Światowy Dzień Tolerancji – obchodzimy, czy obchodzimy szerokim łukiem?
Jak na pewno nie wiecie, w najbliższą sobotę 16-tego listopada, obchodzimy ustanowiony przez ONZ Światowy Dzień Tolerancji. Słowo „obchodzimy” traktować należy tu raczej w znaczeniu „coś obejść”, ponieważ ani w urzędzie, ani w kościele ani również w szkole nie słyszeliśmy, że tolerancja jest do czegoś potrzebna a tym bardziej, raczej nie jest jasne, jak ją świętować.
Nikt też z powodu tego światowego święta w naszym kraju się nie raduje, a mówiąc szczerze i na świecie nie jest dużo lepiej. W krajach, gdzie więcej jest mięczaków, jak powiedzmy Szwajcaria czy Norwegia a gospodarka ma charakter post przemysłowy i ludzie muszą wynajdować różne bezproduktywne zajęcia, rzeczywiście coś się w tej dacie czyni. Z reguły są to prelekcje i dyskusje ale nie na temat owej tolerancji. Raczej jest to biadolenie nad wszystkim, co tolerancją nie jest, czyli apologizowanie przejawów nietolerancji. A tych jest cały garnitur.
Co zalicza się do nietolerancji?
Do nietolerancji, przeciw której Narody Zjednoczone wymyśliły święto tolerancji zaliczamy zatem: Rasizm – czyli przekonanie o wyższości jednej rasy nad inną. Klasyczny przykład głupoty i zaściankowości. Ksenofobię, znaczy lęk przed obcymi – typowy objaw kompleksów i ograniczenia umysłowego. Homofobię – nienawiść do homoseksualistów, będącą kolejnym dowodem na to, że niektórzy ludzie utknęli w średniowieczu. Antysemityzm – nienawiść do Żydów. Stary jak świat przepis na katastrofę. Islamofobię strach przed muzułmanami, efekt prania mózgów przez prawicowych demagogów. Nacjonalizm, przesadne poczucie przynależności narodowej, połączone z pogardą dla innych nacji – droga do wojny. Religijny fanatyzm, znaczy ślepą wiarę, połączoną z nietolerancją dla innych religii – źródło konfliktów i wojen. Religio-fobię, pogardę dla wszelkich wyznań i kościołów. Nietolerancję polityczną – znaczy nienawiść do osób o innych poglądach – typowa cecha fanatyków i idiotów. Szowinizm, przekonanie o wyższości własnej płci, zwykle męskiej, bo kobiety są zbyt mądre, żeby wierzyć w takie bzdury. Klasizm, pogarda dla ludzi o niższym statusie społecznym – objaw snobizmu i braku empatii. Ageizm dyskryminację ze względu na wiek. Mizoginię – nienawiść do kobiet. Kolejny dowód na to, że niektórzy mężczyźni boją się silnych bab. Dyskryminację osób niepełnosprawnych, skrajne chamstwo i okrucieństwo. Lookizm, dyskryminację ze względu na wygląd – czyli powierzchowne ocenianie po ubiorze, fryzurze, cenie garnituru. Heightizm, uprzedzenie do ludzi niskich, kompleks karłów. Fatfobię nienawiść do osób otyłych. Jest jeszcze nietolerancja dla osób starszych, traktowanie ich jak zbędny balast. Nietolerancja dla osób z chorobami psychicznymi, rzekłbym forma okrucieństwa i ignorancji.
Nie jest to jednak katalog zamknięty. Jak spojrzymy na samych siebie i zastanowimy nad własnymi niechęciami, to zapewne nikt z nas nie ma w swoim otoczeniu kogoś, kogo lubiłby na sto procent. Zapewne są też tacy, którzy do nielubianych zaliczają samych siebie. Powodem tego nielubienia nie są ludzie jako tacy (co rzadko przychodzi nam do głowy) ale ich jakieś cechy np. że ten nosi beret, a tamten je surowe mięso a jeszcze inny należy do społeczności, w której w dobrym tonie jest bekanie po posiłku. Od tych niechęci blisko jest już do nietolerancji, a może nawet do kapeluszodyskryminacji, tatarofobii czy bekofobii. Co by nie gadać, w ich obliczu noże się niekiedy w kieszeniach otwierają a instynkt łowcy, który przetrwał w nas od czasów jaskiniowych każe zabijać.
