Made in Poland 2 26 Ruben Jary 2025-04-11
Doradca prezydenta Andrzej Zybertowicz stwierdził, że rezygnacja z Centralnego Portu Komunikacyjnego byłaby, jak odwrócenie się tyłem do polskiej flagi. Donald Tusk, wyraził sceptycyzm wobec CPK. Marcin Horała, stary pełnomocnik rządu ds. CPK ujawnił, że lotnisko jest szansą na rewolucję w polskim transporcie lotniczym i cargo. Maciej Lasek, nowy pełnomocnik nowego rządu ds. CPK, stwierdził, że nie ma mowy o wyrzuceniu projektu do kosza. Hanna Gronkiewicz-Waltz uważa, że “nigdzie na świecie nie buduje się już wielkich lotnisk, bo się nie opłaca”.
Kaja Puto z Krytyki Politycznej, reportażystka, wyraziła mieszane uczucia na temat CPK. Zbigniew Hołdys nie opublikował jeszcze na temat felietonu w „Newsweeku” ale to zapewne dlatego, że po prostu właśnie go pisze. Nie zapytano Bogusława Lindy o stanowisko w sprawie – co i szkoda. Na opiniach Lindy, w każdej kwestii można wszak polegać, jak na japońskim rozkładzie jazdy pociągów. Nie wiemy, co sądzi Edyta Górniak, która wie że przeżywa właśnie swoją czterech tysięczną inkarnację. Ani Roksana Węgiel, bo ma zaledwie 19 lat, co to przecież nie znaczy, że nie może sądzić, żeby Onet miał o czym pisać.
Nieznane jest stanowisko Episkopatu i biskupa Polaka, który przecież o poradę mógłby zwrócić się do nieomylnego papieża, czy aby podniebne loty w turbulencjach nie są formą masowej masturbacji. Dagmara Kaźmierska, która zasłynęła prezentowaniem biustu w „idealnym wynurzeniu” również mogłaby coś powiedzieć – skoro pojawia się na witrynie informacyjnej Microsoftu. Można by jeszcze indagować noblistkę Olgę Tokarczuk. Adam Małysz też powinien dojść do głosu. Ta słynna fryzjerka, jak jej tam Hupało, na pewno na awiacji się zna, jak cała reszta piedestalizowanych kretynów, którzy są na podorędziu, kiedy nie ma czym zapełnić powierzchni między reklamami margaryny i kondomów. No ale w końcu, budować czy nie budować?
Najpierw w pracach koncepcyjnych należy odrzucić założenia ekonomiczne. Nasza ekonomia mniej więcej się sprawdza w warunkach normalnych, czyli strefach umiarkowanych. Jest zupełnie nie przydatna w punktach ekstremalnych, gdzie występują wartości małe lub ogromne.
Tłumaczenie człowiekowi, który zarabia 2 tys. miesięcznie, że powinien dywersyfikować źródła przychodu, rozszerzyć bazę dostawców dóbr konsumpcyjnych, dysponować jakimś ubezpieczeniem oraz oszczędnościami w zróżnicowanym koszyku walut lub akcji – jest kretynizmem. Podobne porady potraktuje, jako idiotyzm.
Z drugiej strony, jeżeli chcielibyśmy traktować ekonomiczną wiedzą i prognostyką, inwestycje o wielkościach znaczących dla dochodu narodowego dojdziemy do nonsensu. Lotnisko kosztować ma około 160 mld zł, to jest w realiach obecnych, 25 proc. rocznych przychodów budżetu państwa.
Historycznie rzecz biorąc żadnej tak potężnej inwestycji nie rozpoczynano w oparciu o rachunek ekonomiczny. Egipskie piramidy, wielki mur chiński czy Burdż Chalifa w Dubaju są inwestycjami zrealizowanymi bez większego namysłu finansowego a nawet praktycznego zamysłu. Mur chiński nie zabezpieczył Chin przed podbojami. Piramidy to mogiły. Pragmatycznie je traktując spełniają te same funkcje, co słoik po ogórkach, w który wszak można wsypać skremowane zwłoki. Zamiast wieżowca o wysokości 829 metrów (najwyższej budowli postawionej kiedykolwiek rękoma ludzi) muzułmanie w Emiratach zapewne mogliby zbudować kilkadziesiąt niższych, tańszych, użyteczniejszych i bezpieczniejszych wieżowców, które zarabiałyby na siebie czynszem. A jednak tego nie zrobili.
