Państwo z dykty i kartonu. Bezdomność po polsku
Gdyby Kaczyński miał choć krztynę rozsądku i przyzwoitości, przyznałby: „Wojna z biedą skończona. Biedni polegli”. Ośmioletnia szarża z dodrukowywanymi banknotami, niby to dla ludu, okazała się fikcją. Czy to szczera głupota, czy cyniczny populizm – efekt ten sam. Bieda jak była, tak jest, tylko kasa państwowa świeci pustkami. Poziom ubóstwa mierzony w kategoriach finansowych, wrócił do czasów sprzed rozdawnictwa. Wzrósł w minionym roku, za który dane są już znane, o 31 proc. Siła nabywcza zasiłków socjalnych, przez inflację, zmalała do poziomu sprzed władzy PiS. Arytmetycznie było to łatwe do przewidzenia ale generalnie nie o to chodzi. Chodzi, że tak naprawdę, sytuacja człowieka nie umiejącego zapracować na własne podstawowe potrzeby, nie wiele się zmienia, czy dostaje on 1000 zł zasiłku, czy 1400. Będę politycznie niepoprawny. Mentalnie taki osobnik nie został zmieniony. Pozostaje tak samo niezaradny. Jego sytuacja niewiele by się poprawiła, […]