No i teraz nawoływani jesteśmy do tolerancji
…wobec tego zastępu potworów a może do tego aby samemu w nietolerancję nie popaść i potworem się nie stać? Czego właściwie oczekuje od nas światowa organizacja narodów? W gruncie rzeczy w każdej z tych głupich okoliczności należałoby sobie wypracować jakiś szczególny rodzaj tolerancji i sposób zachowania. Definicja ONZ-etu, że tolerancja to szacunek, akceptacja i docenianie bogatej różnorodności kultur naszego świata, form ekspresji i sposobów bycia człowiekiem, pielęgnowana przez wiedzę, otwartość, komunikację , wolność myśli, obowiązek moralny jak i wymóg polityczny i prawny – nie niesie ze sobą żadnych praktycznych zaleceń.
Żeby sprawa była jeszcze trudniejsza, tolerancja nie jest ustępstwem, protekcjonalnością ani pobłażliwością (z definicji Narodów Zjednoczonych) z czego wnioskujemy iż – tolerancja to nie jest przyjmowanie wszystkiego z uśmiechem.
To świadoma akceptacja odmienności, ale w granicach rozsądku. Nie można wszak tolerować chamstwa, głupoty, agresji. Nie chcemy pobłażać brakowi kultury, szacunku, empatii. Bucie, arogancji, pogardzie dla innych. Pluciu na chodnik, pierdzeniu w towarzystwie, traktowaniu innych, jak śmieci, wywyższaniu się, poniżaniu słabszych. Jazdy na zderzaku, trąbieniu bez powodu, parkowaniu na miejscach dla inwalidów. Głośnym rozmowom przez telefon w miejscach publicznych, puszczaniu muzyki na cały regulator, śmieceniu, przeklinaniu, wygrażaniu pięściami, pluciu jadem.
W gruncie rzeczy bowiem tolerancja to jest bardzo trudna sztuka życia, która zapewne przychodzi z wiekiem, oczytaniem, poznaniem samego siebie oraz zasad jakimi kieruje się ten świat. Rozwijanie tej cnoty powierzyłbym bardziej, psychologom i psychiatrom, bo politycy, kierujący ONZ, rozgrywają wszystkie te „izmy”, reprezentują skrajności i wymyślają wrogów. Na mentorów tolerancji nadają się w ostatniej kolejności
Chociaż zawodowcem od ludzkich dusz nie jestem…
Doraźnie proponowałbym praktykować osobistą tolerancję takoż:
- Metoda strusiego jaja: Schować głowę w piasek i udawać, że irytujące zachowania nie istnieją. Najprostsze, ale mało skuteczne, chyba że piasek jest nasączony wódką.
- Metoda “uśmiech nr 7”: Sztuczny uśmiech i powtarzanie w myślach: “Spokój, to tylko prowokacja”. Działa do czasu, aż żyłka na czole nie pęknie.
- Metoda “terapia szokowa”: Zastosować wobec delikwenta dawkę chamstwa równą jego własnej. Ryzykowne, ale satysfakcjonujące.
- Metoda “święty spokój”: Opuścić miejsce zdarzenia, zanim nerwy wezmą górę. Najrozsądniejsze, o ile ma się dokąd pójść. No i zapas wódki, rzecz jasna.
- Metoda “wyższość intelektualna”: Z politowaniem obserwować głupotę innych, mając świadomość swojej wyższości. Działa tylko na ludzi inteligentnych, co w dzisiejszych czasach jest wadą.
