Background

Zachód gra, Wschód krwawi

Moje badania (czytaj: przeglądanie Twittera) ujawniły zadziwiającą jednomyślność opinii w kwestiach globalnej polityki. Donald Trump – Hitler! Putin – Hitler, Ursula von der Leyen – Hitler w spódnicy.

Zełenski jeszcze nie został Hitlerem, prawdopodobnie ze względu na swoje semickie pochodzenie, ale właśnie ta drażliwa kwestia jest coraz częściej eksploatowana.

Ośmieliłem się zatem zauważyć publicznie, że hurtowe rozdawanie tytułu Hitlera trąci infantylizmem. Efekt? Furia.

Jak widać, niektórzy wolą prostackie etykietki niż złożoną analizę. Zresztą, czy w tej wojnie kogokolwiek interesuje logika? Przecież wszystko opiera się na sprzecznościach.

fot. Vitalii Yurasov

Wuj Sam wystawia rachunek

Przyjrzyjmy się, jak to wygląda. Jakie są marzenia i żądania np. Trumpa wobec Ukrainy. Trump mówi: „Chcemy 50 proc. ukraińskich zasobów i – musimy to wreszcie jasno powiedzieć – Ukraińcy powinni byli od początku zrozumieć, jako naród kulturalny, że czołgi nie były za darmo. No, może na początku były, ale potem każdy wie, jak działają mechanizmy promocyjne. Skoroście tego nie pojęli od razu, to teraz zobaczmy, jak dobrze wam idzie bez czołgów”.

To stawia Amerykę w niezbyt korzystnym świetle. Można by pomyśleć, że od samego początku nie była to bratnia pomoc, lecz pułapka kredytowa, z której żółto-niebieski dłużnik nie będzie w stanie się wydostać.

Dalej prezydent USA klaruje: „Musicie się dogadać z Putinem, bo to jest w waszym najlepiej pojętym interesie – z nami dogadać się będzie jeszcze trudniej. A licznik odsetek już bije. Koniec zabawy w wojnę, wypierdalać do roboty, przaśne chamy, a nie mi tu w swetrach po Białym Domu ganiać. Czekamy na swoją forsę”.

Między groźbą a uściskiem dłoni: Trump tańczy z Putinem

Wobec Rosji Trump wydaje się natomiast jednocześnie twardy i miękki – czyli w sumie schizofreniczny. Z jednej strony grozi: „Będą kolejne sankcje, jeśli Rosja nie wstrzyma wojny” (co Putin pewnie kwituje jako strachy na lachy). Z drugiej zaś stawia ultimatum: „A jeśli nie, to skłócę Rosję z Chinami i Iranem. Przecież znam się na rozbijaniu – widzieliście, jak skuteczny byłem w Europie”.

A potem nagle zmienia ton i przechodzi jakby na drugą stronę samego siebie: „Zróbmy negocjacje pokojowe – wszystko to kwestia dobrego biznesu”.

Problem w tym, że każde z tych stanowisk wzajemnie się wyklucza. Jeśli sankcje, to sojusz Rosji z Chinami pozostanie. Jeśli skłócenie Rosji z Chinami, to nie będzie negocjacji pokojowych. Jeśli negocjacje pokojowe, to nie będzie sankcji. Chcieć wszystko naraz to dostać chaos.

Kapitulacja, denazyfikacja, rusyfikacja albo nic

fot. Vitalii Yurasov

Putin natomiast mówi: „Cofnijcie się za Odrę. Tak, tak, najlepiej wróćcie do czasów Zimnej Wojny, gdy NATO kończyło się na RFN. Koniec z NATO w Środkowej Europie”.

Jednocześnie próbuje bagatelizować swoje imperialne ambicje: „Kraje Europy Wschodniej to nie moje podwórko, a kojarzenie tego regionu z Gruzją, Czeczenią i Ukrainą jest mylne i prowadzi do pochopnych wniosków” (nie brzmi to zbyt wiarygodnie).

Putin nie zamierza rozmawiać z Ukraińcami w sprawie pokoju, skoro – jak twierdzi – można dojść do porozumienia z kimś „ważniejszym”. „Poza tym – mówi – jest przecież dekret Zełenskiego, który sam sobie zabronił rozmawiać ze mną, więc o co teraz chodzi?” (rzeczywiście, Zełenski wydał taki idiotyczny dekret, który skutecznie wiąże mu ręce*).

