Background

Człowiek z betonu

Artykuły arrow_drop_down
CZŁOWIEK Z BETONU

O religii fundamentu w państwie zadłużonych

Przyglądając się współczesnej Polsce, zgiełkowi partii, wyznań, przekonań i fobii, dochodzi się do wniosku, że kraj ten jest jak ogromne targowisko idei. Jedni niosą sztandary z napisem „wiara”, drudzy z napisem „ateizm”, inni „rodzina”, jeszcze inni „wolność od rodziny”, kolejni „tradycja”, następni „nowoczesność”. Jedni cytują Pismo, drudzy konstytucję, trzeci Twittera.

Można się tu pokłócić o wszystko: o historię, o płeć, o podatki, aborcję, Kościół w szkołach, kredyty frankowe, i o to, kto naprawdę płaci za inflację. Były Żyd poróżni się z konwertowanym na Żyda, wyznawca Brauna nie poda ręki miłośnikowi Czarzastego, słuchacz Radia Maryja nie zrozumie obserwatora OnlyFans, a obserwator OnlyFans nie zrozumie samego siebie.

A jednak. Istnieje w Polsce wartość wyższa, nadrzędna, ponadideologiczna. Coś, co nie dzieli, lecz łączy. Na to nie obraża się nikt – ani lewica, ani prawica, ani centrum, ani peryferia. Coś, czego nikt nie poddaje w wątpliwość, nikt nie ironizuje, nie próbuje obalić. Tą wartością, proszę Państwa, jest Beton.


Kazimierz Wielki – architekt polskiej duszy

Ma on swoje głębokie, historyczne uzasadnienie. Nigdy nie byliśmy narodem stepowym, który zwinie jurty, zarzuci tobołki na wielbłądy i ruszy dalej. Słowianin nie jest Eskimosem, nie przemieszcza się za foką ani mamutem. Słowianin szukał miejsca, gdzie można postawić ścianę i powiedzieć: „tu jest moje”.

No i przyszedł on, Kazimierz III Wielki, który „zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną”. W rzeczywistości był to wstrząs cywilizacyjny. Król nie tylko zmienił materiał budowlany. On zmienił duszę narodu. Kazimierz budował zamki, mury, warownie. Wraz z nimi w Polakach przekonanie, że to, co prawdziwe, musi być ciężkie. Że trwałość jest cnotą najwyższą. Kazimierz Wielki zaszczepił w nas religijność betonową. Jeszcze nie było betonu zbrojonego, jeszcze nie było wielkiej płyty, ale jednak.

Gdy Bóg zamieszkał w kamieniu

Oczywiście rozwój betononizmu – jak wszystkiego w tamtych czasach – nie byłby możliwy bez strategicznego partnerstwa: sojuszu krzyża z tronem. Prekursorami nowego wyznania byli naturalnie księża. Trudno było przekonać chłopa z XIV wieku, zwłaszcza po łacinie, że nad ołtarzem unosi się Duch Święty, a w tabernakulum spoczywa realna obecność. To wymaga subtelności metafizycznej.

Ale jeśli postawi się dwie wieże proste jak ołówki, widoczne z pięćdziesięciu kilometrów, do tego dołoży strzeliste gotyckie okna, kamienne przypory i dzwon, który wstrząsa powietrzem – wówczas nie ma wątpliwości: w tych murach mieszka ktoś poważny. Betonowy Absolut.

Polska kielnia dźwiga świat

Nikt tego nigdy nie powiedział wprost – że prawdziwą siłą Kościoła nie są księgi, tylko mury. Że to nie teologia, lecz grubość ściany budzi respekt. Naród patrzył i rozumiał. Skoro Bóg mieszka w kamieniu, to kamień jest argumentem ostatecznym. Za wskazaniem Kościoła zatem budowano. Ambicją każdego proboszcza do dziś jest pozostawić po sobie przynajmniej jeden kościół. Budowanie urosło do cnoty i sensu życia.

