Prezydent Duda obwieścił odrodzenie polskiej narodowej czcionki drukarskiej, a właściwie jej zmartwychwstanie. Czcionka nazywa się “BRYGADA 1918”. Zaprojektowana została w 1928 roku. Potem nikt jej nie używał, bo komuniści chcieli mówić cyrylicą. A od 2018 “BRYGADA 1918” jest naczelną czcionką, co ma pod sobą wszystkie inne kroje pisma z obowiązkiem używania jej przez Kancelarię Prezydenta, komisariaty i izby wytrzeźwień. Przy okazji narzuca się bardzo podobna historia.
18 grudnia 1940. Monachium. Lowenbrau Keller. Wigilia w gronie nazistowskiej wierchuszki. Himmler, Goebbels, Funk i inni spijają słodki nektar zwycięstwa z kielicha “Fall Gelb”. Anglia upokorzona, Norwegia zdobyta, Mussolini, niczym rasowy ogier, przeskakuje przez greckie płotki. Euforia. Niemcy, panowie Europy, szykują się do podboju świata. Hitler, nadnadczłowiek, uśmiecha się złowieszczo. Rok 1941 zapowiada się jeszcze lepiej. Nazizm w rozkwicie. Hitleryzm tryumfuje.
Osiem metrów choinki. Bombki ze swastyką, z obliczem Führera, w kształcie bomb spadających na Warszawę i Londyn. “Sieg Heil!” dźwięczy z błyszczących ozdób. Żelazne Krzyże, zdobyte pod Liege, Narwikiem i Kockiem, migoczą w blasku świec. Hitler i jego świta fałszują “Stille Nacht”. Pod stołem baraszkują małe “gebelsiątka”. Nazistowska sielanka.

Nagle Hess, starający się odzyskać łaskę wodza, odciąga Hitlera na stronę. Przedstawia mu niejakiego Waxlera, postać równie wyrazista, co księgowy w urzędzie skarbowym. Półgodzinna rozmowa. Hitler zmienia się w schabowego w synagodze. W powietrzu czuć swąd spalenizny. “Szszszszszszajse!” – syczy wściekły Führer. Co takiego powiedział mu Waxler?
Fundamenty hitleryzmu drżą. Nazajutrz do Obersalzberga zjeżdża się sztab kryzysowy: Max Amann, człowiek, który wymyślił tytuł “Mein Kampf”, Adolf Müller, wydawca “Völkischer Beobachter” i Goebbels, minister propagandy. Bormann, cień Führera, również obecny. Czy Hess, już wtedy knujący z Brytyjczykami, brał udział w naradzie? Tego nie wiadomo. Pewne jest jedno: księgowe słowa uderzyły w Führerbunker niczym pocisk molotowa.
Hitler, niczym wściekły byk, rozpoczyna naradę od ryku: – Jak kurwa mogliście do tego dopuścić!? Obrady trwają dwa, może trzy dni. Atmosfera gęstnieje. Co takiego wstrząsnęło Fűhrerem? Czyżby księgowe słowa okazały się bardziej niszczycielskie, niż cała Luftwaffe?
Hitler, jak zwykle, sam sobie winien. W 1934, na Reichsparteitag w Norymberdze, wygłosił płomienne przemówienie, w którym przewidział, że za sto lat Europa będzie mówić po niemiecku. Kluczem do tej lingwistycznej utopii miała być “gotycka czcionka” fraktura – najbardziej niemiecka z niemieckich, dana Niemcom od Boga, jak twierdził poeta Cäsar Flaischlen. Cóż, proroctwa bywają zgubne, zwłaszcza te oparte na czcionkach.
Hitler, uwiedziony urokiem gotyku, uczynił frakturę oficjalną czcionką III Rzeszy. Berlińskie Muzeum Druku, wystawą “Niemiecka Czcionka” z 1934 roku, utorowało drogę dla dominacji gotyckiego kroju. Od tego momentu fraktura zdobiła nagłówki oficjalnych dokumentów i gazet, a produkcja maszyn do pisania z tym krojem ruszyła pełną parą.
