Złoty cielec Glapińskiego
Telewizja Trwam, bastion prawdy objawionej, doniosła, że profesor Glapiński, niczym królewicz Midas, zamienia wszystko w złoto. Rezerwy NBP urosły z 450 do 480 ton. Cel – 500 ton.
Wówczas Polska zostanie złotym imperium, bijąc na głowę Bank Europejski, bo Uzbekistan i Tajwan już pobiła. Na wizji pokazali filmik z YouTube’a, na którym złoto Glapińskiego pnie się w górę niczym penis podczas erekcji. I podobno dzięki temu polskie rodziny są bezpieczniejsze. Mocna złotówka to sukces.
Żeby było jeszcze weselej, Glapiński ogłosił Konkurs Dla Rodzin. Temat: polskie złoto NBP. Nagroda? Można to złoto zobaczyć na własne oczy.
Możliwość komentowania pod filmem została zablokowana przez Glapińskiego – i bardzo dobrze, bo przecież prawdziwa cnota żadnej krytyki nie potrzebuje! Jeszcze ktoś by śmiał podważać jego słowa i insynuować, że to, co opowiada, to zwykłe bajki.
NBP – czarna skrzynka
NBP to czarna skrzynka. Wieści stamtąd dochodzą tylko oficjalne, czyli z ust samego Glapińskiego. Rzecznika prasowego brak, bo poprzedni nie umiał trzymać języka za zębami. Wojciech Andrusiewicz stracił glapińskozaufanie. Podał się do dymisji. Następcy jak nie było, tak nie ma. Nikt nie jest godzien.
W efekcie Glapiński sam przejął rolę rzecznika i stał się jednocześnie głównym źródłem informacji o sobie i swoich działaniach jako prezes NBP.
Oznacza to, że komunikaty Glapińskiego na temat Glapińskiego i jego decyzji są niemożliwe do niezależnej weryfikacji – na przykład w takiej istotnej kwestii: czy NBP faktycznie zakupił deklarowane złoto. Niestety, nie udało nam się znaleźć żadnego niezależnego i obiektywnego świadka, który mógłby to potwierdzić. Trochę przesadzam – bo aż tak Glapiński chyba by nie kłamał… choć, kto wie?
Skąd pieniądze na złoto?
Pierwszą istotną kwestią jest, że rezerwy złota Narodowego Banku Polskiego nie wzrosły same z siebie. Złoto nie rośnie na drzewach ani jak grzyby po deszczu. Prezes NBP musiał więc je kupić. Zakupy złota NBP raportował dwukrotnie w ubiegłym roku – we wrześniu 21,8 ton, a w październiku 7,5 ton.
W styczniu Glapiński informował, że zasoby złota NBP wynoszą 450 ton, a obecnie – 480 ton. Zakupy te realizowane są w warunkach poważnych strat NBP. W 2023 roku raportowano stratę na poziomie 20,8 miliarda złotych. Danych za 2024 rok brak, ale „planowana” strata miała wynosić 7,4 miliarda. Zasadne pytanie do prezesa Glapińskiego brzmi: skąd NBP wziął pieniądze na tak ekstrawaganckie zakupy? Chodzi o 11,5 miliarda?
Ludzie lubią słyszeć o złocie – kojarzy się ono z bogactwem i bezpieczeństwem. Jednak w dzisiejszych realiach jest ono dla banków bardziej obciążeniem niż dobrodziejstwem. Zasadniczo przynosi „zysk” jedynie wtedy, gdy jego wartość wzrośnie.
Nie wypłaca dywidend, nie pomnaża kapitału, a co więcej – trzeba je magazynować i pilnować, żeby nie ukradli. To kosztuje. Obecnie szacuje się, że jest to między 0,2 do 1,5 proc. wartości kruszcu. Przyjmując tą niższą wartość daje to 350 milionów rocznie.
Zatem rodzi się pytanie – po co inwestować w sztaby metalu, skoro można było ulokować te środki w obligacjach, powiedzmy, rządu węgierskiego, co nie tylko mogłoby przynieść odsetki, ale także poprawiłoby relacje Adama Glapińskiego z premierem Viktorem Orbánem, ważne gdyby Glapiński chciał poprosić na Węgrzech o azyl polityczny.
