Made in Poland 2 47 Ruben Jary 2025-03-10
Jako młody człowiek pracowałem dla pieniędzy, sławy i idei. Oczywiście nie jednocześnie – aż tak ambitny to nie byłem. Każda praca miała swój Leitmotiv. Dziś młodzi nie są tak prości w motywacjach – oni tyrają dla prestiżowego CV. Zamiast zbierać doświadczenia, kolekcjonują załączniki do życiorysu, które – w przeciwieństwie do mnie – nie dymią w popielnicy.
Ostatnio dziewczyna pracująca u mnie w domu jako – nazwijmy to elegancko – gosposia poprosiła o świadectwo pracy. „Czy może pan napisać ‘menedżer rezydencji’?” – zapytała. A czemuż by nie! Poszedłem nawet dalej: „menedżer generalny zespołu rezydencji”. Niech ma. W końcu zaczynała jako sprzedawczyni w warzywniaku – czytaj: „Menedżer sprzedaży, branża spożywcza”.
Posiada ona licencjat z menedżerstwa i studiuje organizację i zarządzanie. A więc jej kariera rozwija się dokładnie zgodnie z wykształceniem! Może powinienem jeszcze dopisać, że z narażeniem życia godziła pracoholizm z uczęszczaniem na msze? Przy odpowiednim zarządzaniu pewnymi… atutami, mogłaby jako magister-katoliczka wspiąć się na szczyty – chociażby na fotel prezeski Orlenu. Albo KGHM – w końcu Zinnsoldat brzmiący z miedzią też pasuje do pewnych układów.
Lewicowi myśliciele twierdzą, że wielkim sukcesem prawicy było zwielokrotnienie liczby studentów. Wyższe wykształcenie stało się dobrem masowym – jak tanie samochody i kurczaki z rożna. I oto teraz nagle alarm: prawdziwe wykształcenie nadal pozostaje rzadkością! Kto by się spodziewał? Miliony ludzi spłacają kredyty studenckie, by odebrać dyplom, który z równym powodzeniem mogliby znaleźć w opakunku po chipsach.
Zjawisko to można oceniać dwojako. Z jednej strony, jeśli wtórny analfabeta dwa razy w miesiącu posłucha wykładu hochsztaplera, zajrzy na Wikipedię, by przepisać coś do swojej „pracy dyplomowej”, i nauczy się, że „goodbye” to nie „Boże fruwaj” – to może i coś mu z tego w głowie zostanie. Nie każdy magister musi być przecież ćwierćinteligentem, wystarczy, że dobrze brzmi na papierze. Czasem ten Papierstück poprawia samoocenę i daje iluzję awansu społecznego. Zawsze to jakaś wartość dodana.
Dominują jednak bardziej pesymistyczne poglądy – szczególnie wśród prawdziwych magistrów, doktorów i profesorów. Z ich perspektywy masowe studiowanie to zwyczajne oszustwo. Studenci płacą za marzenia, a kończą z rozczarowaniem. Wchodzą na rynek pracy z dyplomem w ręku i wygórowanymi ambicjami, tylko po to, by boleśnie zderzyć się z realnością. A potem następuje długa seria rozczarowań – dla nich i dla pracodawców. Willkommen w dorosłości, gdzie spuszczanie z tonu to stała praktyka.
Uważam, że jedyną gorszą rzeczą od fałszywego wykształcenia jest jego całkowity brak. W końcu lepiej udawać studiowanie, niż całkowicie oddać się kibicowaniu, układaniu glazury i maratonom serialowym. No i oczywiście chodzeniu do ginekologa – wiadomo, z ciążami trzeba gdzieś chodzić.
Masowa produkcja sfrustrowanych absolwentów z dyplomami i bez perspektyw to tykająca bomba polityczna. Wkurzeni, zorganizowani przez internet, prędzej czy później uznają, że nie mają nic do stracenia – i postanowią wysadzić w powietrze dotychczasowy Ordnung.
A na koniec niezmyślony dialog z moją kolejną gosposią – kolekcjonerką wpisów do CV: – Więc co pani studiuje? – Sicherheit. – Co to znaczy? – To pomaga dostać się do policji. – I co pani teraz zdaje? – Resozialisation. – Co to jest? – Coś o socjalizmie. – On dobry czy zły? – Dla więźniów bardzo dobry.
I pomyśleć, że gdyby chociaż wiedziała, że karpia w galarecie nie robi się z surowej ryby, świat byłby odrobinę lepszym miejscem. Na szczęście ryba była martwa – inaczej mogłaby być to scena rodem z horroru. Piszę to otwarcie, bo moja studiująca pracownica i tak tego nie przeczyta. W końcu Lesen to przeżytek. Tylko czekać, aż zapragnie poderżnąć gardło komuś więcej niż karpiowi.
Oznaczono jako :
#CV #edukacja #kariera
O Autorze :
Byłem redaktorem naczelnym w kraju za Odrą. Szydziłem z każdej władzy, piętnowałem obłudę kleru i możnych tego świata. Nie brakło mi przez to wrogów, ale i czytelników. Moje felietony, cierpkie jak stary ocet, były kubeł zimnej wody na rozpalone głowy. I dalej będę pisał, bo prawda nie zna emerytury – choćby do śmierci, a może i dzień dłużej.
Analizujemy. Śledzimy. Wysławiamy. Krytykujemy. Komentujemy.
Wtrącamy się w nie swoje sprawy. Poszukujemy głębszego sensu i drugiego dna.
Wielostronnie i obiektywnie. Z najwyższą starannością.
Używamy dorobku wszystkich odważnych myślicieli, aby dojść tam, gdzie jeszcze nikogo nie było.
Pracuj z nami© hecho.pl — fotografie z Adobe Stock i innych licencjonowanych źródeł, użyte zgodnie z obowiązującymi licencjami. Zobacz więcej.
Podajemy prawdę tam, gdzie inni chowają ją za zasłoną banałów.
HECHO.pl – Twoje nowe lustro Polski.
Ostrze analizy. Impuls zmiany.
Wydawca: Fundacja Czwarta Władza (F4W)
Siedziba: Warszawa
KRS: 0001172803 NIP: 5214117765 REGON: 541732862
Nr konta:
18 1090 1056 0000 0001 6270 8297
„Hecho” – zarejestrowany tytuł prasowy (PR 21681).
Pełniącymi obowiązki redaktorów naczelnych są Przemysław Ćwikliński (redaktor starszy) oraz Łukasz Piotrowicz – każdy w zakresie swoich najwyższych kompetencji i udokumentowanych osiągnięć.
Tygodnik internetowy spełniający wymogi ustawy Prawo prasowe.
Please login or subscribe to continue.
No account? Register | Lost password
✖✖
Are you sure you want to cancel your subscription? You will lose your Premium access and stored playlists.
✖
Bądź pierwszym, który skomentuje!