Background

Od kochania do rozwodu – przewodnik po polu minowym

Artykuły arrow_drop_down

Obraziłbym czytelniczki, życząc im szczęścia, radości, sukcesów i pomyślności. Nie po to przecież tu przychodzą. Poza tym 8 marca jest albo za pół roku, albo był 4 miesiące temu. Żądają poważniejszego podejścia do spraw współczesnej kobiecości niż prawnicze stanowisko o równości płci, traktowane obiegowo jak prawda objawiona. Jakby różnic między płciami w ogóle nie było.

Największy błąd badaczy kobiecości (niestety głównie mężczyzn) to myślenie, że wiedzą, jak to jest być kobietą. Panowie: nikt z nas nie wie, jak to jest być mendą łonową, świstakiem czy hamburgerem, a tym bardziej kobietą. To mylne przeświadczenie wynika z obecnej, nonsensownej teorii umysłu o neuronach lustrzanych, jakoby ludzie musieli mieć identyczne mózgi, żeby się rozumieć. Każdy, patrząc na ogórek, wie, że to ogórek.

Publikacja Moir & Jessel “Płeć Mózgu” (sprzed 30 lat) odeszła w zapomnienie. Przekonywano w niej, że umysły kobiet i mężczyzn (i innych gatunków) różnią się tak, jak waginy i penisy. Czyli koguty to kury, które nie znoszą jajek.

O tym, jak to jest być kobietą, mogłyby opowiedzieć same kobiety. Nie robią tego, zakładając, że faceci powinni się domyślać. (Myślę o paradoksie: „O nic mi nie chodzi! Teraz to już za późno na przeprosiny. Powinieneś był się domyślić!”).

Domyślność nie jest narzędziem naukowym. Co zrobić, gdy pacjent nie współpracuje? Trzeba uwierzyć Einsteinowi, że wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy. Puścić wodze fantazji.

Wyobraźmy sobie zatem, że ten świat został zrodzony przez kobiety, a stworzony przez mężczyzn. Wszystko, co widzisz wokół (a nie jest jeżem czy jarzębiną), zostało wymyślone, wyprodukowane, dostarczone, zamontowane lub naprawione przez mężczyzn. Jeśli uważasz, że krzesło, na którym siedzisz, zrobiła kobieta, wyrzuć je natychmiast. Dla własnego bezpieczeństwa.

Aby jednak te wszystkie potrzebne rzeczy powstały, ktoś musiał urodzić inżynierów, ślusarzy, budowlańców, kierowców i gorzelników.

Gorzelnicy (vide Palikot) są najważniejsi. Bez nich cywilizacja by się nie rozwinęła, a nawet nie zaczęła. Jej kamieniem milowym była receptura spirytusu. Aztekowie pędzili mezcal, zanim poznali koło (dzięki Europejczykom).

Między kobiecością a męskością jest fundamentalna różnica: mężczyźni lubią alkohol i go piją, kobiety nie lubią mężczyzn, którzy piją.

Wykluczające się stanowiska doprowadzają do rozpadu jedności przeciwieństw (rodzin, komórek społecznych). Po rozpadzie kobiety mają więcej czasu na swoje sprawy, mężczyźni mniej – muszą wynajdywać, produkować, prowadzić wojny i kraść, by płacić alimenty. Zamiast jedności, mamy korowód sprzeczności.

Najważniejszy jest stosunek do monogamii. Kobiety są monogamiczne, mężczyźni poligamiczni. Widać to w statystykach: 80% mężczyzn miało więcej niż trzy partnerki, a 80% kobiet – tylko jednego partnera. Rozwikłanie matematycznego paradoksu, skąd te trzy partnerki u milionów mężczyzn, może nas zaprowadzić na manowce. Podobnie jak z alkoholem, kobiety są generalnie przeciwne kochankom. Być może istnieje jakaś solidarność jajników, ale nie w tej sprawie.

