Kuter grozy pod Szczecinem
W okolicach Szczecina rosyjski kuter rybacki pozwolił sobie na luksus dwudziestominutowego postoju w pobliżu podmorskiego gazociągu. Rybacy dryfowali jakieś 300 metrów od rury (o czym mogli nawet nie wiedzieć). To, jak wiadomo, w geopolityce oznacza już niemal trzecią wojnę światową. Straż Graniczna wkroczyła do akcji. Przez radio kazała rybakom „oddać wsteczny”. Posłuchali bez szemrania, co świadczy o tym, że albo nie byli to komandosi Putina, albo po prostu spieszyli się na śniadanie. Czy była to prowokacja, czy zwykły pech mechaniczny - tego nikt nie wie. Pewne jest tylko jedno: każda rosyjska łajba, która pojawi się na horyzoncie, automatycznie urasta w Polsce do rangi incydentu, od którego wstrzymujemy oddech, bo media i Straż Graniczna zawsze dorobią do tego własną epopeję.