Oznaczono jako :
Tolerancja
Poprzedni artykuł
O Autorze :
O Autorze :
Mirosław Kwaśny
Mirosław Kwaśny, dziennikarz z Kamiennej Góry, to lokalny tropiciel afer, specjalizujący się w tematyce samorządowej. Absolwent dziennikarstwa na Uniwersytecie Wrocławskim, całe życie zawodowe spędził w regionalnych mediach, uparcie drążąc tematy korupcji i nadużyć władzy. Rzetelny i dociekliwy, zdobył zaufanie lokalnej społeczności, choć sam twierdzi, że "prochu nie wymyślił". Jego reportaże, często stanowiące iskrę debat publicznych, dowodzą, że prawdziwe dziennikarstwo może się dziać także poza wielkimi aglomeracjami. Bywa filozofem.
Człowiek z betonu
CZŁOWIEK Z BETONU O religii fundamentu w państwie zadłużonych Przyglądając się współczesnej Polsce, zgiełkowi partii, wyznań, przekonań i fobii, dochodzi się do wniosku, że kraj ten jest jak ogromne targowisko idei. Jedni niosą sztandary z napisem „wiara”, drudzy z napisem „ateizm”, inni „rodzina”, jeszcze inni „wolność od rodziny”, kolejni „tradycja”, następni „nowoczesność”. Jedni cytują Pismo, drudzy konstytucję, trzeci Twittera. Można się tu pokłócić o wszystko: o historię, o płeć, o podatki, aborcję, Kościół w szkołach, kredyty frankowe, i o to, kto naprawdę płaci za inflację. Były Żyd poróżni się z konwertowanym na Żyda, wyznawca Brauna nie poda ręki miłośnikowi Czarzastego, słuchacz Radia Maryja nie zrozumie obserwatora OnlyFans, a obserwator OnlyFans nie zrozumie samego siebie. A jednak. Istnieje w Polsce wartość wyższa, nadrzędna, ponadideologiczna. Coś, co nie dzieli, lecz łączy. Na to nie obraża się nikt – ani lewica, ani prawica, […]
Mirosław Kwaśny 2026-03-10
Krajowy system e-Zawałów
Polska to piękny kraj. Naprawdę. Nie ironizuję – jeszcze. Codziennie doświadczam tej urody, jadąc śliczną ścieżką rowerową w gminie Michałowice. Latarnie LED zapalają się przede mną jak w amerykańskich filmach, gdzie bohater idzie ratować świat. Potem skręcam w dzielnicę domów jednorodzinnych, gdzie każdy wygląda, jak willa genseka Edwarda Gierka w Ustroniu. Piękna to była willa – dziś wprawdzie zrujnowana, ale symbol pozostał. Tu domy są jak marzenia: kute ogrodzenia, jakby wyszły spod ręki ostatnich mistrzów baroku. Cyfrowy potwór w betonowej klatce Ale oprócz tych czarujących ścieżek w Michałowicach, tych domów o większej powierzchni niż sumienie kilku ministrów, w Polsce istnieje inna, zupełnie odmienna architektura. Ja ją widziałem. Wy nie. Architektura w betonowych kompleksach bardziej tajnych niż bunkry NATO. Broniona zasiekami, drzwiami pancernymi, komandosami, jak z filmów o zimnej wojnie. Współczesne narodowe Data Center: katedry XXI wieku. W środku – tysiące […]
Mirosław Kwaśny 2026-01-18
Katecheza bez mózgu
