Samobójstwo sąsiada i „techniczna niemożliwość”
Małoletni syn sąsiada, który nosił bejsbolówkę daszkiem do tyłu, opętany obsesją zdrowia sięgającą wegetarianizmu, mający przed sobą perspektywę pracy w telewizji i posiadający również siostrę, która ma szansę na bardzo popłatną karierę jako ekskluzywna prostytutka, odebrał sobie życie! Popełnił samobója! W sposób technicznie niemożliwy – przez zadzierzgnięcie paska od portek, zaczepionego o klamkę do drzwi.
Musiał przećwiczyć to zapewne na siłowni albo zobaczył na YouTube, no bo przecież normalnie by mu się nie udało. Przybyła prokuratorka. Badanie post mortem wykazało przyczynę autozagłady: depresja.
Kiedy byłem w wieku denata, uważałem, że psychiatra, jak sama nazwa wskazuje, to weterynarz zajmujący się wyłącznie psami. Natomiast denat uczęszczał już od lat podobno do owego lekarza, jak ja do sadu księdza, aby kraść jabłka. I nie był przypadkiem odosobnionym.
Zgodnie z oficjalnymi danymi, jakie mają w Sejmie, w wieku smartfonów i korków analnych, w naszym pięknym, żyznym i wspaniałym kraju, gdzie mamy Tatry niczym Alpy i Morze Bałtyckie udające Śródziemne, wspaniałą historię, literaturę noblowską – 30 proc. ludzi w wieku od 3 do 18 lat, czyli jakieś 2 mln, jest chorych na depresję.
Nie sposób zrozumieć, że współczesne nastolatki, które jeszcze 17–18 lat temu nie żyły, bo mają powiedzmy 15 lub 14 lat, nie są zadowolone z tego, że żyją? To dość osobliwe.
Większość ludzi w wieku podeszłym, czyli powyżej lat 25, nie jest zadowolona z faktu, że kompletnie umrą i będą całkowicie martwi. Dziękują komu należy za każdy dzień istnienia. Młodzież odwrotnie.
Władza działa: powołanie zespołu parlamentarnego
Jak się jednak okazało, sprawa jest być może pod kontrolą. Pierwszy raz bowiem w pięciusetletniej historii polskiego parlamentaryzmu ukonstytuował się, jak sam on o sobie mówi, Parlamentarny Zespół ds. Zdrowia Psychicznego Dzieci i Młodzieży z całkiem niezłą frekwencją – 29 posłów.
Pomyślałem, że ten samobójczy epizod zaraz za płotem to incydent jest. Władza czuwa, a prawdopodobnie również rządzi. Mój sceptycyzm, co do panowania władzy nad żywiołami typu: powódź, zaraza, susza czy biegunka, jest słusznie uzasadniony, więc obejrzałem sobie, jakież to wysiłki są czynione w Sejmie, aby depresji wśród młodzieży było mniej.
Od 10 lat, czyli od czasów, kiedy PiS u sterów państwa jest, problem depresji i selbstmordów wśród młodzieży narasta. Przeczytałem o tym w interpelacji posłanki Marty Golbik, szefowej wspomnianego zespołu z Koalicji Obywatelskiej, do ministra zdrowia. To oczywiście prawdą być nie musi – myślę sobie. Chodzić mogło przecież wszak o wywołanie w społeczeństwie negatywnego nastawienia do Jarosława Kaczyńskiego.
Zespół zebrał się już raz. Jego zasadniczą zasługą jest, że udało mu się przywołać na dywanik przedstawiciela ministra zdrowia. Miał być sam minister, ale wiadomo – jest on obecnie zajęty inną straszliwą chorobą pospolitą.
Z danych Ministerstwa Zdrowia wynika – powiedziała przedstawicielka resortu – że przybywa oficjalnie chorych na depresję, ale nie dlatego, że jest ich obiektywnie więcej, tylko że na system opieki dla chorych na głowę wydaje się więcej o 242 mln zł niż za czasów Donalda Tuska.
Zmalała też liczba samobójców wśród dorastających. Może nieznacznie – ale jednak.
