Background

Bitwa o macicę trwa

Artykuły arrow_drop_down

Paweł Szpot, luminarz Instytutu Badań Toksykologicznych, zapewne z grymasem politowania, a może i z nutą perwersyjnej satysfakcji,  zapoznał się z artykułem w “New York Timesie”.  Gazeta ta, ze swadą godną plotek z magla, rozpisywała się o jego nowatorskiej metodzie wykrywania aborcji farmakologicznej.  Oczywiście,  każdy naukowiec marzy o takiej reklamie, ale “Times” rzadko zniża się do poziomu prowincjonalnych odkryć. Tym razem jednak uczynił wyjątek,  roztaczając przed czytelnikami wizję chromatografii cieczowej, niczym Świętego Graala ginekologii sądowej.  Zjadliwie zauważono, że badania sfinansował polski rząd,  ten sam, który z lubością wsadza kobiety do więzień za próbę decydowania o własnym ciele.  “Times” nie omieszkał wspomnieć o kontekście politycznym, malując obraz Polski jako kraju opanowanego przez religijnych fanatyków.


Czy doktor Szpot podziela tezę “Timesa”?  Tego nie wie nikt. W swoim lakonicznym opisie metody,  zamieszczonym w szwajcarskim periodyku “MDPI”,  naukowiec unika odpowiedzi na niewygodne pytania.  Milczy na temat motywacji,  które skłoniły go do podjęcia badań nad tak kontrowersyjnym zagadnieniem. Czyżby działał na zlecenie Kaczyńskiego,  a może prezes i Episkopat jedynie cynicznie wykorzystali jego odkrycie? A może doktor Szpot,  kierowany litością, postanowił ułatwić pracę organom ścigania,  które,  nie ma co ukrywać,  z niesmakiem podchodzą do spraw aborcyjnych?  Tajemnica ta, niczym  zaszyfrowany kod,  czeka na swojego  rozszyfrowanie.

• Szpot, chaos i ironia losu

Wywody Szpota przypominają plątaninę sprzecznych zeznań.  Tłumaczy się mętnie,  bez ładu i składu.  Twierdzi,  że jego metoda ma zapobiec  rozprzestrzenianiu się  niesprawdzonych środków poronnych.  Argument  ten  jest  absurdalny.  Po pierwsze,  badanie kobiet pod kątem  zażycia takich środków jest w Polsce nielegalne. Po drugie,  samo zażycie  nie jest  karalne.  Dowody  zebrane  dzięki  metodzie  Szpota  nie miałyby  żadnej  wartości  w sądzie.  Absurd goni absurd.  Organy ścigania  mogłyby co najwyżej  tropić  dostawców  leków poronnych,  ale  po co  w tym celu  badać  kobiety?  Wystarczy  zajrzeć do internetu.

A teraz  pomyślmy  inaczej.  Załóżmy,  że  Szpot  jest  wrogiem  PiS-u.  “New York Times”  rozpętał  burzę,  media  na całym świecie  podchwyciły temat,  a  w Polsce  wybuchł skandal.  Informacja  o  nowej  metodzie  wykrywania  aborcji  dotarła  do  kobiet  tuż przed wyborami.  Efekt?  Tylko  13 proc.  kobiet  w wieku  rozrodczym  zagłosowało  na  PiS.  Najmniej  ze  wszystkich  partii.  Czyżby  spór o aborcję,  rozpętany  dzięki  “odkryciu”  Szpota,  stał się  gwoździem  do  trumny  Kaczyńskiego?  Możliwe.  Wszak  ironia  losu  bywa  bezlitosna.

• Największy błąd PiS

Gdy wszyscy kłamią, rzeczywistość zamienia się w teatr. W sporze o aborcję każda ze stron jest oszczędna w prawdzie, wybierając jedynie te fakty, które potwierdzają jej stanowisko.