Złoto po zawyżonej cenie?
Panie Prezesie Glapiński, i Panie Rzeczniku NBP w jednej osobie, pytanie za 100 punktów: po co kupować złoto, kiedy kosztuje krocie? Rekord w historii świata: 3000 dolarów za uncję?! To żadna inwestycja, to szaleństwo!
Złoto jest u szczytu, zaraz cena poleci na łeb, na szyję. Pamiętamy lata 2011-2015. Złoto straciło wtedy około 45 proc. wartości, spadając z 1900 USD za uncję do około 1050.
Rosyjskie złoto w Polsce?
Kolejną istotną kwestią jest źródło, z którego Narodowy Bank Polski zakupił złoto. Na globalnym rynku transakcje tej skali zazwyczaj odbywają się za pośrednictwem London Bullion Market Association (LBMA) – kluczowej instytucji w handlu złotem inwestycyjnym.
Problem w tym, że LBMA w ostatnim czasie nie odnotowała ofert sprzedaży tak dużych nadwyżek złota, które ktoś chciałby spieniężyć jednym ruchem. Owszem, światowe wydobycie złota wynosi około 3,5 tysiąca ton rocznie, ale gdy nagle na rynku pojawia się oferta sprzedaży dziesiątek ton, powinno to wzbudzić zainteresowanie.
A tutaj pojawia się intrygująca koincydencja. Jak donosi „The Moscow Times”, Rosyjski Fundusz Narodowego Dobrobytu znacząco opustoszał. Według źródeł gazety w ubiegłym roku zniknęło z niego ponad 100 ton złota, a Kreml nie wyjaśnił, gdzie się podziało.
Rosyjskie media sugerują, że złoto mogło trafić do Kazachstanu, skąd następnie, jako produkt lokalnego wydobycia, wyeksportowane zostało do Szwajcarii.
Robi się ciekawie – tam złoto znika, a w Polsce nagle go przybywa. Cała sytuacja wygląda co najmniej niefortunnie. Władimir Putin sprzedaje złoto, by finansować wojnę, a NBP bez mrugnięcia okiem kupuje bliżej nieokreślone rezerwy po historycznie najwyższych cenach.
To tylko domysły, ale mamy naiwną nadzieję, że rzecznik prezesa NBP, doktor Adam profesor Glapiński habilitowany, raczy nam to wyjaśnić. Prawo prasowe mamy w ręku.
Dodruk pieniądza i inflacja
Ale przejdźmy od spekulacji do faktów – faktów dotyczących „dbałości” o wartość Twoich pieniędzy. Adam Glapiński, razem z Mateuszem Morawieckim i na polecenie Jarosława Kaczyńskiego, wpompował w rynek ponad 200 miliardów złotych z Polskiego Funduszu Rozwoju i Banku Gospodarstwa Krajowego.
To były pieniądze bez pokrycia w podatkach ani realnej wartości gospodarki – po prostu dodrukowane. Efekt? Ceny poszybowały w górę. Cztery lata temu kupowałeś paczkę papierosów za 11 zł, dziś płacisz 20 zł. Inflacja? Dwucyfrowa.

Dokładnie rok temu do Sejmu trafił wniosek o postawienie Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu za działania, które doprowadziły do okradania cię z wartości twoich oszczędności. Co się od tamtej pory wydarzyło? Nic. Posłowie PiS – polityczni „kolesie” prezesa NBP – blokują procedurę idiotycznymi pismami do prokuratury oskarżającymi Hołownię o rzekome przestępstwa.
Mocna złotówka – sukces czy katastrofa?
Mocna złotówka? Sukces? Ale chyba Deutsche Bundesbanku albo Rezerwy Federalnej? A dla nas? Katastrofa. Gospodarka stoi, inflacja galopuje, zbrojenia idą pełną parą.
Mocna złotówka to gwóźdź do trumny polskiego eksportu. Zagraniczne towary zalewają rynek. Bo są tańsze. A polskie produkty drożeją za granicą. I nikt ich nie chce. Brawo Glapiński!
