Background

Prokuratorzy IPN: między młotem, sierpem a trumienną deską

Sam widok strzykawki,  gotowej do wysysania  ze mnie życiodajnych płynów, przyprawia mnie o dreszcze.  Wizyty u dentysty staram się wymazać z pamięci, zanim jeszcze  opuszczę powieki,  oddając się w jego władanie.  Nie znoszę, gdy ktoś  penetruje moje nozdrza, nawet jeśli to ukochane dziecię.  Takie barbarzyńskie  wtargnięcia  spycham w najgłębsze czeluście  niepamięci.  Strupy na podrapanym łokciu  pozostawiam w spokoju.

  • Sadyści czy masochisci? Poranna toaleta prokuratora.

Są  jednak i tacy,  którzy  zamiast uciekać od bólu,  wręcz go  pielęgnują.  Ich poranek  rozpoczyna się  nie od  śpiewu ptaków,  lecz od  rytualnego  samookaleczenia.  Młotek i  kawałki szkła  to ich  narzędzia  pokuty.  Swędząca  moszna  to  dodatkowa  forma  umartwienia.  Tak  przygotowani,  ruszają do pracy w IPN,  by  cały dzień  rozkoszować się  cierpieniem,  zanurzając się w  otchłani  narodowych  tragedii  i  wzajemnych  krzywd.

Siadają przy biurku pośród góry celulozowych odpadów, w których tylko: zbrodnie, mordy, morderstwa, zabójstwa, krwawa łaźnia, mokra robota, masakra, ludobójstwo, skrytobójstwo,  tortury, likwidacja, rozstrzeliwania, gazowanie, podpalenie żywcem, prześladowania, poniżenie,  wszeteczeństwo, nierząd i przestępczość.

  • 25 lat boleści

Jakże trudna jest to praca, wie każdy psycholog oraz kapłan. Nie bez powodu Chrystus nauczał a Tadeusz Eichelberger się z nim zgadza, że najgorszą reakcją na zranienie jest bezustanne powracanie do niego myślami, pielęgnowanie nienawiści do sprawcy nieszczęścia a największym darem dla samego siebie przebaczenie.

Pracujący w IPN prokuratorzy chrześcijańskiej prominencji, jednak nie są też najlepszymi psychologami. Czynią wszystko, żeby zamęczać siebie i innych abyśmy nie zapomnieli, cierpieli, na powrót przeżywali, szukali zemsty lub znajdowali powody do wyrównywania niepowetowanych krzywd zaznanych i zadanych przez ludzi, którzy już nie żyją.

Dziwię się, że jeszcze na to nikt nie wpadł – zwłaszcza, że to jest już dokładnie 25 lat,  jak to archiwum cierpień, nadające sobie posmak naukowości i poszukiwania historycznej prawdy  ciężko pracuje nad tym, aby nauka historii była przykra oraz niepedagogiczna.

  • Od pylicy do depresji: Choroby zawodowe prokuratorów IPN

Pierwsze pokolenie prokuratorów IPN, którzy zmarnowali życie na badaniu nieszczęść, mających tak niewiele  osobistych radości, odchodzi właśnie na emeryturę. Nabawili się pylicy, grzybicy, drożdżycy paznokci, kurzajek, toczenia rumieniowatego przez kontakt ze śmierdzącymi, zawilgoconymi, archiwaliami perforowanymi przez karaczany książkowe. Przez nabyty pesymizm, deklinizm, abnegację, defetyzm, depresję oraz bardziej subtelne nerwice, mają koszmarne sny oraz żony i nierozumiejące ich dzieci. Niektórzy popadli w alkoholizm. Występują nawet o przywileje inwalidzkie. Nic dziwnego. Należy im się. Praca w IPN – jest bardziej toksyczna niż w deratyzacji a życie prywatne mniej więcej tak nieszczęśliwe, jak krowy w ubojni bydła.

  • 20 tys. zł za utratę duszy

Nikt jednak nie stara się zatrzymać tego szaleństwa, źródła narodowej infekcji psychicznej. W dwie dekady budżet IPN wzrósł 5-krotnie ( z 70 do 400 mln zł) a zatrudnienie 30-krotnie. Ale nawet prokuratorska pensja wynosząca  20 tys. zł miesięcznie nie może zrekompensować psychicznej i fizycznej degeneracji.

Gdyby historia, taka jaką prezentuje IPN była nauczycielką życia, większość opracowań instytutu prowadzi do jednego generalnego wniosku:  – Warto być świnią !

Prokuratorzy IPN niestrudzenie dowodzą, że  świństwo popłaca, daje satysfakcję, zaszczyty, stanowiska i przepustkę do jeszcze większego świnienia. Z uporem dowodzą nieistnienia Pana Boga, gdyż gdyby ten istniał, należałoby przyjąć, że Najwyższy promuje wyłącznie łajdactwa, pozostawiając ich sprawców bezkarnymi i okrytymi wieczystą sławą a ofiary martwymi skazanymi na wieczną niepamięć.