Jest bowiem tak, że potężne inwestycje w cokolwiek, nigdy na siebie nie zarabiały i zarabiać nie będą. Weźmy na przykład wieżę Eiffla, która mimo 60 milionów turystów odwiedzających ją rocznie, nadal jest deficytowa. Albo budowę słynnej opery w Sydney, która kosztowała 7 razy więcej niż zakładano. Wykonawcy spóźnili się z oddaniem obiektu o 8 lat, a wpływy z biletów nie starczają na opłacenie rachunku za światło (kto w obecnych czasach chodzi do kurwy nędzy do opery, zwłaszcza w Australii?). Lub choćby cały ten amerykański program kosmiczny, który nie przyniósł żadnych korzyści, a środki nań wydane mogłyby zlikwidować głód w Afryce.
Nie szukajmy też zbyt daleko. Warszawskie metro, którego budowę odwlekano przez dziesięciolecia, a nawet były opinie zachodnich ekspertów aby projekt zarzucić, bo Polski na to nie stać, nigdy nie przynosiło zysków. Nakłady na nie poniesione nie zwróciły się do dziś. Miasto dokłada do każdego pasażera metra ponad 1000 zł rocznie. No ale czy jest ktoś prawego charakteru i dbający o dobrobycie rodzaju ludzkiego w stolicy, który by powiedział, że metro jest niepotrzebne?
Zapewne przecież produkuje ono jakąś wartość dodaną skracając ludziom czas dotarcia do pracy, przez co jest ona wydajniejsza. Ogranicza narodowe zużycie benzyny, którą trzeba by zasilać dziesiątki samochodów zamiast jednego wagonu kolejki. Zmniejsza obciążenie środowiska naturalnego – co obecnie też się jakoś na pieniądze przelicza.
Wątpliwym jest argument, że taka potężna państwowa inwestycja, jak Centralny Port Komunikacyjny będzie kołem zamachowym gospodarki. Będzie albo nie będzie. Każda inwestycja na jakimś etapie jest zbawienna dla lokalnej społeczności. Jak powiedzmy kominy elektrociepłowni w Ostrołęce za miliard. Ludzie mieli gdzie pracować. Sklepy komu sprzedawać. Można było coś ukraść. Ekipy budowlane wynajmowały pokoje w miejscowych hotelach, które przedtem stały puste. Gastronomia miała satysfakcjonujące obłożenie. Tyle, że te kominy rozebrano. Były to zmarnowane środki. Z pracy setek ludzi nie powstało nic, co miałoby jakąś społeczną użyteczność.
Podobnie może być z CPK – który miałby się bilansować przy 40 milionach pasażerów rocznie. Ale jak się okaże, że będzie ich tylko 27,6 miliona? – niektóre instytucje finansujące owe przedsięwzięcie będą miały sposobność wymieniać swoich prezesów na gorszych, ale jeszcze w nic nie umoczonych.
Hipotetyczny przebieg budowy lotniska w Baranowie będzie mniej więcej taki. Termin lądowania pierwszego statku powietrznego wyznaczony na rok 2027 jest zupełnie nierealny. Do tej daty komisja Laska ustali, kto ile już ukradł, ile pieniędzy wydano na niepotrzebne ekspertyzy i opinie. Sprawy trafią do prokuratur. Około 2037 roku będą się kończyły przed sądami umorzeniem z powodu niewystarczających dowodów, brakiem znamion itd.
W międzyczasie ruszy budowa z pierwotnym terminem zakończenia w roku 2031. Termin nie zostanie dotrzymany z przyczyn obiektywnych: kurzawka, kryzys na rynku cementu lub bombardowanie Rzeszowa przez Putina. Realnie budowa zakończy się w roku 2035 ale niektórych celów nie da się osiągnąć z powodu szczupłości funduszy.
Przy budowie zginie kilku ludzi przygniecionych przez koparki lub rozjechanych przez spychacze. Ktoś popełni samobójstwo i odkryją jakieś szczątki dinozaurów, co spowolni harmonogram o kilkanaście miesięcy. 20 proc. środków zostanie legalnie rozkradziona w rezultacie zawyżania kosztorysów przetargów wygranych za łapówki. W trakcie zmieni się kilka rządów, którym jednemu po drugim zarzucane będą: korupcja, kolesiostwo, nepotyzm i megalomania.
Tak to jest przecież obecnie, że lotnisko reklamowało się w jakimś dewocyjnym pisemku, a w pobliskiej parafii wyremontowano ołtarz (w istocie zabiegi wizerunkowo dziwaczne, ale jeżeli trzeba było przekonać do sprzedania ziemi miejscowych ortodoksyjnych rolników, którym pleban zabraniał tego robić – wydatki te miały jakieś logiczne uzasadnienie, zwłaszcza że ołtarz miał 500 lat i był całkowicie zamortyzowany).
Budowa ogromnego hubu transportowego w centrum Europy to przede wszystkim wielka szansa na przełom etyczny i świadomościowy Polaków. Okazja na zerwanie z mentalnością trzody chlewnej, która czyni nasze społeczeństwo zasobami ludzkimi konsumentów zamkniętych w wygodnej oborze, gdzie żre się, trawi, wydala i kopuluje, w celu wygenerowania kolejnego pokolenia ogłupiałych i pozbawionych ideałów brojlerów. „- Cy to się łopłaca? A cy warto? A co ja z tego bede miał? Cy Niemiec nie będzie sypsy? Psecies i tak wszyscy umrzemy”.