Dziękujemy za spadek produkcji w polskich sektorach nastawionych na eksport – meblarskim, motoryzacyjnym i AGD (tutaj to jest masakra 2,9 tys. ludzi poszło na bruk). Polskie fabryki tracą rynki, zatrudnienie spada, bezrobocie rośnie.
Konkurs widmo
Prawie na koniec poruszmy tą drobną, ale istotną kwestię z filmiku w reżyserii i scenariuszu Glapińskiego. Otóż żadnego konkursu dla rodzin dotyczącego polskiego złota po prostu nie ma.
Na stronie Narodowego Banku Polskiego nie znajdziemy żadnych informacji na ten temat. Potwierdza to nawet inteligentna wyszukiwarka Microsoftu, a także ja – choć, oczywiście, jestem o niebo mniej inteligentny – również nie natrafiłem na takie informacje.
Glapiński kontra Biblia
Glapiński (gorliwy chrześcijanin) i PiS wmawiają prostym ludziom od dekady, że “Piniądz to je to, co w życiu nojważniejsze. Bez nigo ani szczyścia, ani szacunku, ani nic, bo bez kasy toś ino byle kto!”
Tyle że Biblia mówi co innego. „Łatwiej wielbłądowi…” itd. Pamiętacie? Księga Koheleta też ostrzega przed miłością do mamony. A w Księdze Przysłów, mądrość cenią bardziej niż złoto.
Więc kto tu kłamie? Glapiński z PiS-em? Czy Pan Bóg? Naród powinien się zastanowić, komu wierzy.
Oznaczono jako :
Adam Glapiński NBP Złoto
Poprzedni artykuł
O Autorze :
O Autorze :
Witold Wartoś
Witold Wartoś – rekin pióra, nurkujący w odmętach ekonomii. Od lat tłumaczy zawiłości gospodarki, rynku pracy i finansów publicznych na ludzki język. Publikował m.in. w Przeglądzie, Polityce Gospodarczej i Gazecie Finansowej. Ceniony za jasny styl i celne diagnozy. Interesuje go, jak polityka gospodarcza wali po kieszeni zwykłego Kowalskiego. Po godzinach pochłania historie gospodarcze i literaturę faktu.
Złoto głupców: Czy Glapiński finansuje wojnę Putina?
Złoty cielec GlapińskiegoTelewizja Trwam, bastion prawdy objawionej, doniosła, że profesor Glapiński, niczym królewicz Midas, zamienia wszystko w złoto. Rezerwy NBP urosły z 450 do 480 ton. Cel – 500 ton.Wówczas Polska zostanie złotym imperium, bijąc na głowę Bank Europejski, bo Uzbekistan i Tajwan już pobiła. Na wizji pokazali filmik z YouTube'a, na którym złoto Glapińskiego pnie się w górę niczym penis podczas erekcji. I podobno dzięki temu polskie rodziny są bezpieczniejsze. Mocna złotówka to sukces.Żeby było jeszcze weselej, Glapiński ogłosił Konkurs Dla Rodzin. Temat: polskie złoto NBP. Nagroda? Można to złoto zobaczyć na własne oczy.Możliwość komentowania pod filmem została zablokowana przez Glapińskiego – i bardzo dobrze, bo przecież prawdziwa cnota żadnej krytyki nie potrzebuje! Jeszcze ktoś by śmiał podważać jego słowa i insynuować, że to, co opowiada, to zwykłe bajki.NBP – czarna skrzynkaNBP to czarna skrzynka. Wieści stamtąd dochodzą tylko […]
Witold Wartoś 2025-04-03
Najdroższy rachunek w historii Polski
Niemcy, te sknery, nie dadzą nam 6 bilionów 200 miliardów. A szkoda, bo cyferki na paragonach i pylonach rosną szybciej niż ambicje. Gaz podrożał 15 razy, ale co tam, drobiazg. Prawdziwy Polak martwi się o reparacje, a nie o jakieś grosze. A wy, ciemny ludu, zamiast czytać o miliardach, gapicie się na ceny kiełbasy. Wasze oczy psują się od patrzenia na drożyznę, a mózgi od braku wiedzy. Dlatego ja, wziąłem na siebie ciężar czytania i myślenia. I co z tego mam? Ano, satysfakcję, że wiem więcej od was. Nieważne, że Niemcy nie wypłacą ani centa. Prawdziwym sukcesem jest jednak "Raport o stratach poniesionych przez Polskę w wyniku agresji i okupacji niemieckiej w czasie II wojny światowej 1939-1945" — dzieło zainicjowane przez Polską Fundację Narodową, a stworzone przez czternastu historyków. To epokowe opracowanie, dostępne online w formacie PDF, zasługuje na miano […]