Fraktura wszędzie. Na znaczkach, banknotach, monetach, odznaczeniach, szyldach. Nawet “Mein Kampf”, za którego milion trzysta tysięcy egzemplarzy Hitler zainkasował siedem milionów reichsmarek (za tę kwotę można było wyprodukować 23 czołgi Tygrys), wydrukowano frakturą. Nazistowskie szaleństwo sięgało zenitu. Czcionka, niczym święty Graal, miała przemienić Niemcy w jednolite lingwistyczne imperium.
Problem, który zepsuł Hitlerowi wigilię, był prosty: fraktura wcale nie była taka niemiecka. W XV wieku Niemcy, zajęci kiszeniem kapusty, noszeniem tyrolskich portek i jodłowaniem, byli w większości analfabetami. Pisać umieli głównie kupcy, bo interesów bez księgowości się nie robi. A pisanie piórem maczanym w atramencie to nie była bułka z masłem. Średniowieczni skrybowie pisali , niczym maszyny.
Hieronymus Andreae, XVI-wieczny niemiecki typograf, uważany jest za ojca fraktury. Inspiracją dla niego były, o ironio, żydowskie dokumenty handlowe. Co ciekawe, sama litera, jako znak dźwięku, to semicki wynalazek, ściśle związany z hebrajskim. Rzymianie podkradli alfabet Żydom, a Gutenberg, z kolei, podchwycił od nich frakturę, stosując ją w pierwszych wydaniach Biblii.
Hitler drżał o swój wizerunek. Okazało się, że “odżydzenie” Niemiec wymagałoby spalenia wszystkich jego dzieł (co, biorąc pod uwagę nazistowskie doświadczenie w tej dziedzinie, byłoby dziecinnie proste), przetopienia czcionek maszyn do pisania i zamknięcia drukarni. Tragiczne przeżycia Führera podczas wigilii 1940 roku pozostałyby tajemnicą, gdyby nie Martin Bormann, jego osobisty sekretarz. Rozesłał on do ministerstw i instytucji Rzeszy okólnik o następującej treści:
Poleca Się Wykonać w Imieniu Führera:
Traktowanie tak zwanych gotyckich czcionek, jako niemieckich jest fałszem. W rzeczywistości owe gotyckie czcionki pochodzą od liter żydowskich. Wraz z rozwojem druku osiedleni w Niemczech żydzi będący posiadaczami gazet, wydawnictw książkowych i drukarni wzmacniali wpływ żydowskich liter na niemieckie piśmiennictwo.
W minionych dniach Führer w rozmowach z panami Naczelnikiem Rzeszy Amannem i Wydawcą Adolfem Mullerem zdecydowali, że czcionka Antykwa uznana zostaje za standardową czcionkę niemiecką. Stopniowo wszystkie drukarnie powinny dostosować swoje druki do tej normalnej czcionki. Również, jak to tylko możliwe, w szkołach wiejskich i podstawowych nauczana będzie tylko czcionka normalna.
Stosowanie żydowskich liter przez urzędników jest niedopuszczalne. Informacje dla interesantów, szyldy uliczne, znaki drogowe i podobne będą wykonywane wyłącznie w czcionce normalnej. W imieniu Führera pan Naczelnik Rzeszy Amann zleci w pierwszej kolejności zmianę czcionki z żydowskiej na normalną w gazetach i czasopismach przeznaczonych do kolportażu za granicą.
Bormann, rozsyłając okólnik, popełnił błąd. Wprawdzie od 1941 roku frakturę zastępowano antykwą, oficjalnie uzasadniając to względami praktycznymi – łatwiejszym przyswajaniem niemieckiego przez podbite narody. Czy jednak kwestia niemieckiej fraktury stała się iskrą, która rozpaliła piece krematoryjne holokaustu? To jedynie spekulacje historyków, którzy – jak zwykle – nigdy do końca nie zgłębią meandrów umysłu Hitlera.
Cóż. Nawet najszczęśliwsza wigilia możnych tego świata, obfitować może w okrutne incydenty. Nie zdziw się, więc, jeżeli prosiłeś Mikołaja o łyżwy a ten przyniesie ci wrotki. Mikołaje tacy są.