Depresja jak pogoda: globalny wzrost
Zasadniczą przyczyną wzrostu depresji w Polsce jest wzrost depresji na świecie, ponieważ depresja kapitalnie wszędzie rośnie – wyjaśnił posłom prof. Janusz Heitzman.
Szczęście, że profesor nie jest meteorologiem, bo zapewne ustaliłby, iż latem temperatura powietrza jest wyższa, ponieważ wszędzie latem ciepłota rośnie.
Z wyjaśnień uczonego wynikało, że depresja wzrasta w Polsce, ponieważ rośnie w Niemczech – gdzie jednak się zmniejsza, gdyż wydają oni na leczenie depresji 14 proc. budżetu Bundesministerium für Gesundheit, a nie jak my – ino 3,4 proc. funduszy Ministerstwa Zdrowia.
Ponieważ tamten budżet jest w euro, a u nas te procenty są w złotówkach – no to rozumiemy skalę problemu. Nie rozumiemy, ale to nic nie szkodzi. Może zrozumiemy dalej.
Z powodu, że nie ma tych pieniędzy, a powinny być, nie ma też psychiatrów. Wykwalifikowany psychiatra jest rzadkością jak włos na głowie łysego. Mamy 40 psychiatrów na milion obywateli nie psychiatrycznych, a przecież chciałoby się więcej.
Wariaci są coraz bardziej wymagający – tłumaczył profesor. Każą sobie poświęcać więcej czasu. Psychiatra to nie laryngolog. Ten od gardła zaordynuje antybiotyk i witaminę C. Zainkasuje 200 zł i już obsługuje następnego pacjenta. Psychiatra musi się nagadać – a nie wiadomo z jakim skutkiem.
Program rządowy i długa kolejka do specjalisty
Ale rząd opracował program szybkiego kształcenia psychiatrów – na tak zwanych kursach dla bystrzaków. Jak będzie więcej psychiatrów, to desperatów będzie mniej – a to dzięki temu rządowemu programowi.
Do psychiatrów mają trafiać nie tylko świry po próbach samobójczych (teraz jest ich ok. 8 tys.), ale również przed takimi próbami.
Z mojego jednostkowego doświadczenia wynika, że ten psychiatra to i tak nic nie zmienił (vide sąsiad na stryczku), ale naturalnie przykład pojedynczy nie ma wymiaru statystycznego.
Rząd dąży do tego, aby w każdej szkole, a przynajmniej w każdym powiecie (różnica jest dość diametralna – powiatów jest 380, a szkół prawie 15 tys.) był przynajmniej jeden pedagog i jeden psychiatra od depresji, bo teraz ich tam nie ma.
Ad vocem – wydawało mi się, że w szkołach zatrudniają oprócz woźnych samych pedagogów – ale to się okazuje nieprawda.
Zasadniczo zatem desperatów produkuje brak psychiatrów, na których zapotrzebowanie jest ogromne. Popyt kształtuje podaż, albo w przypadku braku podaży – rosną ceny. Przypomniałem sobie z ekonomii kapitalizmu. Jednak okazuje się – w zawodowej psychiatrii dziecięcej to nie działa.
Psychiatrzy zarabiają za mało, a na wizytę u takiego w Warszawie czeka się: 1138 dni – według danych NFZ – wyjaśniono zespołowi ds. Chorób Psychicznych Dzieci i Młodzieży.
Prenatalne wylewy i kremy z filtrem
Dziwnym się mi zatem wydało, że psychiatrzy biegli w sztuce leczenia schorowanych głów znaleźli jednak czas, aby się na posiedzeniu zespołu pojawić. Przedstawić swoje stanowisko.
Problem depresji nastolatków rozpoczyna się już w wieku prenatalnym – wyjaśniła pani psychiatra. Też tak czułem, jakoś przez skórę. Cóż – samo przyjście na ten świat jest aktem ogromnej odwagi albo głupoty, które muszą odcisnąć się na psychice oseska – co trwać może aż do schyłku okresu onanizmu, czyli jakieś 40 lat.
Nie są diagnozowane prawidłowo samoleczące się wylewy i zawały prenatalne – twierdziła pani biegła. Noworodek po wylewie musi mieć koniecznie depresję lub autyzm.
