od dóbr materialnych, czyli ubóstwie. Każdy wstępujący do zakonu składa ślub ubóstwa, zgodnie z wieloma wezwaniami Chrystusa:
„Nie możecie służyć Bogu i Mamonie” (Mt 6, 24)
oraz
„Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem” (Łk 14, 33).

Jednak niewielu duchownych pozostaje wiernych temu ślubowaniu. Przykłady prawdziwego ubóstwa w Kościele można znaleźć w postaciach takich jak Jan Paweł II, który „nie posiadał osobistego majątku”, św. Franciszek z Asyżu, który nie miał nawet własnej odzieży, czy Szymon Słupnik Młodszy – asceta, który przez 45 lat żył na ośmiokątnym słupie pod gołym niebem, odżywiając się wyłącznie tym, co podawali mu wierni na kiju. Jak i czym wydalał? Hagiografowie milczą na ten temat.

Iluzja materializmu i wolność ubóstwa

To wielka tragedia, że księża, podobnie jak większość zeświecczonego społeczeństwa, ulegają złudzeniu, iż troski doczesności można wyeliminować poprzez całkowite zaspokojenie pragnień materialnych. Ostatnie dwie dekady rosnącego dobrobytu dowodzą, że wcale tak nie jest. Zaspokojona potrzeba rodzi kolejną, ta zaś kolejną – i tak w nieskończoność. Głód materialny nigdy nie zostaje nasycony, a co więcej, przysparza coraz to nowych zmartwień. Krótkowzroczny materializm nie rozwiązał fundamentalnych problemów ludzkości, takich jak poczucie spełnienia, samotność, niewiedza, nietolerancja czy inne bolączki egzystencjalne.

Ludzie zdają się zapominać o prostej prawdzie: przychodzą na świat bez grosza i opuszczają go nie zabierając ze sobą niczego. Powinni więc wyciągnąć z tego wniosek, że sensem istnienia nie może być stan pozostawionego konta bankowego.

Kościół, zamiast wskazywać drogę wyjścia z tej pułapki, sam tkwi w szponach materializmu – tyle że w jego marksistowsko-harwardzkiej odmianie, według której „im więcej masz, tym więcej znaczysz”. Troska duchowieństwa o materialne bezpieczeństwo utwierdza wiernych w przekonaniu, że to pieniądze są gwarancją stabilności. W efekcie nikt już nie potrafi dostrzec, że może być inaczej.

Spróbujmy sobie jednak wyobrazić życie człowieka całkowicie oderwanego od świata materialnego. Jest wolny od trosk związanych z kredytem mieszkaniowym, rachunkami za prąd, kosztami ubezpieczenia czy tankowaniem samochodu.

Posiłek otrzymuje w jadłodajni dla bezdomnych, a ubranie zapewnia mu Caritas. Nie cierpi na nadwagę. Nie wzbudza zawiści swoim majątkiem, bo go po prostu nie posiada. Nie interesuje się nim ani policja, ani urząd skarbowy. Nikt nie może mu niczego dać, bo niczego nie potrzebuje, ale też nikt nie może mu niczego odebrać, bo nie ma nic do stracenia. Nie zabiega o świecki sukces, ale i nie ponosi życiowych porażek.

Czy to nie właśnie taka wolność jest prawdziwym bogactwem?

Zapomniana wartość ubóstwa

Można by powiedzieć, że prowadzi dość ryzykowną egzystencję, ale… czy ksiądz, który ufa Bogu, może wątpić w to, że Najwyższy każdego dnia zapewni mu wszystko, czego potrzebuje? W istocie chrześcijaństwo zdaje się zapominać o fundamentalnej prawdzie – ubóstwo jest najskuteczniejszym środkiem do zbawienia poprzez własny wysiłek, jaki kiedykolwiek został wypracowany w historii ludzkich poszukiwań świętości.

Prawdziwe, świadome ubóstwo nie tylko prowadzi do duchowego wzrostu, ale także do szczęścia. Tymczasem ci, którzy deklarują naśladowanie Chrystusa we wszystkim, zdają się nie dostrzegać, że był On w rzeczywistości świętym żebrakiem – człowiekiem o zniewalającym magnetyzmie, kierowanym bezinteresownym ideałem służenia całej ludzkości.

W odpowiedzi na deklarację Premiera o likwidacji Funduszu Kościelnrgo, Sekretarz Generalny Konferencji Episkopatu Polski, bp Artur Miziński, oznajmił, że Episkopat jest gotowy do negocjacji. Czy to jednak oznacza powrót do pierwotnych ideałów Kościoła?

Bogactwo Kościoła a jego autorytet – paradoks historii

Patrząc na historię, problem nadmiernego bogacenia się Kościoła trwa od co najmniej tysiąca lat. Mechanizm pozostaje niezmienny: ludzie, którzy przez całe życie wyzyskiwali innych, u jego schyłku dochodzili do wniosku, że w istocie nie taki był cel ich egzystencji. W akcie duchowego odkupienia przekazywali więc swój majątek Kościołowi w testamentach.

