Jakieś dwa tygodnie temu Wolfgang Ischinger, Niemiec bardzo ważny, opowiedział się przeciwko, pozbyciu broni nuklearnej z terytorium Niemiec i użyczeniu jej Polakom. O !? Dlaczego akurat teraz Niemcom przychodzą takie pomysły do głowy, kiedy te bombowce nad Białorusią? Może to wynikało z jego horoskopu albo może z kimś na ten temat rozmawiał ?
Jakkolwiek posiadanie bomb atomowych przez Polskę zdawało się pomysłem do niedawna szalonym, w obecnych czasach, kiedy udowadniamy światu, że nie jesteśmy eunuchami tylko narodem z jajami, a nie ciotami przebranymi w kobiece szaty, wymagałoby to szerszej debaty publicznej. Niechby zwykły człowiek miał większe niż fragmentaryczne rozeznanie i władzę sądzenia, na miarę oddania swojego wyborczego głosu właściwej stronie. Uczyńmy jej początek.
Bombę atomową wymyślono dla pożytku ludzkości w Ameryce, gdzie powstało też wiele innych praktycznych rzeczy, jak choćby „Playboy”, papierosy, Aids i homoseksualizm.
Była boskim darem, o wymiarze tego, jakim kiedyś ludzkość uszczęśliwił Prometeusz. Jej pierwszy wybuch nazwano „Nowym Świtem”. Praktycznie użyto ją dwa razy, przeciw cesarzowi z Japonii. Cesarz przetrwał ponieważ zajmował się właśnie wtedy, kiedy bomby spadały, doskonaleniem w japońskim malarstwie suibokuga – będącym sztuką malowania tuszem z popiołu i wody, charakterystycznych, prostych i schematycznych motywów roślinnych, nacechowanych umiarem, skromnością i precyzją na papierowej serwetce.
Zginęło 170 tys. Japończyków i żaden Amerykanin. Korzyść była taka, że gdyby nie te bomby Amerykanie i Japończycy musieliby się zabijać w dużo trudniejszych warunkach i poległoby ich znacznie więcej. Chodziło o szybkie zakończenie wojny.
Wybuchy jądrowe ułatwiły zatem cesarzowi podjęcie decyzji o kapitulacji Japonii, na którą czekał w zasadzie od momentu, kiedy wojnę rozpoczął. Hirohito bowiem był urodzonym pacyfistą, uzdolnionym poetą i malarzem. Jak wykazało potem amerykańskie śledztwo, nie chciał żadnej wojny. Sami Amerykanie uniewinnili go od odpowiedzialności za nią, dzięki czemu panował jeszcze 46 lat od jej zakończenia.
W każdym razie, niejeden więzień obozu koncentracyjnego, gdyby miał wybierać zamiast komory gazowej, zapewne zdecydowałby się na bombę, od której śmierć jest niczym orgazm. Błyskawiczna, bezbolesna i zapewne nieuświadamiana. Bum i już ! Twoja nieśmiertelna dusza opuściła doczesne popioły aby wznieść się ku niebu. Duża oszczędność na kosztach pochówku. No chyba, że przeżyłeś i umierałeś od oparzeń lub choroby popromiennej.
Następnie bomby atomowe służyły zasadniczo rozwojowi literatury, kinematografii, poezji dydaktycznej, rozpoczynając w ogóle nową epokę kulturalną, rzec można atomową. Pojawiło się pojęcie bikini, sami wiecie o co chodzi np. ogolić bikini. Przymiotnikiem „atomowy” oznaczano produkty najwyższej jakości. Prezydent Eisenhower ogłosił program „Atoms for Peace” czyli, że atom służy pokojowi. Z tym nie do końca zgadzał się Józef Stalin. Uznawał bombę atomową za wytwór zgniło-kapitalistycznej dekadencji. Twardo opowiadał się za zakazem stosowania broni jądrowej, nawet po 1949 roku, kiedy ZSRR – weszło w jej posiadanie. „Związek Radziecki stoi i zamierza pozostać w przyszłości na swym dawnym stanowisku bezwarunkowego zakazu stosowania broni atomowej” – utrzymywał Stalin i słowa dotrzymał.