Trzeba powiedzieć jasno. Należy podjąć narodowe ryzyko, które może się nie opłacać w perspektywie obecnego pokolenia, a przynieść jakieś korzyści dopiero tym, którzy się jeszcze nie narodzili. Bądźmy rozsądni. Transport lotniczy będzie się rozwijał.
120 lat temu pierwszy człowiek wzbił się w powietrze na własnoręcznie zbudowanej maszynie cięższej od powietrza. W 2019 roku było takich ludzkich osobników 4 i pół tysiąca milionów. Ta tendencja się utrzyma. Ludzkość dąży do nieba. Kiedyś opuści tę planetę.
Z Baranowa do granic kosmosu jest stosunkowo blisko – jakieś 100 km. Skądś te statki kosmiczne wiozące osadników na Marsa będą musiały startować, aby pokonać kolejne 225 milionów km. Polska jest dobrym miejscem. Wszędzie blisko, umiarkowane temperatury przez większość roku. Tania ukraińska siła robocza.
W gruncie rzeczy nie mamy niczego, poza papieżem i Kopernikiem, czym zaimponować by można światu. A na budowlance to my się znamy. Położenie szyn i wylanie betonowej płyty startowej – to jest w zakresie naszych możliwości intelektualnych i inżynieryjnych. Damy radę. Jakbyśmy się porwali na zimną fuzję termojądrową, no to szans nie ma.
Potrzebujemy czegoś, co w realny i namacalny sposób, samo przez się, manifestować będzie przed innymi cnoty naszej słowiańskiej rasy, zagrzewać nas samych w wyścigu cywilizacyjnym. Zarazem poruszać obcych, skłaniać ich do pochwał i wyrażania uznania, którego tak zwykle po ludzku Polakom raczej na świecie brakuje. Czegoś podobnego nigdy nie mieliśmy i nadal nie posiadamy.
Budowa Centralnego Portu Komunikacyjnego nie tyle jest zbyt upolityczniona, co powinna być całkowicie upolityczniona. Potrzebny jest impuls, który udowodni Polakom, że poświęcenie, wyzbycie się egoizmu na społeczną skalę, powszechny entuzjazm, wspólne społeczne cele mają sens większy niż obliczenia księgowych w Excelu. Choć podszyte jakimś pierwiastkiem autentycznego szaleństwa, w historycznym rozrachunku, za przeproszeniem „się opłacają”.
Oznaczono jako :
CPK Port Lotniczy Baranów
O Autorze :
Byłem redaktorem naczelnym w kraju za Odrą. Szydziłem z każdej władzy, piętnowałem obłudę kleru i możnych tego świata. Nie brakło mi przez to wrogów, ale i czytelników. Moje felietony, cierpkie jak stary ocet, były kubeł zimnej wody na rozpalone głowy. I dalej będę pisał, bo prawda nie zna emerytury – choćby do śmierci, a może i dzień dłużej.
Analizujemy. Śledzimy. Wysławiamy. Krytykujemy. Komentujemy.
Wtrącamy się w nie swoje sprawy. Poszukujemy głębszego sensu i drugiego dna.
Wielostronnie i obiektywnie. Z najwyższą starannością.
Używamy dorobku wszystkich odważnych myślicieli, aby dojść tam, gdzie jeszcze nikogo nie było.
Pracuj z nami© hecho.pl — fotografie z Adobe Stock i innych licencjonowanych źródeł, użyte zgodnie z obowiązującymi licencjami. Zobacz więcej.
Podajemy prawdę tam, gdzie inni chowają ją za zasłoną banałów.
HECHO.pl – Twoje nowe lustro Polski.
Ostrze analizy. Impuls zmiany.
Wydawca: Fundacja Czwarta Władza (F4W)
Siedziba: Warszawa
KRS: 0001172803 NIP: 5214117765 REGON: 541732862
Nr konta:
18 1090 1056 0000 0001 6270 8297
„Hecho” – zarejestrowany tytuł prasowy (PR 21681).
Pełniącymi obowiązki redaktorów naczelnych są Przemysław Ćwikliński (redaktor starszy) oraz Łukasz Piotrowicz – każdy w zakresie swoich najwyższych kompetencji i udokumentowanych osiągnięć.
Tygodnik internetowy spełniający wymogi ustawy Prawo prasowe.
Please login or subscribe to continue.
No account? Register | Lost password
✖✖
Are you sure you want to cancel your subscription? You will lose your Premium access and stored playlists.
✖
Bądź pierwszym, który skomentuje!