Background

Od kochania do rozwodu – przewodnik po polu minowym

Artykuły arrow_drop_down

Obraziłbym czytelniczki, życząc im szczęścia, radości, sukcesów i pomyślności. Nie po to przecież tu przychodzą. Poza tym 8 marca jest albo za pół roku, albo był 4 miesiące temu. Żądają poważniejszego podejścia do spraw współczesnej kobiecości niż prawnicze stanowisko o równości płci, traktowane obiegowo jak prawda objawiona. Jakby różnic między płciami w ogóle nie było.

Największy błąd badaczy kobiecości (niestety głównie mężczyzn) to myślenie, że wiedzą, jak to jest być kobietą. Panowie: nikt z nas nie wie, jak to jest być mendą łonową, świstakiem czy hamburgerem, a tym bardziej kobietą. To mylne przeświadczenie wynika z obecnej, nonsensownej teorii umysłu o neuronach lustrzanych, jakoby ludzie musieli mieć identyczne mózgi, żeby się rozumieć. Każdy, patrząc na ogórek, wie, że to ogórek.

Publikacja Moir & Jessel “Płeć Mózgu” (sprzed 30 lat) odeszła w zapomnienie. Przekonywano w niej, że umysły kobiet i mężczyzn (i innych gatunków) różnią się tak, jak waginy i penisy. Czyli koguty to kury, które nie znoszą jajek.

O tym, jak to jest być kobietą, mogłyby opowiedzieć same kobiety. Nie robią tego, zakładając, że faceci powinni się domyślać. (Myślę o paradoksie: „O nic mi nie chodzi! Teraz to już za późno na przeprosiny. Powinieneś był się domyślić!”).

Domyślność nie jest narzędziem naukowym. Co zrobić, gdy pacjent nie współpracuje? Trzeba uwierzyć Einsteinowi, że wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy. Puścić wodze fantazji.

Wyobraźmy sobie zatem, że ten świat został zrodzony przez kobiety, a stworzony przez mężczyzn. Wszystko, co widzisz wokół (a nie jest jeżem czy jarzębiną), zostało wymyślone, wyprodukowane, dostarczone, zamontowane lub naprawione przez mężczyzn. Jeśli uważasz, że krzesło, na którym siedzisz, zrobiła kobieta, wyrzuć je natychmiast. Dla własnego bezpieczeństwa.

Aby jednak te wszystkie potrzebne rzeczy powstały, ktoś musiał urodzić inżynierów, ślusarzy, budowlańców, kierowców i gorzelników.

Gorzelnicy (vide Palikot) są najważniejsi. Bez nich cywilizacja by się nie rozwinęła, a nawet nie zaczęła. Jej kamieniem milowym była receptura spirytusu. Aztekowie pędzili mezcal, zanim poznali koło (dzięki Europejczykom).

Między kobiecością a męskością jest fundamentalna różnica: mężczyźni lubią alkohol i go piją, kobiety nie lubią mężczyzn, którzy piją.

Wykluczające się stanowiska doprowadzają do rozpadu jedności przeciwieństw (rodzin, komórek społecznych). Po rozpadzie kobiety mają więcej czasu na swoje sprawy, mężczyźni mniej – muszą wynajdywać, produkować, prowadzić wojny i kraść, by płacić alimenty. Zamiast jedności, mamy korowód sprzeczności.

Najważniejszy jest stosunek do monogamii. Kobiety są monogamiczne, mężczyźni poligamiczni. Widać to w statystykach: 80% mężczyzn miało więcej niż trzy partnerki, a 80% kobiet – tylko jednego partnera. Rozwikłanie matematycznego paradoksu, skąd te trzy partnerki u milionów mężczyzn, może nas zaprowadzić na manowce. Podobnie jak z alkoholem, kobiety są generalnie przeciwne kochankom. Być może istnieje jakaś solidarność jajników, ale nie w tej sprawie.

Wróćmy do momentu, gdy oni udają brak zainteresowania alkoholem, a one – nimi. To krytyczne chwile, kiedy natura z ogromnym wysiłkiem przygotowuje grunt pod dobór naturalny i doskonalsze spirale DNA. Cholerne kłopotliwe. Mężczyźni myślą, że wybierają, a kobiety – że mają być wybrane. Trywialny paradoks: „Goń mnie, aż cię złapię”.