Aczkolwiek jego następca Nikita Chruszczow, prosty sługa ludu radzieckiego, głęboko skromny i nigdy nie popadający w samozadowolenie, odpowiedzialny jest za największy kryzys międzynarodowy, spowodowany alokacją głowic atomowych na Kubie, które to zuchwalstwo postrzegane jest dotąd przez łacińską cywilizację, jako działanie społecznie szkodliwe.
W Polsce pospolite zapotrzebowanie na bomby atomowe pojawiało się kilkakrotnie. W latach powojennych środowiska młodzieżowe, związane z ruchem żołnierzy wyklętych lansowały pogląd, że „Starczy jedna bomba atomowa a wrócimy znów do Lwowa.” Natomiast wyznawcy Kriszny nieukontentowani politycznym zniewoleniem umysłów przez Wandę Wasilewską, którą uważali za mającą nie po kolei w głowie, domagali się od prezydenta Stanów Zjednoczonych zadania im natychmiastowej śmierci: „Truman, Truman zrzuć ta bania, tu jest nie do wytrzymania !”
Kolejny epizod atomowy przeżywaliśmy w latach 60-tych – choć nikt, nic o nim nie wiedział, zatem myśmy go nie przeżywali, czyli jakby go nie było.
Rosjanie pobudować sobie kazali trzy silosy, w których zgromadzono 178 głowic nuklearnych krótkiego zasięgu, w celu żeby nam je udostępnić podczas ewentualnej wojny. Tak głosi obecnie oficjalna propaganda, że startujące z Polski rakiety miałyby bliżej do Paryża. Trudno ustalić, czy jest to pogląd słuszny. W każdym razie w retorsji NATO – wyznaczyło w Polsce ponad 1100 obiektów mających być celami uderzenia nuklearnego.
Kalkulacje więc mogły być takie, że Polska stanie się pierwszym celem atomowej wojny, a potem radzieckiego jądrowego odwetu, skierowanego na wkraczające tu siły konwencjonalne zachodu. Jeżeli po tym pierwszym jeszcze by coś zostało, po drugim mielibyśmy od Odry do Bugu tafle niebieskiego szkła a w zasadzie nie mielibyśmy, bo nas by już nie było.
Kiedy Rosjanie wycofali swoje głowice jądrowe tego dokładnie nie wiadomo, ale najpóźniej z ostatnim żołnierzem, czyli w roku 1993.
Chęć posiadania pokojowych bomb atomowych, deklarował laureat Pokojowej Nagrody Nobla – prezydent Lech Wałęsa. Uważał, że najlepsze byłyby te w walizkach. Chciał ich mieć pięć. Dlaczego pięć ?! – tego nawet ówczesny minister obrony Jan Parys, ze słów Wałęsy nie wyrozumował, kiedy ten go opierdalał, że nie zadeklarował chęci kupna walizek i głowic termojądrowych od ministra obrony narodowej Ukrainy Konstantina Morozowa w 1992 roku.
Wałęsa wrócił do tematu w 2014, kiedy wybucha konflikt między rosyjskimi separatystami, wspieranymi przez Rosję, o Krym, z Ukrainą. Polska nie powinna się zbroić. Powinna wypożyczyć, wydzierżawić rakiety, z atomowymi włącznie, ustawić i powiedzieć: „spróbuj, facet, no, spróbuj”. Jeśli Polska tego nie zrobi, możemy być następni – twierdził człowiek z Matką Boską w klapie.
Pomysł Wałęsy podchwyciła ekipa Antoniego Macierewicza, który bez jednego wystrzału, w roku 2015, przejął Ministerstwo Obrony Narodowej. Wiceminister Tomasz Szatkowski wspominał, że rząd „analizuje” i „rozważa opcję” udziału w programie udostępniania przez USA broni atomowej sojusznikom z NATO. Broń jądrowa USA znajduje się w Belgii, Włoszech, Holandii i w Turcji, a także w Niemczech więc dlaczego nie miałaby się znaleźć również w Polsce. Dzięki temu Macierewicz, jako pierwszy polski minister wojny, uzyskał status ministra atomowego.
