Background

Najdroższy rachunek w historii Polski

Artykuły arrow_drop_down

Niemcy, te sknery, nie dadzą nam 6 bilionów 200 miliardów. A szkoda, bo cyferki na paragonach i pylonach rosną szybciej niż ambicje. Gaz podrożał 15 razy, ale co tam, drobiazg.

Prawdziwy Polak martwi się o reparacje, a nie o jakieś grosze. A wy, ciemny ludu, zamiast czytać o miliardach, gapicie się na ceny kiełbasy. Wasze oczy psują się od patrzenia na drożyznę, a mózgi od braku wiedzy. Dlatego ja, wziąłem na siebie ciężar czytania i myślenia. I co z tego mam? Ano, satysfakcję, że wiem więcej od was.

Nieważne, że Niemcy nie wypłacą ani centa. Prawdziwym sukcesem jest jednak “Raport o stratach poniesionych przez Polskę w wyniku agresji i okupacji niemieckiej w czasie II wojny światowej 1939-1945” — dzieło zainicjowane przez Polską Fundację Narodową, a stworzone przez czternastu historyków.

To epokowe opracowanie, dostępne online w formacie PDF, zasługuje na miano największego dzieła literatury wojennej, a może i w ogóle. Niestety, tytuł jest niezbyt chwytliwy. Zamiast “Raportu…” proponuję “Krwawe porachunki EUR/PLN 1939–2021 (historia oparta na faktach)”. To zapewni bestsellerową sprzedaż.

Nekrofilne arcydzieło czy makabryczny excel?

“Raport…” to lektura niezwykła, wstrząsająca niczym “Matka Śmierć” Vonneguta czy “Malowany Ptak” Kosińskiego (choć ten drugi to oszust i skończył marnie). Czyta się go jak kryminał, z zapartym tchem śledząc rzekę trupów płynącą przez strony. Miliony ofiar, szczegółowo opisane i skatalogowane, zmuszają do refleksji nad sensem istnienia. To połączenie okrucieństwa i wzniosłości, abstrakcji i konkretu, matematycznych formuł i literackiego piękna. Dzieło niemal doskonałe.

Fotografie śmierci, czyli kiedy historia staje się infografiką

Dla dobra czytelnika konkretne dane w „Raporcie” ilustrowane są przejmującymi fotografiami. Oczywiście – dziś, w erze smartfonów, jakość mogłaby być lepsza, ale jak na tamte czasy – naprawdę niczego sobie.

  • Ci rozstrzelani partyzanci!
  • Antoni Bartoszek – właściciel restauracji w Wawrze – powieszony przez Niemców 27 grudnia 1939 roku na suficie własnego lokalu.
  • 27 więźniów Pawiaka – powieszonych 11 lutego 1944 roku na balkonie przy ulicy Leszno w Warszawie.
  • Ilustracja 1.14: rozstrzelanie przez niemiecką policję grupy 52 Polaków na wzgórzu Uzbornia w Bochni, 18 grudnia 1939 roku.
  • Dla miłośników ekstremum, nekrofilityków wizualnych i tropicieli makabry – jest też „Ekshumacja ciał osób zamordowanych przez Niemców w lasach piaśnickich w latach 1939–1940”.

Nie mogło również zabraknąć absolutnej ikony martyrologii – Czesławy Kwoki, więźniarki Auschwitz, zamordowanej w wieku 14 lat zastrzykiem z fenolu. Jak przystało na każdą szanującą się publikację o Holokauście – Kwoka patrzy na nas ze stron „Raportu” swoimi pomordowanymi już oczami.

Masowe egzekucje, rzezie i marsze śmierci – wszystko w jednym „Raporcie”

Masowe egzekucje? Są. Rzezie ludności cywilnej? Jak najbardziej – z Woli i Michniowem włącznie. Marsz śmierci z Rybna Kaszubskiego? Obecny.

Wszystko to opisane zgodnie z ultranowoczesną formułą – skrótowo, konkretnie, w stylu internetowego infotainmentu: kto, kiedy, gdzie, ile i za ile.