Wobec Ukraińców Putin ma w zasadzie tylko jedną ofertę: „Podpiszcie kapitulację i nie marudźcie”. „Nie było żadnej aneksji Krymu ani czterech obwodów, bo te tereny od zawsze należały do Rosji” – przekonuje Putin (no, prawie zawsze). Ukraina ma zakończyć współpracę z NATO, zdenazyfikować się (co w wyobrażeniu Putina oznacza likwidację własnej armii) i zapewnić, że język rosyjski stanie się drugim, a najlepiej pierwszym językiem państwowym.

A na koniec: Z tym durniem (w oryginale durak) w zielonym dresie to ja nie będę gadał. Ustalę wszystko z tym z białą grzywą i niech on przedstawi temu klaunowi gotowe warunki.

Od Krymu po Smoleńsk: Zełenski gra va banque

fot. Vitalii Yurasov

Stanowisko Zełenskiego wobec wolnego świata? „Dajcie więcej wszystkiego i gwarancje bezpieczeństwa!” Doświadczenie pokazuje, że jeśli Ukraina czegoś nie zażąda, to nikt sam z siebie tego nie zaproponuje. Dlatego konieczna jest dalsza pomoc wojskowa – czołgi, drony, pociski… dużo, szybko i najlepiej na wczoraj.

Możemy dać Trumpowi trochę lantanu, neodymu, samaru, gadolinu** i jak to się tam do cholery, nazywa, ale nie za darmo! To my przyjmujemy prezenty – Javeliny, Abramsy i inne zabawki – i wszyscy trzymamy się wersji, że to było z dobrego, wielkiego, amerykańskiego serca.

My chcemy pokoju, ale na własnych warunkach. A jeśli Stany się zaangażują, to pod warunkiem, że coś z tego dla nas wyniknie.

Co do Rosji? Ma natychmiast zaprzestać ataków na cele cywilne – bo jednak cywilów się nie morduje. A co do ukraińskich żołnierzy? No trudno – jakoś to zniosę, nie mam wśród tej hołoty nikogo znajomego. Ale prosić Rosję, żeby raz zrobiła coś w dobrej wierze, to jak prosić kota, żeby szczekał – mam na myśli wymianę jeńców. Integralność terytorialna Ukrainy? Oczywiście od Krymu po Smoleńsk – sprawdziłem dokładnie na mapie. A jeśli ktoś się z tym nie zgadza, to możemy porozmawiać… ale o pogodzie.

Tak, rzeczywiście, podpisywałem jakieś dekrety, ale człowiek tyle tego podpisuje – kto by to wszystko spamiętał i jeszcze rozumiał, o co w tych papierzyskach chodzi?

Wojna jak gra komputerowa, a my z chipsami w dłoni

Każdy chce coś, ale niekoniecznie dostanie! Trump chce, żeby Ukraina zapłaciła mu za Abramsy, Rosja chce, żeby NATO wróciło do lat 90., Zełenski chce, żeby Zachód dawał więcej, a Putin chce po prostu wszystko. Wszyscy chcą pokoju, ale tylko pod warunkiem, że to druga strona się podda.

Gdyby nie to, że wszyscy ci panowie (no, prawie wszyscy) są abstynentami, wyglądałoby to na jakąś karczemną awanturę albo akademickie spekulacje wyrostków. Zresztą, światowa publiczność właśnie tak to postrzega. A co gorsza – siedząc w komfortowych fotelach, popijając piwko i racząc się chipsami – dobrze się przy tym bawimy. Niektórzy chętnie chwyciliby nawet za joysticki, bo wydaje im się, że wojna to tylko War Thunder, gdzie czołgi są z pikseli, a jeśli karabin terkocze zbyt głośno, to wystarczy ściszyć głośniki.

A jak wygląda to naprawdę. Ano zacytujmy relację naocznego świadka:

Piekło Ukrainy bez filtra

Błoto jest jak żywy organizm. Chce mnie pochłonąć, wciągnąć w swoją gęstą, cuchnącą otchłań. Każdy szag to walka, każdy wzdok to trucizna. Powietrze gęste od smrodu prochu, spalenizny i gnijącego mięsa. Niebo z ołowiu przygniata ziemię, dusząc resztki nadziei.