Kierunek bardzo się spodobał Jackowi Sasinowi. „ Uczestnictwo w takim programie aby mieć dostęp do zasobów broni nuklearnej NATO jest dobre” – mówił Sasin w Radiu Zet. Ba dobre a może nawet bardzo dobre – radiosłuchacze właśnie to chcieli usłyszeć.
Te plany zostały rzekomo zarzucone pod naciskiem ambasadora Rosji w Polsce Aleksandra Aleksiejewa. Ów wykazywał, że NATO już dawno pogwałciło ustalenia, jakie były z Gorbaczowem, kiedy ten wycofywał się z NRD, że sojusz nie będzie rozprzestrzeniał się na wschód. Było to w momencie, kiedy Polska od 16 lat była już członkiem NATO.
Temat pojawił się ponownie w 2019 roku, gdy w rozmowie z „Der Spiegel” minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz działacz i założyciel „Ruchu Wolność i Pokój” nie wykluczył dyslokacji na terytorium Polski pocisków nuklearnych NATO. Dodaje, że Polska wspiera politykę Sojuszu obejmującą komponent nuklearny. Przy okazji. Ów prof. Czaputowicz to zdaje się promotor studenta Tomasza Szatkowskiego wiceministra, który w kwestii atomowej zagłady miał ten sam pogląd, co Lech Wałęsa.
Kolejny pomysł uszczęśliwienia nas głowicami atomowymi miała ambasador Stanów Zjednoczonych Georgette Mosbacher w maju 2020 roku. Oświadczyła, że „jeśli Niemcy chcą zmniejszyć potencjał nuklearny i osłabić NATO, to być może Polska – która rzetelnie wywiązuje się ze swoich zobowiązań, rozumie ryzyka i leży na wschodniej flance NATO – mogłaby przyjąć ten potencjał u siebie.” Trudno sobie wyobrazić, żeby o losach zagłady świata decydował jakiś ambasador w Warszawie, bez zgody swojego szefa, wówczas zdaje się Donalda Trumpa w Waszyngtonie.
Tym bardziej dziwi, że szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch, pytany czy Andrzej Duda, który miesiąc później spotkał się z Donaldem Trumpem, rozmawiał o broni nuklearnej – twierdził: “w żadnych oficjalnych komunikatach nie pojawiła się taka kwestia”. Odrobinę dziwne, że prezydenci nie dyskutowali o tak ważnych sprawach. Wydawałoby się naturalnym, aby Andrzej zapytał: „Słuchaj Donek te wasze atomówki dla nas, o których twoja ambasador pierdoli, to taka propozycja, czy prowokacja ?”
Tym bardziej dziwne, że następca Mosbacher chargé d’Affaires Bix Aliu powołany w styczniu tego roku, znowu sugerował, że amerykański potencjał nuklearny mógłby migrować z Niemiec do Polski.
Kto stoi za sugestiami, iż czeka nas jaśniejsza przyszłość w świetle grzybów atomowych III wojny światowej?
Zdaniem naszych rozmówców podobne życzenia nadal rozsiewa ambasador RP przy NATO Tomasz Szatkowski, ten sam który ongiś, przy Macierewiczu, domagał się bomb atomowych, potem przetrwał w ministerstwie obrony a teraz jest gdzie powiedziano. „Zakup Tomahawków przez Polskę miałby jednak szczególny sens, gdyby był on elementem reformy programu współdzielenia taktycznej broni nuklearnej NATO” – miał był gadać całkiem niedawno Szatkowski.
W gruncie rzeczy to jednak bez znaczenia, czy jakieś tajne rozmowy w sprawie się toczą, czy nie, biorąc pod uwagę system władzy w Polsce.
Wystarczy, że jednemu facetowi z Żoliborza przyśni się duch zniszczenia Samael zwany –Jadem Boga, który mu każe wypożyczyć atomówki.
Ten zaordynuje zamontować przy łóżku trzy guziki. Wciskając paluchem odpali rakietę balistyczną z głowicą 50 kiloton „Jan Paweł II”, która walnie w Moskwę. Termojądrówka B-61 „Prezydent Lech Kaczyński” spadnie na Smoleńsk. Międzykontynentalnym pociskiem balistycznym „Matka Boska Królowa Polski” jebnie dla zmyłki w Iran. I nic, nikt, nie będzie miał do gadania.