Wróćmy do momentu, gdy oni udają brak zainteresowania alkoholem, a one – nimi. To krytyczne chwile, kiedy natura z ogromnym wysiłkiem przygotowuje grunt pod dobór naturalny i doskonalsze spirale DNA. Cholerne kłopotliwe. Mężczyźni myślą, że wybierają, a kobiety – że mają być wybrane. Trywialny paradoks: „Goń mnie, aż cię złapię”.

Bezradność, panika, wybuchy wściekłości, łzy i wrogość do otoczenia to nie delikatne odchylenia jak migrena menstruacyjna. Oznaczają, że kobieta jest w bardzo złym towarzystwie – swoim własnym. Grozi to anihilacją, implozją lub eksplozją. Mężczyznom w staropanieństwie nic takiego nie dolega. Potocznie zwie się to: „Sezon 33 mija, a ja niczyja!”.

Źródła tej sinusoidy tkwią we wczesnym dzieciństwie. Statystyki przedrozwodowe wskazują, że ponad 50% ojców molestuje córki. Postrozwodowe orzeczenia sądów mówią o 0,043%. Kobieta „niczyja” to molestowana, która dowiedziała się o tragedii od matki, najczęściej 17 lat po czynach ojca.

Kolejną przyczyną, dla której mężczyźni nie wybierają drażliwych, opryskliwych, złośliwych, oziębłych, zazdrosnych, płaczliwych, smutnych, zawistnych, pozbawionych zainteresowań, leniwych, niedbałych, niezdecydowanych kobiet jest to, że padły one wcześniej ofiarą oszustwa, ze strony przystojnych, wysportowanych, inteligentnych, wykształconych, majętnych a ponad wszystko nieodpowiedzialnych, szowinistycznych męskich świń, którym zależało tylko na tym aby – uwieść, omamić, skopulować i porzucić. Trauma pozostała.

Nic dziwnego, że bycie wybraną przez idealnego kandydata na tatę jest niemożliwe. Tacy już nie żyją (vide Elvis Presley, Clark Gable – „Przeminęło z wiatrem”). Linda jeszcze dycha.

Matka Natura, by prokreacja działała, stworzyła zauroczenie – stan podobny do upojenia, manii, obsesji, gdzie rozsądek ustępuje przed racjonalnym zachowaniem. Kobieta zakochana zapomina o priorytetach (urodzić i wychować dziecko) i przyjmuje męskie stanowisko: są ważniejsze sprawy, np. wymiana oleju i opon.

Stanem zakochania tłumaczy się niewłaściwe decyzje kobiet (“widziały gały, co brały”). To błędne. Matka Natura nie dopuszcza szczęśliwych małżeństw – zaprowadziłyby ewolucję w ślepą uliczkę. Szczęśliwi małżonkowie nie chcieliby się rozmnażać.

I na tym etapie życia nieszczęśliwej współczesnej kobiety, pojawia się fałszywa intuicja i nadzieja. Ona dochodzi do wniosku, że najlepszy dla niej facet, to ten którego sobie sama urodzi. On mylnie mniema, że idealnym kobietem będzie dopiero, jego córek.

W rezultacie pomyłek, przypadku i przymusu pojawia się nowa humanoida – bezpłciowa, w nieokreślonym wieku, z niedorozwiniętym mózgiem. Długo nic nie rozumie, mało czuje, nie ma moralności. Stosuje bezwiednie przemoc, wzbudzając sympatię lub szantażując antypatią. Ni to, ni owo. Stąd rodzaj nijaki dla dzieci.

Kobieta jest niezadowolona, a on może się napić. Życie małżonków byłoby nudne, gdyby nie: koklusz, kolki, przeziębienie, grypa, angina, odra, ospa, różyczka, szkarlatyna, świnka, pneumokoki, wodogłowie, dysplazja, makrosomia. Te pediatryczne wynalazki nie czynią małżeństwa ciekawszym, ale zmieniają je w piekło.

Gdy dziecko dorośnie, rodzice nie pamiętają, czego obiecywali sobie po jego narodzinach. Potem – kochanki i alkohol. Finał w samochodzie, podczas skrętu w lewo. On przyznaje się do sześciu romansów. Ona dzwoni do prawnika.