Środowiska pro-life (przeciwnicy aborcji) uważają, że problem jest ogromny, bo rocznie zabija się około 7–8 tysięcy nienarodzonych dzieci. Zwolennicy aborcji twierdzą natomiast, że sytuacja jest znacznie gorsza – wręcz katastrofalna. Przykładowo, Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny podaje, że w Polsce przeprowadza się nawet 200 tysięcy nielegalnych aborcji rocznie. To jednak argument obosieczny, bo rozsądni ludzie – zarówno z lewej, jak i prawej strony sceny politycznej – zgadzają się co do jednego: aborcja jest złem. Różnią się jedynie w ocenie, czy powinna być dopuszczalna prawnie, czy zakazana. Radykalni zwolennicy aborcji zdają się ignorować ten fakt, forsując narrację o setkach tysięcy kobiet ryzykujących życie, poddając się zabiegom w rzekomo „rzeźnickich” warunkach.

Tymczasem poza szacunkami, opartymi na niejasnych danych, nie mamy twardych liczb. Jeśli jednak zaufać statystyce i prawu wielkich liczb, sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

W 1993 roku, kiedy w Polsce można było jeszcze legalnie przeprowadzić aborcję na życzenie, liczba takich zabiegów wyniosła 1 240 – przy porównywalnej liczbie ludności. Od tamtej pory liczba legalnych aborcji spadała. Można przypuszczać, że skala nielegalnych zabiegów nieco wzrosła, ale nie tak drastycznie, jak sugerują niektóre źródła.

Według danych policyjnych z 2020 roku (po zaostrzeniu przepisów i orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, które dodatkowo ograniczyło dopuszczalność aborcji), liczba stwierdzonych przypadków nielegalnych zabiegów wyniosła 200.

Nie będzie więc wielkim błędem założenie, że realna liczba aborcji w Polsce to około 1 500 rocznie. Dane przytaczane przez obie strony są przeszacowane o tysiące procent. Biorąc pod uwagę, że każdego roku w Polsce w ciążę zachodzi 347 tysięcy kobiet, trudno mówić o aborcji jako o masowym zjawisku społecznym.

• Prawo wyboru, a nie aborcja, jest sednem sporu

Podnoszenie tej kwestii do rangi kluczowego problemu wydaje się raczej kwestią polityczną, medialną i socjologiczną. Tego, zdaje się, Kaczyński i jego otoczenie nie zrozumieli dostatecznie dogłębnie – na własną zgubę.

Sedno sprawy nie leży w samych skrobankach,  a w prawie do ich dokonywania.  Te  setki tysięcy kobiet z czarnymi parasolkami  nie  walczą o aborcję,  ale o  wolność wyboru.  Większość z nich  i tak chce mieć dzieci,  nawet te  “przypadkowe”.  Zakaz aborcji  to policzek,  obelga,  próba  ubezwłasnowolnienia  połowy społeczeństwa.  Jeszcze  gorsze  jest  nazywanie  poronienia  “zabójstwem”.  To  potworna  krzywda  dla  tysięcy  kobiet,  które  co  roku  tracą  ciążę  z  przyczyn  naturalnych.  PiS,  próbując  przypodobać  się  Kościołowi,  wbił  im  nóż  w  plecy,  obciążając  je  traumą  “zabójczyń”.  Ta  psychogenna  presja  to  skandal.  Kobiety  zawsze  znajdą  powód,  by  obwiniać  się  za  utratę  ciąży.  PiS,  zamiast  wspierać,  wszczepia  im  paranoję.  To  miał  być  polityczny  sukces,  a  skończyło  się  katastrofą.

• To się nigdy, nikomu i nigdzie nie udało

Ponad stuletnie próby rządów w zakresie zarządzania tempem wzrostu populacji lub jego kontroli – które same w sobie są nieludzkie, bo zakładają, że jakaś władza ma prawo decydować, czy ktoś może mieć potomstwo – dowodzą, że to przedsięwzięcie skazane na porażkę.

Nie udało się to również PiS-owi. Ani poprzez restrykcyjne stanowisko antyaborcyjne, które teoretycznie mogłoby wymusić wzrost liczby urodzeń, ani nawet poprzez sztandarowy program „500+”, który – niezależnie od tego, jaka była jego rzeczywista filozofia – okazał się klęską. Nie tylko faktyczną, bo przyrost naturalny spadł, ale także moralną. Bo próbować „przekupić” ludzi kilkuset złotymi, aby zdecydowali się na dziecko? To etyczne dno, moralny daltonizm, nowa forma prostytucji.

