Background

Wyrwij bankierom zęby krat

W zeszłym tygodniu dane mi było rozmawiać z sędzią przewodniczącym jednego z Wydziałów Naczelnego Sądu Administracyjnego – człowiekiem o przenikliwym umyśle, szerokich horyzontach i niekwestionowanej wiedzy prawniczej. Na takie stanowisko nie trafia się z przypadku, za pomocą koneksji, głosami ignorantów czy psim swędem, jak to bywa w przypadku niektórych ministrów.

Po skończonej rozmowie pan sędzia, z kurtuazji lub w obawie przed kradzieżą z mojej strony (to drugie bardziej prawdopodobne), odprowadził mnie do windy. Długi korytarz i wyczerpane tematy zawodowe wymagały niezobowiązującej konwersacji. Zauważyłem więc, że NSA urzęduje teraz w pięknym budynku: elewacja z żółtego piaskowca, nazwa sądu wyryta w kamieniu (symbol uczciwości i przyzwoitości), wewnątrz nowoczesność – tafle szkła i niklowana stal. Dostojeństwo spływa na podsądnych z podwieszonego wysoko sufitu, a wszystko w nieprzytłaczającym porządku i racjonalizmie. „O, to już dawno – odparł sędzia – Lech Kaczyński, jeszcze jako prezydent Warszawy, budynek pobudował”.

W windzie wyobrażałem sobie Lecha Kaczyńskiego w żółtym kasku, kufajce i gumo-filcach, jak łopatą wrzuca piasek i cement do betoniarki, dolewa wodę szlauchem, a zaprawę wlewa do taczki. Taczkę, po kawałku deski, pcha na rusztowanie, gdzie jego sobowtór kielnią wmurowuje kolejną cegłę. Biadałem nad stanem płuc prezydenta – wdychał przecież toksyczne opary smoły, klejąc papę na dachu. Mógł sobie też trafić gwoździem w palec, waląc w szalunek – gorsze to niż ból zęba. W zasadzie dobrze się stało, jak się stało. Sterany pracą budowlańca, emeryturę spędzałby na chemioterapii (płuca) lub wózku (kręgosłup), ewentualnie łkając przy każdym ruchu, łamany reumatyzmem.

BŁĄD POZNAWCZY

Moja dedukcja okazała się błędna. Kaczyński, który w opinii sędziego postawił ów gmach, nie umył w nim nawet okien, nie mówiąc o podłączeniu muszli klozetowej. Jego zasługą był zapewne podpis na świstku papieru, oznaczający przelew z jednego konta na drugie. Być może też przeciął wstęgę, bałamucąc o swoim trudzie i staraniach.

Jesteśmy cywilizacją błędnych percepcji. Błąd sędziego jest tak powszechny, że aż niedostrzegalny. Przypisujemy zasługi, honory i splendor nie tym, którym się należą, okradając prawdziwych bohaterów. Bohaterem nie jest budujący, ale inwestujący; pracowity nie ten, co pracuje, ale ten, co zarabia; mądry nie ten, co mądry, ale ten, komu płacą za pokazywanie go w telewizji. Wartość człowieka oderwana jest od jego zasług, a powiązana ze stanem konta, który dziwnie koreluje z pozycją, uzyskaną częściej cwaniactwem niż pożytecznym zajęciem.

WIĘCEJ MASZ WIĘCEJ ZNACZYSZ

Bohaterem jest piłkarz, bo zarabia krocie – mógłby kupić Pałac Kultury, naprzeciwko którego mieszka. Pożądamy głupiej jak but Edyty Górniak, bo za godzinę śpiewania cudzych tekstów zgarnia 80 tysięcy. Największym pisarzem jest Remigiusz Mróz – wartość jego książek równa jest wartości papieru, na którym je wydrukowano, ale zarabia 3 miliony rocznie, czyli w rublach ma 100 razy więcej niż Prus przez całe życie. Olga Tokarczuk też nieźle pisze, ale bez 3,5 miliona z Nobla mało kto by o niej słyszał.

PIENIĄDZE TO WSZYSTKO

Pieniądz stał się miarą człowieka i wszechrzeczy. Robimy tylko to, co się opłaca. Nie liczy się społeczna użyteczność drogi, tylko jej koszt, ewentualne przekręty i możliwości oszczędności. Użyteczność drogi jest ważna, dopóki jej nie ma, potem jest zbyt oczywista. Wrażenia z wakacji sprowadzają się do kosztów i ewentualnych oszczędności na tańszym obiedzie 15 km dalej. O smaku zupy i schabowego się nie dyskutuje. W tej wszechmocnej apologizacji pieniądza tkwi paradoks, który uniemożliwia powszechną szczęśliwość.

DAWANE WRACA

Wszyscy chcą mieć więcej forsy, a wydawać jak najmniej. Absurd! Aby być bogatym, trzeba wydawać jak najwięcej – wtedy innym przybywa i oni też wydają więcej. W tej karuzeli wydawania, w końcu i wy dostajecie więcej. Bogaci chętniej pozbywają się nadmiaru. Dochód narodowy zależy nie od ilości gotówki, ale od prędkości jej obiegu. Gdybyście nic nie wydawali, skarb państwa byłby pusty. Ważna jest ilość i częstotliwość transakcji, nie ich wartość. Im więcej i szybciej wydajecie, tym więcej i szybciej dostajecie.