Syropy, filtry i brak witaminy D
Depresja powodowana jest też przez smarowanie niemowląt kremami z filtrem przeciwsłonecznym. Filtry te zapobiegają rakowi skóry, ale powodują, że w organizmach pod wpływem słońca nie uwalnia się witamina D, odpowiedzialna za dobre samopoczucie.
Brak D-witaminy skutkuje autyzmem i złym samopoczuciem. No i samobójca gotowy. Kolejnym farmakologicznym powodem depresji są syropy na zasypianie dla niemowląt, które wszak w naturalnych warunkach zasypiały bez tych syropów.
Pluszaki, szumy i głuchota
Dziecięcą traumę wywołują też współczesne zabawki: pluszowe, mruczące i szumiące nocniki, grające Mozarta, kiedy dziecko się do nich zesra. Wiatraki emitujące dźwięki infra i ultra również nie są bez winy. Wszystko to prowadzi do głuchoty, która – zdaniem specjalistów – dotyka 54 proc. współczesnych dzieci.
Głuchota spowalnia proces dydaktyczny i socjalizacji, który powinien odbywać się via uszy loco kora mózgowa. Skoro dźwięki nie przedostają się przez błonę bębenkową, umysł współczesnego dziecka nie rozwija się jak mięsień na siłowni, tylko wzrasta w sposób niekontrolowany, jak chce, niczym drzewo w lesie. Dlatego samobójstwa zdarzają się już u 7-latków.
Depresyjni psychiatrzy dziecięcy
Generalnie jednak najbardziej psychiatrom dziecięcym brakuje pieniędzy, których to brak deprecjonuje ich zawód i czyni go nieopłacalnym. Oczywiście są jeszcze psychiatrzy dziecięcy zupełnie ideowi, nie baczący na pieniądze – ale mają przeważnie po 82 lata. Stąd ich kontakt z grupą docelową jest ograniczony.
Przy nadpodaży pacjentów i braku pieniędzy, psychiatrzy dziecięcy mający leczyć depresję, sami w nią popadają. To skłania ich do przejścia z placówek państwowych do prywatnych, gdzie zarabiają lepiej – więc i stresów mają mniej.
Rządowi – znaczy Ministerstwu Zdrowia – dostało się również za to, że sprywatyzował telefony zaufania dla straceńców, sadzając przy słuchawkach nie wiadomo kogo, ale żeby było taniej. A takie telefony są potrzebne – bo na 300 dzwoniących przynajmniej połowa chce się targnąć.
Pieniądz jako lekarstwo na wszystko
Konkluzją tej ponad dwugodzinnej wymiany poglądów, której z rewolucją intelektualną nie należy utożsamiać, było zdaje się stwierdzenie, że powszechną długowieczność nastolatków i dzieci zapewnić mogłoby więcej pieniędzy w systemie opieki zdrowia psychicznego. Ale będzie trudno – no bo nie ma.
Zatem, co bezsprzecznie oczywiste – dzieci będą wariować częściej. Uszkodzone mózgownice kierować zdrowym ciałem nie mogą, więc nasilać się będą choroby somatyczne u dorosłego pokolenia, jeżeli przeżyje ono oczywiście stresogenną adolescencję.
Sytuacja zawsze zdaje się być bez wyjścia, kiedy zakłada się, że rozwiązaniem każdego problemu są pieniądze. Obecnie nam panujący – którym udało się kupić władzę – uznają bowiem, że wszystko da się za forsę.
Jest to rezultatem prądu myślowego pana premiera, będącego wszak finansistą, który wszystko jest w stanie zmonetaryzować.
Pieniędzmi leczyć będzie się nowotwory w Jarosławiu, kryzys wiary w kościele w Zamościu, pedofilię we Wrocławiu, przestępczość w Świnoujściu, obronę narodową na całym terytorium kraju, doping w ping-pongu, nieuczciwości w skarbówce w Zgierzu, brak potencji u mężczyzn, suchość pochwy (tylko u kobiet), narkomanię w Pruszkowie, rozpustę w Częstochowie i przesadną cnotliwość w Nowej Hucie – a także kowida na Stadionie Narodowym. A w końcu biedę – która w oczywisty sposób przecież spowodowana jest brakiem szmalu.