Próby wpływania na dzietność nie są jednak nowym pomysłem. W latach powojennych, w 1957 roku, kiedy Polska mierzyła się z depopulacją po II wojnie światowej, ówczesny minister finansów Tadeusz Ditrich – człowiek o mentalności komornika – wprowadził tzw. „bykowe”. Był to podatek za brak dzieci, który teoretycznie zwiększał wymiar daniny o 20 proc. W praktyce jednak na rozrodczość nie wpłynął, głównie dlatego, że w PRL-u mało kto w ogóle miał świadomość płacenia podatków. Państwo naliczało je odgórnie, a wynagrodzenia rozliczano na podstawie niejasnych pasków wypłat, których przeciętny obywatel i tak nie rozumiał. W efekcie, choć w ciągu dekady obowiązywania „bykowego” populacja kraju wzrosła, dzietność kobiet pozostawała niższa niż przed wojną.

Podobnie nieskuteczne były wszelkie ekonomiczne zachęty w Europie. Niemcy i Dania próbowały bezpośrednich dotacji, Francja stawiała na ulgi podatkowe, a Szwecja na rozbudowane programy socjalne. Efekt? Żaden. Paradoksalnie, wzrost standardu życia wydaje się osłabiać popęd prokreacyjny zamiast go stymulować.

• Daremne próby kontroli urodzeń

A co z próbami ograniczania liczby urodzeń? Tu również porażka. Chiny, wprowadzając słynne prawo jednego dziecka i sankcjonując dodatkowe potomstwo podatkowo, zaszkodziły głównie tym rodzinom, które już i tak nie miały środków na utrzymanie dzieci. Obecny przyrost naturalny Chin – porównywalny z Wielką Brytanią i Francją – nie jest wynikiem kontroli urodzeń, ale poprawiających się warunków życia. A te, wbrew narracji byłego premiera Morawieckiego, mają niewiele wspólnego z polityką gospodarczą państwa.

Podobnie fiaskiem zakończyły się programy odpłatnej sterylizacji w Pakistanie i Bangladeszu. Nie miały one żadnego wpływu na dzietność, mimo że tysiące ludzi poddało się zabiegom. Okazało się jednak, że sterylizacji poddawali się głównie ci, którzy i tak nie mieli faktycznego potencjału prokreacyjnego – ponieważ płacono za sam zabieg, nikt nie sprawdzał wcześniej, czy kandydat na ojca lub matkę w ogóle jest do tego zdolny.

Władza nie ma więc żadnej realnej kontroli nad liczbą urodzeń. Nawet gdyby w Polsce wprowadzono zakaz sprzedaży prezerwatyw pod groźbą kary 1 500 zł, a ich zakup na czarnym rynku traktowano jak wykroczenie, nie doprowadziłoby to do nagłego wzrostu populacji. Rocznie około 90 milionów ejakulacji kończy w lateksie – ludzie i tak znaleźliby inne sposoby (anal, oral, Pornhub…).

Matematycznie nie istnieje żadna korelacja między polityką demograficzną a rzeczywistymi zmianami w demografii. I bardzo dobrze! To dowód na to, że świat jeszcze całkiem nie oszalał – nawet jeśli rządzą nim szaleńcy.

• Watykańska zagadka: Czy duchowni rozmnażają się przez pączkowanie?

Zgodnie z oficjalnymi danymi Watykanu, przyrost naturalny w tym państwie wynosi dokładnie 0,00 proc. Na pierwszy rzut oka wydaje się to potwierdzać, że duchowni zatrudnieni przez papieża – którym z założeń doktrynalnych i eschatologicznych nie wolno mieć dzieci – rzeczywiście ich nie mają.

Tyle tylko, że te same dane sugerują również, iż watykańscy duchowni… nie umierają.

Bo gdyby faktycznie umierali, to przyrost naturalny musiałby być ujemny, a nie – jak w statystykach – idealnie zerowy.