Z czasem tak głęboko wrosło w tożsamość, że dziś jesteśmy narodem budowlańców. Polak zbuduje wszystko. Drogi w Libii? Proszę bardzo. Cukrownię w Turcji? Już stoi. Tunel w Norwegii? Sprawdzony. Osiedle w Dublinie? Kto myślisz, że wylewał fundament?

Budownictwo współczesnej Unii Europejskiej – powiedzmy to uczciwie – leży w sensie dosłownym na polskim zbrojeniu. Bez polskiej kielni połowa zachodnich miast byłaby nadal w fazie „wizualizacji”. A Nowy Jork? Gdyby nie polska łopata, drabina i wiadro z zaprawą, Manhattan dawno obróciłby się w perzynę.

Drapacze chmur może projektują Amerykanie, ale ktoś musi wnieść cegłę na dwudzieste piętro. Niemcy robią samochody. Szwedzi – meble i prezerwatywy. Włosi – pizzę. Ale żaden z nich nie miałby gdzie tej pizzy jeść, gdzie tej prezerwatywy użyć ani gdzie zaparkować tego samochodu, gdyby nie polski majster.

Polska śpiewa z betoniarki

To nie dzieje się w intelektualnej próżni. Mamy przecież solidną, żelbetową podbudowę kulturalną. Najpierw wokalna brygada wykonawcza: Kora z „Podaj cegłę” – manifest robocizny śpiewanej – oraz Kaczmarski z „Murami”, hymnem rozbiórkowym i zarazem najważniejszą „murarską” pieśnią III RP. Wcześniej repertuar planowy: „Budujemy nowy dom”, „Niech się mury pną do góry”. A z epoki sześciolatki pobrzmiewa jeszcze optymistyczne: „… tam rośnie dom, tam rośnie gmach z godziny na godzinę”.

Polacy kochają filmy o budowaniu

Kinematografia? W Hollywood nikt by nie wpadł na pomysł, żeby herosem masowej wyobraźni uczynić inżyniera od trasy i betoniarki. U nas powstał Stefan Karwowski – człowiek, który wybudował wszystko od Dworca Centralnego po Trasę Łazienkowską. „Czterdziestolatek” to przecież nie był serial obyczajowy. To był narodowy epos infrastrukturalny. Inżynier Karwowski walczył z niedoborem cementu i wygrywał.

Mamy też Mateusza Birkuta – murarza przodownika pracy, który stał się pomnikiem z marmuru, zanim zdążył się zestarzeć. „Człowiek z marmuru” Wajdy nie był filmem o budowaniu ścian, lecz legendy. W Polsce nawet bohatera wylewa się z materiału trwałego, a potem równie starannie kuje jego pęknięcia.

Jeszcze wcześniej – „Przygoda na Mariensztacie”. Warszawa się odbudowuje, murarki śpiewają, cegła niesie nadzieję. A potem przyszły „Alternatywy 4” – blok jako wszechświat. Klatka schodowa jako metafizyka. Budownictwo mieszkaniowe jako rama całej narracji. No cóż: Amerykanie mają westerny. Francuzi – filmy o miłości. Włosi – potężny nurt kina mafijnego. A my? My mamy kino o budowaniu. Polski majster to postać metafizyczna.


Architektura zbawienia

Przejdźmy więc do teraźniejszości. Do epoki dojrzałego betonizmu, w której religia fundamentu przestała być metaforą, a stała się systemem powszechnym. Dziś to właśnie ona spaja nas w jeden naród – bardziej niż hymn, konstytucja, wspólne kibicowanie.

Żyjemy w państwie, w którym obowiązuje Kult Metra Kwadratowego, Wiara w Kredyt oraz Wyznanie Własności. Polska jest nadal w budowie – to nasze najtrwalsze hasło narodowe. Metr podłogi w Warszawie przekracza już 20 tysięcy złotych, ale to nikogo nie zniechęca. Jeśli coś jest drogie, to znaczy, że jest poważne. A jeśli bardzo drogie – to musi być zbawcze.