Jednak „Raport” to także dzieło matematyczne. Podręcznik akademickiego formatu, w którym zadania z życia (czy raczej śmierci) wzięte mają gotowe rozwiązania.

Na przykład:
Oblicz, ile warte byłoby życie wspomnianej Czesławy Kwoki, gdyby oczywiście przepisowo długo żyła. W odpowiedzi otrzymujemy model ekonomiczny, uwzględniający:

  • wzrost realnych wynagrodzeń,
  • akumulację oszczędności

Milionerka z Auschwitz, czyli trup w Excelu

W „Raporcie” pojawiają się zaawansowane modele ekonomiczne, pozwalające obliczyć utracone wynagrodzenia – z uwzględnieniem wzrostu realnych płac, akumulacji oszczędności oraz przeciętnej długości życia… tej z 1950 roku. A do tego dochodzą jeszcze kontrfaktyczne trendy wzrostu czynników produkcji, co brzmi równie pięknie, co niezrozumiale.

Ale spokojnie – autorzy wiedzą, co robią. Wszystko to prowadzi do jednego, bezspornego wniosku: gdyby Czesława Kwoka żyła, zarobiłaby bardzo dużo pieniędzy, nawet przy uwzględnieniu hipotetycznego wskaźnika inflacji.

A to dopiero początek.
Jeśli wciągniemy do rachunków waloryzację indeksem cen konsumpcyjnych, parytet siły nabywczej dolara albo – najlepiej! – złoto jako najpewniejszą lokatę kapitału, to okazuje się, że Kwoka byłaby dziś… milionerką.

Tak, dobrze przeczytaliście: milionerką.
Grosz do grosza, fenol do fenola – i mamy kokoszę.

„Raport” działa więc jak nieoczekiwany podręcznik ekonomii stosowanej. Przekłada wiedzę makro- i mikroekonomiczną na żywe przypadki. A właściwie martwe. Z tych danych emanuje trupiaszczy konkret, którego nie da się zignorować.

Nie miałem pojęcia, że Excel może być aż tak ekspresyjny. Że można przy jego użyciu narysować medianę populacji wymordowanych Żydów, wyznaczyć centroid ich rozmieszczenia i domknąć to wszystko elipsą odchyleń standardowych. To trzeba zobaczyć.

Rzeź w liczbach, czyli bilans bez zysków

Nie potrafię sobie wyobrazić tego ogromu pracy i szalonej staranności, jaką pochłonęły infografiki „Raportu”.

Chodzi m.in. o wizualizacje masowych mordów dokonanych przez Niemców na ludności Rzeczypospolitej Polskiej, opracowane według gmin, w których zabito więcej niż 100 osób, oraz dane dotyczące zaludnienia najważniejszych miast II RP.

Nie do ogarnięcia jest też zaangażowanie uczonych, którzy z płaskiej przecież macierzy matematycznej wyciągnęli przejmujące, niemal fotorealistyczne wizualizacje ukatrupionych Polaków – według powiatów, w stosunku do liczby ludności z 1931 roku, z uwzględnieniem tzw. inteligencji, klasyfikowanej według wybranych zawodów.

Wiecie na przykład, ilu zamordowali hitlerowcy dentystów? Otóż ponad 70 procent.

Choć, szczerze mówiąc, nie do końca rozumiem, dlaczego historycy zaliczyli dentystów do inteligencji…

„Raport” zapisze się również w historii polskiej rachunkowości – jako najbardziej wstrząsający, a zarazem elegancki i niemal pozbawiony błędów bilans pięciolatki pod rządami jednej opcji politycznej.

To bowiem sprawozdanie finansowe bez choćby śladu zysków – co dla każdego księgowego z krwi i kości pozostaje sytuacją całkowicie nie do przyjęcia. Zawiera:

  • bezpośrednie straty demograficzne,
  • straty budynków mieszkalnych i niemieszkalnych w miastach,
  • straty zabudowań wiejskich – mieszkalnych i gospodarczych,
  • straty obiektów zabytkowych, sakralnych, inżynierskich,
  • straty mienia ruchomego w transporcie kolejowym, drogowym i wodnym,
  • straty w rolnictwie, leśnictwie,
  • straty wynikające z przejęcia mienia prywatnego i państwowego,
  • straty majątku rzeczowego Wojska Polskiego – i wiele, wiele innych.

