I taką refleksję mam w końcu na myśli, że między materialistami a zwolennikami tak zwanego inteligentnego planu – na jakie to frakcje umysłowe podzieleni są współcześni Lechici, pryncypialnej niezgody nie ma.
Matematyka czy boski kaprys?
Materialiści wierzą, że kosmosem rządzi matematyka – od Wielkiego Wybuchu po klęskę Hitlera pod Stalingradem. Zwolennicy boskiego planu twierdzą, że wszystko jest z góry ustalone, łącznie z istnieniem kapusty i ćwikły.
Wniosek? W jednym i drugim przypadku jesteśmy marionetkami – matematyki lub Boga. Wolna wola? Złudzenie, ale całkiem przyjemne.
Einstein, fajka i polska rzeczywistość
„Doprawdy nie rozumiem, co ludzie mają na myśli, gdy mówią, iż człowiek posiada wolną wolę” – twierdził Albert Einstein. „Czuję, że mam ochotę zapalić fajkę i ją zapalam – gdzie tu jest miejsce na wolność? Co kryje się za aktem woli, by zapalić fajkę? Inny akt woli?”
Jeśli tak, to naprawdę inflacja, podatek dochodowy, pedofilia w Kościele, prezydent Andrzej Duda, czerwony sweterek Czarzastego czy matematyka Glapińskiego – vide: gaz zdrożał o 16 proc., ale inflacja wynosi 8 proc., więc praktycznie cena gazu wzrosła tylko o 8 proc. – to nie są sprawy, którymi warto się zamartwiać.
Koniec końców – musiało tak być
Niezależnie od tego, czy jesteś katolikiem, czy zatwardziałym marksistą, musisz mieć tę samą świadomość: tak po prostu musiało być i nie mogło być inaczej.
Nie oznacza to jednak, że tracimy prawo – a nawet obowiązek – do spekulacji wybiegających poza horyzont. Wolno nam pragnąć wiedzy o tym, co nas czeka, zanim umrzemy. W każdym indywidualnym przypadku jest to absolutna pewność.
Polska za 10 lat – raj czy groteska?
Wyobraźmy sobie Polskę za dziesięć lat. Zdołaliśmy już wyciągnąć z Unii tyle, ile się dało – w końcu to nam się należy. Przecież Unia to Niemcy, a oni wciąż są nam winni odszkodowania za wiadomo co.
Środków będzie na tyle dużo, że pracować będą tylko ci, którzy chcą. Reszta spokojnie utrzyma się z zasiłków zapewniających przeciętną egzystencję. Czas będzie można dzielić między czytanie książek, grę na akordeonie i łowienie ryb.
Bezpieczeństwo przede wszystkim
Wszyscy będą mieli mniej więcej po równo, ale na tyle dużo, by nikt nie musiał kraść elektrycznych rowerów – w końcu każdego będzie na nie stać.
Dzięki sprawiedliwym modlitwom księdza Rydzyka zaraza zostanie pokonana, a wraz z likwidacją burdeli i prostytucji zniknie AIDS oraz inne choroby wstydliwe.
Papierosy i wódka będą tak drogie jak narkotyki – na tyle kosztowne, że mało kto będzie mógł sobie na nie pozwolić. Ministerstwo Kultury zadba o właściwy dobór literatury, publikując listę jedynych dozwolonych książek, podczas gdy telewizja Jacka Kurskiego transmitować będzie występy zespołu pieśni i tańca „Szczęśliwi Polacy”, wykonującego w stylu Zenka Martyniuka patriotyczne pieśni pokroju „Piękna nasza Polska cała”.
Twierdza Polska
Od północy oddziela nas Bałtyk, skutecznie izolując od wszelkich narodów. Na wschodzie stoi płot z drutu kolczastego pod wysokim napięciem. Południe chronią naturalne bariery Sudetów i Karpat.
Od niemieckiej hegemonii oddziela nas Odra – oraz te Abramsy, które kupimy od Jankesów.