Rozpoczyna się najciekawszy etap w życiu kobiety – rozwód. Usługi ślubne generują miliony, ale rozwodowe – setki dla adwokatów, mecenasów, sądów. Powinna być jeszcze prokuratura (mąż pedofil) i skarbówka (agresywna optymalizacja podatkowa).

Różnice w zapatrywaniach na rozwód: on – sprawa załatwiona (dom, samochód, dzieci dla kobiety), ona – rozwiązanie niegodne, konieczny sąd. Proste spory obrastają w dziesiątki nieporozumień, owocując wieloletnimi animozjami, przy asyście mecenasów.

Koniec symbolizuje świstek papieru – „wyrok”. Jeśli on nie skończy pod supermarketem z denaturatem, nadchodzi moment: „Hop! Siup! Zmiana dup!”.

Ona znajduje statecznego wdowca, właściciela fabryki makaronów, którego zresztą była kochanką przez 7 lat (o czym on przed sądem nie wspomniał). On wiąże się z ową kochanką. Kochanka odchodzi, a makaroniarz umiera. Kobieta okazuje się nie znać na makaroniarstwie. On zostaje dyrektorem fabryki, którą odziedziczyła jego eksżona. Zabija go zawał lub wylew. Ona kupuje bentleya, skeszowawszy jego polisę.

Historie te mają warianty. Nie zawsze jest to bentley i fabryka makaronu. On może zostać z dziećmi (4% szans), które i tak mieszkają u niej. Albo ona wyprowadzi się do pałacu, bo i tak mieszkali u jego rodziców. Scenariuszy nie ma nieskończenie wiele.

Zastanawia mnie brak naukowego podejścia do tych zależności. Ruchy prokobiece, profeministyczne, prorodzinne i poradnie koncentrują się na wymyślaniu idealnej rzeczywistości. Socjologowie, psychiatrzy, prawnicy, ustawodawcy wylewają morze atramentu, by wyjaśnić, jak powinno wyglądać kobiece życie: każdy dzień – jak święto kobiet.

To po prostu niemożliwe. Życie kobiet jest trudne, niesympatyczne, rozczarowujące i nigdy nie będzie inne. Kwestia, czy kobiety i mężczyźni powinni się kochać, czy nienawidzić za odmienności, pozostaje nierozstrzygnięta.

Jedno jest pewne: za katastrofę istnienia, od narodzin każdego człowieka, odpowiadają wyłącznie kobiety. Żadna się nie zgodzi. Bo kobiety oczekują od mężczyzn jednego: zdjęcia z nich odpowiedzialności. Za co? Najlepiej za wszystko.

O Autorze :

O Autorze : call_made

Robert Jaruga

O AUTORZE : Jest sukcesem reprodukcyjnym ojca Józefa i matki Marii. Jasno z tego wynika, że urodził się w świętej rodzinie. Skończył dziennikarstwo w Warszawie i nauki polityczne w Hamburgu. Wolno mu więc o sobie mówić, że jest prawdziwym hamburgerem. Pociesza go, że składa się z inteligentnej materii o masie 1300 gramów (waga mózgu). Martwi, że zliczając masę 7,3 miliarda mózgów zamieszkujących Ziemię wychodzi, że inteligentna materia stanowi pomijalny procent materii nieinteligentnej, z której składa się makrokosmos. (Perfekcyjny w pielęgnacji swej intelektualnej niezależności – przyp. red).

Więcej artykułów Dorobok

trending_flat
Bankier szuka żony w koniczynie

Mateusz Morawiecki cierpi, co jest widokiem równie budującym, co procesja Bożego Ciała w rzęsistym deszczu. Niby mokro i smutno, ale widowisko przednie. Jego romans z prezesem-bożkiem wszedł właśnie w fazę, którą w podręcznikach biologii i patologii władzy opisuje się jako „stadium pożarcia godowego”.  Jarosław Kaczyński ma bowiem tę urokliwą cechę modliszki, że każdą swoją polityczną nałożnicę – od Dorna i Marcinkiewicza, przez Ziobrę, Gowina, Kluzik-Rostkowską, aż po Kurskiego, Kamińskiego i Cymańskiego – najpierw obsypuje stanowiskami i zaszczytami, a potem spuszcza w klozecie historii. Teraz kolej na Mateusza, który przed świętami  poczłapał na Nowogrodzką, by wreszcie usłyszeć z ust samego Najwyższego to, co dotąd z lękiem podczytywał w Onecie: że jego termin przydatności do spożycia minął. W przedpokoju do sypialni prezesa, tam gdzie zapach naftaliny i starego kawalera miesza się z aromatem absolutnej władzy, pręży się już przecież Przemysław Czarnek. Nowy harcerz […]