Witold Wartoś 2024-04-14
Powiązane
PROFIL ZADUFANY
PROFIL ZADUFANY KSeF, który działa wybiórczo, czyli państwo udaje zegar Mija 70 godzina od wprowadzenia elektronicznego systemu faktur i – zgodnie z przewidywaniami malkontentów – system przestał udawać, że wszystko jest pod kontrolą. Nie ma już ciszy. Są komunikaty. Są formuły w rodzaju „przepraszamy za utrudnienia” oraz „pracujemy nad rozwiązaniem problemu”. A z drugiej strony buńczuczne zapewnienia, że system działa. Zobaczymy, co będą gadać za tydzień. Awaria uczciwa i awaria państwowa KSeF – nie tyle „działa, ale nie da się z niego skorzystać”, ile działa wybiórczo, niestabilnie i losowo. To w przypadku systemu rozliczeń gospodarczych jest w istocie gorsze niż całkowita awaria. Zegar, który spieszy się o siedem minut na godzinę, jest groźny – bo udaje, że działa, a w rzeczywistości wprowadza chaos. Lepiej nie mieć zegara niż mieć taki, który systematycznie kłamie. Całkowita awaria byłaby przynajmniej uczciwa. Tu natomiast […]
Ruben Jary 2026-02-03
ZUS: dramat matek bez środków do życia
Matka Polka w potrzasku Jak doniosły media, odbyło się spotkanie. Gdzie? Nie wiadomo. Kiedy dokładnie? Również nie. Wiadomo jedynie, że spotkały się dwie postacie. Jedna z imieniem i nazwiskiem: zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich, Stanisław Trociuk. Druga – bezimienna, określona lakonicznie jako „wysoki urzędnik ZUS”.Dla porządku narracyjnego – i żeby nie mnożyć bytów – nazwijmy go po prostu Przydupasem. Nie personalnie. Funkcyjnie. Przydupasem prezesa ZUS Zbigniewa Derdziuka. Spotkanie w cieniu tajemnicy Miejsce spotkania owiane jest tajemnicą, a szkoda, bo to zdradziłoby, kto kogo wzywał na dywanik. Tak czy inaczej, Stanisław Trociuk i ów Przydupas – urzędnik ZUS-u – zasiedli naprzeciwko siebie, by omówić problem znany obu stronom, choć widziany z różnych perspektyw.Rozmowa dotyczyła matek Polek, które – zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich – są systemowo gnębione przez ZUS. A mówiąc językiem urzędników: 'obejmowane czynnościami sprawdzającymi', 'dręczone kontrolami' i 'pozbawiane środków do życia' […]
Robert Jaruga 2026-01-22
Krajowy system e-Zawałów
Polska to piękny kraj. Naprawdę. Nie ironizuję – jeszcze. Codziennie doświadczam tej urody, jadąc śliczną ścieżką rowerową w gminie Michałowice. Latarnie LED zapalają się przede mną jak w amerykańskich filmach, gdzie bohater idzie ratować świat. Potem skręcam w dzielnicę domów jednorodzinnych, gdzie każdy wygląda, jak willa genseka Edwarda Gierka w Ustroniu. Piękna to była willa – dziś wprawdzie zrujnowana, ale symbol pozostał. Tu domy są jak marzenia: kute ogrodzenia, jakby wyszły spod ręki ostatnich mistrzów baroku. Cyfrowy potwór w betonowej klatce Ale oprócz tych czarujących ścieżek w Michałowicach, tych domów o większej powierzchni niż sumienie kilku ministrów, w Polsce istnieje inna, zupełnie odmienna architektura. Ja ją widziałem. Wy nie. Architektura w betonowych kompleksach bardziej tajnych niż bunkry NATO. Broniona zasiekami, drzwiami pancernymi, komandosami, jak z filmów o zimnej wojnie. Współczesne narodowe Data Center: katedry XXI wieku. W środku – tysiące […]