Zysk? Żaden.
Tylko dane – zimne, dokładne i ostateczne.

Excel do Nagrody Nobla, czyli jak przeliczyć Holocaust na kwartalne dane

„Raport” bez cienia wątpliwości dostarcza faktografii historycznej, jakiej dotąd nikt nie odważył się podać. Przykład?

Nigdzie wcześniej nie można było przeczytać, czy eksterminacja Żydów w lecie 1942 roku była intensywniejsza niż wiosną 1943. Logika podpowiadała, że latem było gorzej – ale twardych liczb brakowało. Dopiero teraz, dzięki „Raportowi”, wiemy:

310 tysięcy latem, 60 tysięcy wiosną. Proszę bardzo – precyzja kwartału fiskalnego.

Bez wątpienia jest to najważniejsza pozycja – nie tylko w polskiej, ale i światowej literaturze dotyczącej II wojny światowej. Pozycja, której nikt się już nie spodziewał.

Jeśli coś można porównywać do monumentalnych Pamiętników Wojennych Winstona Churchilla – za które ten w 1953 roku otrzymał Literackiego Nobla – to właśnie ten PDF z polskim godłem.

Tyle że polskie dzieło – i to nie jest przesada – bije Churchillowskie memuary na głowę. Zarówno formalnie, jak i faktograficznie. Dlatego – z pełną powagą – zamierzam zgłosić „Raport” do Komitetu Noblowskiego, gdy tylko ukaże się drukiem.

Jego niezwykła przejrzystość, zrozumiałość, rozsądna skrótowość i odkrywczość nie mogą być porównywane z niczym, co dotąd opublikowano. Zarazem – i to nieoczekiwany bonus – „Raport” jest jedynym tak konkretnym kompendium wiedzy o gospodarce II Rzeczpospolitej.

Staranne indeksacje cen i wartości, pieczołowicie zestawione, pozwalają nam współczesnym zobaczyć, jakim krajem naprawdę była Polska przed wojną – nie w mitach, lecz w liczbach.

Niepoliczalne, czyli o czym „Raport” milczy

No i w końcu – żeby nie było tylko wazeliny. Parę słów o tym, czego w „Raporcie” nie ma.

Za każdym wielkim wydarzeniem historycznym – a wojna do takich bezdyskusyjnie należy – kryje się jakaś tajemnica finansowa. „Raport” zdejmuje z wielu z nich pokrywkę, często brutalnie i bez znieczulenia. Ale nie wszystkie.

Nie byłoby nadużyciem, gdyby autorzy pochylili się choćby nad finansowaniem uzbrojenia Armii gen. Andersa, formowanej w ZSRR. Albo odnieśli się do niejasnych rozliczeń związanych z udziałem polskich lotników w obronie Wielkiej Brytanii.

Czy rzeczywiście Polska musiała za nich płacić?
Jeśli tak – komu, ile i kiedy?

Zresztą cały temat polskich sił zbrojnych walczących u boku aliantów pozostaje poza obszarem „Raportu”. Na zachodzie – około 400 tysięcy żołnierzy. Po stronie Armii Czerwonej – w szczycie niemal milion. Ile kosztowali? Kto ich wyposażał, szkolił, karmił?
O tym – cisza.

I jeszcze mały prztyczek na koniec. „Raport” z pietyzmem wylicza straty w kościołach, urzędach skarbowych, obrabiarkach, młotkach, śrubokrętach, krowach zarekwirowanych i innych zwierzętach gospodarskich. Odnotowuje też straty wywołane przez „Emissionsbank in Polen” – tytułem niewykupionych weksli, oraz precyzyjnie inwentaryzuje straty poniesione na frontach kampanii wrześniowej, z dokładnością do karabinu i armaty.

Ale jednego zabrakło.
Nie uwzględniono w „Raporcie” koni. A przecież według różnych źródeł poległo ich około 60 tysięcy.

A konie, jak wiadomo, zawsze jest nam – Polakom – żal najbardziej.