trending_flat
Pieczony listonosz w sosie z węgla kamiennego

Instrukcja likwidacji człowieka Trudno nie zauważyć, że nasz rodzimy kapitalizm się zużył. To system schyłkowy. Bo oto gruchnęła wieść, która wstrząsnęła polskim Internetem mocniej niż zgon Chucka Norrisa. Niejaki Sebastian Mikosz, prezes Poczty Polskiej, stracił robotę. Z dnia na dzień stał się zbędny, co jest o tyle zabawne, że przez ostatni rok przekonywał wszystkich, iż to inni są zbędni. Rzeźnik w Armanim Mikosz to postać niemal biblijna, tyle że zamiast rozmnażać chleb, on go ludziom odbierał. Dokonał rzeczy „wielkiej”. Zredukował deficyt Poczty o 500 mln zł. Metodą godną największych rzeźników polskiego biznesu – wypierdolił na zbity pysk ponad osiem tysięcy pocztowców. Opinie o nim są w narodzie, a zwłaszcza wśród tych, którzy jeszcze niedawno dźwigali torby pełne wezwań z sądów, nadzwyczaj spójne. „Bardziej zadufanego w sobie faceta nie widziałem w życiu”. Mikosz niszczył Pocztę Polską z taką samą gracją, z […]

trending_flat
Nieznany kraj za Bugiem

NIEZNANY KRAJ ZA BUGIEM Samce alfa nad mapą Europy W minionym tygodniu miały miejsce zdarzenia dość istotne z punktu widzenia geopolityki. Donald Trump oświadczył z pewną pretensją, że europejscy sojusznicy wypięli się na niego w sprawie ataku na Iran. Trudno nam się dziwić. Bo jeśli jeszcze niedawno pomysły o aneksji Kanady, połknięciu Grenlandii, stąpaniu po Kubie można było traktować jako polityczną hucpę i element wizerunkowego kabaretu człowieka w czerwonej bejsbolówce, założonej daszkiem do tyłu, to w zestawieniu z porwaniem Maduro oraz realnym bombardowaniem ludzi w Iranie przestają śmieszyć. Zaczynają niepokoić. Europejscy przywódcy doszli do wniosku, że człowiek, który żartuje z podbijania świata, może w pewnym momencie przestać żartować. Pierwsza dama do ostatniego dyktatora Dwa incydenty przeszły jednak niemal niezauważone. Oto na Białoruś, by uścisnąć dłoń Aleksandra Łukaszenki, pofatygował się niejaki John Coale. To amerykański prawnik, wysłannik Trumpa do spraw zbyt […]

trending_flat
Gorejące serce i lodowata historia

Początek recenzji Gorejące serce i lodowata historia Zaczęło się niewinnie. Do redakcji przyszedł mail o treści następującej: „Imię i nazwisko: Jan Kochani, mam do Was prośbę: pójdźcie na film pt. „Najświętsze Serce” i napiszcie rzetelną recenzję. Sam bym poszedł, ale ksiądz proboszcz powiedział, że nawet najbardziej zatwardziali bezbożnicy w ateistycznej Francji – taki przykład podał – wychodzą z tego filmu nawróceni, więc wolę nie ryzykować. Wam to pewnie nie grozi. Pozdrawiam i czekam.” Bozia w multipleksie Przyznam szczerze: nie spieszyło nam się na taki seans. Ostatni film religijny, który zapadł nam w pamięć, to „Pasja” Mela Gibsona z 2004 roku – jeden z największych fenomenów frekwencyjnych kina religijnego. Było to, proszę Państwa, omal ćwierć wieku temu. Jednak z zawodowej ciekawości sprawdziliśmy, co o nowym filmie „Najświętsze Serce” z 2025 roku mówią jego entuzjaści. Episkopat informuje, że produkcja „przyciąga tłumy do […]