Czy to już nowy, lepszy świat?
Eksperyment mysiego raju
Na myśl przychodzi mi mało znany eksperyment Johna Calhouna, przeprowadzony w Ameryce. Polegał on na stworzeniu dla populacji myszy – początkowo ośmiu osobników (czterech par) – idealnego środowiska do życia. Myszy miały nieograniczony dostęp do pożywienia oraz materiałów do budowy gniazd. Były całkowicie chronione przed drapieżnikami i infekcjami. Jedynym ograniczeniem była przestrzeń – klatka o podstawie kwadratu (2,7 × 2,7 m) i wysokości 1,4 m, zdolna pomieścić teoretycznie 3840 osobników.
Eksperyment powtarzano kilkakrotnie, zawsze z tym samym wynikiem. Jak myślicie, co się stało w tym mysim raju?
Początkowo wszystko przebiegało pomyślnie – myszy osiedlały się, budowały gniazda i intensywnie się rozmnażały. Populacja podwajała się co 55 dni (ciąża u myszy trwa 22 dni), a dominujące osobniki miały liczniejsze potomstwo. Gryzonie chętnie przebywały w towarzystwie zarówno krewnych, jak i obcych myszy.
Jednak gdy liczba osobników osiągnęła 2200 – czyli znacznie mniej, niż mogłaby pomieścić klatka – rozpoczął się regres. U samców zanikła agresywność, a u samic pojawiły się zachowania ofensywne. Potomstwo było odrzucane, a podstawowe instynkty społeczne zaczęły zanikać. Myszy przestały się rozmnażać, ich życie ograniczyło się do jedzenia i obsesyjnego czyszczenia futra.
W 1588. dniu eksperymentu, przeprowadzonego po raz pierwszy w latach 1968–1972, z przyczyn naturalnych zdechła ostatnia mysz. Tak zakończyła się opowieść o mysim raju – eksperymencie, który wciąż budzi niepokojące refleksje.
Ludzie to nie myszy… a może jednak?
Oczywiście, ludzie to nie myszy, choć wciąż pozostają kręgowcami i ssakami. Politycy to też nie naukowcy, ale mimo to doszukiwanie się analogii wydaje się nad wyraz uzasadnione – zresztą właśnie po to przeprowadzono wspomniany eksperyment.
Nie można jednak wykluczyć, że matka natura w całej swej mądrości – albo, jeśli ktoś woli, Bóg w swoich dalekosiężnych planach – przewidzieli, iż człowiek polski jest ślepą gałęzią ewolucji. Jak miliony gatunków w historii naszej planety, po prostu powinien przestać istnieć.
Kaczyński i wielki plan bosko-matematyczny
Tym samym Jarosław Kaczyński, wraz ze swoją armią miernot i równie zadowolonych popleczników, staje się jedynie narzędziem w procesie, który i tak był nieunikniony.
Być może myszy trafiły do królestwa niebieskiego, gdzie czas nie płynie, a harmonia stapia się z dysharmonią. Oczywiście, nie jest to nawet hipoteza, lecz herezja nie do pomyślenia w kościele janopawłowym.
Oznaczono jako :
#materializm wola
Poprzedni artykuł
O Autorze :
O Autorze :
Mirosław Kwaśny
Mirosław Kwaśny, dziennikarz z Kamiennej Góry, to lokalny tropiciel afer, specjalizujący się w tematyce samorządowej. Absolwent dziennikarstwa na Uniwersytecie Wrocławskim, całe życie zawodowe spędził w regionalnych mediach, uparcie drążąc tematy korupcji i nadużyć władzy. Rzetelny i dociekliwy, zdobył zaufanie lokalnej społeczności, choć sam twierdzi, że "prochu nie wymyślił". Jego reportaże, często stanowiące iskrę debat publicznych, dowodzą, że prawdziwe dziennikarstwo może się dziać także poza wielkimi aglomeracjami. Bywa filozofem.