Ściana ufności

Nie ma drugiego kraju w Europie, w którym słowo „mieszkanie” wywołuje tak egzystencjalne napięcie. Samochód można zmienić. Telefon można zgubić. Pracę można stracić. Małżeństwo – no, bywa. Ale mieszkanie? Mieszkanie musi być. Nawet jeśli oznacza to trzydzieści lat oddawania życia bankowi w miesięcznych ratach równych.

Polak nie wierzy w: giełdę, system emerytalny, stabilność państwa, system podatkowy. Polak nie wierzy nawet drugiemu Polakowi. Ale wierzy w ścianę. Ściana nie znika po wyborach, nie ucieka za granicę, nie zmienia oprocentowania. W efekcie mamy społeczeństwo, w którym 80 proc. ludzi chce mieć własność, a wynajem traktowany jest jak porażka życiowa, brak mieszkania to wstyd.

Kiedy mieszkanie przestanie być towarem?

Ale czy to źle? No nie. Wprost przeciwnie – z punktu widzenia historii to wręcz logiczne. Naród, który przez wieki wierzył w mur, nie porzuci wiary dlatego, że oprocentowanie wzrosło o dwa punkty. Co więcej, ta tendencja utrzyma się jeszcze co najmniej przez kolejne dwadzieścia, może dwadzieścia pięć lat. Przy obecnym tempie budownictwa, przy ujemnym przyroście naturalnym i przy rosnącym nasyceniu mieszkaniami, Polska dojdzie do europejskiej średniej mniej więcej w połowie stulecia.

Nastąpi zrównanie podaży z popytem. Wtedy lewica będzie mogła z powagą urealnić hasło „mieszkanie prawem, nie towarem”. Bo dopiero gdy towar przestaje być rzadki, można udawać, że jest prawem. Do tego czasu deweloperzy i bankierzy mogą spać spokojnie. Fundament jest. Popyt lękowy działa. Wiara trwa. Zadłużeni hipotecznie? Ci mogą drżeć o każdą ratę.

Hipoteka jako kaganiec

Tu dochodzimy do niewygodnej obserwacji. Społeczeństwo zadłużone to społeczeństwo zdyscyplinowane. Kredyt hipoteczny jest jednym z najskuteczniejszych narzędzi stabilizacji, jakie wymyśliła nowoczesność. Nie potrzeba kordonów policji, gdy istnieją harmonogramy spłat. Nie potrzeba dekretów, gdy przychodzi bankowy SMS.

Człowiek obciążony trzydziestoletnim zobowiązaniem rzadziej ryzykuje. Rzadziej się buntuje. Rzadziej zmienia pracę, miasto, kraj. Bo najpierw jest termin przelewu. Najpierw jest rata. A dopiero potem – godność, gniew, ambicja. W świecie hipotek stabilność społeczna nie wymaga pałki. Wystarczy umowa kredytowa.

Modlitwa zadłużonych

Ale jest jedno realne zagrożenie dla tej szczęśliwości: rakiety Putina. Wystarczy, że 10 procent z nich trafi w cele w Polsce i cały nasz krajowy „nowy dom” przechodzi w tryb: odgruzowywanie. Żadne koreańskie Panthery nie zasłonią dachu, gdy z nieba polecą argumenty balistyczne.

Mam wrażenie, że ani władza, ani lud – zajęci chóralnym „niech się mury pną do góry” – nie dopuszczają do siebie oczywistości: bezpieczeństwo Polski zaczyna się od pokoju na wschodzie, nie od defilady faktur na zbrojenia.