trending_flat
Polska: Made in USA

SUWERENNOŚĆ – WERSJA SOJUSZNICZA Kraj, o którym się komunikuje Można dziś odnieść wrażenie – nie będę mówił kto i co – że Polska nie jest krajem, z którym się rozmawia, lecz krajem, o którym się komunikuje. To różnica subtelna, lecz zasadnicza: z krajem, z którym się rozmawia, prowadzi się dialog. Kraj, o którym się komunikuje, jest odbiorcą komunikatu. Jednokierunkowego. Teraz głos zabiera sam premier, że sojusznicy powinni się szanować. Rodzi się zatem podejrzenie, że ten szacunek nie jest oczywisty. Być może jest niesymetryczny. Brak szacunku nosi imię pogardy. I co z tego wynika? Ano nic. Dalej będziemy udawać, że jesteśmy równoprawnym partnerem, a oni będą nas klepać po plecach i mówić: „dobry piesek”. Guantanamo w Kiejkutach Pytanie, czy Polska jest państwem niezależnym od Stanów Zjednoczonych, pojawia się dziś coraz częściej. Nie jest nowe. Jeśli dobrze pamiętam, po raz pierwszy stanęło […]

trending_flat
Kapitalizm bez rewolucji

GALA BCC Święto niezarejestrowanej partii biznesu 20 lutego, w miniony piątek, w DoubleTree by Hilton Hotel & Conference Centre Warsaw, odbyła się doroczna gala Business Centre Club (BCC). Czyli święto niezarejestrowanej partii biznesu, która nie startuje w wyborach, ale rządzi jednak setkami tysięcy dusz. W świetle reflektorów wręczano Złote, Srebrne i Platynowe Statuetki Lidera Polskiego Biznesu – odpowiedniki medali mistrzostw Polski. BCC to nie jakiś klub dyskusyjny dla aspirujących księgowych. To poważna, historyczna organizacja kapitalistyczna, którą w czasach swojej świetności zaszczycał nawet premier Leszek Miller. Konkurs „Lider Polskiego Biznesu” to nie firmowa gala konsultantów podatkowych z międzynarodowej korporacji Ernst & Young (EY). To też nie półtajemne zgromadzenie najbogatszych z Polskiej Rady Biznesu. Ani konfederacja branżowych interesów pod szyldem Lewiatana. BCC ma ambicję być Komitetem Olimpijskim polskiego kapitalizmu. Goliszewski w grobie się przewraca Wprawdzie legendarny prezes-założyciel BCC Marek Goliszewski (kandydat na […]

Powiązane

trending_flat
Bankier szuka żony w koniczynie

Mateusz Morawiecki cierpi, co jest widokiem równie budującym, co procesja Bożego Ciała w rzęsistym deszczu. Niby mokro i smutno, ale widowisko przednie. Jego romans z prezesem-bożkiem wszedł właśnie w fazę, którą w podręcznikach biologii i patologii władzy opisuje się jako „stadium pożarcia godowego”.  Jarosław Kaczyński ma bowiem tę urokliwą cechę modliszki, że każdą swoją polityczną nałożnicę – od Dorna i Marcinkiewicza, przez Ziobrę, Gowina, Kluzik-Rostkowską, aż po Kurskiego, Kamińskiego i Cymańskiego – najpierw obsypuje stanowiskami i zaszczytami, a potem spuszcza w klozecie historii. Teraz kolej na Mateusza, który przed świętami  poczłapał na Nowogrodzką, by wreszcie usłyszeć z ust samego Najwyższego to, co dotąd z lękiem podczytywał w Onecie: że jego termin przydatności do spożycia minął. W przedpokoju do sypialni prezesa, tam gdzie zapach naftaliny i starego kawalera miesza się z aromatem absolutnej władzy, pręży się już przecież Przemysław Czarnek. Nowy harcerz […]