Bezradność, panika, wybuchy wściekłości, łzy i wrogość do otoczenia to nie delikatne odchylenia jak migrena menstruacyjna. Oznaczają, że kobieta jest w bardzo złym towarzystwie – swoim własnym. Grozi to anihilacją, implozją lub eksplozją. Mężczyznom w staropanieństwie nic takiego nie dolega. Potocznie zwie się to: „Sezon 33 mija, a ja niczyja!”.

Źródła tej sinusoidy tkwią we wczesnym dzieciństwie. Statystyki przedrozwodowe wskazują, że ponad 50% ojców molestuje córki. Postrozwodowe orzeczenia sądów mówią o 0,043%. Kobieta „niczyja” to molestowana, która dowiedziała się o tragedii od matki, najczęściej 17 lat po czynach ojca.

Kolejną przyczyną, dla której mężczyźni nie wybierają drażliwych, opryskliwych, złośliwych, oziębłych, zazdrosnych, płaczliwych, smutnych, zawistnych, pozbawionych zainteresowań, leniwych, niedbałych, niezdecydowanych kobiet jest to, że padły one wcześniej ofiarą oszustwa, ze strony przystojnych, wysportowanych, inteligentnych, wykształconych, majętnych a ponad wszystko nieodpowiedzialnych, szowinistycznych męskich świń, którym zależało tylko na tym aby – uwieść, omamić, skopulować i porzucić. Trauma pozostała.

Nic dziwnego, że bycie wybraną przez idealnego kandydata na tatę jest niemożliwe. Tacy już nie żyją (vide Elvis Presley, Clark Gable – „Przeminęło z wiatrem”). Linda jeszcze dycha.

Matka Natura, by prokreacja działała, stworzyła zauroczenie – stan podobny do upojenia, manii, obsesji, gdzie rozsądek ustępuje przed racjonalnym zachowaniem. Kobieta zakochana zapomina o priorytetach (urodzić i wychować dziecko) i przyjmuje męskie stanowisko: są ważniejsze sprawy, np. wymiana oleju i opon.

Stanem zakochania tłumaczy się niewłaściwe decyzje kobiet (“widziały gały, co brały”). To błędne. Matka Natura nie dopuszcza szczęśliwych małżeństw – zaprowadziłyby ewolucję w ślepą uliczkę. Szczęśliwi małżonkowie nie chcieliby się rozmnażać.

I na tym etapie życia nieszczęśliwej współczesnej kobiety, pojawia się fałszywa intuicja i nadzieja. Ona dochodzi do wniosku, że najlepszy dla niej facet, to ten którego sobie sama urodzi. On mylnie mniema, że idealnym kobietem będzie dopiero, jego córek.

W rezultacie pomyłek, przypadku i przymusu pojawia się nowa humanoida – bezpłciowa, w nieokreślonym wieku, z niedorozwiniętym mózgiem. Długo nic nie rozumie, mało czuje, nie ma moralności. Stosuje bezwiednie przemoc, wzbudzając sympatię lub szantażując antypatią. Ni to, ni owo. Stąd rodzaj nijaki dla dzieci.

Kobieta jest niezadowolona, a on może się napić. Życie małżonków byłoby nudne, gdyby nie: koklusz, kolki, przeziębienie, grypa, angina, odra, ospa, różyczka, szkarlatyna, świnka, pneumokoki, wodogłowie, dysplazja, makrosomia. Te pediatryczne wynalazki nie czynią małżeństwa ciekawszym, ale zmieniają je w piekło.

Gdy dziecko dorośnie, rodzice nie pamiętają, czego obiecywali sobie po jego narodzinach. Potem – kochanki i alkohol. Finał w samochodzie, podczas skrętu w lewo. On przyznaje się do sześciu romansów. Ona dzwoni do prawnika.

