Postęp Nas Wykończy Robert Jaruga 2025-01-31
Trudno wytłumaczyć, jak to możliwe, że literackie fikcje stały się faktami. Czy to proroctwa, czy predykcje? Bill Gates “przewidział” smartfony, choć to Steve Jobs stworzył pierwsze działające urządzenie. Obecnie jednak w dziedzinie science fiction stagnacja. Młodzież karmi się fantastyką, gdzie świnie latają, a Hitler w rozpinanym swetrze medytuje na Czomolungmie. Prawicowi publicyści z “Gazety Polskiej” i “Uważam Rze” dorabiają do wierszówek, tworząc dzieła pełne ciemnoty i zabobonu. Należy jednak próbować przełamać ten zastój, choć przesłanki są niepomyślne. Czyż samochody pojadą szybciej, samoloty wzlecą wyżej? Telewizory, telefony, systemy audio – czy możliwy jest dalszy postęp? Teleportacja i kolonizacja Marsa to fikcja bez ekonomicznego uzasadnienia. Na co więc możemy liczyć w przyszłości, skoro zaspokojenie jednych potrzeb rodzi kolejne?
Tempo zmian w świecie było tak zawrotne, że nawet Zygmunt Bauman musiał przed śmiercią napisać Płynną rzeczywistość – naukowy dramat o świecie, który rano jest taki, a wieczorem już zupełnie inny. Nasz umysł nie nadąża, nie rejestruje, a tym bardziej nie rozumie, co się właściwie dzieje. Nadmierna komplikacja spraw i rosnąca złożoność procesów paradoksalnie prowadzą do ich spowolnienia. Dawniej dom budowało się w rok – dziś same pozwolenia trwają trzy lata.
Mimo to młode pokolenia adaptują się do tego przyspieszenia. Kiedyś ludzie doznawali zawrotów głowy, przesiadając się z furmanek do samochodów. Choroba lokomocyjna była powszechna, dziś niemal nie istnieje. Dzieci rodzą się w świecie, gdzie informacja pędzi, a ich umysły uczą się przetwarzać dane szybciej i efektywniej.
W przyszłości komputery staną się tańsze, ale bardziej prymitywne. Urządzenia osobiste sprowadzą się do ekranu, klawiatury i myszy, podczas gdy cała moc obliczeniowa znajdzie się w chmurze – po drugiej stronie globu. Na lokalnych urządzeniach nie będzie żadnych aplikacji – wszystko dostępne będzie online, za opłatą. Świat przyspiesza, a my uczymy się żyć w tym pędzie – choć niekoniecznie go rozumiejąc.
Struktura posiadania ulegnie transformacji – dla większości ludzi własność stanie się reliktem przeszłości. Cały dobytek jednostki zmieści się w walizce, a posiadanie zastąpi wynajem, dzierżawa i leasing. Po co mieć samochód, skoro w Warszawie i tak nie da się nim nigdzie zaparkować? Po co kupować mieszkanie, jeśli może ci się znudzić albo przestaniesz mieć na czynsz? Letniskowy domek, jacht, rower – po co je posiadać, skoro można korzystać z nich tylko wtedy, kiedy są potrzebne, za ułamek ich wartości?
To zjawisko już trwa – mieszkamy w cudzych domach, jeździmy samochodami należącymi do banków. Różnica jest tylko w nazwie – wynajem nazywa się dziś „ratą kredytu”.
Taki model społeczeństwa przyniesie rozwarstwienie finansowe, ale jeśli podstawowe potrzeby wszystkich będą zaspokojone, nie stanie się to aż tak dotkliwe. Może się nawet okazać, że gromadzenie majątku to przeżytek. Właściciel będzie musiał się zmagać z urzędami, martwić o koszty i ryzyko, a wynajmujący – wolny jak ptak – będzie wybierał, korzystał, a jeśli mu się nie spodoba, po prostu przestanie płacić i pójdzie dalej
Prawdopodobnie tego nie dożyję, ale nadejdzie czas, gdy za możliwość pracy trzeba będzie płacić. Maszyny przejmują najprostsze zajęcia, eliminując tych, których jest najwięcej – ludzi wykonujących podstawowe prace. Matka była kasjerką i całe życie uczyła córkę sprzedawać bilety PKP. Tylko gdzie ta córka znajdzie dziś pracę? Ochroniarze, listonosze, brukarze, kopacze dołów, szewcy, krawcy – znikają z rynku, bo stają się zbędni.