Można zatem niekiedy odnieść wrażenie, że w Polsce wystarczyłoby jedno ministerstwo. Byłoby to Ministerstwo Finansów. Parlament w zasadzie powinien procedować tylko jedną ustawę – budżetową.
Szokującym jest zatem, że na obradach Zespołu ds. Chorób Psychicznych Dzieci i Młodzieży nikt nie wpadł na pomysł, aby suicydentom po prostu wypłacać stypendia.
Myślenie tu jest nieco inne. Zapomoga będzie dla uczących się na psychiatrów – bo wariaci stają się bez niczyjej pomocy, no i świadomie przecież nie zwariowali.
Taka jest istota cudu prawdziwej duchowej przemiany zwariowanej młodości – wymyślonego w Sejmie – od którego ludzie nie będą się wieszać.
Trauma jako dziedzictwo kulturowe
Ponieważ nie lubię chodzić na pogrzeby sąsiadów, zwłaszcza te nieplanowane, a przenikliwość parlamentarzystów jest beznadziejnie bezrozumna – mam takie pomysły:
Pokolenie moich dzieci boryka się z paradoksami, od których można ocipieć i ochujeć – w każdym razie chcieć palnąć sobie w łeb.
Już na wstępie zmaga się z widokiem traumatycznym: twarzy ukrzyżowanego Chrystusa z wiankiem gwoździ w głowie, kiedy zanoszone jest na chrzcielnicę. Najzdrowszy umysł mógłby od tego eksplodować niczym bomba. Rekomenduję unikać.
Po co żyć? – pytanie o sens
Uskuteczniana od 6 lat nadopiekuńczość państwa spowodowała, że nie musimy się zmagać z problemem „za co żyć”. Pojawił się jednak inny: „Po co żyć?”.
Ludzie nie muszący walczyć o przetrwanie mają zbyt dużo czasu na poszukiwanie sensu życia. A ten – jednak wszak – jest nieodgadniony. Zalecam zatem pracowitość.
Kolejnym autodestruktantem skutkującym przewlekłą depresją jest pospolite myślenie narzucane przez kulturę białych ludzi, domagającą się bezustannego:
A.planowania i B. rozpamiętywania.
Planowanie to natrętne zamartwianie się nad możliwościami podołania przyszłości, które są wszak nieodgadnione i ze wszech miar obrzydliwie niepewne. Dumanie nad nimi utrzymuje w stanie permanentnego cierpienia.
Zaprzestań planować. Ewolucja jest mądrzejsza od ciebie i tak doprowadzi do tego, czego chce.
Z innej strony współczesne umysły zmuszane są przez edukację i kulturę do prowadzenia nieustannej retrospekcji, która ogranicza się do rachunku krzywd – doznanych osobiście lub historycznego bilansu nieszczęść mających charakter narodowy.
Nie można przecież zapomnieć o Niemcach, co nas gazowali, Ruskich, co rozstrzeliwali, Turkach, którzy gwałcili, Mongołach, co spalili Wrocław, a już na pewno o Krzyżakach, którzy wypalili Jurandowi oko, obcięli język, prawą dłoń i przetrzymywali w lochach.
Historia nie jest nauczycielką życia – jest matką chandry. Przestań rozpamiętywać.
Zniknięcie z teraźniejszości
Współczesny młodociany osadzony w fałszywych realiach wiecznego niezadowolenia i rozgoryczenia, wytrącony jest zupełnie z teraźniejszości. Unieobecniony w zasadniczym tu i teraz – co czyni go niepoczytalnym.
Umartwia się tym, co było lub będzie, chociaż przecież zasadniczo i generalnie w nieustającym teraz, nic co powoduje smutek i depresję przecież się nie dzieje.
Nadal masz TERAZ jakiś problem? Nie masz. Depresja minęła, prawda! Jesteś mi winny 3 grosze. A ten Sejm – to niech się do dymisji poda.