Rozpoczyna się najciekawszy etap w życiu kobiety – rozwód. Usługi ślubne generują miliony, ale rozwodowe – setki dla adwokatów, mecenasów, sądów. Powinna być jeszcze prokuratura (mąż pedofil) i skarbówka (agresywna optymalizacja podatkowa).

Różnice w zapatrywaniach na rozwód: on – sprawa załatwiona (dom, samochód, dzieci dla kobiety), ona – rozwiązanie niegodne, konieczny sąd. Proste spory obrastają w dziesiątki nieporozumień, owocując wieloletnimi animozjami, przy asyście mecenasów.

Koniec symbolizuje świstek papieru – „wyrok”. Jeśli on nie skończy pod supermarketem z denaturatem, nadchodzi moment: „Hop! Siup! Zmiana dup!”.

Ona znajduje statecznego wdowca, właściciela fabryki makaronów, którego zresztą była kochanką przez 7 lat (o czym on przed sądem nie wspomniał). On wiąże się z ową kochanką. Kochanka odchodzi, a makaroniarz umiera. Kobieta okazuje się nie znać na makaroniarstwie. On zostaje dyrektorem fabryki, którą odziedziczyła jego eksżona. Zabija go zawał lub wylew. Ona kupuje bentleya, skeszowawszy jego polisę.

Historie te mają warianty. Nie zawsze jest to bentley i fabryka makaronu. On może zostać z dziećmi (4% szans), które i tak mieszkają u niej. Albo ona wyprowadzi się do pałacu, bo i tak mieszkali u jego rodziców. Scenariuszy nie ma nieskończenie wiele.

Zastanawia mnie brak naukowego podejścia do tych zależności. Ruchy prokobiece, profeministyczne, prorodzinne i poradnie koncentrują się na wymyślaniu idealnej rzeczywistości. Socjologowie, psychiatrzy, prawnicy, ustawodawcy wylewają morze atramentu, by wyjaśnić, jak powinno wyglądać kobiece życie: każdy dzień – jak święto kobiet.

To po prostu niemożliwe. Życie kobiet jest trudne, niesympatyczne, rozczarowujące i nigdy nie będzie inne. Kwestia, czy kobiety i mężczyźni powinni się kochać, czy nienawidzić za odmienności, pozostaje nierozstrzygnięta.

Jedno jest pewne: za katastrofę istnienia, od narodzin każdego człowieka, odpowiadają wyłącznie kobiety. Żadna się nie zgodzi. Bo kobiety oczekują od mężczyzn jednego: zdjęcia z nich odpowiedzialności. Za co? Najlepiej za wszystko.

O Autorze :

O Autorze : call_made

Robert Jaruga

O AUTORZE : Jest sukcesem reprodukcyjnym ojca Józefa i matki Marii. Jasno z tego wynika, że urodził się w świętej rodzinie. Skończył dziennikarstwo w Warszawie i nauki polityczne w Hamburgu. Wolno mu więc o sobie mówić, że jest prawdziwym hamburgerem. Pociesza go, że składa się z inteligentnej materii o masie 1300 gramów (waga mózgu). Martwi, że zliczając masę 7,3 miliarda mózgów zamieszkujących Ziemię wychodzi, że inteligentna materia stanowi pomijalny procent materii nieinteligentnej, z której składa się makrokosmos. (Perfekcyjny w pielęgnacji swej intelektualnej niezależności – przyp. red).

Więcej artykułów Dorobok

trending_flat
Od Sheratonu do OIOM-u

Jak umrzeć legalnie i zgodnie z procedurą Dalsza historia łzy wyciska. Zapewniam, że jest całkiem prawdziwa, choć personalia zmienione. Niektóre didaskalia pozostawiłem bez retuszu, żeby nikt mi potem nie zarzucił, że to bajka. Inne muszę przemilczeć, bo dotyczą osób mniej lub bardziej powszechnie znanych. Od "Prawa i Pięści" do wieżowców w Alei Otóż pan Kornel, tak go nazwijmy, to człowiek, który nigdy uczciwie nie pracował. Owszem, coś tam zawsze robił, tyle że nigdy nie było wiadomo co dokładnie, dla kogo i za ile. Miał pieniądze, ale nie z pracy. Raczej z urodzenia, z koneksji, z czasów, gdy  dolary otwierały każde drzwi.Dla przykładu: jego ciotka - może ją widzieliście w pierwszej scenie „Prawa i Pięści”, tej z Gustawem Holoubkiem, gdzie stoi bosa w wagonie z „osadnikami”, z warkoczem grubym jak lina okrętowa - to właśnie ona. Jej kariera filmowa się skończyła, […]