W kolejnej fazie niepotrzebni będą nauczyciele, lekarze, urzędnicy. Skoro programy edukacyjne są ustandaryzowane, po co realizować je na tysiąc różnych sposobów? Powstaną wirtualni edukatorzy – gwiazdy kina poprowadzą lekcje w setkach szkół jednocześnie, perfekcyjnie i bezbłędnie. Bankowców już zastąpiły aplikacje, towarzystwa ubezpieczeniowe poradzą sobie bez agentów, a urzędy, mimo informatyzacji, nadal zatrudniają więcej ludzi, niż potrzeba. W końcu ktoś uzna, że lepiej płacić ludziom za nicnierobienie, niż udawać, że są potrzebni. A jeśli chcą robić coś pożytecznego – niech płacą, jak za jazdę na nartach.
Rolnictwo? Zatrudnienie w nim nadal będzie spadać. Automatyczne kombajny zbierają już owoce, kukurydzę, oliwki, a ziemniaki kopią zdalnie sterowane traktory, którymi farmer zarządza z kanapy. Rolnictwo stanie się przemysłem – pole uprawne niczym nie będzie różniło się od fabryki. I tak oto praca stanie się luksusem, na który nie każdego będzie stać.
Nasza troska o dobrostan zwierząt doprowadzi do zmian w mentalności i nawykach żywieniowych, które paradoksalnie przyczynią się do ich wyginięcia. Dzikie gatunki już dziś znamy głównie z National Geographic. Na świecie żyje zaledwie 50 tysięcy słoni, 30 tysięcy lwów i garstka żyraf. Tymczasem dominują krowy, świnie, kury i indyki – ale i to się zmieni, gdy białko zwierzęce zaczniemy “hodować” jak rośliny.
Kotlet nie będzie wymagał zabicia świni – wyrośnie w słoiku. Produkcja żywych zwierząt stanie się nieopłacalna, więc stopniowo wyginą śmiercią naturalną. Krowy zamienią się w domowych pupili, niczym koty czy kanarki. Ludzie będą z nimi spacerować po ulicach, a selfie z krową stanie się wyznacznikiem prestiżu i ekstrawagancji.
raca zniknie także z przemysłu – maszyny już dziś produkują inne maszyny, które wytwarzają kolejne maszyny. W tym łańcuchu pokarmowym robotnik staje się zbędny. Magazynier? Już niepotrzebny – jego miejsce zajmują autonomiczne systemy. Przy bramie strażnik zostanie zastąpiony przez robota, a ciężarówki będą sterowane satelitarnie.
Metra bez maszynistów to dopiero początek – wkrótce pociągi obejdą się bez konduktorów, a samoloty bez pilotów, skoro i tak 90% lotu kontroluje autopilot.
Nie jest to jednak katastrofa, jak twierdzą pesymiści, lecz wyzwolenie ludzkości – koniec pracy fizycznej i żmudnych zajęć quasi-intelektualnych, które przez tysiące lat uwłaczały naszej godności. O tym właśnie marzyliśmy. I oto marzenie staje się rzeczywistością.
Aby finansować świadczenia dla coraz bardziej bezrobotnej populacji, podatki i daniny publiczne będą rosły. W praktyce doprowadzi to do częściowego uspołecznienia środków produkcji – bo czy firma, która oddaje ponad 50% swoich zysków państwu, faktycznie należy jeszcze do właściciela?
Zmiany te wymuszą nieustanne kształcenie i podnoszenie kwalifikacji. Już dziś rynek zalewają firmy szkoleniowe i parauniwersytety, oferujące pseudo-dyplomy i certyfikaty, a liczba ich absolwentów przewyższa studentów legalnych uczelni. Ten sektor biznesu będzie się rozwijał – pracownik na etacie połowę swojego czasu spędzi na zdobywaniu kolejnych „kompetencji”.
Ale może właśnie tego chcieliśmy? W świecie nieograniczonego dostępu do wiedzy, gdy wszyscy pracują przy takich samych komputerach, liczyć się będą wyłącznie zdolności intelektualne. Ostatecznie to wykształcenie i mądrość staną się najważniejszymi wyznacznikami wartości człowieka. I kto wie – może w końcu będzie to świat, o którym marzyliśmy.