Mniej więcej co sto lat Kościół stawał się, zaraz po królu, największym posiadaczem ziemskim. A w czasach, gdy ziemia była podstawowym wyznacznikiem bogactwa, czyniło to z niego instytucję mogącą zagrozić ekonomicznej władzy monarchy. W obawie przed tym pojawiały się ruchy domagające się sekularyzacji kościelnych majątków.

Już w 1510 roku Sejm Polski zakazał zapisów ziemskich na rzecz Kościoła w testamentach. Konstytucja z 1635 roku dodatkowo ograniczyła możliwość zapisu i sprzedaży majątku instytucjom kościelnym. W okresie międzywojennym dwukrotnie postulowano w Sejmie nacjonalizację dóbr kościelnych. W rzeczy samej, zakaz przekazywania majątku Kościołowi bez zgody władz, wprowadzony w PRL, zniesiono dopiero w 1989 roku.

Warto zauważyć interesującą zależność: im bogatszy i bardziej uprzywilejowany stawał się Kościół, tym mniejszy wpływ miało jego nauczanie. W czasach PRL-u, kiedy posiadał niewiele, jego autorytet był najwyższy. Religii uczono za darmo, często w piwnicach kościołów. Duchowieństwo było inwigilowane przez Służbę Bezpieczeństwa, a księża ryzykowali wiele, głosząc swoje nauki. W tamtych czasach nikt nie mówił o aferach pedofilskich czy o księżach żyjących w luksusie – kiedy przy ścianie podsłuchiwał tajniak, życie duchowne wyglądało zupełnie inaczej.

Dziś, gdy sytuacja materialna Kościoła uległa poprawie, jego wiarygodność wyraźnie się chwieje. Maleje liczba powołań, frekwencja w kościołach spada, a autorytet duchowieństwa podlega coraz większym wątpliwościom. Czy zatem prawdziwa siła Kościoła nie tkwiła w jego ubóstwie?

Ubóstwo jako droga do duchowej głębi

W naszym dualistycznym świecie, zdominowanym przez marksistowskie antagonizmy napędzające rozwój, niedostatek, ubóstwo i niedobory – nawet te niezawinione – często działają jak katalizator intelektualnej bystrości.

Wzmacniają precyzję myślenia, pogłębiają intuicję, eskalują wrażliwość i empatię, także wśród duchowieństwa i zakonników. Sprzyjają wyrzeczeniu się egoistycznych motywów i osobistych ambicji, pozwalając kapłaństwu zanurzyć się w strumieniu ludzkości jako jej integralna część, a nie odrębna, uprzywilejowana kasta.

Jeśli rzeczywiście bp Artur Miziński, deklarujący „otwartość na dialog w sprawie zmian w finansowaniu Kościoła”, chce działać dla dobra swojego i chwały Bożej, powinien rozpocząć od prostego, lecz doniosłego oświadczenia:

„Wyrzekamy się! Wyrzekamy się tego stalinowskiego pomiotu! Nie chcemy ani grosza, bo grosze nie są nam w ogóle potrzebne.”

Tylko wówczas Kościół może odzyskać swoją pierwotną duchową misję i moralną wiarygodność.

Robert Jaruga
  1. Wspomnienia Wandy Wasilewskiej (1939-1944), “Archiwum Ruchu Robotniczego” Warszawa 1982, z. VII s. 402. za Markiem Łatyńskim, „Nie paść na kolana. Szkice o opozycji lat czterdziestych”, wyd. II rozszerzone, Wrocław 2002, Wyd. Towarzystwo Przyjaciół Ossolineum, ISBN 83-7095-056-6, s. 666.

Dociekamy. Słuchamy. Podglądamy.

Analizujemy. Śledzimy. Wysławiamy. Krytykujemy. Komentujemy.

Wtrącamy się w nie swoje sprawy. Poszukujemy głębszego sensu i drugiego dna.

Wielostronnie i obiektywnie. Z najwyższą starannością.

Używamy dorobku wszystkich odważnych myślicieli, aby dojść tam, gdzie jeszcze nikogo nie było.

Pracuj z nami

Rozbijamy barykady zamkniętych umysłów.

Podajemy prawdę tam, gdzie inni chowają ją za zasłoną banałów.

HECHO.pl – Twoje nowe lustro Polski.
Ostrze analizy. Impuls zmiany.

Wydawca: Fundacja Czwarta Władza (F4W)
Siedziba: Warszawa

KRS: 0001172803 NIP: 5214117765 REGON: 541732862

Nr konta:
18 1090 1056 0000 0001 6270 8297

O wydawcy portalu HECHO.pl
Projekt: DOBOROWA.com.pl · NARRATOR Jaruga & Kędzierski · Strony internetowe, treści, AI. | Odwiedź nas

Login to enjoy full advantages

Please login or subscribe to continue.

Go Premium!

Enjoy the full advantage of the premium access.

Stop following

Przestań obserwować Cancel

Cancel subscription

Are you sure you want to cancel your subscription? You will lose your Premium access and stored playlists.

Go back Confirm cancellation