Człowiek z betonu
CZŁOWIEK Z BETONU O religii fundamentu w państwie zadłużonych Przyglądając się współczesnej Polsce, zgiełkowi partii, wyznań, przekonań i fobii, dochodzi się do wniosku, że kraj ten jest jak ogromne targowisko idei. Jedni niosą sztandary z napisem „wiara”, drudzy z napisem „ateizm”, inni „rodzina”, jeszcze inni „wolność od rodziny”, kolejni „tradycja”, następni „nowoczesność”. Jedni cytują Pismo, drudzy konstytucję, trzeci Twittera. Można się tu pokłócić o wszystko: o historię, o płeć, o podatki, aborcję, Kościół w szkołach, kredyty frankowe, i o to, kto naprawdę płaci za inflację. Były Żyd poróżni się z konwertowanym na Żyda, wyznawca Brauna nie poda ręki miłośnikowi Czarzastego, słuchacz Radia Maryja nie zrozumie obserwatora OnlyFans, a obserwator OnlyFans nie zrozumie samego siebie. A jednak. Istnieje w Polsce wartość wyższa, nadrzędna, ponadideologiczna. Coś, co nie dzieli, lecz łączy. Na to nie obraża się nikt – ani lewica, ani prawica, […]
Mirosław Kwaśny 2026-03-10
Krajowy system e-Zawałów
Polska to piękny kraj. Naprawdę. Nie ironizuję – jeszcze. Codziennie doświadczam tej urody, jadąc śliczną ścieżką rowerową w gminie Michałowice. Latarnie LED zapalają się przede mną jak w amerykańskich filmach, gdzie bohater idzie ratować świat. Potem skręcam w dzielnicę domów jednorodzinnych, gdzie każdy wygląda, jak willa genseka Edwarda Gierka w Ustroniu. Piękna to była willa – dziś wprawdzie zrujnowana, ale symbol pozostał. Tu domy są jak marzenia: kute ogrodzenia, jakby wyszły spod ręki ostatnich mistrzów baroku. Cyfrowy potwór w betonowej klatce Ale oprócz tych czarujących ścieżek w Michałowicach, tych domów o większej powierzchni niż sumienie kilku ministrów, w Polsce istnieje inna, zupełnie odmienna architektura. Ja ją widziałem. Wy nie. Architektura w betonowych kompleksach bardziej tajnych niż bunkry NATO. Broniona zasiekami, drzwiami pancernymi, komandosami, jak z filmów o zimnej wojnie. Współczesne narodowe Data Center: katedry XXI wieku. W środku – tysiące […]
Mirosław Kwaśny 2026-01-18
Katecheza bez mózgu
EPISKOPAT EDUKUJE Jak zrobić bezmyślnego katolika W zeszłym tygodniu, w budynku, gdzie pulsuje serce i pracuje umysł naszego Kościoła – czyli w betonowej twierdzy Episkopatu przy skwerze Wyszyńskiego – odbyła się konferencja dla mediów pod przewodnictwem biskupa Osiała Wojciecha. Zapowiadano ją jako przełom na miarę Lutra. Osiał zaprezentował coś, co dotyczy wszystkich katechizowanych dzieci, mianowicie „Podstawę programową nauczania religii rzymskokatolickiej w Polsce” – nową, a więc z definicji ulepszoną. Okładka wygląda ładnie, nawet profesjonalnie, grafika taka, że gdyby to była publikacja GUS, nikt by nie zauważył różnicy. Zaraz po opuszczeniu duchownej cytadeli przeczytaliśmy dokument od deski do deski – bo, jak mało komu w tym kraju, za czytanie nam płacą. Osiał na konferencji grzmiał: „Nowa epoka w katechezie, nowe otwarcie, nowa strategia!” Miało to być rzekomo „odpowiedzią na wyzwania współczesności”. Oczekiwaliśmy więc czegoś na miarę duchowej konstytucji XXI wieku. Po […]