trending_flat
Pieczony listonosz w sosie z węgla kamiennego

Instrukcja likwidacji człowieka Trudno nie zauważyć, że nasz rodzimy kapitalizm się zużył. To system schyłkowy. Bo oto gruchnęła wieść, która wstrząsnęła polskim Internetem mocniej niż zgon Chucka Norrisa. Niejaki Sebastian Mikosz, prezes Poczty Polskiej, stracił robotę. Z dnia na dzień stał się zbędny, co jest o tyle zabawne, że przez ostatni rok przekonywał wszystkich, iż to inni są zbędni. Rzeźnik w Armanim Mikosz to postać niemal biblijna, tyle że zamiast rozmnażać chleb, on go ludziom odbierał. Dokonał rzeczy „wielkiej”. Zredukował deficyt Poczty o 500 mln zł. Metodą godną największych rzeźników polskiego biznesu – wypierdolił na zbity pysk ponad osiem tysięcy pocztowców. Opinie o nim są w narodzie, a zwłaszcza wśród tych, którzy jeszcze niedawno dźwigali torby pełne wezwań z sądów, nadzwyczaj spójne. „Bardziej zadufanego w sobie faceta nie widziałem w życiu”. Mikosz niszczył Pocztę Polską z taką samą gracją, z […]

trending_flat
Człowiek z betonu

CZŁOWIEK Z BETONU O religii fundamentu w państwie zadłużonych Przyglądając się współczesnej Polsce, zgiełkowi partii, wyznań, przekonań i fobii, dochodzi się do wniosku, że kraj ten jest jak ogromne targowisko idei. Jedni niosą sztandary z napisem „wiara”, drudzy z napisem „ateizm”, inni „rodzina”, jeszcze inni „wolność od rodziny”, kolejni „tradycja”, następni „nowoczesność”. Jedni cytują Pismo, drudzy konstytucję, trzeci Twittera. Można się tu pokłócić o wszystko: o historię, o płeć, o podatki, aborcję, Kościół w szkołach, kredyty frankowe, i o to, kto naprawdę płaci za inflację. Były Żyd poróżni się z konwertowanym na Żyda, wyznawca Brauna nie poda ręki miłośnikowi Czarzastego, słuchacz Radia Maryja nie zrozumie obserwatora OnlyFans, a obserwator OnlyFans nie zrozumie samego siebie. A jednak. Istnieje w Polsce wartość wyższa, nadrzędna, ponadideologiczna. Coś, co nie dzieli, lecz łączy. Na to nie obraża się nikt – ani lewica, ani prawica, […]

trending_flat
Nie mają nic prócz swoich rąk

TEMAT: IMIGRACJA Legalny import, nielegalny wyzysk Porozmawiajmy teraz o imigracji. Mam do tego pełne prawo – jako wieloletni imigrant, czyli ktoś, kto stał w kolejkach, tłumaczył się z akcentu i słuchał, że „miejscowi też chcieliby pracować”. Krótko mówiąc: znam temat od strony zaplecza, nie od strony mównicy. Biczowanie palmą wdzięczności Pamiętam, jak swego czasu prezes Kaczyński grzmiał, że „my wobec tych ludzi nie mamy żadnych zobowiązań”, bo – cytuję – „nie wyzyskiwaliśmy ich w koloniach, nie rabowaliśmy, nie biczowaliśmy palmą imperializmu.” Słuchałem tego ze łzami w oczach. Autentycznie. Bo jako ongiś obcy, byłem wszystkim naraz: „polaczkiem”, „hindusem”, „żydkiem”, „ćwokiem”, „Ukraińcem”. Miałem jedno imię zbiorowe: imigrant. W języku angielskim jest na to słowo bezwstydnej szczerości. Slave. Niewolnik. Etymologicznie od Slav, Słowianin. Przez stulecia Słowian sprzedawano na targach ludzi tak masowo, że ich nazwa stała się dla Anglosasa synonimem podczłowieka do pracy. […]