Większość pracowicie zinwentaryzowanych przez  IPN dramatów,  dowodzi że oprawcom na ogół wiodło się znakomicie aż do samego końca.  85 procent owych dochodzeń to sztuka dla sztuki. Panowie prokuratorzy uprawiają ją, co najwyżej dla własnej masochistycznej satysfakcji lub apanaży. Nie wyobrażam sobie aby zdrowy psychicznie człowiek pracował w takich warunkach z zamiłowania.

  • Pustynia cnót i oaza zbrodni

Przez 25 lat  Instytut Pamięci Narodowej nie odkrył niczego, dla czego, minionym pokoleniom w Polsce warto byłoby żyć.  Mniej więcej od  80 lat, zdaniem naukowców i prawników z IPN nic takiego się na ziemiach Polski nie wydarzyło. Do wstąpienia Lecha Kaczyńskiego na fotel prezydencki a od śmierci gen. premiera Sikorskiego (obu zresztą zabili Rosjanie) nie było w Polsce żadnego przywódcy ani urzędnika wyższej szarży, którego czyny w świetle rozumowania prokuratorów IPN, nie mogłyby być traktowane jako przynajmniej przestępstwa.

Wyraźnie jednak widać, że instytut powoli staje przed kryzysem intelektualnym. Ta fabryka obróbki koszmarów zatrudniająca ponad 2,5 tys. ludzi  zaczyna cierpieć na brak paliwa, którego przepalanie jest istotą jej egzystencji. Zbrodni popełnionych w okresie, którym szczególnie się interesują, tak zwani naukowcy, było za mało no a z czegoś żyć trzeba.  I tutaj widać wyraźną tendencję rozwoju Instytutu w trzech kierunkach.

  • Po pierwsze zadręczanie dzieci złem wszelakim w cukierkowej, facebookowo-gamingowej formule.

Aby przygotować młodocianych do przyszłej traumy i nieszczęść, biedy i niedostatku oraz prześladującego nasz naród pecha IPN, opracował i wydał już: szybką grę wojenną „Bitwa Warszawska”. Jest dla tych, którzy przez analogię do przeszłości, tracić będą życie w obronie Warszawy przed armiami Putina. Zagrać mogą dwie strony. Jedna wciela się w Putina inna w Dudę. Jak odzyskamy nie do końca wolność po aneksji przez Rosję, dzieci wyedukować się mogą dzięki grze poważnie traktującej osiągnięcia “Solidarności Walczącej”. Jednym z nich było podpalenie altanki  w ogródku działkowym wrocławskiego komendanta milicji . Gdyby po raz kolejny niemieckie luftwaffe  bombardowało Warszawę lub płk. Hnat Stefaniw odbić chciał Lwów, wiedzieć będzie się co i jak dzięki planszówkom: „Alarm dla Warszawy” oraz „W obronie Lwowa”. Problematykę zdobywania klasztoru na Monte Cassino przybliży nam  gierka „Miś Wojtek”. Jest jeszcze „Bitwa o Anglię”, z której wynika , że Dywizjon 303 wygrał II wojnę światową oraz „ORP Orzeł”, z której  wnosimy, że ten jeden z dwóch polskich u-botów zatopiłby wszystkie niemieckie u-boty, gdyby oczywiście sam nie zatonął pierwszy. IPN organizuje też turnieje szachowe, które co do zasady, nie są imprezami społecznie szkodliwymi, natomiast utrudniają zrozumienie faktu, że czarne może być białe i na odwrót.

  • Po drugie doktorzy i doktoranci opracowują metody prezentowania prehistorii w formule zrozumiałej dla tiktokowych idiotów.

Weźmy na przykład wielką wystawę „Gospodarka III Rzeszy”. W Warszawie przy Trakcie Królewskim obecnie. Złożony problem ekonomiki wojennej Hitlera opowiedziany jest na 8 ustawionych na świeżym powietrzu pylonach, wysokości wzrostu pracownika IPN.  Można się z nich dowiedzieć, że praca czyniła wolnymi polskich robotników przymusowych i to Polacy, zwłaszcza dzieci w ilości 200 tys. przyczyniły się do drugowojennej oraz obecnej potęgi Mercedesa, BMW, Simensa, Thyssena, Hugo Bossa. Potęgę ekonomiczną tysiącletniego rajchu wykuwali w pocie czoła nasi dziadowie, dzięki temu, że szkopy wzięły ich do galopu. Gdyby Niemcy wojnę wygrały, każdy Polak jeździłby zatem wyprodukowanym w Poznaniu volkswagenem tyle, że już przed 60 laty.