Mirosław Kwaśny 2026-01-07
Polsat kłamie, bezrobocie puka do drzwi
No nie możemy udawać jak w Polsacie, że wszystko gra, że wszyscy chodzimy w żółtych futrach po plaży z Media Expert, a w tle leci happy techno o „najniższych cenach”. Rzeczywistość zaczyna spuszczać z tonu. Nie zrzucajmy tego od razu na obecny rząd - on dopiero będzie zbierał cięgi za wzrost bezrobocia, którego „na razie nie widać”, jak mawiają analitycy GUS-u siedzący w klimatyzowanych biurach. Z punktu widzenia statystyk mamy „ledwie drgnięcie”, ale z punktu widzenia zwykłych ludzi - to już preludium do kryzysu na rynku pracy. 180 tysięcy istnień Grupowe zwolnienia w Polsce objęły 90 tysięcy osób do października, a o indywidualnych nikt nie mówi, bo trudniej je policzyć. Realnie mówimy o 160-180 tysiącach, które z dnia na dzień tracą środki do życia: ojcowie, matki, dzieci, kredyty, psy, koty i teściowe - wszyscy na garnuszku gospodarki, która właśnie zaczyna […]
Mirosław Kwaśny 2025-11-30
Reportaż z kraju, w którym nikt nie klęka
Nie będę was dłużej oszukiwać. To się dla nas dobrze nie skończy. Doczytałem właśnie pamiętniki Viktora Klemperera. Te od 1933 roku. To nie historia. To jak instrukcja obsługi teraźniejszości. Jeśli ktoś jeszcze łudzi się, że historia nie lubi się powtarzać, niech przestanie się łudzić. Historia nie tylko się powtarza. Ona wraca w zbroi, tylko zmienia orła na sztandarze. Kato-faszyzm zwycięży. I nie jest już pytaniem „czy?”. Jedyne, co warto sobie zadać, to pytanie: „kiedy?” i „dokąd uciekać?” Zgodnie z kalendarzem demokratycznej zagłady, rząd Tuska - ostatni (umiarkowanie) świecki gabinet III Rzeczypospolitej - przestanie działać w roku 2027. A potem polski rok bólu Polska przyszłości nie będzie krajem radosnym. W dystopii pod rządami katoprawicy cierpienie stanie się formą ustrojową. Cierpiętnicze Miesięcznice przekształcone zostaną w Tygodnice, a każdy miesiąc poświęcony będzie innej narodowej traumie. W styczniu cierpieć będziemy za Powstanie Styczniowe. Dzieci […]
Mirosław Kwaśny 2025-11-04
460 tysięcy szabel w spódnicach
Andrzej Duda nie powinien mierzyć tak wysoko, jak szefostwo NATO Niechże jednak wreszcie zrobi coś pożytecznego dla kraju i zostanie aktorem. Idealnie nadawałby się do ról pierwszoplanowych w polskim kinie plebejskim. Wyobraźmy go sobie jako Borynę w kolejnym remake'u "Chłopów"... Albo jeszcze lepiej: "Plebey Duda", scenariusz Andrzej Pilipiuk, reżyseria Patryk Vega. Pierwsza scena jawi mi się tak: Kmieć Duda, wściekły na sąsiada, co mu kury podbiera, ostrzy kosę, mrucząc pod nosem o zemście. Wtem, zza stogu siana wyłania się sołtysowa, kusząc Dudę obietnicą unijnej dotacji za oddanie jej pola pod fotowoltaikę. Duda, patrząc na jej ponętne kształty, czuje przypływ pożądania, ale nagle przypomina sobie o sąsiedzie. Wahając się między żądzą zemsty a chęcią zysku, wciąga nosem tabakę. Chwyta za widły i wbija je w brzuch sołtysowej, która z krzykiem pada na ziemię. Na podwórze wjeżdża czarny mercedes, z którego wysiada […]
Mirosław Kwaśny 2025-05-02
Powiązane