Oznaczono jako :
depresja
Poprzedni artykuł
O Autorze :
O Autorze :
Michał Rala
Michał Rala – głos tych, których nie słychać Michał Rala to dziennikarz, który nie boi się trudnych tematów. Od lat zanurza się w mroczny świat wykluczenia społecznego, bezdomności, nierówności. Jego teksty to krzyk rozpaczy osób marginalizowanych, zapomnianych przez system. Pisze o tym, o czym inni wolą milczeć. Demaskuje hipokryzję polityki społecznej. Walczy o prawa człowieka, nawet tych najbardziej pokrzywdzonych. Jego reportaż o kryzysie bezdomności wstrząsnały opinią publiczną. Rala to nie tylko dziennikarz, ale też aktywista społeczny, zaangażowany w walkę o sens i sprawiedliwość. Głos sumienia w świecie pełnym obojętności.
Boże narodzenia
Przyśnił mi się Bóg i powiedział, że to nie sen Boskie porody. Od torsji Zeusa do kwiatu Henbe Mitologiczne początki bogów to istny festiwal dziwactw. Wenus wyłania się z morskiej piany, zapłodnionej, o ironio, odciętymi genitaliami Urana. Atena, poczęta w bardziej tradycyjny sposób, przeżywała traumatyczne narodziny – jej ciężarna matka zostaje pożarta przez Zeusa, a córka wydostaje się na świat przez jego usta. Dionizos rozwija się w udzie Zeusa, Adonis wychodzi z pnia mirry, a Śiwa pojawia się jako ośmiolatek w kwiecie lotosu. Dalej jest już nieco bardziej konwencjonalnie, choć nadal z nutą boskiego absurdu – Herkules, Mitra, Tammuz i Hermes rodzą się z dziewic. Choć i tu zdarzają się wyjątki, jak w przypadku bogini Henbe, poczętej przez matkę wąchającą magiczny kwiat. Krótko mówiąc, boskie porody to temat rzeka, pełen makabrycznych i groteskowych szczegółów. 25 grudnia. Ulubiony dzień narodzin bogów […]
Michał Rala 2025-12-24
Myśl wyłączona. Teologia bezmyślności w praktyce państwowej
...o kapelanie znikąd Jednym z nielicznych, niemal całkowicie pomijanych aspektów kończącej się prezydentury Andrzeja Dudy były jego relacje z Bogiem. Wzmianki na ten temat ograniczały się zazwyczaj do lakonicznych komunikatów: Prezydent modlił się na Jasnej Górze. Andrzej Duda modlił się na Wawelu. Modlił się w soborze w Hajnówce. Przy grobie św. Stanisława. Przy grobie pary prezydenckiej. Przed obrazem Matki Boskiej Pocieszenia w Starej Błotnicy. Modlił się w niedzielę wieczorem. W 75. rocznicę krwawej Niedzieli. Pod pomnikiem Lecha Kaczyńskiego w Tbilisi. W 2017 roku na Jasnej Górze nie tylko się modlił, ale też śpiewał — a przecież, jak głosi powiedzenie, „kto śpiewa, ten dwa razy się modli”. Zatem być może modlił się podwójnie, za jednym razem. Z oficjalnych komunikatów wynika, że prezydent Duda — w miarę możliwości — codziennie o ósmej rano oddaje się modlitwie w kaplicy: czy to w Pałacu […]
Michał Rala 2025-05-10
Kościół żywi się nieszczęściem
... oto wielka tajemnica wiary Przyszedł ksiądz po kolędzie. Po wymianie zwyczajowych uprzejmości i modlitwie ze wszystkimi domownikami, zasiada za stołem. - A co u was słychać ? – zapytuje kapłan. - Wszystko w najlepszym porządku. Dorośli pracują. Dziadkowie, dzięki Bogu, zdrowi. Syn dostał się na studia – wyjaśnia głowa rodziny. - Taaaak - rzecze kapłan. Ale chodziło mi o twoją siostrę. Czy już doszła do siebie, po tych straszliwych przejściach ? - Jakich przejściach !? Co konkretnie ksiądz ma na myśli ? - pyta zdezorientowany mężczyzna. - No a ty ? Jak się z tym czułeś ? Czy już wybaczyłeś ? - Ale z czym, proszę księdza, miałem sobie radzić ? Komu i z jakiego powodu wybaczać ? - Ooooj tak ! Widzę, że się zmagasz. Lepiej byłoby o tym nie mówić. No ale to jest ważne. Bóg jest […]