Rozumiecie, o co mi chodzi?

 

O Autorze :

O Autorze :

Sławek Niedbała

Sławomir "Sławek" Niedbała - dziennikarz z pazurem, judoka z pięścią i… piórem. Ten 26-letni drapieżnik medialny o śniadej cerze i ostrych rysach twarzy równie sprawnie rozkłada przeciwników na macie, co słowem przed kamerą. Agresywny i zdeterminowany w kimonie, inteligentny i charyzmatyczny z mikrofonem – Niedbała to prawdziwy tytan medialno-sportowej areny. A co najważniejsze – facet umie pisać.

Więcej artykułów Dorobok

trending_flat
Tragedia optymalna

„Wszystko zadziałało. I właśnie dlatego umarła.” Kliknij, żeby wejść w świat, którego nie da się pojąć. 🔓 Otwórz tekst Tragedia optymalna W minionym tygodniu media, jak zauważył z błyskiem klawiatury Super Express, obwieściły światu „Wielką tragedię Anastazji Buryk”. Słusznie, ale nie do końca. Bo to była tylko jedna tragedia, z pięciu. Tylko końcowa. A zarazem środkowa. Była tragedią w tragedii, wynikiem tragedii i przyczyną kolejnych tragedii. Można by powiedzieć, że była to tragedia fraktalna — każdą łzę dało się rozbić na mniejsze łzy albo połączyć w ocean łez. Nie dziwi więc, że temat chwycił. Bo przecież Polacy - od dekad programowani kazalnicą, różańcem i cierpiętniczym mitologiem narodowym - tragedię chłoną jak kisiel z opłatkiem. Ale to nie tylko o to chodzi. Historia Anastazji ma w sobie coś więcej. Idealna medialnie, bo łączyła trzy rzadkie składniki: zło, nonsens i absurd - […]

trending_flat
Zachód gra, Wschód krwawi

Moje badania (czytaj: przeglądanie Twittera) ujawniły zadziwiającą jednomyślność opinii w kwestiach globalnej polityki. Donald Trump – Hitler! Putin – Hitler, Ursula von der Leyen – Hitler w spódnicy. Zełenski jeszcze nie został Hitlerem, prawdopodobnie ze względu na swoje semickie pochodzenie, ale właśnie ta drażliwa kwestia jest coraz częściej eksploatowana. Ośmieliłem się zatem zauważyć publicznie, że hurtowe rozdawanie tytułu Hitlera trąci infantylizmem. Efekt? Furia. Jak widać, niektórzy wolą prostackie etykietki niż złożoną analizę. Zresztą, czy w tej wojnie kogokolwiek interesuje logika? Przecież wszystko opiera się na sprzecznościach. fot. Vitalii Yurasov Wuj Sam wystawia rachunek Przyjrzyjmy się, jak to wygląda. Jakie są marzenia i żądania np. Trumpa wobec Ukrainy. Trump mówi: „Chcemy 50 proc. ukraińskich zasobów i – musimy to wreszcie jasno powiedzieć – Ukraińcy powinni byli od początku zrozumieć, jako naród kulturalny, że czołgi nie były za darmo. No, może na […]

trending_flat
Od castingu do trumny: historia Janusza “Kozaka” Szeremety

Na froncie wojny w Ukrainie poległo dwóch polskich żołnierzy. Jednym z nich był Janusz Szeremeta, ps. „Kozak” — odszedł jak prawdziwy bohater, oddając w ostatnim momencie magazynek swojemu towarzyszowi broni. Taki był. Do końca wierny przysiędze, gotów poświęcić własne życie dla innych. Nie budzi we mnie sprzeciwu sama śmierć plutonowego Szeremety. Patrząc na jego drogę, wiedziałem, że zmierza ku przeznaczeniu, które wybierają tylko nieliczni. Ginąc, potwierdził to, kim był — wojownikiem. Przełomowy moment III wojny światowej? W moim odczuciu, to wydarzenie zapisze się w historii jako jeden z przełomowych momentów III wojny światowej. Po raz pierwszy zginęli Polacy trzymający broń, świadomie stający do walki w imię sprawy większej niż oni sami. To coś zupełnie innego niż tragiczna śmierć dwóch rolników w zabrudzonych kufajkach, przygniecionych dyszlami od przyczepy z kukurydzą, trafionej zabłąkaną rakietą. I uprzedzając głosy powątpiewających, którzy uważają się za […]