O Autorze :

O Autorze :

Witold Wartoś

Witold Wartoś – rekin pióra, nurkujący w odmętach ekonomii. Od lat tłumaczy zawiłości gospodarki, rynku pracy i finansów publicznych na ludzki język. Publikował m.in. w Przeglądzie, Polityce Gospodarczej i Gazecie Finansowej. Ceniony za jasny styl i celne diagnozy. Interesuje go, jak polityka gospodarcza wali po kieszeni zwykłego Kowalskiego. Po godzinach pochłania historie gospodarcze i literaturę faktu.

Więcej artykułów Dorobok

trending_flat
Złoto głupców: Czy Glapiński finansuje wojnę Putina?

Złoty cielec GlapińskiegoTelewizja Trwam, bastion prawdy objawionej, doniosła, że profesor Glapiński, niczym królewicz Midas, zamienia wszystko w złoto. Rezerwy NBP urosły z 450 do 480 ton. Cel – 500 ton.Wówczas Polska zostanie złotym imperium, bijąc na głowę Bank Europejski, bo Uzbekistan i Tajwan już pobiła. Na wizji pokazali filmik z YouTube'a, na którym złoto Glapińskiego pnie się w górę niczym penis podczas erekcji. I podobno dzięki temu polskie rodziny są bezpieczniejsze. Mocna złotówka to sukces.Żeby było jeszcze weselej, Glapiński ogłosił Konkurs Dla Rodzin. Temat: polskie złoto NBP. Nagroda? Można to złoto zobaczyć na własne oczy.Możliwość komentowania pod filmem została zablokowana przez Glapińskiego – i bardzo dobrze, bo przecież prawdziwa cnota żadnej krytyki nie potrzebuje! Jeszcze ktoś by śmiał podważać jego słowa i insynuować, że to, co opowiada, to zwykłe bajki.NBP – czarna skrzynkaNBP to czarna skrzynka. Wieści stamtąd dochodzą tylko […]

trending_flat
Najdroższy rachunek w historii Polski

Niemcy, te sknery, nie dadzą nam 6 bilionów 200 miliardów. A szkoda, bo cyferki na paragonach i pylonach rosną szybciej niż ambicje. Gaz podrożał 15 razy, ale co tam, drobiazg. Prawdziwy Polak martwi się o reparacje, a nie o jakieś grosze. A wy, ciemny ludu, zamiast czytać o miliardach, gapicie się na ceny kiełbasy. Wasze oczy psują się od patrzenia na drożyznę, a mózgi od braku wiedzy. Dlatego ja, wziąłem na siebie ciężar czytania i myślenia. I co z tego mam? Ano, satysfakcję, że wiem więcej od was. Nieważne, że Niemcy nie wypłacą ani centa. Prawdziwym sukcesem jest jednak "Raport o stratach poniesionych przez Polskę w wyniku agresji i okupacji niemieckiej w czasie II wojny światowej 1939-1945" — dzieło zainicjowane przez Polską Fundację Narodową, a stworzone przez czternastu historyków. To epokowe opracowanie, dostępne online w formacie PDF, zasługuje na miano […]

Powiązane

trending_flat
PROFIL ZADUFANY

PROFIL ZADUFANY KSeF, który działa wybiórczo, czyli państwo udaje zegar Mija 70 godzina od wprowadzenia elektronicznego systemu faktur i – zgodnie z przewidywaniami malkontentów – system przestał udawać, że wszystko jest pod kontrolą. Nie ma już ciszy. Są komunikaty. Są formuły w rodzaju „przepraszamy za utrudnienia” oraz „pracujemy nad rozwiązaniem problemu”. A z drugiej strony buńczuczne zapewnienia, że system działa. Zobaczymy, co będą gadać za tydzień. Awaria uczciwa i awaria państwowa KSeF – nie tyle „działa, ale nie da się z niego skorzystać”, ile działa wybiórczo, niestabilnie i losowo. To w przypadku systemu rozliczeń gospodarczych jest w istocie gorsze niż całkowita awaria. Zegar, który spieszy się o siedem minut na godzinę, jest groźny – bo udaje, że działa, a w rzeczywistości wprowadza chaos. Lepiej nie mieć zegara niż mieć taki, który systematycznie kłamie. Całkowita awaria byłaby przynajmniej uczciwa. Tu natomiast […]