  • W końcu kolejnym, zdaje się najbardziej niebezpiecznym kierunkiem rozwoju działalności IPN,

jest wszczynanie postępowań przeciw osobom posiadającym jakieś informacje i dokumenty dowodzące zbrodni, których IPN nie może dowieść. W 2 lata zlecono prokuraturom rejonowym 4 może 5 śledztw w sprawach. Dwa skończyły się w sądach wyrokami, niezbyt uciążliwymi ale zawsze. Problem polega na tym, że można dostać 8 lat krat za posiadanie dokumentu, nawet prywatnego, co do którego o przydatności dla działalności IPN – wie jedynie IPN.

Jest to poważny problem poważnych ludzi, którzy rozumieją, że IPN-u poważnie traktować nie można. Aby historia nie została zupełnie zakłamana, lepiej by było przekazać PRL-owskie artefakty amerykańskiemu Archiwum Hoovera.

  • Kwity z pralni i karty rowerowe

Zatem,  czy prawo jazdy gen. Kiszczaka ?  kwit z pralni piżamy Jaruzelskiego ?  albo skrawek gazety „Neues Deutschland”, w którym premier Mieczysław Rakowski, własnoręcznie zakreślił nazwisko Lecha Wałęsy na pewno powinny się u Amerykanów znaleźć ? Ponieważ nie wiadomo, czy tak czy nie, konstruowany jest w Instytucie od zbrodni komunistycznych, mechanizm prawny kryminalizowania takiego sobie rozdawnictwa, własności przodków przez dzieci, wdowy i wnuki. Będzie źle ale na pewno będzie ciekawie.

Działalność IPN na przestrzeni już prawie ćwierćwiecza, zmusza do refleksji nad generaliami, ponieważ z punktu widzenia człowieczeństwa, z faktu, że chłopski milicjant utopił panicza rewizjonistę  w gnojowicy, żadna uniwersalna nauka nie wynika.

Obiektywność sensu i istoty dziejów, wypływająca z pomyślunku IPN-u, dziedzictwo prokuratorów obecnych, które spłynie na wstępujących, jest przykre w swojej wymowie: Świat jest okrutny, pełen sadyzmu, patologii, perwersji. Niepoddający się żadnym zasadom moralnym. Natomiast Polska to mikro uniwersum pozbawione wszelkiej przypadkowości, gdzie zbrodnie sprzed lat powrócą, aby nakręcać spiralę wszechogarniającego koszmaru.

IPN jest równie potrzebny, jak epidemie dżumy, cholery i kowida, choć musimy zrozumieć, że te epidemie choć nie potrzebne są faktycznie istniejące.  Walczymy z dewiacjami natury ale tak naprawdę, jeżeli znikają to bardziej w rezultacie samobójstwa, samozatrucia lub upadku pod ciężarem własnego niezrozumienia.

  • Apokalipsa na bateryjki: Czy to już koniec?

Oderwijcie się zatem od swoich smartfonów, sztucznych wagin i penisów na bateryjki. Przetrzyjcie oczy. Czterech  jeźdźców apokalipsy po raz kolejny nadjeżdża. Chłopaki z IPN nie mają w tej sprawie żadnych wątpliwości poza jedną. Czy będzie to ostateczna apokalipsa? A może apokalipsa jakich już były tysiące i będą jeszcze miliony, jeżeli  oczywiście ten świat zamierza się kiedyś skończyć. Jeżeli dąży do wieczności, to apokalipsy zapisywać by trzeba w liczbach nieskończenie wielkich. Zdaniem uczonych z IPN-u „inteligentny projekt” wszechświata zasadza się na łańcuchu nieszczęść.

 

Robert Jaruga

 

 

Dociekamy. Słuchamy. Podglądamy.

Analizujemy. Śledzimy. Wysławiamy. Krytykujemy. Komentujemy.

Wtrącamy się w nie swoje sprawy. Poszukujemy głębszego sensu i drugiego dna.

Wielostronnie i obiektywnie. Z najwyższą starannością.

Używamy dorobku wszystkich odważnych myślicieli, aby dojść tam, gdzie jeszcze nikogo nie było.

Pracuj z nami

Rozbijamy barykady zamkniętych umysłów.

Podajemy prawdę tam, gdzie inni chowają ją za zasłoną banałów.

HECHO.pl – Twoje nowe lustro Polski.
Ostrze analizy. Impuls zmiany.

Wydawca: Fundacja Czwarta Władza (F4W)
Siedziba: Warszawa

KRS: 0001172803 NIP: 5214117765 REGON: 541732862

Nr konta:
18 1090 1056 0000 0001 6270 8297

O wydawcy portalu HECHO.pl
Projekt: DOBOROWA.com.pl · NARRATOR Jaruga & Kędzierski · Strony internetowe, treści, AI. | Odwiedź nas

Login to enjoy full advantages

Please login or subscribe to continue.

Go Premium!

Enjoy the full advantage of the premium access.

Stop following

Przestań obserwować Cancel

Cancel subscription

Are you sure you want to cancel your subscription? You will lose your Premium access and stored playlists.

Go back Confirm cancellation