Nieznany kraj za Bugiem
NIEZNANY KRAJ ZA BUGIEM Samce alfa nad mapą Europy W minionym tygodniu miały miejsce zdarzenia dość istotne z punktu widzenia geopolityki. Donald Trump oświadczył z pewną pretensją, że europejscy sojusznicy wypięli się na niego w sprawie ataku na Iran. Trudno nam się dziwić. Bo jeśli jeszcze niedawno pomysły o aneksji Kanady, połknięciu Grenlandii, stąpaniu po Kubie można było traktować jako polityczną hucpę i element wizerunkowego kabaretu człowieka w czerwonej bejsbolówce, założonej daszkiem do tyłu, to w zestawieniu z porwaniem Maduro oraz realnym bombardowaniem ludzi w Iranie przestają śmieszyć. Zaczynają niepokoić. Europejscy przywódcy doszli do wniosku, że człowiek, który żartuje z podbijania świata, może w pewnym momencie przestać żartować. Pierwsza dama do ostatniego dyktatora Dwa incydenty przeszły jednak niemal niezauważone. Oto na Białoruś, by uścisnąć dłoń Aleksandra Łukaszenki, pofatygował się niejaki John Coale. To amerykański prawnik, wysłannik Trumpa do spraw zbyt […]
Robert Jaruga 2026-04-10
Gorejące serce i lodowata historia
Początek recenzji Gorejące serce i lodowata historia Zaczęło się niewinnie. Do redakcji przyszedł mail o treści następującej: „Imię i nazwisko: Jan Kochani, mam do Was prośbę: pójdźcie na film pt. „Najświętsze Serce” i napiszcie rzetelną recenzję. Sam bym poszedł, ale ksiądz proboszcz powiedział, że nawet najbardziej zatwardziali bezbożnicy w ateistycznej Francji – taki przykład podał – wychodzą z tego filmu nawróceni, więc wolę nie ryzykować. Wam to pewnie nie grozi. Pozdrawiam i czekam.” Bozia w multipleksie Przyznam szczerze: nie spieszyło nam się na taki seans. Ostatni film religijny, który zapadł nam w pamięć, to „Pasja” Mela Gibsona z 2004 roku – jeden z największych fenomenów frekwencyjnych kina religijnego. Było to, proszę Państwa, omal ćwierć wieku temu. Jednak z zawodowej ciekawości sprawdziliśmy, co o nowym filmie „Najświętsze Serce” z 2025 roku mówią jego entuzjaści. Episkopat informuje, że produkcja „przyciąga tłumy do […]
Robert Jaruga 2026-03-12
Dobry człowiek, ale zły papież
FELIETON / KOŚCIÓŁ / MEDIA Dobry człowiek, ale zły papież Nie wiem, czy zauważyliście – a właściwie jestem pewien, że nie zauważyliście – że pontyfikat Leona XIV trwa już siedem miesięcy. Można by pomyśleć, że papież się zawiesił. O Leonie jest raczej cicho w przeciwieństwie do jego rodaka – Trumpa, obecnie najważniejszego człowieka na Ziemi, Wszechziemi i Metaziemi. Ten przynajmniej jest widoczny na trzech wysokościach każdego ekranu: w nagłówku, w reklamie i w komentarzu z Ukrainy. Codziennie bombarduje nasze receptory medialne kolejnym „Make America Whatever Again”. Nie miejmy złudzeń – nasze umysły mają ograniczoną pojemność na amerykańskie figury władzy, i w tym rozdaniu jeden Jankes wystarczy. Wybór padł na tego, który wrzeszczy. Technokrata, komunista i czołg No i jest jeszcze jeden powód, dla którego Episkopat Polski milczy, gdy w Watykanie zmienia się lokator: głęboka, narodowo-mistyczna, niewyleczona trauma po śmierci Jana […]