trending_flat
Krajowy system e-Zawałów

Polska to piękny kraj. Naprawdę. Nie ironizuję – jeszcze. Codziennie doświadczam tej urody, jadąc śliczną ścieżką rowerową w gminie Michałowice. Latarnie LED zapalają się przede mną jak w amerykańskich filmach, gdzie bohater idzie ratować świat. Potem skręcam w dzielnicę domów jednorodzinnych, gdzie każdy wygląda, jak willa genseka Edwarda Gierka w Ustroniu. Piękna to była willa – dziś wprawdzie zrujnowana, ale symbol pozostał. Tu domy są jak marzenia: kute ogrodzenia, jakby wyszły spod ręki ostatnich mistrzów baroku. Cyfrowy potwór w betonowej klatce Ale oprócz tych czarujących ścieżek w Michałowicach, tych domów o większej powierzchni niż sumienie kilku ministrów, w Polsce istnieje inna, zupełnie odmienna architektura. Ja ją widziałem. Wy nie. Architektura w betonowych kompleksach bardziej tajnych niż bunkry NATO. Broniona zasiekami, drzwiami pancernymi, komandosami, jak z filmów o zimnej wojnie. Współczesne narodowe Data Center: katedry XXI wieku. W środku – tysiące […]

trending_flat
Gladiatorzy przestworzy

Wypadki lotnicze w Polsce - zwłaszcza wojskowe - od dawna mają własny szablon prasowy. Wystarczy wstawić nazwisko, stopień i typ maszyny, a reszta pisze się sama. Pilot zawsze jest „doświadczony”, „oddany służbie”, „kochający mąż i ojciec”. Zawsze jest też „orłem, który odszedł za wcześnie” i zawsze „skrzydło złamane w locie”. W tle obowiązkowe „Śmierć na służbie Ojczyzny”, czyli zginał jak na Westerplatte.Tragedia z 28 sierpnia stała się klasycznym przykładem: major Maciej „Slab” Krakowian - człowiek, który naprawdę był świetnym pilotem - nagle zostaje największą gwiazdą polskiego lotnictwa tylko dlatego, że rozbił się razem z samolotem wartym 340 mln zł.Brutalnie mówiąc: gdyby żył, znałoby go kilkuset fanów awiacji i kilku spotterów z długimi obiektywami. Teraz? Cała Polska wie, że skończył Akademię Sił Powietrznych USA, odebrał dyplom z rąk Baracka Obamy, wylatał 1400 godzin i dostał nagrodę w Wielkiej Brytanii „za to, […]

Bądź pierwszym, który skomentuje!

Co o tym myślisz ?

Twój adres e-mail pozostanie poufny. Gwiazdką (*) oznaczone są pola obowiązkowe.

Dociekamy. Słuchamy. Podglądamy.

Analizujemy. Śledzimy. Wysławiamy. Krytykujemy. Komentujemy.

Wtrącamy się w nie swoje sprawy. Poszukujemy głębszego sensu i drugiego dna.

Wielostronnie i obiektywnie. Z najwyższą starannością.

Używamy dorobku wszystkich odważnych myślicieli, aby dojść tam, gdzie jeszcze nikogo nie było.

Pracuj z nami

Rozbijamy barykady zamkniętych umysłów.

Podajemy prawdę tam, gdzie inni chowają ją za zasłoną banałów.

HECHO.pl – Twoje nowe lustro Polski.
Ostrze analizy. Impuls zmiany.

Wydawca: Fundacja Czwarta Władza (F4W)
Siedziba: Warszawa

KRS: 0001172803 NIP: 5214117765 REGON: 541732862

Nr konta:
18 1090 1056 0000 0001 6270 8297

O wydawcy portalu HECHO.pl
Projekt: DOBOROWA.com.pl · NARRATOR Jaruga & Kędzierski · Strony internetowe, treści, AI. | Odwiedź nas

Login to enjoy full advantages

Please login or subscribe to continue.

Go Premium!

Enjoy the full advantage of the premium access.

Stop following

Przestań obserwować Cancel

Cancel subscription

Are you sure you want to cancel your subscription? You will lose your Premium access and stored playlists.

Go back Confirm cancellation