trending_flat
1000 filmów o Mateuszu

Wałęsa nie czytał, Lenin pisał tomy W dobrym tonie każdego polityka jest wydać choć jedną książkę pod własnym nazwiskiem - z obowiązkowym tytułem w stylu Słowo, honor i cośtam. Nawet Lech Wałęsa jedną wydał, choć, jak sam zeznał, żadnej nie przeczytał.Niewielu polityków wniosło jednak tak potężny wkład w kulturę jak Włodzimierz Lenin, którego Wielka edycja jubileuszowa Dzieł wszystkich liczyła 60 tomów. To absolutny rekord wszech czasów. Nikt wcześniej ani później nie napisał tyle o sobie i o własnej nieomylności w tak krótkim czasie.Wódz rewolucji zmarł mając zaledwie 53 lata, a zdążył już nie tylko obalić carat, ale też zostawić po sobie biblioteczny odpowiednik mauzoleum – z liter zamiast marmuru. Przyznam, że próbowałem to czytać. Próbowałem. Do dziś czuję w oczach ukłucia cyrylicy i zapach szczerej ideologii.Drugim literackim herosem polityki był Winston Churchill. Jego Pamiętniki o drugiej wojnie światowej to 12 […]

trending_flat
ZUS: dramat matek bez środków do życia

Matka Polka w potrzasku Jak doniosły media, odbyło się spotkanie. Gdzie? Nie wiadomo. Kiedy dokładnie? Również nie. Wiadomo jedynie, że spotkały się dwie postacie. Jedna z imieniem i nazwiskiem: zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich, Stanisław Trociuk. Druga – bezimienna, określona lakonicznie jako „wysoki urzędnik ZUS”.Dla porządku narracyjnego – i żeby nie mnożyć bytów – nazwijmy go po prostu Przydupasem. Nie personalnie. Funkcyjnie. Przydupasem prezesa ZUS Zbigniewa Derdziuka. Spotkanie w cieniu tajemnicy Miejsce spotkania owiane jest tajemnicą, a szkoda, bo to zdradziłoby, kto kogo wzywał na dywanik. Tak czy inaczej, Stanisław Trociuk i ów Przydupas – urzędnik ZUS-u – zasiedli naprzeciwko siebie, by omówić problem znany obu stronom, choć widziany z różnych perspektyw.Rozmowa dotyczyła matek Polek, które – zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich – są systemowo gnębione przez ZUS. A mówiąc językiem urzędników: 'obejmowane czynnościami sprawdzającymi', 'dręczone kontrolami' i 'pozbawiane środków do życia' […]

trending_flat
Język jako źródło cierpień

Freud wciąż boli Pomazaniec narodu Karol Nawrocki - z legitymacji ponad dziesięciu milionów obywateli i może dwóch wątpiących - zadał cios w kroczę zwyrodnialstwu językowemu, wetując ustawę o uznaniu języka wilamowskiego za język regionalny. Nie wiecie, co to jest ten język wilamowski? I bardzo dobrze, dlatego nigdy nie zostaniecie prezydentami. Prezydent wiedział. Wiedział i rozumiał, jakie zagrożenie dla zdrowego kręgosłupa narodowej polszczyzny niesie grupa staruszków z Wilamowic, którzy mamroczą słowa niezrozumiałe nawet dla Google Translate. Językiem wilamowskim posługuje się w Polsce aż trzydzieści osób w miasteczku Wilamowice, liczącym 3165 mieszkańców, koło Bielska-Białej. Gdyby zatem uznać wilamowski za język regionalny, to za chwilę cała Polska zaczęłaby mówić po wilamowsku. Katowice by poszły, Warszawa by padła, a telewizja publiczna musiałaby zatrudnić tłumacza z wilamowskiego na polski i odwrotnie. Zapanowałby chaos semantyczny, rozpad znaczeń i niebezpieczeństwo, że ktoś pomyli „ojczyznę” z „ojcizną”. Dlatego […]