Robert Jaruga
Oznaczono jako :
Bomba atomowa
O Autorze : call_made
O AUTORZE : Jest sukcesem reprodukcyjnym ojca Józefa i matki Marii. Jasno z tego wynika, że urodził się w świętej rodzinie. Skończył dziennikarstwo w Warszawie i nauki polityczne w Hamburgu. Wolno mu więc o sobie mówić, że jest prawdziwym hamburgerem. Pociesza go, że składa się z inteligentnej materii o masie 1300 gramów (waga mózgu). Martwi, że zliczając masę 7,3 miliarda mózgów zamieszkujących Ziemię wychodzi, że inteligentna materia stanowi pomijalny procent materii nieinteligentnej, z której składa się makrokosmos. (Perfekcyjny w pielęgnacji swej intelektualnej niezależności – przyp. red).
Wesprzyj niezależne dziennikarstwo.
Bo inaczej prawda zdechnie.
Jak mucha w smole.
A kłamstwo będzie się miało dobrze.
Jak pluskwa w materacu.
Za cenę połowy – ba, jednej dziesiątej – paczki fajek możesz wesprzeć tworzenie treści, które nie robią z czytelnika idioty. Bo przecież wszyscy wiemy, że Internet sam z siebie nie przestanie być wysypiskiem informacyjnego chłamu. Prawda?
Dorzuć się i dołącz do elitarnego grona ludzi, którzy jeszcze rozumieją, że wolne słowo nie żywi się lajkami.
Twoje wsparcie to nie tylko gest – to szansa, by autor nie musiał dorabiać w call center albo pisać clickbaity o "szokujących sekretach celebrytów".
Nie bądź dusigroszem.
Skąpstwo to grzech, a hojność daje karmę. Albo chociaż dobry content.
Czasem nawet jedno kliknięcie może zdziałać więcej niż cały wykład o empatii.
4,44 zł
Prawda tańsza niż piwo.
6,66 zł
Grosz do grosza i diabeł zadowolony.
19,89 zł
Twoja transformacja w dobrodzieja.
Wpłaty na Fundację Czwarta Władza (F4W) realizuje Tpay – Krajowy Integrator Płatności S.A. (KRS: 0000412357, NIP: 7773061579, REGON: 300878437, Rejestr Usług Płatniczych: IP27/2014).
Objaw ją dzięki dziennikarskiemu śledztwu na zamówienie.
Anonimowość i ochrona źródeł gwarantowane.
Kliknij po więcej
Analizujemy. Śledzimy. Wysławiamy. Krytykujemy. Komentujemy.
Wtrącamy się w nie swoje sprawy. Poszukujemy głębszego sensu i drugiego dna.
Wielostronnie i obiektywnie. Z najwyższą starannością.
Używamy dorobku wszystkich odważnych myślicieli, aby dojść tam, gdzie jeszcze nikogo nie było.
Pracuj z nami© hecho.pl — fotografie z Adobe Stock i innych licencjonowanych źródeł, użyte zgodnie z obowiązującymi licencjami. Zobacz więcej.
Podajemy prawdę tam, gdzie inni chowają ją za zasłoną banałów.
HECHO.pl – Twoje nowe lustro Polski.
Ostrze analizy. Impuls zmiany.
Wydawca: Fundacja Czwarta Władza (F4W)
Siedziba: Warszawa
KRS: 0001172803 NIP: 5214117765 REGON: 541732862
Nr konta:
18 1090 1056 0000 0001 6270 8297
„Hecho” – zarejestrowany tytuł prasowy (PR 21681).
Pełniącymi obowiązki redaktorów naczelnych są Przemysław Ćwikliński (redaktor starszy) oraz Łukasz Piotrowicz – każdy w zakresie swoich najwyższych kompetencji i udokumentowanych osiągnięć.
Tygodnik internetowy spełniający wymogi ustawy Prawo prasowe.
Please login or subscribe to continue.
No account? Register | Lost password
✖✖
Are you sure you want to cancel your subscription? You will lose your Premium access and stored playlists.
✖
Bądź pierwszym, który skomentuje!