Mirosław Kwaśny 2026-01-18
ZUS = Zakład Utajonych Strat
Całe życie dumałem nad tym, jak ten kram działa. Miałem to szczęście (?), że otaczały mnie osoby rzekomo mądre – pułkownicy, profesorowie, redaktorzy. Liczyłem, że w końcu mi to wytłumaczą. „Spokojna głowa, mam czas” – powtarzałem. Ale ci cwaniacy wywinęli mi numer i poumierali, zostawiając mnie z moją ignorancją. Co za bezczelność! Teraz sam muszę się z nią mocować. Na szczęście mam dość oleju w głowie, by przyznać się do niewiedzy. Skoro w moim życiu pogrzebów jest więcej niż ślubów, zaczynam się zastanawiać, ile mi jeszcze zostało. Dziennikarze żyją średnio 65 lat, reszta mężczyzn – 72. Zatem na zgłębienie tajemnicy funkcjonowania państwa mam niewiele czasu. Niby dobrze, ale jest pewien szkopuł: nie spełnię swojego przedszkolnego marzenia o byciu emerytem. Na razie porzuciłem ambitny cel zrozumienia państwa i skupiłem się na czymś prostszym: pojęciu działania systemu emerytalnego, zwanego ZUS-em. Otóż o […]
drwarlecki 2025-10-10
Danke schön, sponsorze z Berlina
Ostatnio Niemcy nie mają w Polsce dobrej prasy. „Herr Tusk” - choć poprawnie gramatycznie - wpadł w obieg jako epitet, jakby sama niemieckość była już zniewagą. A przecież, może czas spojrzeć na nasze relacje z Niemcami z nieco innej perspektywy. Nie przez lunetę z Westerplatte, ale przez różowe okulary. Tak, drodzy rodacy. Niemcy nas kochają. Miłość na zabój i aż po grób I to nie tak zwyczajnie. To miłość głęboka, trudna, zaborcza. Miłość historyczna. Taka, co chwyta za gardło i za granicę. Przypomnijcie sobie tych nielegalnych emigrantów, co to w roku pamiętnym przebierali się w harcerskie mundury, śpiewali marsze i - chwycili za broń, żeby tu zamieszkać. Nie w Szwajcarii. Nie na Majorce ale właśnie w Polsce. Chcieli nas uszczęśliwić swoją kulturą, techniką, zamiłowaniem do porządku, przepisów i golonki. To miłość - intensywna, brutalna, ale miłość. Jak z „50 twarzy […]
Robert Jaruga 2025-08-06
FORSA I FRUSTRACJA
W minionym tygodniu, idąc Ujazdowskimi, zauważyłem grupę ludzi z biało-czerwonymi transparentami, którzy „domagali się sprawiedliwości” i „przebudzenia prokuratora”. Początkowo pomyślałem, że to klasa robotnicza z falstartem zaczęła pochód pierwszomajowy. Ale żaden z uczestników, najwyraźniej dotknięty jakąś wersją niesprawiedliwości, na robola nie wyglądał. Wręcz przeciwnie. No i stali akurat vis-à-vis Ministerstwa Sprawiedliwości – czyli jakby zapotrzebowanie spotkało się z ofertą. Później z mediów dowiedziałem się, że ci spragnieni sprawiedliwości spotkali się z samym szefem polskiej Temidy, Bodnarem. A ten – zamiast, jak nakazywałaby szczerość, powiedzieć im „spadajcie, idioci, na drzewo” – oznajmił z całą dyplomacją i powagą, że państwo jest gotowe do współpracy. • Szybki zysk, szybka strata, szybka ucieczka Chodzi o to, że 9 tysięcy ludzi miało zarobić, a nie zarobiło. Czują się więc oszukani. Cóż za wiarołomstwo! Gdzie były państwowe służby i prokuratura, kiedy inwestowali swoje pieniądze z nadzieją […]
Robert Jaruga 2025-05-19
Bądź pierwszym, który skomentuje!