Michał Rala 2025-05-08
Gramatyka Wojny: Jak politycy kłamią, żeby nas zabić
Generałowie tkwią w okowach przeszłości, planując przyszłe wojny według szablonów minionych. Niczym zdarta płyta, powtarzają te same błędy, przekazując je kolejnym pokoleniom. Choć technika wojenna ewoluuje, propaganda, niczym karaluch, przetrwa wszystko. Anne Morelli z Uniwersytetu Brukselskiego, po wnikliwej analizie społecznej historii wojen ostatniego stulecia, obnażyła tę ponurą prawdę. Jej "pryncypia wojennej propagandy" to uniwersalny klucz do zrozumienia, jak rządy manipulują społeczeństwami, niezależnie od epoki i miejsca. Zawsze te same kłamstwa, te same sztuczki, te same tragiczne skutki. NIE CHCEMY WOJNY Nie zdarzyło się aby jakiekolwiek rządy chciały wojny. Wszyscy jawili się jako książęta pokoju. W roku 1914, kiedy rząd francuski ogłosił mobilizację przed wojną z Niemcami oświadczył, że mobilizacja nie jest wojną, ale najlepszym sposobem utrzymania pokoju. Jednocześnie zapewniano społeczeństwo, że Francja nigdy nie miała ambicji imperialistycznych ani militarystycznych – w co oczywiście Francuzi wierzyli, nawet patrzący na pomnik […]
Michał Rala 2025-05-05
Depresja za 3 grosze
Samobójstwo sąsiada i „techniczna niemożliwość” Małoletni syn sąsiada, który nosił bejsbolówkę daszkiem do tyłu, opętany obsesją zdrowia sięgającą wegetarianizmu, mający przed sobą perspektywę pracy w telewizji i posiadający również siostrę, która ma szansę na bardzo popłatną karierę jako ekskluzywna prostytutka, odebrał sobie życie! Popełnił samobója! W sposób technicznie niemożliwy – przez zadzierzgnięcie paska od portek, zaczepionego o klamkę do drzwi. Musiał przećwiczyć to zapewne na siłowni albo zobaczył na YouTube, no bo przecież normalnie by mu się nie udało. Przybyła prokuratorka. Badanie post mortem wykazało przyczynę autozagłady: depresja. Kiedy byłem w wieku denata, uważałem, że psychiatra, jak sama nazwa wskazuje, to weterynarz zajmujący się wyłącznie psami. Natomiast denat uczęszczał już od lat podobno do owego lekarza, jak ja do sadu księdza, aby kraść jabłka. I nie był przypadkiem odosobnionym. Zgodnie z oficjalnymi danymi, jakie mają w Sejmie, w wieku smartfonów […]
Michał Rala 2025-04-15
Kieliszek prawa
Kiedy zakazy stają się reklamą Dowiedziałem się, że Magda Gessler została oskarżona o nielegalne reklamowanie alkoholu. Robić coś z sensem wcale nie jest łatwo – pomyślałem. Napisać coś z sensem też nie jest proste – pomyślałem sobie, czytając ustawę, na gruncie której szargają ją przed prokuraturą. Absurd goni absurd. Prawo o przeciwdziałaniu alkoholizmowi, czyli de facto intencja ograniczenia, lub wręcz likwidacji picia wódki, nie bada bezprawności działań reklamującego na podstawie skutków – reklama skuteczna to nielegalna (bo zwiększa spożycie), a nieskuteczna to legalna (bo nie ma wpływu). Liczy się tylko kiedy i gdzie była emitowana. Sama ustawa nie precyzuje nawet, co jest, a co nie jest reklamą alkoholu. W efekcie prokuratury, które obecnie prowadzą w kraju 12 spraw przeciw osobom publicznym, przyjmują, że każdy wizerunek butelki, czy kieliszka z napisem, dajmy na to „Palikot Wódka” z celebrytą w tle, to już reklama. Każdy slogan, który wspomina o alkoholu, vide: „Czas oblać […]