EPISKOPAT EDUKUJE Jak zrobić bezmyślnego katolika W zeszłym tygodniu, w budynku, gdzie pulsuje serce i pracuje umysł naszego Kościoła – czyli w betonowej twierdzy Episkopatu przy skwerze Wyszyńskiego – odbyła się konferencja dla mediów pod przewodnictwem biskupa Osiała Wojciecha. Zapowiadano ją jako przełom na miarę Lutra. Osiał zaprezentował coś, co dotyczy wszystkich katechizowanych dzieci, mianowicie „Podstawę programową nauczania religii rzymskokatolickiej w Polsce” – nową, a więc z definicji ulepszoną. Okładka wygląda ładnie, nawet profesjonalnie, grafika taka, że gdyby to była publikacja GUS, nikt by nie zauważył różnicy. Zaraz po opuszczeniu duchownej cytadeli przeczytaliśmy dokument od deski do deski – bo, jak mało komu w tym kraju, za czytanie nam płacą. Osiał na konferencji grzmiał: „Nowa epoka w katechezie, nowe otwarcie, nowa strategia!” Miało to być rzekomo „odpowiedzią na wyzwania współczesności”. Oczekiwaliśmy więc czegoś na miarę duchowej konstytucji XXI wieku. Po […]
Mirosław Kwaśny 2026-01-07
Polsat kłamie, bezrobocie puka do drzwi
No nie możemy udawać jak w Polsacie, że wszystko gra, że wszyscy chodzimy w żółtych futrach po plaży z Media Expert, a w tle leci happy techno o „najniższych cenach”. Rzeczywistość zaczyna spuszczać z tonu. Nie zrzucajmy tego od razu na obecny rząd - on dopiero będzie zbierał cięgi za wzrost bezrobocia, którego „na razie nie widać”, jak mawiają analitycy GUS-u siedzący w klimatyzowanych biurach. Z punktu widzenia statystyk mamy „ledwie drgnięcie”, ale z punktu widzenia zwykłych ludzi - to już preludium do kryzysu na rynku pracy. 180 tysięcy istnień Grupowe zwolnienia w Polsce objęły 90 tysięcy osób do października, a o indywidualnych nikt nie mówi, bo trudniej je policzyć. Realnie mówimy o 160-180 tysiącach, które z dnia na dzień tracą środki do życia: ojcowie, matki, dzieci, kredyty, psy, koty i teściowe - wszyscy na garnuszku gospodarki, która właśnie zaczyna […]
Mirosław Kwaśny 2025-11-30
Reportaż z kraju, w którym nikt nie klęka
Nie będę was dłużej oszukiwać. To się dla nas dobrze nie skończy. Doczytałem właśnie pamiętniki Viktora Klemperera. Te od 1933 roku. To nie historia. To jak instrukcja obsługi teraźniejszości. Jeśli ktoś jeszcze łudzi się, że historia nie lubi się powtarzać, niech przestanie się łudzić. Historia nie tylko się powtarza. Ona wraca w zbroi, tylko zmienia orła na sztandarze. Kato-faszyzm zwycięży. I nie jest już pytaniem „czy?”. Jedyne, co warto sobie zadać, to pytanie: „kiedy?” i „dokąd uciekać?” Zgodnie z kalendarzem demokratycznej zagłady, rząd Tuska - ostatni (umiarkowanie) świecki gabinet III Rzeczypospolitej - przestanie działać w roku 2027. A potem polski rok bólu Polska przyszłości nie będzie krajem radosnym. W dystopii pod rządami katoprawicy cierpienie stanie się formą ustrojową. Cierpiętnicze Miesięcznice przekształcone zostaną w Tygodnice, a każdy miesiąc poświęcony będzie innej narodowej traumie. W styczniu cierpieć będziemy za Powstanie Styczniowe. Dzieci […]
Mirosław Kwaśny 2025-11-04
460 tysięcy szabel w spódnicach
Andrzej Duda nie powinien mierzyć tak wysoko, jak szefostwo NATO Niechże jednak wreszcie zrobi coś pożytecznego dla kraju i zostanie aktorem. Idealnie nadawałby się do ról pierwszoplanowych w polskim kinie plebejskim. Wyobraźmy go sobie jako Borynę w kolejnym remake'u "Chłopów"... Albo jeszcze lepiej: "Plebey Duda", scenariusz Andrzej Pilipiuk, reżyseria Patryk Vega. Pierwsza scena jawi mi się tak: Kmieć Duda, wściekły na sąsiada, co mu kury podbiera, ostrzy kosę, mrucząc pod nosem o zemście. Wtem, zza stogu siana wyłania się sołtysowa, kusząc Dudę obietnicą unijnej dotacji za oddanie jej pola pod fotowoltaikę. Duda, patrząc na jej ponętne kształty, czuje przypływ pożądania, ale nagle przypomina sobie o sąsiedzie. Wahając się między żądzą zemsty a chęcią zysku, wciąga nosem tabakę. Chwyta za widły i wbija je w brzuch sołtysowej, która z krzykiem pada na ziemię. Na podwórze wjeżdża czarny mercedes, z którego wysiada […]