Ten mechanizm, gdyby został powszechnie zrozumiany i zastosowany, uczyniłby wszystkich zamożnymi. Niestety, o tym się nie uczy na lekcjach ekonomii (wpajają wręcz coś przeciwnego). Poza tym, boicie się wydawać z chciwości i egoizmu, które w waszym mniemaniu prowadzą do bogactwa, a tak naprawdę wszystkich zubażają. Oszczędzając na szczodrobliwości, okradamy samych siebie.

FAŁSZYWI BOHATEROWIE

Wróćmy do odwróconej piramidy, na którą się godzimy, bo rzekomo jest wynikiem sprawiedliwej gry sił wolnorynkowych. Dziwna sprawiedliwość, nagradzająca leniuchów i karząca pracujących. Właśnie dlatego popierałem socjalizm – jedyny ustrój, który starał się zniwelować tę niesprawiedliwość.

Prawdziwymi bohaterami, którym wszystko zawdzięczamy, nie są kapitaliści, prezesi, ministrowie, śpiewaczki i piłkarze. Ich udział w PKB jest żaden, ich majątki bez znaczenia. Prawdziwi ludzie (ci pierwsi nawet nie są prawdziwi – znacie ich tylko z telewizji) kopią rowy, leją asfalt, murują, szyją, pieką chleb, kierują pociągami, zamiatają ulice, orzą, grabią siano, obierają ziemniaki, doją krowy, naprawiają samochody, leczą zwierzęta i wyrywają zęby.

Dlatego, widząc w Sejmie popiersia Olszewskiego, pomniki Kaczyńskiego, Piłsudskiego i papieża, idę pod Pałac Kultury, by popatrzeć na prawdziwych herosów: hutnika, kołchoźnika, budowlańca i szwaczkę. Bezimienni, ale prawdziwi, w przeciwieństwie do tych z tytułami, które nie mieszczą się na wizytówkach i nagrobkach, a którzy nigdy nic nie osiągnęli. Dlatego nie kocham kapitalizmu, tego „najlepszego systemu”. Trzeba to wreszcie szczerze powiedzieć.

Ale do czego zmierzam. Do rewolucji, która wymierzy kopniaka w krocze tej całej kulturze pieniądza.

ROBIENIE W JAJO

Wyobraźmy sobie cztery jajka i cztery dolary. Ludzie wymieniają się nimi. Przychodzi bankier, pokazuje piątego dolara (z depozytu) i twierdzi, że dzięki niemu wzrosła ilość jajek. Nie wierzcie bankom. U podstaw zakłamanej piramidy społecznej stoją ludzie obracający waszymi pieniędzmi, którzy tworzą to kłamstwo, sterując przepływem waluty – nagradzają pajaców, okradają użytecznych.

Czy można temu zaradzić? Finansiści powiedzą, że nie – nie da się stworzyć systemu przechowywania rzeczywistej wartości pieniądza. Oczywiście, że się nie da, bo tę wartość banki i rządy same fałszują.

EUREKA !

A ja mam lepszy pomysł. Zlikwidować system bankowy. Szaleństwo? Niekoniecznie. Kiedy ostatnio widzieliście żywego bankowca? Czasem słyszycie ich przez telefon, gdy ktoś oskubie wasze konto, bo kiepsko pilnowaliście PIN-ów i kodów. Banki są już zbędne. Do obsługi systemu, który niewiele różni się od poczty e-mail, wystarczy kilku inżynierów. Pieniądz bez banków i rządów wreszcie postawi świat na nogi. Skończy się przemoc. A tak w ogóle, ci ubogaceni przez bankowców z PiS-u – nauczyciele, policjanci, emeryci i dzieci – czyżby sprawiali wrażenie bardziej zadowolonych z życia niż 8 lat temu?

Robert Jaruga

Dociekamy. Słuchamy. Podglądamy.

Analizujemy. Śledzimy. Wysławiamy. Krytykujemy. Komentujemy.

Wtrącamy się w nie swoje sprawy. Poszukujemy głębszego sensu i drugiego dna.

Wielostronnie i obiektywnie. Z najwyższą starannością.

Używamy dorobku wszystkich odważnych myślicieli, aby dojść tam, gdzie jeszcze nikogo nie było.

Pracuj z nami

Rozbijamy barykady zamkniętych umysłów.

Podajemy prawdę tam, gdzie inni chowają ją za zasłoną banałów.

HECHO.pl – Twoje nowe lustro Polski.
Ostrze analizy. Impuls zmiany.

Wydawca: Fundacja Czwarta Władza (F4W)
Siedziba: Warszawa

KRS: 0001172803 NIP: 5214117765 REGON: 541732862

Nr konta:
18 1090 1056 0000 0001 6270 8297

O wydawcy portalu HECHO.pl
Projekt: DOBOROWA.com.pl · NARRATOR Jaruga & Kędzierski · Strony internetowe, treści, AI. | Odwiedź nas

Login to enjoy full advantages

Please login or subscribe to continue.

Go Premium!

Enjoy the full advantage of the premium access.

Stop following

Przestań obserwować Cancel

Cancel subscription

Are you sure you want to cancel your subscription? You will lose your Premium access and stored playlists.

Go back Confirm cancellation