trending_flat
Bitwa o macicę trwa

Paweł Szpot, luminarz Instytutu Badań Toksykologicznych, zapewne z grymasem politowania, a może i z nutą perwersyjnej satysfakcji,  zapoznał się z artykułem w "New York Timesie".  Gazeta ta, ze swadą godną plotek z magla, rozpisywała się o jego nowatorskiej metodzie wykrywania aborcji farmakologicznej.  Oczywiście,  każdy naukowiec marzy o takiej reklamie, ale "Times" rzadko zniża się do poziomu prowincjonalnych odkryć. Tym razem jednak uczynił wyjątek,  roztaczając przed czytelnikami wizję chromatografii cieczowej, niczym Świętego Graala ginekologii sądowej.  Zjadliwie zauważono, że badania sfinansował polski rząd,  ten sam, który z lubością wsadza kobiety do więzień za próbę decydowania o własnym ciele.  "Times" nie omieszkał wspomnieć o kontekście politycznym, malując obraz Polski jako kraju opanowanego przez religijnych fanatyków. Czy doktor Szpot podziela tezę "Timesa"?  Tego nie wie nikt. W swoim lakonicznym opisie metody,  zamieszczonym w szwajcarskim periodyku "MDPI",  naukowiec unika odpowiedzi na niewygodne pytania.  Milczy na […]

trending_flat
Półczłowiek, ćwierćczłowiek, człowiek: Dramat w pieluchach

Mniej więcej co sześć lat, jak dobrze wyliczyłem, parlamentarzyści stają przed tym samym problemem. Byłoby to naprawdę irytujące, gdyby za każdym razem byli to ci sami ludzie. Można by jednak oczekiwać, że nowi parlamentarzyści zapoznają się z dorobkiem swoich poprzedników, aby nie musieć zaczynać pewnych prac koncepcyjnych od zera – i nie silić się na wyważanie otwartych drzwi. W tej kadencji Sejmu powołano już nadzwyczajną komisję sejmową do sprawy: skrobać czy nie skrobać, kiedy wolno skrobać, kogo wolno skrobać, a kogo wyskrobać. Komisja jest nadzwyczajna – zapewne po to, by podkreślić rangę skrobania – choć deputowani pozostają zwyczajni, czyli niedouczeni. To nie wróży żadnego przełomu. Spróbujmy zatem popchnąć sprawy do przodu, dostarczając wybrańcom narodu paliwa do przemyśleń. Może to wreszcie spowoduje zmianę paradygmatów – nie tylko u tych, którzy stanowią prawo, ale i u tych, którzy mu podlegają. Ostatnio czytałem […]

Powiązane

trending_flat
Krajowy system e-Zawałów

Polska to piękny kraj. Naprawdę. Nie ironizuję – jeszcze. Codziennie doświadczam tej urody, jadąc śliczną ścieżką rowerową w gminie Michałowice. Latarnie LED zapalają się przede mną jak w amerykańskich filmach, gdzie bohater idzie ratować świat. Potem skręcam w dzielnicę domów jednorodzinnych, gdzie każdy wygląda, jak willa genseka Edwarda Gierka w Ustroniu. Piękna to była willa – dziś wprawdzie zrujnowana, ale symbol pozostał. Tu domy są jak marzenia: kute ogrodzenia, jakby wyszły spod ręki ostatnich mistrzów baroku. Cyfrowy potwór w betonowej klatce Ale oprócz tych czarujących ścieżek w Michałowicach, tych domów o większej powierzchni niż sumienie kilku ministrów, w Polsce istnieje inna, zupełnie odmienna architektura. Ja ją widziałem. Wy nie. Architektura w betonowych kompleksach bardziej tajnych niż bunkry NATO. Broniona zasiekami, drzwiami pancernymi, komandosami, jak z filmów o zimnej wojnie. Współczesne narodowe Data Center: katedry XXI wieku. W środku – tysiące […]