Dlatego w takiej sytuacji pozostawiam wam tylko jedno, modlitwę. Módlcie się:

Panie od Fundamentów, strzeż naszych ścian nośnych, nie odwracaj oblicza swego od zbrojenia, oddal od nas pożogę, rakiety i bankowe wezwania do zapłaty. Daj nam dach szczelny, ratę znośną, sąsiada cichego i pokój trwały. A jeśli już przyjdzie burzyć – spraw, by najpierw runęły złudzenia, nie domy.
Wyznanie wiary mieszkaniowej

Credo Betonowe

Wierzę w Beton Wszechmogący,
Stwórcę fundamentów i kondygnacji,
w mur trwały, widzialny i aktem notarialnym potwierdzony.

Wierzę w jedyny i niepodzielny Akt Własności,
który zrodził się z kredytu,
a współistotny jest z księgą wieczystą.

Wierzę w strop zbrojony,
który nie ugnie się pod ciężarem historii.

Amen (w systemie rat malejących).

Na czym opiera się złudne przeświadczenie, że własne mieszkanie to bezpieczeństwo?

Na koniec pierwszego kwartału 2025 r. w Polsce było około 2,19 miliona aktywnych umów kredytów mieszkaniowych o łącznej wartości blisko 0,5 biliona złotych. To równowartość około miliona mieszkań po 500 tysięcy zł każde.

Średnia kwota kredytu mieszkaniowego przekracza dziś 487 tysięcy złotych. Łączne zadłużenie gospodarstw domowych wynosi około 788 miliardów złotych, z czego 68 proc. stanowią kredyty hipoteczne. Oznacza to, że większość prywatnego długu Polaków nie dotyczy konsumpcji, lecz zakupu mieszkań.

Najczęściej wybierany okres spłaty to 30 lat. W praktyce oznacza to, że dla wielu osób zobowiązanie wobec banku trwa przez większą część dorosłego życia — od momentu uzyskania stabilnej pracy do wieku emerytalnego.

Przy kredycie w wysokości 500 tysięcy złotych całkowita kwota spłaty po 30 latach, przy typowym oprocentowaniu, wynosi około 1,2 miliona złotych. Realny koszt mieszkania jest więc ponad dwukrotnie wyższy niż jego cena nominalna.

Mirek Kwaśny

O Autorze :

O Autorze :

Mirosław Kwaśny

Mirosław Kwaśny, dziennikarz z Kamiennej Góry, to lokalny tropiciel afer, specjalizujący się w tematyce samorządowej. Absolwent dziennikarstwa na Uniwersytecie Wrocławskim, całe życie zawodowe spędził w regionalnych mediach, uparcie drążąc tematy korupcji i nadużyć władzy. Rzetelny i dociekliwy, zdobył zaufanie lokalnej społeczności, choć sam twierdzi, że "prochu nie wymyślił". Jego reportaże, często stanowiące iskrę debat publicznych, dowodzą, że prawdziwe dziennikarstwo może się dziać także poza wielkimi aglomeracjami. Bywa filozofem.

Więcej artykułów Dorobok

trending_flat
Człowiek z betonu

CZŁOWIEK Z BETONU O religii fundamentu w państwie zadłużonych Przyglądając się współczesnej Polsce, zgiełkowi partii, wyznań, przekonań i fobii, dochodzi się do wniosku, że kraj ten jest jak ogromne targowisko idei. Jedni niosą sztandary z napisem „wiara”, drudzy z napisem „ateizm”, inni „rodzina”, jeszcze inni „wolność od rodziny”, kolejni „tradycja”, następni „nowoczesność”. Jedni cytują Pismo, drudzy konstytucję, trzeci Twittera. Można się tu pokłócić o wszystko: o historię, o płeć, o podatki, aborcję, Kościół w szkołach, kredyty frankowe, i o to, kto naprawdę płaci za inflację. Były Żyd poróżni się z konwertowanym na Żyda, wyznawca Brauna nie poda ręki miłośnikowi Czarzastego, słuchacz Radia Maryja nie zrozumie obserwatora OnlyFans, a obserwator OnlyFans nie zrozumie samego siebie. A jednak. Istnieje w Polsce wartość wyższa, nadrzędna, ponadideologiczna. Coś, co nie dzieli, lecz łączy. Na to nie obraża się nikt – ani lewica, ani prawica, […]