Mirosław Kwaśny 2025-05-02
Powiązane
Polska: Made in USA
SUWERENNOŚĆ – WERSJA SOJUSZNICZA Kraj, o którym się komunikuje Można dziś odnieść wrażenie – nie będę mówił kto i co – że Polska nie jest krajem, z którym się rozmawia, lecz krajem, o którym się komunikuje. To różnica subtelna, lecz zasadnicza: z krajem, z którym się rozmawia, prowadzi się dialog. Kraj, o którym się komunikuje, jest odbiorcą komunikatu. Jednokierunkowego. Teraz głos zabiera sam premier, że sojusznicy powinni się szanować. Rodzi się zatem podejrzenie, że ten szacunek nie jest oczywisty. Być może jest niesymetryczny. Brak szacunku nosi imię pogardy. I co z tego wynika? Ano nic. Dalej będziemy udawać, że jesteśmy równoprawnym partnerem, a oni będą nas klepać po plecach i mówić: „dobry piesek”. Guantanamo w Kiejkutach Pytanie, czy Polska jest państwem niezależnym od Stanów Zjednoczonych, pojawia się dziś coraz częściej. Nie jest nowe. Jeśli dobrze pamiętam, po raz pierwszy stanęło […]
Robert Jaruga 2026-03-04
Ćwierć wieku XXI wieku
ĆWIERĆ WIEKU XXI WIEKU 25 lat minęło jak nic. I właśnie to jest problem. Mało kto zauważył, że od roku 2000 – tego magicznego, po którym spodziewaliśmy się lotów na Marsa, pokonania raka i taniego kredytu – minęło już pełne 25 lat. Czyli ćwierć wieku. To jest moment na bilans, rachunek sumienia i kilka drastycznych porównań. Bo oto ludzie, którzy zostali prokreowani w tego pamiętnego Sylwestra 1999/2000 – gdy niebo miało zgasnąć, komputery wybuchnąć (pluskwa milenijna), a świat się skończyć – mają dziś 25 lat. Są relatywnie dorośli, przynajmniej metrykalnie. Niektórzy z nich mają dzieci, inni TikToka z 2 milionami wyświetleń, co w dzisiejszym świecie uchodzi za większe osiągnięcie niż doktorat. Co było w 2000 roku? Raczkuje kolejne pokolenie XXI wieku, czyli coś zupełnie innego. Im trzeba będzie tłumaczyć do czego służyła budka telefoniczna, że z Internetem gadało się przez […]
Ruben Jary 2026-02-23
Polsat kłamie, bezrobocie puka do drzwi
No nie możemy udawać jak w Polsacie, że wszystko gra, że wszyscy chodzimy w żółtych futrach po plaży z Media Expert, a w tle leci happy techno o „najniższych cenach”. Rzeczywistość zaczyna spuszczać z tonu. Nie zrzucajmy tego od razu na obecny rząd - on dopiero będzie zbierał cięgi za wzrost bezrobocia, którego „na razie nie widać”, jak mawiają analitycy GUS-u siedzący w klimatyzowanych biurach. Z punktu widzenia statystyk mamy „ledwie drgnięcie”, ale z punktu widzenia zwykłych ludzi - to już preludium do kryzysu na rynku pracy. 180 tysięcy istnień Grupowe zwolnienia w Polsce objęły 90 tysięcy osób do października, a o indywidualnych nikt nie mówi, bo trudniej je policzyć. Realnie mówimy o 160-180 tysiącach, które z dnia na dzień tracą środki do życia: ojcowie, matki, dzieci, kredyty, psy, koty i teściowe - wszyscy na garnuszku gospodarki, która właśnie zaczyna […]