trending_flat
ZUS: dramat matek bez środków do życia

Matka Polka w potrzasku Jak doniosły media, odbyło się spotkanie. Gdzie? Nie wiadomo. Kiedy dokładnie? Również nie. Wiadomo jedynie, że spotkały się dwie postacie. Jedna z imieniem i nazwiskiem: zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich, Stanisław Trociuk. Druga – bezimienna, określona lakonicznie jako „wysoki urzędnik ZUS”.Dla porządku narracyjnego – i żeby nie mnożyć bytów – nazwijmy go po prostu Przydupasem. Nie personalnie. Funkcyjnie. Przydupasem prezesa ZUS Zbigniewa Derdziuka. Spotkanie w cieniu tajemnicy Miejsce spotkania owiane jest tajemnicą, a szkoda, bo to zdradziłoby, kto kogo wzywał na dywanik. Tak czy inaczej, Stanisław Trociuk i ów Przydupas – urzędnik ZUS-u – zasiedli naprzeciwko siebie, by omówić problem znany obu stronom, choć widziany z różnych perspektyw.Rozmowa dotyczyła matek Polek, które – zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich – są systemowo gnębione przez ZUS. A mówiąc językiem urzędników: 'obejmowane czynnościami sprawdzającymi', 'dręczone kontrolami' i 'pozbawiane środków do życia' […]

trending_flat
Krajowy system e-Zawałów

Polska to piękny kraj. Naprawdę. Nie ironizuję – jeszcze. Codziennie doświadczam tej urody, jadąc śliczną ścieżką rowerową w gminie Michałowice. Latarnie LED zapalają się przede mną jak w amerykańskich filmach, gdzie bohater idzie ratować świat. Potem skręcam w dzielnicę domów jednorodzinnych, gdzie każdy wygląda, jak willa genseka Edwarda Gierka w Ustroniu. Piękna to była willa – dziś wprawdzie zrujnowana, ale symbol pozostał. Tu domy są jak marzenia: kute ogrodzenia, jakby wyszły spod ręki ostatnich mistrzów baroku. Cyfrowy potwór w betonowej klatce Ale oprócz tych czarujących ścieżek w Michałowicach, tych domów o większej powierzchni niż sumienie kilku ministrów, w Polsce istnieje inna, zupełnie odmienna architektura. Ja ją widziałem. Wy nie. Architektura w betonowych kompleksach bardziej tajnych niż bunkry NATO. Broniona zasiekami, drzwiami pancernymi, komandosami, jak z filmów o zimnej wojnie. Współczesne narodowe Data Center: katedry XXI wieku. W środku – tysiące […]

trending_flat
ZUS = Zakład Utajonych Strat

Całe życie dumałem nad tym, jak ten kram działa. Miałem to szczęście (?), że otaczały mnie osoby rzekomo mądre – pułkownicy, profesorowie, redaktorzy. Liczyłem, że w końcu mi to wytłumaczą. „Spokojna głowa, mam czas” – powtarzałem. Ale ci cwaniacy wywinęli mi numer i poumierali, zostawiając mnie z moją ignorancją. Co za bezczelność! Teraz sam muszę się z nią mocować. Na szczęście mam dość oleju w głowie, by przyznać się do niewiedzy. Skoro w moim życiu pogrzebów jest więcej niż ślubów, zaczynam się zastanawiać, ile mi jeszcze zostało. Dziennikarze żyją średnio 65 lat, reszta mężczyzn – 72. Zatem na zgłębienie tajemnicy funkcjonowania państwa mam niewiele czasu. Niby dobrze, ale jest pewien szkopuł: nie spełnię swojego przedszkolnego marzenia o byciu emerytem. Na razie porzuciłem ambitny cel zrozumienia państwa i skupiłem się na czymś prostszym: pojęciu działania systemu emerytalnego, zwanego ZUS-em. Otóż o […]