trending_flat
Krajowy system e-Zawałów

Polska to piękny kraj. Naprawdę. Nie ironizuję – jeszcze. Codziennie doświadczam tej urody, jadąc śliczną ścieżką rowerową w gminie Michałowice. Latarnie LED zapalają się przede mną jak w amerykańskich filmach, gdzie bohater idzie ratować świat. Potem skręcam w dzielnicę domów jednorodzinnych, gdzie każdy wygląda, jak willa genseka Edwarda Gierka w Ustroniu. Piękna to była willa – dziś wprawdzie zrujnowana, ale symbol pozostał. Tu domy są jak marzenia: kute ogrodzenia, jakby wyszły spod ręki ostatnich mistrzów baroku. Cyfrowy potwór w betonowej klatce Ale oprócz tych czarujących ścieżek w Michałowicach, tych domów o większej powierzchni niż sumienie kilku ministrów, w Polsce istnieje inna, zupełnie odmienna architektura. Ja ją widziałem. Wy nie. Architektura w betonowych kompleksach bardziej tajnych niż bunkry NATO. Broniona zasiekami, drzwiami pancernymi, komandosami, jak z filmów o zimnej wojnie. Współczesne narodowe Data Center: katedry XXI wieku. W środku – tysiące […]

trending_flat
Katecheza bez mózgu

EPISKOPAT EDUKUJE Jak zrobić bezmyślnego katolika W zeszłym tygodniu, w budynku, gdzie pulsuje serce i pracuje umysł naszego Kościoła – czyli w betonowej twierdzy Episkopatu przy skwerze Wyszyńskiego – odbyła się konferencja dla mediów pod przewodnictwem biskupa Osiała Wojciecha. Zapowiadano ją jako przełom na miarę Lutra. Osiał zaprezentował coś, co dotyczy wszystkich katechizowanych dzieci, mianowicie „Podstawę programową nauczania religii rzymskokatolickiej w Polsce” – nową, a więc z definicji ulepszoną. Okładka wygląda ładnie, nawet profesjonalnie, grafika taka, że gdyby to była publikacja GUS, nikt by nie zauważył różnicy. Zaraz po opuszczeniu duchownej cytadeli przeczytaliśmy dokument od deski do deski – bo, jak mało komu w tym kraju, za czytanie nam płacą. Osiał na konferencji grzmiał: „Nowa epoka w katechezie, nowe otwarcie, nowa strategia!” Miało to być rzekomo „odpowiedzią na wyzwania współczesności”. Oczekiwaliśmy więc czegoś na miarę duchowej konstytucji XXI wieku. Po […]

trending_flat
Polsat kłamie, bezrobocie puka do drzwi

No nie możemy udawać jak w Polsacie, że wszystko gra, że wszyscy chodzimy w żółtych futrach po plaży z Media Expert, a w tle leci happy techno o „najniższych cenach”. Rzeczywistość zaczyna spuszczać z tonu. Nie zrzucajmy tego od razu na obecny rząd - on dopiero będzie zbierał cięgi za wzrost bezrobocia, którego „na razie nie widać”, jak mawiają analitycy GUS-u siedzący w klimatyzowanych biurach. Z punktu widzenia statystyk mamy „ledwie drgnięcie”, ale z punktu widzenia zwykłych ludzi - to już preludium do kryzysu na rynku pracy. 180 tysięcy istnień Grupowe zwolnienia w Polsce objęły 90 tysięcy osób do października, a o indywidualnych nikt nie mówi, bo trudniej je policzyć. Realnie mówimy o 160-180 tysiącach, które z dnia na dzień tracą środki do życia: ojcowie, matki, dzieci, kredyty, psy, koty i teściowe - wszyscy na garnuszku gospodarki, która właśnie zaczyna […]