trending_flat
Gladiatorzy przestworzy

Wypadki lotnicze w Polsce - zwłaszcza wojskowe - od dawna mają własny szablon prasowy. Wystarczy wstawić nazwisko, stopień i typ maszyny, a reszta pisze się sama. Pilot zawsze jest „doświadczony”, „oddany służbie”, „kochający mąż i ojciec”. Zawsze jest też „orłem, który odszedł za wcześnie” i zawsze „skrzydło złamane w locie”. W tle obowiązkowe „Śmierć na służbie Ojczyzny”, czyli zginał jak na Westerplatte.Tragedia z 28 sierpnia stała się klasycznym przykładem: major Maciej „Slab” Krakowian - człowiek, który naprawdę był świetnym pilotem - nagle zostaje największą gwiazdą polskiego lotnictwa tylko dlatego, że rozbił się razem z samolotem wartym 340 mln zł.Brutalnie mówiąc: gdyby żył, znałoby go kilkuset fanów awiacji i kilku spotterów z długimi obiektywami. Teraz? Cała Polska wie, że skończył Akademię Sił Powietrznych USA, odebrał dyplom z rąk Baracka Obamy, wylatał 1400 godzin i dostał nagrodę w Wielkiej Brytanii „za to, […]

trending_flat
Depresja za 3 grosze

Samobójstwo sąsiada i „techniczna niemożliwość” Małoletni syn sąsiada, który nosił bejsbolówkę daszkiem do tyłu, opętany obsesją zdrowia sięgającą wegetarianizmu, mający przed sobą perspektywę pracy w telewizji i posiadający również siostrę, która ma szansę na bardzo popłatną karierę jako ekskluzywna prostytutka, odebrał sobie życie! Popełnił samobója! W sposób technicznie niemożliwy – przez zadzierzgnięcie paska od portek, zaczepionego o klamkę do drzwi. Musiał przećwiczyć to zapewne na siłowni albo zobaczył na YouTube, no bo przecież normalnie by mu się nie udało. Przybyła prokuratorka. Badanie post mortem wykazało przyczynę autozagłady: depresja. Kiedy byłem w wieku denata, uważałem, że psychiatra, jak sama nazwa wskazuje, to weterynarz zajmujący się wyłącznie psami. Natomiast denat uczęszczał już od lat podobno do owego lekarza, jak ja do sadu księdza, aby kraść jabłka. I nie był przypadkiem odosobnionym. Zgodnie z oficjalnymi danymi, jakie mają w Sejmie, w wieku smartfonów […]

trending_flat
Rozwinąć skrzydła!

Doradca prezydenta Andrzej Zybertowicz stwierdził, że rezygnacja z Centralnego Portu Komunikacyjnego byłaby, jak odwrócenie się tyłem do polskiej flagi. Donald Tusk, wyraził sceptycyzm wobec CPK. Marcin Horała, stary pełnomocnik rządu ds. CPK ujawnił, że lotnisko jest szansą na rewolucję w polskim transporcie lotniczym i cargo. Maciej Lasek, nowy pełnomocnik nowego rządu ds. CPK, stwierdził, że nie ma mowy o wyrzuceniu projektu do kosza. Hanna Gronkiewicz-Waltz uważa, że "nigdzie na świecie nie buduje się już wielkich lotnisk, bo się nie opłaca".Kaja Puto z Krytyki Politycznej, reportażystka, wyraziła mieszane uczucia na temat CPK. Zbigniew Hołdys nie opublikował jeszcze na temat felietonu w „Newsweeku” ale to zapewne dlatego, że po prostu właśnie go pisze. Nie zapytano Bogusława Lindy o stanowisko w sprawie - co i szkoda. Na opiniach Lindy, w każdej kwestii można wszak polegać, jak na japońskim rozkładzie jazdy pociągów. Nie wiemy, […]