trending_flat
Danke schön, sponsorze z Berlina

Ostatnio Niemcy nie mają w Polsce dobrej prasy. „Herr Tusk” - choć poprawnie gramatycznie - wpadł w obieg jako epitet, jakby sama niemieckość była już zniewagą. A przecież, może czas spojrzeć na nasze relacje z Niemcami z nieco innej perspektywy. Nie przez lunetę z Westerplatte, ale przez różowe okulary. Tak, drodzy rodacy. Niemcy nas kochają. Miłość na zabój i aż po grób I to nie tak zwyczajnie. To miłość głęboka, trudna, zaborcza. Miłość historyczna. Taka, co chwyta za gardło i za granicę. Przypomnijcie sobie tych nielegalnych emigrantów, co to w roku pamiętnym przebierali się w harcerskie mundury, śpiewali marsze i - chwycili za broń, żeby tu zamieszkać. Nie w Szwajcarii. Nie na Majorce ale właśnie w Polsce. Chcieli nas uszczęśliwić swoją kulturą, techniką, zamiłowaniem do porządku, przepisów i golonki. To miłość - intensywna, brutalna, ale miłość. Jak z „50 twarzy […]

trending_flat
FORSA I FRUSTRACJA

W minionym tygodniu, idąc Ujazdowskimi, zauważyłem grupę ludzi z biało-czerwonymi transparentami, którzy „domagali się sprawiedliwości” i „przebudzenia prokuratora”. Początkowo pomyślałem, że to klasa robotnicza z falstartem zaczęła pochód pierwszomajowy. Ale żaden z uczestników, najwyraźniej dotknięty jakąś wersją niesprawiedliwości, na robola nie wyglądał. Wręcz przeciwnie. No i stali akurat vis-à-vis Ministerstwa Sprawiedliwości – czyli jakby zapotrzebowanie spotkało się z ofertą. Później z mediów dowiedziałem się, że ci spragnieni sprawiedliwości spotkali się z samym szefem polskiej Temidy, Bodnarem. A ten – zamiast, jak nakazywałaby szczerość, powiedzieć im „spadajcie, idioci, na drzewo” – oznajmił z całą dyplomacją i powagą, że państwo jest gotowe do współpracy. • Szybki zysk, szybka strata, szybka ucieczka Chodzi o to, że 9 tysięcy ludzi miało zarobić, a nie zarobiło. Czują się więc oszukani. Cóż za wiarołomstwo! Gdzie były państwowe służby i prokuratura, kiedy inwestowali swoje pieniądze z nadzieją […]

Bądź pierwszym, który skomentuje!

Co o tym myślisz ?

Twój adres e-mail pozostanie poufny. Gwiazdką (*) oznaczone są pola obowiązkowe.

Dociekamy. Słuchamy. Podglądamy.

Analizujemy. Śledzimy. Wysławiamy. Krytykujemy. Komentujemy.

Wtrącamy się w nie swoje sprawy. Poszukujemy głębszego sensu i drugiego dna.

Wielostronnie i obiektywnie. Z najwyższą starannością.

Używamy dorobku wszystkich odważnych myślicieli, aby dojść tam, gdzie jeszcze nikogo nie było.

Pracuj z nami

Rozbijamy barykady zamkniętych umysłów.

Podajemy prawdę tam, gdzie inni chowają ją za zasłoną banałów.

HECHO.pl – Twoje nowe lustro Polski.
Ostrze analizy. Impuls zmiany.

Wydawca: Fundacja Czwarta Władza (F4W)
Siedziba: Warszawa

KRS: 0001172803 NIP: 5214117765 REGON: 541732862

Nr konta:
18 1090 1056 0000 0001 6270 8297

O wydawcy portalu HECHO.pl
Projekt: DOBOROWA.com.pl · NARRATOR Jaruga & Kędzierski · Strony internetowe, treści, AI. | Odwiedź nas

Login to enjoy full advantages

Please login or subscribe to continue.

Go Premium!

Enjoy the full advantage of the premium access.

Stop following

Przestań obserwować Cancel

Cancel subscription

Are you sure you want to cancel your subscription? You will lose your Premium access and stored playlists.

Go back Confirm cancellation