Wirtualna rzeczywistość wzbogaci się o nowy wymiar – przestrzeń. Standard 3D zrewolucjonizuje media. Kina staną się teatrami, a filmy – sztukami teatralnymi, oferując przeżycia niezwykle realistyczne. Telewizory będą emitować trójwymiarowe obrazy, dając widzom poczucie uczestnictwa w oglądanych historiach. Rozszerzona rzeczywistość powróci w odmienionej formie. Gogle, które nakładały wirtualne informacje na realny świat, zastąpią soczewki kontaktowe, a może nawet implanty w gałce ocznej, stając się integralną częścią naszego organizmu.
Wydłużająca się średnia życia przyniesie nowe, nieznane dotąd choroby. Właściwie większość schorzeń trapiących współczesnego człowieka nie istniała pół wieku temu – po prostu kiedyś ludzie nie dożywali wieku, w którym się one pojawiają. Nasze organizmy nie są ewolucyjnie przygotowane na siedemdziesiąt, a tym bardziej sto lat życia. Rozwiązaniem będzie cyborgizacja, zarówno mechaniczna, jak i na poziomie molekularnym. Sztuczne zęby są lepsze od naturalnych, protezy nóg pozwalają biegać szybciej, a serce z rozrusznikiem łatwiej naprawić. Być może przyszłość należy do mózgów w słoikach?
Przetrwamy jako gatunek, realizując zasadę nieśmiertelności. Będziemy się rozwijać, ale czy staniemy się szczęśliwsi? Wątpię. Aby osiągnąć szczęście, należałoby zmienić nasze “oprogramowanie”, które jest, delikatnie mówiąc, wadliwe. Szczególnie w przypadku “systemów operacyjnych” zaprogramowanych w języku polskim, z jego kuriozalną składnią, przekombinowaną gramatyką, absurdalną ortografią i nielogiczną logiką, gdzie przeczenie oznacza twierdzenie.
Oznaczono jako :
prawda i fikcja naukowa
O Autorze : call_made
O AUTORZE : Jest sukcesem reprodukcyjnym ojca Józefa i matki Marii. Jasno z tego wynika, że urodził się w świętej rodzinie. Skończył dziennikarstwo w Warszawie i nauki polityczne w Hamburgu. Wolno mu więc o sobie mówić, że jest prawdziwym hamburgerem. Pociesza go, że składa się z inteligentnej materii o masie 1300 gramów (waga mózgu). Martwi, że zliczając masę 7,3 miliarda mózgów zamieszkujących Ziemię wychodzi, że inteligentna materia stanowi pomijalny procent materii nieinteligentnej, z której składa się makrokosmos. (Perfekcyjny w pielęgnacji swej intelektualnej niezależności – przyp. red).
Analizujemy. Śledzimy. Wysławiamy. Krytykujemy. Komentujemy.
Wtrącamy się w nie swoje sprawy. Poszukujemy głębszego sensu i drugiego dna.
Wielostronnie i obiektywnie. Z najwyższą starannością.
Używamy dorobku wszystkich odważnych myślicieli, aby dojść tam, gdzie jeszcze nikogo nie było.
Pracuj z nami© hecho.pl — fotografie z Adobe Stock i innych licencjonowanych źródeł, użyte zgodnie z obowiązującymi licencjami. Zobacz więcej.
Podajemy prawdę tam, gdzie inni chowają ją za zasłoną banałów.
HECHO.pl – Twoje nowe lustro Polski.
Ostrze analizy. Impuls zmiany.
Wydawca: Fundacja Czwarta Władza (F4W)
Siedziba: Warszawa
KRS: 0001172803 NIP: 5214117765 REGON: 541732862
Nr konta:
18 1090 1056 0000 0001 6270 8297
„Hecho” – zarejestrowany tytuł prasowy (PR 21681).
Pełniącymi obowiązki redaktorów naczelnych są Przemysław Ćwikliński (redaktor starszy) oraz Łukasz Piotrowicz – każdy w zakresie swoich najwyższych kompetencji i udokumentowanych osiągnięć.
Tygodnik internetowy spełniający wymogi ustawy Prawo prasowe.
Please login or subscribe to continue.
No account? Register | Lost password
✖✖
Are you sure you want to cancel your subscription? You will lose your Premium access and stored playlists.
✖
Bądź pierwszym, który skomentuje!