Robert Jaruga
Oznaczono jako :
Adolf Hitler fraktura
O Autorze : call_made
O AUTORZE : Jest sukcesem reprodukcyjnym ojca Józefa i matki Marii. Jasno z tego wynika, że urodził się w świętej rodzinie. Skończył dziennikarstwo w Warszawie i nauki polityczne w Hamburgu. Wolno mu więc o sobie mówić, że jest prawdziwym hamburgerem. Pociesza go, że składa się z inteligentnej materii o masie 1300 gramów (waga mózgu). Martwi, że zliczając masę 7,3 miliarda mózgów zamieszkujących Ziemię wychodzi, że inteligentna materia stanowi pomijalny procent materii nieinteligentnej, z której składa się makrokosmos. (Perfekcyjny w pielęgnacji swej intelektualnej niezależności – przyp. red).
Wesprzyj niezależne dziennikarstwo.
Bo inaczej prawda zdechnie.
Jak mucha w smole.
A kłamstwo będzie się miało dobrze.
Jak pluskwa w materacu.
Za cenę połowy – ba, jednej dziesiątej – paczki fajek możesz wesprzeć tworzenie treści, które nie robią z czytelnika idioty. Bo przecież wszyscy wiemy, że Internet sam z siebie nie przestanie być wysypiskiem informacyjnego chłamu. Prawda?
Dorzuć się i dołącz do elitarnego grona ludzi, którzy jeszcze rozumieją, że wolne słowo nie żywi się lajkami.
Twoje wsparcie to nie tylko gest – to szansa, by autor nie musiał dorabiać w call center albo pisać clickbaity o "szokujących sekretach celebrytów".
Nie bądź dusigroszem.
Skąpstwo to grzech, a hojność daje karmę. Albo chociaż dobry content.
Czasem nawet jedno kliknięcie może zdziałać więcej niż cały wykład o empatii.
4,44 zł
Prawda tańsza niż piwo.
6,66 zł
Grosz do grosza i diabeł zadowolony.
19,89 zł
Twoja transformacja w dobrodzieja.
Wpłaty na Fundację Czwarta Władza (F4W) realizuje Tpay – Krajowy Integrator Płatności S.A. (KRS: 0000412357, NIP: 7773061579, REGON: 300878437, Rejestr Usług Płatniczych: IP27/2014).
Objaw ją dzięki dziennikarskiemu śledztwu na zamówienie.
Anonimowość i ochrona źródeł gwarantowane.
Kliknij po więcej
Analizujemy. Śledzimy. Wysławiamy. Krytykujemy. Komentujemy.
Wtrącamy się w nie swoje sprawy. Poszukujemy głębszego sensu i drugiego dna.
Wielostronnie i obiektywnie. Z najwyższą starannością.
Używamy dorobku wszystkich odważnych myślicieli, aby dojść tam, gdzie jeszcze nikogo nie było.
Pracuj z nami© hecho.pl — fotografie z Adobe Stock i innych licencjonowanych źródeł, użyte zgodnie z obowiązującymi licencjami. Zobacz więcej.
Podajemy prawdę tam, gdzie inni chowają ją za zasłoną banałów.
HECHO.pl – Twoje nowe lustro Polski.
Ostrze analizy. Impuls zmiany.
Wydawca: Fundacja Czwarta Władza (F4W)
Siedziba: Warszawa
KRS: 0001172803 NIP: 5214117765 REGON: 541732862
Nr konta:
18 1090 1056 0000 0001 6270 8297
„Hecho” – zarejestrowany tytuł prasowy (PR 21681).
Pełniącymi obowiązki redaktorów naczelnych są Przemysław Ćwikliński (redaktor starszy) oraz Łukasz Piotrowicz – każdy w zakresie swoich najwyższych kompetencji i udokumentowanych osiągnięć.
Tygodnik internetowy spełniający wymogi ustawy Prawo prasowe.
Please login or subscribe to continue.
No account? Register | Lost password
✖✖
Are you sure you want to cancel your subscription? You will lose your Premium access and stored playlists.
✖
Bądź pierwszym, który skomentuje!