trending_flat
WIELKI HETMAN MORAWIECKI

Mateusz Morawiecki najwyraźniej nie ma co robić. Majątek przepisał na żonę - i dzięki temu nikt nie wie, jakie akcje spółek skarbu państwa posiada, a jakie lepiej omijać szerokim łukiem. Wszystkie niecności okresu premierowania - w tym zaprzepaszczenie 700 miliardów złotych z KPO, które rzekomo „załatwił” Polsce i do których szczerzył się na plakatach - uszły mu płazem. Podobnie jak koszmary legislacyjne w rodzaju ustawy podatkowej zwanej Polskim Ładem czy budowanie na spółę z Glapińskim równoległych budżetów państwa poza kontrolą Sejmu. Dzięki pobłażliwości Tuska i własnej aktywności w mediach, zapewne wspieranej przez Kaczyńskiego, Morawiecki nie tylko wrócił do gry, ale wręcz jest rychtowany na premiera 2027 roku. Krąg wzajemnego zaufania i przelewów Tutaj wypada przypomnieć, że 6,54 mln zł (ze środków Skarbu Państwa) plus 3 529 945 zł – ta druga suma już bezpośrednio z Kancelarii Premiera - trafiły do […]

trending_flat
Pół tysiąclecia kopernikanizmu

O obrotach sfer (i mitów) wokół Kopernika Ponieważ celebrujemy rok 551 narodzin, zwanego tak przez nas Mikołaja Kopernika, zarazem 481 rocznicę jego śmierci, przyjrzyjmy się nie tyle samemu Kopernikowi, ile tak zwanej „Rewolucji Kopernikańskiej” – która, jak chciała poseł Kidawa Błońska rozpoczęła się napisanym przez Kopernika traktatem „O obrotach sfer nieMieckich”. Gdyby Kopernik zmartwychwstał, zdziwiłby się sławą. Za co go wynoszą na piedestał? Za odkrycie, które – jak twierdzi prof. Centkowski – „stanowi podstawę całej współczesnej wiedzy o wszechświecie”. Banknoty, monety, znaczki pocztowe z jego podobizną. Cukierki "Kopernik", lotnisko, loża masońska, centrum handlowe, osiem statków, trzydzieści hoteli, kratery na Marsie i Księżycu, planetoida, gwiazda. A mój sąsiad ma psa Kopernika. Nie było rewolucji Mit rewolucji kopernikańskiej. Samo słowo "rewolucja" jest tu mylące. Geocentryzm nie zniknął nagle, a heliocentryzm rodził się powoli. Oba procesy trwają, można rzec, do dziś – ponad […]

Powiązane

trending_flat
Krajowy system e-Zawałów

Polska to piękny kraj. Naprawdę. Nie ironizuję – jeszcze. Codziennie doświadczam tej urody, jadąc śliczną ścieżką rowerową w gminie Michałowice. Latarnie LED zapalają się przede mną jak w amerykańskich filmach, gdzie bohater idzie ratować świat. Potem skręcam w dzielnicę domów jednorodzinnych, gdzie każdy wygląda, jak willa genseka Edwarda Gierka w Ustroniu. Piękna to była willa – dziś wprawdzie zrujnowana, ale symbol pozostał. Tu domy są jak marzenia: kute ogrodzenia, jakby wyszły spod ręki ostatnich mistrzów baroku. Cyfrowy potwór w betonowej klatce Ale oprócz tych czarujących ścieżek w Michałowicach, tych domów o większej powierzchni niż sumienie kilku ministrów, w Polsce istnieje inna, zupełnie odmienna architektura. Ja ją widziałem. Wy nie. Architektura w betonowych kompleksach bardziej tajnych niż bunkry NATO. Broniona zasiekami, drzwiami pancernymi, komandosami, jak z filmów o zimnej wojnie. Współczesne narodowe Data Center: katedry XXI wieku. W środku – tysiące […]