trending_flat
Reportaż z kraju, w którym nikt nie klęka

Nie będę was dłużej oszukiwać. To się dla nas dobrze nie skończy. Doczytałem właśnie pamiętniki Viktora Klemperera. Te od 1933 roku. To nie historia. To jak instrukcja obsługi teraźniejszości. Jeśli ktoś jeszcze łudzi się, że historia nie lubi się powtarzać, niech przestanie się łudzić. Historia nie tylko się powtarza. Ona wraca w zbroi, tylko zmienia orła na sztandarze. Kato-faszyzm zwycięży. I nie jest już pytaniem „czy?”. Jedyne, co warto sobie zadać, to pytanie: „kiedy?” i „dokąd uciekać?” Zgodnie z kalendarzem demokratycznej zagłady, rząd Tuska - ostatni (umiarkowanie) świecki gabinet III Rzeczypospolitej - przestanie działać w roku 2027. A potem polski rok bólu Polska przyszłości nie będzie krajem radosnym. W dystopii pod rządami katoprawicy cierpienie stanie się formą ustrojową. Cierpiętnicze Miesięcznice przekształcone zostaną w Tygodnice, a każdy miesiąc poświęcony będzie innej narodowej traumie. W styczniu cierpieć będziemy za Powstanie Styczniowe. Dzieci […]

trending_flat
460 tysięcy szabel w spódnicach

Andrzej Duda nie powinien mierzyć tak wysoko, jak szefostwo NATO Niechże jednak wreszcie zrobi coś pożytecznego dla kraju i zostanie aktorem. Idealnie nadawałby się do ról pierwszoplanowych w polskim kinie plebejskim. Wyobraźmy go sobie jako Borynę w kolejnym remake'u "Chłopów"... Albo jeszcze lepiej: "Plebey Duda", scenariusz Andrzej Pilipiuk, reżyseria Patryk Vega. Pierwsza scena jawi mi się tak: Kmieć Duda, wściekły na sąsiada, co mu kury podbiera, ostrzy kosę, mrucząc pod nosem o zemście. Wtem, zza stogu siana wyłania się sołtysowa, kusząc Dudę obietnicą unijnej dotacji za oddanie jej pola pod fotowoltaikę. Duda, patrząc na jej ponętne kształty, czuje przypływ pożądania, ale nagle przypomina sobie o sąsiedzie. Wahając się między żądzą zemsty a chęcią zysku, wciąga nosem tabakę. Chwyta za widły i wbija je w brzuch sołtysowej, która z krzykiem pada na ziemię. Na podwórze wjeżdża czarny mercedes, z którego wysiada […]

Powiązane

trending_flat
Bankier szuka żony w koniczynie

Mateusz Morawiecki cierpi, co jest widokiem równie budującym, co procesja Bożego Ciała w rzęsistym deszczu. Niby mokro i smutno, ale widowisko przednie. Jego romans z prezesem-bożkiem wszedł właśnie w fazę, którą w podręcznikach biologii i patologii władzy opisuje się jako „stadium pożarcia godowego”.  Jarosław Kaczyński ma bowiem tę urokliwą cechę modliszki, że każdą swoją polityczną nałożnicę – od Dorna i Marcinkiewicza, przez Ziobrę, Gowina, Kluzik-Rostkowską, aż po Kurskiego, Kamińskiego i Cymańskiego – najpierw obsypuje stanowiskami i zaszczytami, a potem spuszcza w klozecie historii. Teraz kolej na Mateusza, który przed świętami  poczłapał na Nowogrodzką, by wreszcie usłyszeć z ust samego Najwyższego to, co dotąd z lękiem podczytywał w Onecie: że jego termin przydatności do spożycia minął. W przedpokoju do sypialni prezesa, tam gdzie zapach naftaliny i starego kawalera miesza się z aromatem absolutnej władzy, pręży się już przecież Przemysław Czarnek. Nowy harcerz […]