trending_flat
Głowa bez kobiety, czyli o granicach poznania

Do napisania tego felietonu, zainspirowała mnie „Gazeta Wyborcza”, donosząc o makabrycznym znalezisku w Szumsku. Napisano tam, że „znaleziono młodą kobietę (45 lat), która miała uciętą głowę”. Już sam wiek „młodej” czterdziestopięciolatki budzi wątpliwości, ale istotniejsze jest pytanie, czy kobieta mogła „mieć” uciętą głowę. Skoro była „ucięta”, to jej „nie miała”. Czy można „mieć” coś, czego się „nie ma”? To fundamentalne pytanie. Być może to tylko niezręczność językowa. Trafniejsze wydaje się stwierdzenie, że znaleziono ciało kobiety, w średnim wieku, „bez głowy”. Czy jednak ciało kobiety bez głowy, a zatem nieżywej, nadal jest „kobietą”? Słownik definiuje kobietę jako „dorosłą przedstawicielkę gatunku Homo sapiens o płci żeńskiej”, nie precyzując, czy musi być żywa. Te niedomówienia i przeinaczenia, choć być może omyłkowe, nie są bezprzyczynowe. Zwykłe potoczne, a więc niedbałe, traktowanie języka polskiego przez współczesnych dziennikarzy nie wyjaśnia wszystkiego. Coś kryje się pod powierzchnią […]

trending_flat
Willkommen w dorosłości frajerzy

Pracuj, płać rachunki, umieraj Jako młody człowiek pracowałem dla pieniędzy, sławy i idei. Oczywiście nie jednocześnie – aż tak ambitny to nie byłem. Każda praca miała swój Leitmotiv. Dziś młodzi nie są tak prości w motywacjach – oni tyrają dla prestiżowego CV. Zamiast zbierać doświadczenia, kolekcjonują załączniki do życiorysu, które – w przeciwieństwie do mnie – nie dymią w popielnicy.Ostatnio dziewczyna pracująca u mnie w domu jako – nazwijmy to elegancko – gosposia poprosiła o świadectwo pracy. „Czy może pan napisać 'menedżer rezydencji'?” – zapytała. A czemuż by nie! Poszedłem nawet dalej: „menedżer generalny zespołu rezydencji”. Niech ma. W końcu zaczynała jako sprzedawczyni w warzywniaku – czytaj: „Menedżer sprzedaży, branża spożywcza”.Posiada ona licencjat z menedżerstwa i studiuje organizację i zarządzanie. A więc jej kariera rozwija się dokładnie zgodnie z wykształceniem! Może powinienem jeszcze dopisać, że z narażeniem życia godziła pracoholizm […]

Bądź pierwszym, który skomentuje!

Co o tym myślisz ?

Twój adres e-mail pozostanie poufny. Gwiazdką (*) oznaczone są pola obowiązkowe.

Dociekamy. Słuchamy. Podglądamy.

Analizujemy. Śledzimy. Wysławiamy. Krytykujemy. Komentujemy.

Wtrącamy się w nie swoje sprawy. Poszukujemy głębszego sensu i drugiego dna.

Wielostronnie i obiektywnie. Z najwyższą starannością.

Używamy dorobku wszystkich odważnych myślicieli, aby dojść tam, gdzie jeszcze nikogo nie było.

Pracuj z nami

Rozbijamy barykady zamkniętych umysłów.

Podajemy prawdę tam, gdzie inni chowają ją za zasłoną banałów.

HECHO.pl – Twoje nowe lustro Polski.
Ostrze analizy. Impuls zmiany.

Wydawca: Fundacja Czwarta Władza (F4W)
Siedziba: Warszawa

KRS: 0001172803 NIP: 5214117765 REGON: 541732862

Nr konta:
18 1090 1056 0000 0001 6270 8297

O wydawcy portalu HECHO.pl
Projekt: DOBOROWA.com.pl · NARRATOR Jaruga & Kędzierski · Strony internetowe, treści, AI. | Odwiedź nas

Login to enjoy full advantages

Please login or subscribe to continue.

Go Premium!

Enjoy the full advantage of the premium access.

Stop following

Przestań obserwować Cancel

Cancel subscription

Are you sure you want to cancel your subscription? You will lose your Premium access and stored playlists.

Go back Confirm cancellation