Mirosław Kwaśny 2025-11-30
Reportaż z kraju, w którym nikt nie klęka
Nie będę was dłużej oszukiwać. To się dla nas dobrze nie skończy. Doczytałem właśnie pamiętniki Viktora Klemperera. Te od 1933 roku. To nie historia. To jak instrukcja obsługi teraźniejszości. Jeśli ktoś jeszcze łudzi się, że historia nie lubi się powtarzać, niech przestanie się łudzić. Historia nie tylko się powtarza. Ona wraca w zbroi, tylko zmienia orła na sztandarze. Kato-faszyzm zwycięży. I nie jest już pytaniem „czy?”. Jedyne, co warto sobie zadać, to pytanie: „kiedy?” i „dokąd uciekać?” Zgodnie z kalendarzem demokratycznej zagłady, rząd Tuska - ostatni (umiarkowanie) świecki gabinet III Rzeczypospolitej - przestanie działać w roku 2027. A potem polski rok bólu Polska przyszłości nie będzie krajem radosnym. W dystopii pod rządami katoprawicy cierpienie stanie się formą ustrojową. Cierpiętnicze Miesięcznice przekształcone zostaną w Tygodnice, a każdy miesiąc poświęcony będzie innej narodowej traumie. W styczniu cierpieć będziemy za Powstanie Styczniowe. Dzieci […]
Mirosław Kwaśny 2025-11-04
Kurwy, chadecy i wirusy: Niemiecki lament
Niemieccy chadecy w rozterce: Niemcy – burdel Europy. Nasi katolicy pewnie zakrztusiliby się oburzeniem, ale niemieccy protestanci, ci od prezerwatyw (a nie od Częstochowy), jakoś to przełkną. 260 tysięcy prostytutek i 2600 domów publicznych – cóż, bywały w Niemczech gorsze rzeczy. Ot, choćby sprawa Żydów. Perspektywa czyni cuda. GASTARBEITERKI Niemcy narzekają, że prostytutki to głównie Polki, Francuzki i ostatnio Ukrainki, które przybyły do Rajchu z przyczyn, za które Niemcy nie ponoszą (do końca) odpowiedzialności. Za najazd francuskiego kurewstwa, najgorszego, bo niosącego francę – czyli chorobę francuską – obwiniają Macrona, który w 2017 roku zlikwidował francuskie domy publiczne, bo Francuzi, podobnie jak Polacy, to rzymscy katolicy (hugenoci to margines, odkąd wymordowano ich w Noc Świętego Bartłomieja). Macron uznał, że każdy wytrysk nasienia opłacany pieniędzmi lub w naturze to przestępstwo. Policja gorliwie śledziła nielegalne wzwody i ejakulacje, więc seksbiznes przeniósł się do […]
drwarlecki 2025-04-06
Potęga karłów z mikropenisami
CIA już trzeci rok z rzędu twierdzi, że największym państwem są Indie. Liczy się liczba ludzi, nie PKB czy hektary. W Indiach mieszka 1,42 miliarda osób, mówiących mniej więcej tym samym językiem, a angielskim posługuje się tam więcej ludzi niż w USA i Wielkiej Brytanii razem wziętych. To dwa razy więcej niż w Europie, więcej niż w Afryce, 2,3 razy więcej niż w Ameryce Północnej i trzy razy więcej niż w Ameryce Południowej. Indie to atomowe supermocarstwo, a każdy Hindus budzi się z dumą, że należy do największej wspólnoty na świecie. Perły w koronie Imperium Brytyjskiego. A kto z was zna nazwisko indyjskiego premiera? No właśnie. Genetyczna ruletka, czyli cena przeludnienia Choć Indie chlubią się imponującym przyrostem naturalnym, sukces ten okupiony jest wysoką ceną, a raczej genetycznym bałaganem. Okazuje się, że co trzeci Hindus przed czterdziestką cierpi na impotencję – […]
Robert Jaruga 2025-03-11
Bądź pierwszym, który skomentuje!