trending_flat
Gladiatorzy przestworzy

Wypadki lotnicze w Polsce - zwłaszcza wojskowe - od dawna mają własny szablon prasowy. Wystarczy wstawić nazwisko, stopień i typ maszyny, a reszta pisze się sama. Pilot zawsze jest „doświadczony”, „oddany służbie”, „kochający mąż i ojciec”. Zawsze jest też „orłem, który odszedł za wcześnie” i zawsze „skrzydło złamane w locie”. W tle obowiązkowe „Śmierć na służbie Ojczyzny”, czyli zginał jak na Westerplatte.Tragedia z 28 sierpnia stała się klasycznym przykładem: major Maciej „Slab” Krakowian - człowiek, który naprawdę był świetnym pilotem - nagle zostaje największą gwiazdą polskiego lotnictwa tylko dlatego, że rozbił się razem z samolotem wartym 340 mln zł.Brutalnie mówiąc: gdyby żył, znałoby go kilkuset fanów awiacji i kilku spotterów z długimi obiektywami. Teraz? Cała Polska wie, że skończył Akademię Sił Powietrznych USA, odebrał dyplom z rąk Baracka Obamy, wylatał 1400 godzin i dostał nagrodę w Wielkiej Brytanii „za to, […]

trending_flat
Depresja za 3 grosze

Samobójstwo sąsiada i „techniczna niemożliwość” Małoletni syn sąsiada, który nosił bejsbolówkę daszkiem do tyłu, opętany obsesją zdrowia sięgającą wegetarianizmu, mający przed sobą perspektywę pracy w telewizji i posiadający również siostrę, która ma szansę na bardzo popłatną karierę jako ekskluzywna prostytutka, odebrał sobie życie! Popełnił samobója! W sposób technicznie niemożliwy – przez zadzierzgnięcie paska od portek, zaczepionego o klamkę do drzwi. Musiał przećwiczyć to zapewne na siłowni albo zobaczył na YouTube, no bo przecież normalnie by mu się nie udało. Przybyła prokuratorka. Badanie post mortem wykazało przyczynę autozagłady: depresja. Kiedy byłem w wieku denata, uważałem, że psychiatra, jak sama nazwa wskazuje, to weterynarz zajmujący się wyłącznie psami. Natomiast denat uczęszczał już od lat podobno do owego lekarza, jak ja do sadu księdza, aby kraść jabłka. I nie był przypadkiem odosobnionym. Zgodnie z oficjalnymi danymi, jakie mają w Sejmie, w wieku smartfonów […]

trending_flat
Rozwinąć skrzydła!

Doradca prezydenta Andrzej Zybertowicz stwierdził, że rezygnacja z Centralnego Portu Komunikacyjnego byłaby, jak odwrócenie się tyłem do polskiej flagi. Donald Tusk, wyraził sceptycyzm wobec CPK. Marcin Horała, stary pełnomocnik rządu ds. CPK ujawnił, że lotnisko jest szansą na rewolucję w polskim transporcie lotniczym i cargo. Maciej Lasek, nowy pełnomocnik nowego rządu ds. CPK, stwierdził, że nie ma mowy o wyrzuceniu projektu do kosza. Hanna Gronkiewicz-Waltz uważa, że "nigdzie na świecie nie buduje się już wielkich lotnisk, bo się nie opłaca".Kaja Puto z Krytyki Politycznej, reportażystka, wyraziła mieszane uczucia na temat CPK. Zbigniew Hołdys nie opublikował jeszcze na temat felietonu w „Newsweeku” ale to zapewne dlatego, że po prostu właśnie go pisze. Nie zapytano Bogusława Lindy o stanowisko w sprawie - co i szkoda. Na opiniach Lindy, w każdej kwestii można wszak polegać, jak na japońskim rozkładzie jazdy pociągów. Nie wiemy, […]