Ruben Jary 2026-02-10
Katecheza bez mózgu
EPISKOPAT EDUKUJE Jak zrobić bezmyślnego katolika W zeszłym tygodniu, w budynku, gdzie pulsuje serce i pracuje umysł naszego Kościoła – czyli w betonowej twierdzy Episkopatu przy skwerze Wyszyńskiego – odbyła się konferencja dla mediów pod przewodnictwem biskupa Osiała Wojciecha. Zapowiadano ją jako przełom na miarę Lutra. Osiał zaprezentował coś, co dotyczy wszystkich katechizowanych dzieci, mianowicie „Podstawę programową nauczania religii rzymskokatolickiej w Polsce” – nową, a więc z definicji ulepszoną. Okładka wygląda ładnie, nawet profesjonalnie, grafika taka, że gdyby to była publikacja GUS, nikt by nie zauważył różnicy. Zaraz po opuszczeniu duchownej cytadeli przeczytaliśmy dokument od deski do deski – bo, jak mało komu w tym kraju, za czytanie nam płacą. Osiał na konferencji grzmiał: „Nowa epoka w katechezie, nowe otwarcie, nowa strategia!” Miało to być rzekomo „odpowiedzią na wyzwania współczesności”. Oczekiwaliśmy więc czegoś na miarę duchowej konstytucji XXI wieku. Po […]
Mirosław Kwaśny 2026-01-07
Boże narodzenia
Przyśnił mi się Bóg i powiedział, że to nie sen Boskie porody. Od torsji Zeusa do kwiatu Henbe Mitologiczne początki bogów to istny festiwal dziwactw. Wenus wyłania się z morskiej piany, zapłodnionej, o ironio, odciętymi genitaliami Urana. Atena, poczęta w bardziej tradycyjny sposób, przeżywała traumatyczne narodziny – jej ciężarna matka zostaje pożarta przez Zeusa, a córka wydostaje się na świat przez jego usta. Dionizos rozwija się w udzie Zeusa, Adonis wychodzi z pnia mirry, a Śiwa pojawia się jako ośmiolatek w kwiecie lotosu. Dalej jest już nieco bardziej konwencjonalnie, choć nadal z nutą boskiego absurdu – Herkules, Mitra, Tammuz i Hermes rodzą się z dziewic. Choć i tu zdarzają się wyjątki, jak w przypadku bogini Henbe, poczętej przez matkę wąchającą magiczny kwiat. Krótko mówiąc, boskie porody to temat rzeka, pełen makabrycznych i groteskowych szczegółów. 25 grudnia. Ulubiony dzień narodzin bogów […]
Michał Rala 2025-12-24
Lew z kalkulatorem. Papież z działu kadr
Jeśli chodzi o nowego papieża, to – jak to zwykle bywa – wiadomo o nim tyle co nic. A tajemnica jego błyskawicznego wyboru? Żadna tajemnica, wystarczy kartka i kalkulator. W konklawe brało udział 133 kardynałów, z czego 80 nominował poprzedni papież – czyli większość miała już gotowy scenariusz, wystarczyło tylko go odegrać. Robert Francis Prevost, zanim stał się Ojcem Świętym, był prefektem Dykasterii ds. Biskupów, czyli kimś w rodzaju szefa personalnego Watykanu. Dzięki jego podpisowi biskupami zostało co najmniej 250 księży na całym świecie, a 42 z nich – przypadkiem lub nie – zostało potem kardynałami, którzy rozgrywali konklawe. Taki człowiek, wśród reszty, która znała się głównie z mszy, był to po prostu „nasz człowiek w Rzymie”. W międzynarodowym towarzystwie Prevost był nie tylko rozpoznawalny, ale i idealnie neutralny. Nie za liberalny, nie za konserwatywny, nie-Włoch, ale nie za egzotyczny. […]
Robert Jaruga 2025-06-19
Bądź pierwszym, który skomentuje!