trending_flat
Pieczony listonosz w sosie z węgla kamiennego

Instrukcja likwidacji człowieka Trudno nie zauważyć, że nasz rodzimy kapitalizm się zużył. To system schyłkowy. Bo oto gruchnęła wieść, która wstrząsnęła polskim Internetem mocniej niż zgon Chucka Norrisa. Niejaki Sebastian Mikosz, prezes Poczty Polskiej, stracił robotę. Z dnia na dzień stał się zbędny, co jest o tyle zabawne, że przez ostatni rok przekonywał wszystkich, iż to inni są zbędni. Rzeźnik w Armanim Mikosz to postać niemal biblijna, tyle że zamiast rozmnażać chleb, on go ludziom odbierał. Dokonał rzeczy „wielkiej”. Zredukował deficyt Poczty o 500 mln zł. Metodą godną największych rzeźników polskiego biznesu – wypierdolił na zbity pysk ponad osiem tysięcy pocztowców. Opinie o nim są w narodzie, a zwłaszcza wśród tych, którzy jeszcze niedawno dźwigali torby pełne wezwań z sądów, nadzwyczaj spójne. „Bardziej zadufanego w sobie faceta nie widziałem w życiu”. Mikosz niszczył Pocztę Polską z taką samą gracją, z […]

trending_flat
Nie mają nic prócz swoich rąk

TEMAT: IMIGRACJA Legalny import, nielegalny wyzysk Porozmawiajmy teraz o imigracji. Mam do tego pełne prawo – jako wieloletni imigrant, czyli ktoś, kto stał w kolejkach, tłumaczył się z akcentu i słuchał, że „miejscowi też chcieliby pracować”. Krótko mówiąc: znam temat od strony zaplecza, nie od strony mównicy. Biczowanie palmą wdzięczności Pamiętam, jak swego czasu prezes Kaczyński grzmiał, że „my wobec tych ludzi nie mamy żadnych zobowiązań”, bo – cytuję – „nie wyzyskiwaliśmy ich w koloniach, nie rabowaliśmy, nie biczowaliśmy palmą imperializmu.” Słuchałem tego ze łzami w oczach. Autentycznie. Bo jako ongiś obcy, byłem wszystkim naraz: „polaczkiem”, „hindusem”, „żydkiem”, „ćwokiem”, „Ukraińcem”. Miałem jedno imię zbiorowe: imigrant. W języku angielskim jest na to słowo bezwstydnej szczerości. Slave. Niewolnik. Etymologicznie od Slav, Słowianin. Przez stulecia Słowian sprzedawano na targach ludzi tak masowo, że ich nazwa stała się dla Anglosasa synonimem podczłowieka do pracy. […]

trending_flat
Krajowy system e-Zawałów

Polska to piękny kraj. Naprawdę. Nie ironizuję – jeszcze. Codziennie doświadczam tej urody, jadąc śliczną ścieżką rowerową w gminie Michałowice. Latarnie LED zapalają się przede mną jak w amerykańskich filmach, gdzie bohater idzie ratować świat. Potem skręcam w dzielnicę domów jednorodzinnych, gdzie każdy wygląda, jak willa genseka Edwarda Gierka w Ustroniu. Piękna to była willa – dziś wprawdzie zrujnowana, ale symbol pozostał. Tu domy są jak marzenia: kute ogrodzenia, jakby wyszły spod ręki ostatnich mistrzów baroku. Cyfrowy potwór w betonowej klatce Ale oprócz tych czarujących ścieżek w Michałowicach, tych domów o większej powierzchni niż sumienie kilku ministrów, w Polsce istnieje inna, zupełnie odmienna architektura. Ja ją widziałem. Wy nie. Architektura w betonowych kompleksach bardziej tajnych niż bunkry NATO. Broniona zasiekami, drzwiami pancernymi, komandosami, jak z filmów o zimnej wojnie. Współczesne narodowe Data Center: katedry XXI wieku. W środku – tysiące […]