Michał Rala 2025-03-07
Powiązane
Bankier szuka żony w koniczynie
Mateusz Morawiecki cierpi, co jest widokiem równie budującym, co procesja Bożego Ciała w rzęsistym deszczu. Niby mokro i smutno, ale widowisko przednie. Jego romans z prezesem-bożkiem wszedł właśnie w fazę, którą w podręcznikach biologii i patologii władzy opisuje się jako „stadium pożarcia godowego”. Jarosław Kaczyński ma bowiem tę urokliwą cechę modliszki, że każdą swoją polityczną nałożnicę – od Dorna i Marcinkiewicza, przez Ziobrę, Gowina, Kluzik-Rostkowską, aż po Kurskiego, Kamińskiego i Cymańskiego – najpierw obsypuje stanowiskami i zaszczytami, a potem spuszcza w klozecie historii. Teraz kolej na Mateusza, który przed świętami poczłapał na Nowogrodzką, by wreszcie usłyszeć z ust samego Najwyższego to, co dotąd z lękiem podczytywał w Onecie: że jego termin przydatności do spożycia minął. W przedpokoju do sypialni prezesa, tam gdzie zapach naftaliny i starego kawalera miesza się z aromatem absolutnej władzy, pręży się już przecież Przemysław Czarnek. Nowy harcerz […]
Robert Jaruga 2026-05-03
Pieczony listonosz w sosie z węgla kamiennego
Instrukcja likwidacji człowieka Trudno nie zauważyć, że nasz rodzimy kapitalizm się zużył. To system schyłkowy. Bo oto gruchnęła wieść, która wstrząsnęła polskim Internetem mocniej niż zgon Chucka Norrisa. Niejaki Sebastian Mikosz, prezes Poczty Polskiej, stracił robotę. Z dnia na dzień stał się zbędny, co jest o tyle zabawne, że przez ostatni rok przekonywał wszystkich, iż to inni są zbędni. Rzeźnik w Armanim Mikosz to postać niemal biblijna, tyle że zamiast rozmnażać chleb, on go ludziom odbierał. Dokonał rzeczy „wielkiej”. Zredukował deficyt Poczty o 500 mln zł. Metodą godną największych rzeźników polskiego biznesu – wypierdolił na zbity pysk ponad osiem tysięcy pocztowców. Opinie o nim są w narodzie, a zwłaszcza wśród tych, którzy jeszcze niedawno dźwigali torby pełne wezwań z sądów, nadzwyczaj spójne. „Bardziej zadufanego w sobie faceta nie widziałem w życiu”. Mikosz niszczył Pocztę Polską z taką samą gracją, z […]
Robert Jaruga 2026-04-17
Człowiek z betonu
CZŁOWIEK Z BETONU O religii fundamentu w państwie zadłużonych Przyglądając się współczesnej Polsce, zgiełkowi partii, wyznań, przekonań i fobii, dochodzi się do wniosku, że kraj ten jest jak ogromne targowisko idei. Jedni niosą sztandary z napisem „wiara”, drudzy z napisem „ateizm”, inni „rodzina”, jeszcze inni „wolność od rodziny”, kolejni „tradycja”, następni „nowoczesność”. Jedni cytują Pismo, drudzy konstytucję, trzeci Twittera. Można się tu pokłócić o wszystko: o historię, o płeć, o podatki, aborcję, Kościół w szkołach, kredyty frankowe, i o to, kto naprawdę płaci za inflację. Były Żyd poróżni się z konwertowanym na Żyda, wyznawca Brauna nie poda ręki miłośnikowi Czarzastego, słuchacz Radia Maryja nie zrozumie obserwatora OnlyFans, a obserwator OnlyFans nie zrozumie samego siebie. A jednak. Istnieje w Polsce wartość wyższa, nadrzędna, ponadideologiczna. Coś, co nie dzieli, lecz łączy. Na to nie obraża się nikt – ani lewica, ani prawica, […]