Wokół mnie panorama, która dawno przestała przypominać cokolwiek ludzkiego. Trupy leżą rozrzucone jak igruśki, lecz igra się zakonczila. Ich fizjonomie – zastygłe w wiecznym krzyku, puste glaza pulsujące od robactwa, jazyki rozdęte i sine.

Krow, czarna i gęsta, ścieka w błoto, tworząc piekielną breję, która ślizga się pod butami. Krzyki. Niekończąca się kakofonia bólu i smierti. Ludzie umierają w męczarniach – powoli, boleznenno. Ich ciała są poszarpane od kul, oszmeków, eksplozji, jak mięso rzucone na rzeźnicki hak. Oderwane kończności leżą wśród gruzu jak bezużyteczne ostanki. Wnętrzności walają się po ziemi, ciepłe, parujące, rozdarte jak razpruty wor.

Maładiec, może dziewiętnaście lat, klęczy, przyciskając drżącymi dłońmi rozerwany żywat. Kiski wypływają mu między palcami jak razwariony węże. Glaza szeroko otwarte, szkliste, nieruchome, ale krzyk dalej dudni w jego gardle – szorstki, razdzierajuszczyj, bez nadziei. Nie przyjdzie pomość. Nie ma nikogo. Riadom niego inny – starszy trup. Spalona do kości twarz, skóra zwisająca z rąk jak przepalone trjapki. Wzrok pusty, martwy, a ciało bezwładnie opiera się o wrak bronietransportiera. Glaza to tylko czarne dziury w czaszce.

Ziemia drży. Huk eksplozji tnie powietrze, a udarnaja wołna rzuca trupami jak kukłami. Brat ubija brata. Kamazy, zakrwawione i oblepione błotem, wywożą zwłoki. Stosy ciał ułożone w piramidy – jakby to był jakiś chory, makabryczny performance. Smród jest nie do zniesienia – gnilość, gar, ekskrementy i smiert, wszystko wnika w skórę. Sołdat bez nóg pełza po ziemi, zostawiając za sobą krowawą smużkę. Jego glaza, przekrwione i pełne nienawiści.

Do wroga. Do siebie. Do mira, który go tu rzucił jak mięso na rzeź. Drugi, oślepiony, krąży w kółko. Jego ruki wyciągnięte przed siebie, jakby szukał czegoś, czego już nigdy nie zobaczy. Jego usta poruszają się, ale głos utknął mu w gardle – jedynym dźwiękiem jest nieludzki woj.

Czyja to relacja? Rosjanina? Ukraińca? A co byście woleli?

Sławomir Niedbała

*Dekret prezydenta Ukrainy, Wołodymyra Zełenskiego, dotyczący niemożności prowadzenia negocjacji z prezydentem Rosji, Władimirem Putinem, nosi numer 679/2022 i podpisany został w październiku 2022 roku.

**Metale ziem rzadkich.

fot. Vitalii Yurasov

Dociekamy. Słuchamy. Podglądamy.

Analizujemy. Śledzimy. Wysławiamy. Krytykujemy. Komentujemy.

Wtrącamy się w nie swoje sprawy. Poszukujemy głębszego sensu i drugiego dna.

Wielostronnie i obiektywnie. Z najwyższą starannością.

Używamy dorobku wszystkich odważnych myślicieli, aby dojść tam, gdzie jeszcze nikogo nie było.

Pracuj z nami

Rozbijamy barykady zamkniętych umysłów.

Podajemy prawdę tam, gdzie inni chowają ją za zasłoną banałów.

HECHO.pl – Twoje nowe lustro Polski.
Ostrze analizy. Impuls zmiany.

Wydawca: Fundacja Czwarta Władza (F4W)
Siedziba: Warszawa

KRS: 0001172803 NIP: 5214117765 REGON: 541732862

Nr konta:
18 1090 1056 0000 0001 6270 8297

O wydawcy portalu HECHO.pl
Projekt: DOBOROWA.com.pl · NARRATOR Jaruga & Kędzierski · Strony internetowe, treści, AI. | Odwiedź nas

Login to enjoy full advantages

Please login or subscribe to continue.

Go Premium!

Enjoy the full advantage of the premium access.

Stop following

Przestań obserwować Cancel

Cancel subscription

Are you sure you want to cancel your subscription? You will lose your Premium access and stored playlists.

Go back Confirm cancellation