trending_flat
Bitwa o macicę trwa

Paweł Szpot, luminarz Instytutu Badań Toksykologicznych, zapewne z grymasem politowania, a może i z nutą perwersyjnej satysfakcji,  zapoznał się z artykułem w "New York Timesie".  Gazeta ta, ze swadą godną plotek z magla, rozpisywała się o jego nowatorskiej metodzie wykrywania aborcji farmakologicznej.  Oczywiście,  każdy naukowiec marzy o takiej reklamie, ale "Times" rzadko zniża się do poziomu prowincjonalnych odkryć. Tym razem jednak uczynił wyjątek,  roztaczając przed czytelnikami wizję chromatografii cieczowej, niczym Świętego Graala ginekologii sądowej.  Zjadliwie zauważono, że badania sfinansował polski rząd,  ten sam, który z lubością wsadza kobiety do więzień za próbę decydowania o własnym ciele.  "Times" nie omieszkał wspomnieć o kontekście politycznym, malując obraz Polski jako kraju opanowanego przez religijnych fanatyków. Czy doktor Szpot podziela tezę "Timesa"?  Tego nie wie nikt. W swoim lakonicznym opisie metody,  zamieszczonym w szwajcarskim periodyku "MDPI",  naukowiec unika odpowiedzi na niewygodne pytania.  Milczy na […]

trending_flat
Głowa bez kobiety, czyli o granicach poznania

Do napisania tego felietonu, zainspirowała mnie „Gazeta Wyborcza”, donosząc o makabrycznym znalezisku w Szumsku. Napisano tam, że „znaleziono młodą kobietę (45 lat), która miała uciętą głowę”. Już sam wiek „młodej” czterdziestopięciolatki budzi wątpliwości, ale istotniejsze jest pytanie, czy kobieta mogła „mieć” uciętą głowę. Skoro była „ucięta”, to jej „nie miała”. Czy można „mieć” coś, czego się „nie ma”? To fundamentalne pytanie. Być może to tylko niezręczność językowa. Trafniejsze wydaje się stwierdzenie, że znaleziono ciało kobiety, w średnim wieku, „bez głowy”. Czy jednak ciało kobiety bez głowy, a zatem nieżywej, nadal jest „kobietą”? Słownik definiuje kobietę jako „dorosłą przedstawicielkę gatunku Homo sapiens o płci żeńskiej”, nie precyzując, czy musi być żywa. Te niedomówienia i przeinaczenia, choć być może omyłkowe, nie są bezprzyczynowe. Zwykłe potoczne, a więc niedbałe, traktowanie języka polskiego przez współczesnych dziennikarzy nie wyjaśnia wszystkiego. Coś kryje się pod powierzchnią […]

Bądź pierwszym, który skomentuje!

Co o tym myślisz ?

Twój adres e-mail pozostanie poufny. Gwiazdką (*) oznaczone są pola obowiązkowe.

Dociekamy. Słuchamy. Podglądamy.

Analizujemy. Śledzimy. Wysławiamy. Krytykujemy. Komentujemy.

Wtrącamy się w nie swoje sprawy. Poszukujemy głębszego sensu i drugiego dna.

Wielostronnie i obiektywnie. Z najwyższą starannością.

Używamy dorobku wszystkich odważnych myślicieli, aby dojść tam, gdzie jeszcze nikogo nie było.

Pracuj z nami

Rozbijamy barykady zamkniętych umysłów.

Podajemy prawdę tam, gdzie inni chowają ją za zasłoną banałów.

HECHO.pl – Twoje nowe lustro Polski.
Ostrze analizy. Impuls zmiany.

Wydawca: Fundacja Czwarta Władza (F4W)
Siedziba: Warszawa

KRS: 0001172803 NIP: 5214117765 REGON: 541732862

Nr konta:
18 1090 1056 0000 0001 6270 8297

O wydawcy portalu HECHO.pl
Projekt: DOBOROWA.com.pl · NARRATOR Jaruga & Kędzierski · Strony internetowe, treści, AI. | Odwiedź nas

Login to enjoy full advantages

Please login or subscribe to continue.

Go Premium!

Enjoy the full advantage of the premium access.

Stop following

Przestań obserwować Cancel

Cancel subscription

Are you sure you want to cancel your subscription? You will lose your Premium access and stored playlists.

Go back Confirm cancellation