Mirosław Kwaśny 2026-03-10
Nie mają nic prócz swoich rąk
TEMAT: IMIGRACJA Legalny import, nielegalny wyzysk Porozmawiajmy teraz o imigracji. Mam do tego pełne prawo – jako wieloletni imigrant, czyli ktoś, kto stał w kolejkach, tłumaczył się z akcentu i słuchał, że „miejscowi też chcieliby pracować”. Krótko mówiąc: znam temat od strony zaplecza, nie od strony mównicy. Biczowanie palmą wdzięczności Pamiętam, jak swego czasu prezes Kaczyński grzmiał, że „my wobec tych ludzi nie mamy żadnych zobowiązań”, bo – cytuję – „nie wyzyskiwaliśmy ich w koloniach, nie rabowaliśmy, nie biczowaliśmy palmą imperializmu.” Słuchałem tego ze łzami w oczach. Autentycznie. Bo jako ongiś obcy, byłem wszystkim naraz: „polaczkiem”, „hindusem”, „żydkiem”, „ćwokiem”, „Ukraińcem”. Miałem jedno imię zbiorowe: imigrant. W języku angielskim jest na to słowo bezwstydnej szczerości. Slave. Niewolnik. Etymologicznie od Slav, Słowianin. Przez stulecia Słowian sprzedawano na targach ludzi tak masowo, że ich nazwa stała się dla Anglosasa synonimem podczłowieka do pracy. […]
drwarlecki 2026-02-25
Krajowy system e-Zawałów
Polska to piękny kraj. Naprawdę. Nie ironizuję – jeszcze. Codziennie doświadczam tej urody, jadąc śliczną ścieżką rowerową w gminie Michałowice. Latarnie LED zapalają się przede mną jak w amerykańskich filmach, gdzie bohater idzie ratować świat. Potem skręcam w dzielnicę domów jednorodzinnych, gdzie każdy wygląda, jak willa genseka Edwarda Gierka w Ustroniu. Piękna to była willa – dziś wprawdzie zrujnowana, ale symbol pozostał. Tu domy są jak marzenia: kute ogrodzenia, jakby wyszły spod ręki ostatnich mistrzów baroku. Cyfrowy potwór w betonowej klatce Ale oprócz tych czarujących ścieżek w Michałowicach, tych domów o większej powierzchni niż sumienie kilku ministrów, w Polsce istnieje inna, zupełnie odmienna architektura. Ja ją widziałem. Wy nie. Architektura w betonowych kompleksach bardziej tajnych niż bunkry NATO. Broniona zasiekami, drzwiami pancernymi, komandosami, jak z filmów o zimnej wojnie. Współczesne narodowe Data Center: katedry XXI wieku. W środku – tysiące […]
Mirosław Kwaśny 2026-01-18
Gladiatorzy przestworzy
Wypadki lotnicze w Polsce - zwłaszcza wojskowe - od dawna mają własny szablon prasowy. Wystarczy wstawić nazwisko, stopień i typ maszyny, a reszta pisze się sama. Pilot zawsze jest „doświadczony”, „oddany służbie”, „kochający mąż i ojciec”. Zawsze jest też „orłem, który odszedł za wcześnie” i zawsze „skrzydło złamane w locie”. W tle obowiązkowe „Śmierć na służbie Ojczyzny”, czyli zginał jak na Westerplatte.Tragedia z 28 sierpnia stała się klasycznym przykładem: major Maciej „Slab” Krakowian - człowiek, który naprawdę był świetnym pilotem - nagle zostaje największą gwiazdą polskiego lotnictwa tylko dlatego, że rozbił się razem z samolotem wartym 340 mln zł.Brutalnie mówiąc: gdyby żył, znałoby go kilkuset fanów awiacji i kilku spotterów z długimi obiektywami. Teraz? Cała Polska wie, że skończył Akademię Sił Powietrznych USA, odebrał dyplom z rąk Baracka Obamy, wylatał 1400 godzin i dostał nagrodę w Wielkiej Brytanii „za to, […]
Robert Jaruga 2025-09-21
Bądź pierwszym, który skomentuje!