trending_flat
Gladiatorzy przestworzy

Wypadki lotnicze w Polsce - zwłaszcza wojskowe - od dawna mają własny szablon prasowy. Wystarczy wstawić nazwisko, stopień i typ maszyny, a reszta pisze się sama. Pilot zawsze jest „doświadczony”, „oddany służbie”, „kochający mąż i ojciec”. Zawsze jest też „orłem, który odszedł za wcześnie” i zawsze „skrzydło złamane w locie”. W tle obowiązkowe „Śmierć na służbie Ojczyzny”, czyli zginał jak na Westerplatte.Tragedia z 28 sierpnia stała się klasycznym przykładem: major Maciej „Slab” Krakowian - człowiek, który naprawdę był świetnym pilotem - nagle zostaje największą gwiazdą polskiego lotnictwa tylko dlatego, że rozbił się razem z samolotem wartym 340 mln zł.Brutalnie mówiąc: gdyby żył, znałoby go kilkuset fanów awiacji i kilku spotterów z długimi obiektywami. Teraz? Cała Polska wie, że skończył Akademię Sił Powietrznych USA, odebrał dyplom z rąk Baracka Obamy, wylatał 1400 godzin i dostał nagrodę w Wielkiej Brytanii „za to, […]

trending_flat
Depresja za 3 grosze

Samobójstwo sąsiada i „techniczna niemożliwość” Małoletni syn sąsiada, który nosił bejsbolówkę daszkiem do tyłu, opętany obsesją zdrowia sięgającą wegetarianizmu, mający przed sobą perspektywę pracy w telewizji i posiadający również siostrę, która ma szansę na bardzo popłatną karierę jako ekskluzywna prostytutka, odebrał sobie życie! Popełnił samobója! W sposób technicznie niemożliwy – przez zadzierzgnięcie paska od portek, zaczepionego o klamkę do drzwi. Musiał przećwiczyć to zapewne na siłowni albo zobaczył na YouTube, no bo przecież normalnie by mu się nie udało. Przybyła prokuratorka. Badanie post mortem wykazało przyczynę autozagłady: depresja. Kiedy byłem w wieku denata, uważałem, że psychiatra, jak sama nazwa wskazuje, to weterynarz zajmujący się wyłącznie psami. Natomiast denat uczęszczał już od lat podobno do owego lekarza, jak ja do sadu księdza, aby kraść jabłka. I nie był przypadkiem odosobnionym. Zgodnie z oficjalnymi danymi, jakie mają w Sejmie, w wieku smartfonów […]

Bądź pierwszym, który skomentuje!

Co o tym myślisz ?

Twój adres e-mail pozostanie poufny. Gwiazdką (*) oznaczone są pola obowiązkowe.

Dociekamy. Słuchamy. Podglądamy.

Analizujemy. Śledzimy. Wysławiamy. Krytykujemy. Komentujemy.

Wtrącamy się w nie swoje sprawy. Poszukujemy głębszego sensu i drugiego dna.

Wielostronnie i obiektywnie. Z najwyższą starannością.

Używamy dorobku wszystkich odważnych myślicieli, aby dojść tam, gdzie jeszcze nikogo nie było.

Pracuj z nami

Rozbijamy barykady zamkniętych umysłów.

Podajemy prawdę tam, gdzie inni chowają ją za zasłoną banałów.

HECHO.pl – Twoje nowe lustro Polski.
Ostrze analizy. Impuls zmiany.

Wydawca: Fundacja Czwarta Władza (F4W)
Siedziba: Warszawa

KRS: 0001172803 NIP: 5214117765 REGON: 541732862

Nr konta:
18 1090 1056 0000 0001 6270 8297

O wydawcy portalu HECHO.pl
Projekt: DOBOROWA.com.pl · NARRATOR Jaruga & Kędzierski · Strony internetowe, treści, AI. | Odwiedź nas

Login to enjoy full advantages

Please login or subscribe to continue.

Go Premium!

Enjoy the full advantage of the premium access.

Stop following

Przestań obserwować Cancel

Cancel subscription

Are you sure you want to cancel your subscription? You will lose your Premium access and stored playlists.

Go back Confirm cancellation